Zapraszamy do przeczytania szóstego rozdziału Waszego kryminału i zadecydowania, gdzie poprowadzi nas fabuła.
Pod każdym odcinkiem zamieścimy pytania, co ma być w kolejnym odcinku powieści. Decydować będzie największa liczba głosów Czytelników na daną opcję. Na tej podstawie będziemy wspólnie tworzyć kolejne rozdziały.
W poprzednich odcinkach:
PROLOG
ROZDZIAŁ I
ROZDZIAŁ II
ROZDZIAŁ III
ROZDZIAŁ IV
ROZDZIAŁ V
A teraz kolejna część naszej wspólnej powieści kryminalnej w Kowarach:
Rozdział 6
Kroki po drugiej stronie drzwi ucichły nagle, jakby ktoś zatrzymał się dokładnie naprzeciwko nich.
Nikt się nie odzywał. W ciasnym tunelu słychać było tylko ciężkie oddechy i ciche trzaski instalacji ukrytej gdzieś za stalową ścianą.
Stachura powoli wyciągnął broń.
- Cofnijcie się - powiedział cicho.
Hubert nie ruszył się ani o krok. Aparat wisiał nieruchomo na jego szyi, ale dłonie lekko mu drżały. Magda patrzyła na elektroniczny panel obok drzwi.
Mała zielona dioda nagle zamrugała. Raz. Drugi.
Potem rozległo się głośne kliknięcie. Zamek puścił. Metalowe drzwi uchyliły się powoli z przeciągłym skrzypnięciem.
Z ciemności wyłoniła się postać.
Mężczyzna był wysoki, ubrany w stary kombinezon górniczy. Twarz zasłaniała maska filtracyjna z porysowanymi szkłami. Na ramieniu widniał wyblakły symbol dawnej kopalni.
Nie wyglądał na zaskoczonego ich obecnością. Stał nieruchomo. Patrzył.
Stachura uniósł broń wyżej.
- Policja! Ręce do góry!
Mężczyzna nawet nie drgnął. Zrobił za to powolny krok do przodu. Światło latarek odbiło się od szkieł maski.
- Werner nie powinien był wracać - powiedział ochrypłym głosem.
Hubert zesztywniał.
- Kim pan jest?!
Mężczyzna nie odpowiedział. Zamiast tego spojrzał prosto na Magdę.
- Wy też już zeszliście za głęboko.
I wtedy światła zgasły. Ciemność uderzyła w nich natychmiast.
- Cholera! - ryknął Stachura.
Ktoś ruszył gwałtownie w tunelu. Rozległ się metaliczny huk.
Magda odruchowo cofnęła się pod ścianę. Hubert próbował zapalić latarkę.
Po kilku sekundach światło wróciło. Drzwi były szeroko otwarte. Ale mężczyzna zniknął.
- Gdzie on jest?! - syknął Stachura, omiatając tunel bronią.
Nie było odpowiedzi. Za drzwiami ciągnął się nowy korytarz. Suchy. Oświetlony awaryjnymi lampami. Nie przypominał opuszczonej sztolni.
To miejsce wyglądało na utrzymywane od lat.
Ratownik wszedł pierwszy kilka kroków i zamarł.
- Boże…
Pozostali podeszli bliżej. Po obu stronach tunelu stały nowoczesne agregaty prądu, zbiorniki paliwa i metalowe szafy z oznaczeniami technicznymi. Ktoś tutaj pracował. I to całkiem niedawno.
Hubert robił zdjęcia jedno po drugim. Magda zatrzymała się przy stole przykrytym starymi mapami. Jedna z nich przedstawiała system tuneli znacznie większy niż wszystko, co widzieli wcześniej. Na dole widniał czerwony napis:
„POZIOM ZERO”.
Stachura patrzył przed siebie coraz bardziej ponuro.
- Ktoś utrzymywał to miejsce w tajemnicy przez kilkadziesiąt lat…
W tym samym momencie gdzieś głęboko w kompleksie rozległ się niski dźwięk syreny.
Potem drugi.
Czerwone światło alarmowe rozbłysło nad tunelem.
A z głośnika ukrytego pod sufitem odezwał się mechaniczny głos:
- Uwaga. Wykryto nieautoryzowane wejście. Procedura zamknięcia została uruchomiona.
- I co teraz ma być dalej, Drodzy Czytelnicy? - zapytuje autor.
Wybierajcie, co ma się zdarzyć w następnym rozdziale?
1. Bohaterowie uciekają przez zamykający się kompleks i odkrywają ukryte archiwum z przerażającymi dokumentami;
2. Hubert znajduje dowód, że jego ojciec mógł nadal żyć po oficjalnym zaginięciu;
3. Tajemniczy człowiek w masce zaczyna prowadzić ich przez „Poziom Zero”, twierdząc, że ktoś z zewnątrz chce wszystkich zamknąć pod ziemią na zawsze;
Propozycje wysyłajcie na na adres redakcja@jelonka.com do środy 3 czerwca 2026.












