Dolny Śląsk: Czytelnicy piszą swój kryminał! Odcinek 3
Środa, 29 kwietnia 2026, 13:43 Aktualizacja: 13:48 Autor: RaZ
Wizualizacja AI
Kryminał pisany "na bieżąco" zaczyna nabierać rozpędu. Tym razem poznajemy sekret odkrytego w Kowarach ciała... Warto sprawdzić co wybrali Czytelnicy.
Zapraszamy do przeczytania kolejnego rozdziału Waszego kryminału i zadecydowanie, gdzie poprowadzi nas fabuła.
Pod każdym odcinkiem zamieścimy pytania, co ma się wydarzyć w treści powieści. Decydować będzie największa liczba głosów Czytelników na daną opcję. Na tej podstawie będziemy wspólnie tworzyć kolejne rozdziały.
A teraz kolejna część naszej wspólnej powieści kryminalnej w Kowarach:
Poranek nad Kowarami był zimny i wilgotny. Mgła podnosiła się niechętnie, odsłaniając dachy starych kamienic i ciemne zbocza gór. Wenecja Kowarska opustoszała. Zostały tylko ślady policyjnych butów, taśma poruszana wiatrem i ciężki zapach błota.
Magda Krauze stała przy aucie, przeglądając notatki techników.
- Ofiara, mężczyzna, około sześćdziesiąt lat - czytała półgłosem. - Brak dokumentów. Liczne deformacje twarzy. Zwitek zabezpieczony.
Stachura zapinał kurtkę, wyraźnie poirytowany jej obecnością.
- Sekcja będzie po południu. Wtedy pogadamy o faktach.
- Fakty już mamy - odparła chłodno. - Ktoś chciał, żeby nie dało się go rozpoznać.
Komisarz spojrzał na nią spode łba.
- Albo wpadł pod pociąg, spadł z góry i jeszcze go piorun trafił.
- Bardzo zabawne.
Zamilkli. Telefon Stachury zawibrował. Odebrał, słuchał chwilę, po czym spoważniał.
- Mamy coś z laboratorium.
Magda uniosła wzrok.
- Już?
- Wstępne oględziny twarzy. To nie urazy mechaniczne.
- Czyli?
Stachura schował telefon.
- Substancja żrąca. Jakiś kwas albo przemysłowy środek chemiczny.
Przez moment słychać było tylko kapanie wody z rynny.
- Skąd wziąłby coś takiego? - zapytała.
- Dobre pytanie.
- Kowary miały kopalnie - powiedziała po chwili. - Chemia, instalacje, magazyny...
- Miały też piekarnię i dworzec. To o niczym nie świadczy.
Magda zamknęła notes.
- A ten materiał?
- Technik mówi, że dziwne włókna. Stare. Mocne jak cholera. Może przemysłowe.
Stachura nie dokończył. Obaj wiedzieli już, dokąd prowadził pierwszy trop.
Sztolnie.
Dawne tunele wydrążone pod miastem. Najpierw ruda żelaza, później uran. Część zamknięto, część zasypano, część oficjalnie nigdy nie istniała.
- Chcę mapy wszystkich wejść - powiedziała Magda.
- Nie ma wszystkich.
- To proszę znaleźć te, których nie ma.
Stachura prychnął, ale nic nie odpowiedział.
Po drugiej stronie ulicy, za zaparowaną szybą opuszczonego kiosku, ktoś opuścił aparat fotograficzny.
Młody mężczyzna w czarnej kurtce zrobił jeszcze jedno zdjęcie. Potem wyjął z kieszeni stary, pożółkły wycinek gazety. Na fotografii sprzed lat stał uśmiechnięty mężczyzna w kasku górniczym.
Ten sam, którego przed godziną wywieziono do prosektorium.
Na odwrocie zdjęcia widniał napis:
Jan Werner, geolog kopalni. Zaginął 2009.
Mężczyzna schował wycinek, zarzucił kaptur i ruszył w stronę starówki.
- Za późno... - mruknął do siebie.
Nie zauważył, że kilka metrów dalej z ciemnego samochodu zaparkowanego pod kamienicą błysnęło czerwone światełko papierosa. Ktoś obserwował również jego.
- I co teraz ma być dalej, Drodzy Czytelnicy? - zapytuje autor.
Wybierajcie, kim jest mężczyzna z aparatem fotograficznym?
1. Dziennikarzem
2. Agentem CBŚP
3. Pracownikiem urzędu miejskiego
Propozycje wysyłajcie na na adres redakcja@jelonka.com do środy 6 maja 2026.
Co tydzień publikujemy kolejny odcinek powieści kryminalnej, której treść umiejscowiona jest w Kotlinie Jeleniogórskiej. O czym będzie kryminał, jaki będzie jego dalszy przebieg? O tym już zdecydują sami Czytelnicy!