Po skoszeniu trawy przy popularnej ścieżce rowerowej łączącej ulicę Wolności z zalewem Balaton w Jeleniej Górze pojawił się nieprzyjemny widok. Nie chodzi jednak o to, że przez miesiąc na całej długości trasy zalegały śmieci.
Jak relacjonuje jeden z naszych czytelników, w dwóch–trzech miejscach od kilku lub kilkunastu dni, odkąd zrobiło się cieplej i pojawiło się więcej spacerowiczów oraz rowerzystów, leżały pojedyncze odpady. Były to głównie kubki po kawie z popularnej sieci oraz pojedyncze opakowania po napojach.
Problem pojawił się podczas koszenia poboczy. Kosiarka nie rozrzuciła śmieci po całej okolicy, ale pocięła je na dziesiątki mniejszych fragmentów. W efekcie kilka pozostawionych kubków zamieniło się w setki drobnych kawałków papieru i plastiku, które pozostały dokładnie w tych samych miejscach.
– Oczywiście naganne jest samo pozostawianie śmieci. Jednak trudno zrozumieć, dlaczego przed koszeniem nikt ich nie zebrał. Kilka kubków można było podnieść w minutę, a po przejeździe kosiarki zostały z nich setki drobnych fragmentów, które teraz znacznie trudniej uprzątnąć – mówi czytelnik.
Zdaniem mieszkańców przed rozpoczęciem takich prac warto najpierw usunąć widoczne odpady. Dzięki temu zamiast kilku śmieci nie powstawałyby setki drobnych fragmentów szpecących okolicę i utrudniających późniejsze sprzątanie.