Polub Jelonkę:
Czytaj także: Wałbrzych Świdnica
Piątek, 20 marca
Imieniny: Aleksandry, Klaudii
Czytających: 16474
Zalogowanych: 89
Niezalogowany
Rejestracja | Zaloguj

Dolny Śląsk: Wołowski ślad skarbów Karkonoszy

Piątek, 20 marca 2026, 11:44
Aktualizacja: 11:46
Autor: Piotr Kucznir, Agnieszka Łabuz
Dolny Śląsk: Wołowski ślad skarbów Karkonoszy
Jest piątek, 28 stycznia, 1974 rok. W kilkuosobowej celi Zakładu Karnego w Wołowie siedzi człowiek, który z jakiś powodów postanawia podzielić się swą wiedzą na temat skarbów ukrytych w Karkonoszach. Tą wiedzą, zdobytą podczas zamieszkiwania w Kowarach, postanawia podzielić się listownie z Wojewódzkim Urzędem Spraw Wewnętrznych (Służbą Bezpieczeństwa). Swój list zaczyna od słów „Powiadomienie”.

W swym powiadomieniu podaje ze szczegółami informacje związane, jak to opisuje, z „ukrytymi skarbami (złotem) w Karkonoszach przez oficerów niemieckich do specjalnych poruczeń”(!).

Osadzony w Zakładzie Karnym w Wołowie więzień o imieniu Janusz - tak go będziemy nazywać w artykule (prawdziwe dane znane piszącym ten artykuł), w swym obszernym liście pisze także o tym, że jest w stanie „udzielić prawdziwych informacji oraz wskazać miejsce gdzie znajduje się powyższy skarb”.

Janusz pisze też wyraźnie, że jest to informacja prawdziwa i że w przypadku podania przez niego nieprawdziwych informacji żąda, aby pociągnięto go do odpowiedzialności karnej.

Po informacjach o skarbie i o tym, kto ten skarb chował, prosi, aby w przypadku potraktowania jego listu poważnie, przywieziono mu do celi zakładu karnego mapy regionu, wskazanego w liście, z lat 1956 i 1957.

Prosi też o przybycie, jeśli to możliwe, do jego celi specjalisty od rysunków i szkiców sugerując, że jest w stanie przekazać swą wiedzę o skarbach rysownikowi, aby ten odtworzył miejsce, gdzie znajduje się ukryty skarb karkonoski.

Jednak w liście osadzony więzień nie chciał podać konkretnych szczegółów, bojąc się zapewne o to, że SB wykorzysta jego informacje, a jego samego pominą w ewentualnej nagrodzie za wskazanie miejsca ukrycia skarbu złota.

Kończy więc swój list tymi oto słowami: „Inne szczegóły i sprawy będę uzgadniał bezpośrednio po przybyciu pracowników służby bezpieczeństwa”. List podpisuje i cierpliwie czeka na przyjazd funkcjonariuszy SB do Wołowa.

Do kancelarii WUSW we Wrocławiu jego list wpływa 1 lutego 1974 r. Służba Bezpieczeństwa traktuje list osadzonego Janusza bardzo poważnie, bo już 11.02.1974 roku powstaje Tajna notatka służbowa, sporządzona przez podoficera SB E.M., który zaczyna badać wiarygodność skazanego Janusza.

W tym celu spotyka się on z wychowawcą wyżej wymienionego. Wychowawca opisując skazanego mówi, że był on za swoje zachowanie kilkukrotnie karany karami dyscyplinarnymi, ale był też raz został nagrodzony talonem owocowym. Wychowawca podał również, że osadzony Janusz nigdy nie czynił próby ucieczki z wołowskiego więzienia.

Maszyna SB, raz wprawiona w ruch informacją o skarbach, rozpędza się coraz bardziej i bardziej. Zostaje oto wysłana z Komendy Wojewódzkiej Milicji Obywatelskiej we Wrocławiu do Komendanta Powiatowego Milicji Obywatelskiej Służby Bezpieczeństwa w Wołowie Tajne pismo- informacja.

W tej informacji przesyła się do Wołowa list skazanego Janusza. Ponadto Komendant Wojewódzki nakazuje Służbie Bezpieczeństwa w Wołowie zebranie szczegółowych informacji o więźniu oraz „jego aktualnym zachowaniu się w zakładzie karnym, możliwościach agenturalnego zabezpieczenia go celem wysondowania reakcji i ewentualnych zamiarów np. ucieczki podczas wizji lokalnej”.

