Zapraszamy do przeczytania trzeciego rozdziału Waszego kryminału i zadecydowania, gdzie poprowadzi nas fabuła.
Pod każdym odcinkiem zamieścimy pytania, co ma być w kolejnym odcinku powieści. Decydować będzie największa liczba głosów Czytelników na daną opcję. Na tej podstawie będziemy wspólnie tworzyć kolejne rozdziały.
W poprzednich odcinkach:
PROLOG
ROZDZIAŁ I
ROZDZIAŁ II
A teraz kolejna część naszej wspólnej powieści kryminalnej w Kowarach:
Droga do Muzeum Sztolni Kowarskich prowadziła wąską ulicą między starymi domami pamiętającymi jeszcze czasy górniczej świetności miasta. Nad Kowarami wisiały ciężkie chmury, a ciemne zbocza gór wyglądały, jakby powoli schodziły coraz niżej ku dolinie.
Magda siedziała obok Stachury w milczeniu. Komisarz prowadził nerwowo, co chwilę zerkając we wsteczne lusterko.
- Mamy ogon? - zapytała w końcu.
- Jedzie za nami ciemny ford.
- Czemu nic pan nie powiedział?
- Bo na razie tylko jedzie.
Magda odwróciła się lekko. Samochód trzymał dystans, ale nie znikał nawet na ostrzejszych zakrętach.
Po kilku minutach zatrzymali się przed budynkiem muzeum. Stara ceglana bryła wyglądała bardziej jak opuszczona stacja kolejowa niż atrakcja turystyczna. Nad wejściem wisiał wyblakły szyld.
W środku pachniało wilgocią, kurzem i kamieniem.
Jadwiga Obejda czekała już na nich przy makiecie dawnych tuneli. Kobieta po sześćdziesiątce, z krótkimi siwymi włosami i spojrzeniem kogoś, kto przez lata słuchał historii, których inni bali się nawet wspominać.
- Komisarz Stachura - skinęła głową. - Dawno pana tu nie było.
- I dobrze mi z tym było - mruknął.
Magda wyciągnęła legitymację.
- Prokurator Krauze. Potrzebujemy informacji o dawnych sztolniach.
Dyrektorka spojrzała uważnie.
- To zależy, czego szukacie.
- Niczego konkretnego - wszedł jej w słowo Stachura. - Rutynowe pytania.
Magda odwróciła się powoli.
- Rutynowe? Mamy niezidentyfikowane ciało z twarzą zniszczoną chemikaliami i materiał pochodzący prawdopodobnie z dawnych kopalni.
Komisarz zacisnął szczękę.
- Nie musimy zdradzać wszystkiego – syknął.
- Właśnie musimy - odpowiedziała chłodno. - Albo będziemy błądzić po omacku.
Między nimi znów zawisło napięcie.
Jadwiga Obejda westchnęła ciężko, jak matka nad kłócącymi się o cukierka dziećmi.
- Chemikalia… - powtórzyła cicho. - To nie pierwszy raz.
Oboje spojrzeli na nią.
Dyrektorka podeszła do starej mapy wiszącej na ścianie.
- Oficjalnie większość sztolni została zamknięta albo zinwentaryzowana. Oficjalnie. Ale pod Kowarami istnieją tunele, których nigdy nie wpisano do dokumentacji – wyjaśniła.
Przesunęła palcem po mapie i zatrzymała go na zalesionym obszarze nad miastem.
- Tutaj. Stare zbocze za nieczynnym kamieniołomem. Niemcy zaczęli tam drążyć nowy poziom jeszcze pod koniec wojny. Potem przejęli go Rosjanie.
- Co tam było? - zapytała Magda.
Jadwiga zawahała się.
- Tego właśnie nikt nie wie.
Za oknem przemknął cień samochodu. Stachura odruchowo spojrzał w stronę parkingu. Ciemny ford nadal stał po drugiej stronie ulicy.
Kilkaset metrów dalej, ukryty między drzewami, młody mężczyzna opuścił aparat fotograficzny. Zrobił zdjęcie Magdzie i Stachurze wychodzącym z muzeum.
Potem wyjął notes i szybko coś zapisał. Hubert Radecki z miejscowego portalu wiedział już jedno - policja właśnie trafiła dokładnie tam, gdzie nie powinna.
- I co teraz ma być dalej, Drodzy Czytelnicy? - zapytuje autor.
Wybierajcie, co ma się zdarzyć w następnym rozdziale?
1. Śledczy schodzą do sztolni
2. Prywatne śledztwo dziennikarza
3. Kierowca tajemniczego forda przystępuje do działania
Propozycje wysyłajcie na na adres redakcja@jelonka.com do środy 13 maja 2026.