Ponadto poleca się Powiatowemu Komendantowi: „po zorganizowaniu zabezpieczenia operacyjnego, proszę w oparciu o załączony list, przeprowadzić szczegółową rozmowę z więźniem na poruszany w liście temat”.

I tutaj, w tym momencie, wchodzi do gry niezwykle tajemnicza postać. Znana w świadku poszukiwaczy skarbów i tajemnic Dolnego Śląska, kapitan wtedy jeszcze, Stanisław Siorek. To on ma kierować dalszą akcją poszukiwawczą skarbów Karkonoszy. Przypominajmy krótko tą barwna postać. Stanisław Siorek w organach bezpieczeństwa państwa służył od 1951 r. czyli rozpoczynał swoją służbę jeszcze w Urzędzie Bezpieczeństwa (MBP).

Był on między innymi szyfrantem na urządzeniu szyfrującym DUDEK (Dalekopisowe Urządzenie do Elektronicznego Kodowania- to urządzenia w całości, sprawne, stoi do dziś w Zamku Czocha i można go tam podziwiać) polskiej produkcji, szyfrujące szyfrem jednorazowym, który nigdy nie został złamany. Od 1962 roku do końca swojej służby (w 1987 roku) służył w Departamencie II Ministerstwa Spraw Wewnętrznych.
Departament II MSW to służba specjalna, organ w strukturach MSW, część Służby Bezpieczeństwa, działający w latach 1956–1990 i zajmujący się m.in. organizowaniem i prowadzeniem walki (kontrwywiad) ze szpiegowską działalnością wywiadów państw kapitalistycznych, wymierzoną przeciwko Polsce, w szczególności werbunkiem przez obce ośrodki wywiadowcze na terytorium PRL agentów wywiadu oraz ochroną tajemnicy państwowej. Czyli, jak widać z tej krótkie notatki, kpt. Siorek pełnił ważną funkcję w organach bezpieczeństwa.

Już 15 lutego 1974 roku w Wołowie powstaje kolejna Tajna notatka służbowa, gdzie SB-ek z Wołowa rozpytuje skazanego Janusza na okoliczności, które zwarł w swoim liście do KWMO we Wrocławiu. Janusz informuje funkcjonariusza, że do 1959 roku stale mieszkał u swoich dziadków w Kowarach. Mieszkając u dziadków, pewnego dnia, chodząc po szlakach górskich (czerwonym szlakiem w kierunku Śnieżki), miał spotkać mężczyznę w wieku około 40-45 lat.

Janusz opisał tego mężczyznę jako osobę posiadającą bardzo dobry sprzęt turystyczny, miał mieć ze sobą także aparat fotograficzny dobrej marki. Stale też ten mężczyzna robił zdjęcia- dużo zdjęć- jak zaznaczył Janusz. Napotkany mężczyzna miał też dopytywać Janusza, teraz więźnia z Wołowa a wtedy jeszcze wolnego człowieka, czy dobrze zna on szlaki górskie. Szczególnie miały go interesować (nieznanego mężczyznę) rejon schroniska Samotnia.

Przy tym schronisku wykonał on kilkanaście zdjęć terenu otaczającego budynki. Po dojściu w miejsce, jak podał Janusz, gdzie znajdowało się duże skupisko skał, nieznany mężczyzna miał poprosić Janusza aby pilnował „czy nikt nie idzie”. Sam zaś zaczął dokładnie obfotografowywać teren schroniska Samotnia. Następnie wspólnie udali się w pobliże kapliczki oddalonej od Samotni o około 400-500 metrów. Tam też zatrzymali się drugi raz.

Mężczyzna sam udał się do kapliczki i pozostawał tam przez dłuższy czas. Poprosił też Janusza aby nikogo do kapliczki, w tym czasie jak on tam będzie, nie wpuścił. Kiedy nieznajomy mężczyzna wyszedł z kapliczki zaczął zrywać-wyrywać jakieś przewody elektryczne, które wystawały z ziemi. Co to były za przewody- Janusz nie umiał określić. Po wyrwaniu przewodów mężczyzna, mówiący z widocznym, jak określił to Janusz, obcym akcentem, wyciągną z plecaka mapę- bardzo dokładną mapę- terenu oraz wyciągną z portfela szkic terenu i porównał go ze swoją mapą. Według Janusza, przekazującego te informacje oficerowi SB, i szkic i mapa były zgodne z terenem, na którym stali obaj mężczyźni. Na planie miały być jakieś strzałki i krzyżyki.

Mężczyzna miał też mówić Januszowi, że jest oficerem. Nie powiedział jednak jakiej armii- jakiego państwa, choć Janusz domyślił się, że może to być oficer albo z byłej armii III Rzeszy albo z obecnej armii RFN. Nieznajomy miał też powiedzieć Januszowi, że jest sławny i że znają go nawet we Włoszech. Ponadto na twarzy miał mieć bliznę. I tutaj zaczyna się opis Janusza, który trochę, według piszących te słowa, mógł zasiać wątpliwości w oczach funkcjonariusza SB. Dlaczego? Ano dlatego, że Janusz miał w nim rozpoznać oficera SS Ottona Skorzenego. Czy faktycznie Skorzeny zawitał w 1956-57 roku w Karkonosze i badał miejsce ukrycia skarbu przy schronisku „Samotnia”? Tego zapewne nigdy się już nie dowiemy. Gdyby to jednak było prawdą, to trzeba by się spodziewać, że teren „Samotni” dalej może kryć tajemnice ukrytych skarbów III Rzeszy.

Oficerowi SB po rozmowie z Januszem nasunęły się następujące wnioski:
- Janusz „we wspomnianych latach miał 10 lub 11 lat, trudno uwierzyć, aby sam wybrał się na „Śnieżkę”
- w rozmowie często się zacinał, robił wrażenie niezdradnego
- w rozmowie z wychowawcą (…) przekazywał relację powyższą kilkakrotnie, zawsze coś zmieniając”.

Czy opisana przez nas opowieść, znajdująca się aktach bezpieki, a przechowywana w archiwach IPN, ma cos wspólnego z prawdziwymi skarbami, czy jest tylko wymysłem nudzącego się w celi osadzonego w niej za przestępstwa Janusza? Czy może swoją opowieść ten więzień zbudował tylko na swoje wyobraźni i na strzępach informacji medialnych jakie do niego do celi docierały? A może faktycznie będący wtedy jeszcze dzieckiem Janusz w latach 1956-57 widział kogoś ważnego w górach, a tylko postać płk. Ottona Skorzenego zbudował w celu dodania swojej opowieści powagi?

Jakby nie było w aktach, które znajdują się w IPN, brak śladu dalszych działań związanych z opowieścią Janusza, więźnia Zakładu Karnego w Wołowie. Sama zaś sprawa skarbów ukrytych w Karkonoszach żyła i jeszcze dziś żyje dalej w świadomości- wyobraźni bardzo wielu poszukiwaczy skarbów i tajemnic…

Źródła: IPN Wrocław. Zdjęcia: IPN Wrocław, https://pl.wikipedia.org/wiki/Otto_Skorzeny.

Twoja reakcja na artykuł?

3
100%
Cieszy
0
0%
Hahaha
0
0%
Nudzi
0
0%
Smuci
0
0%
Złości
0
0%
Przeraża

Ogłoszenia

Czytaj również

SKOMENTUJ
Tylko zalogowani użytkownicy mogą komentować ten artykuł. Zaloguj się.

Czytaj również

Sonda

Czy odczuwam w swoim budżecie domowym podwyżkę cen paliw?

Oddanych
głosów
612
Tak
68%
Nie
22%
Nie dotyczy, bo nie jeżdżę samochodem
10%
 
Głos ulicy
Do dziś lubię marchewkę – przypomina mi dzieciństwo
 
Warto wiedzieć
95% Polaków tego unika, a jelita tego właśnie chcą
 
Rozmowy Jelonki
Mocna rozmowa o młodych ludziach w Jeleniej Górze
 
Aktualności
Techno w Jeleniej Górze – darmowe bilety
 
Aktualności
SOR już po remoncie
 
Tragedie i dramaty
Kolejna rocznica wielkiej lawiny w Karkonoszach
 
Aktualności
Wiosna w górach – Rudawy budzą się do życia
Copyright © 2002-2026 Highlander's Group