Polub Jelonkę:
Czytaj także: Wałbrzych Świdnica
Niedziela, 5 kwietnia
Imieniny: Ireny, Julianny
Czytających: 12553
Zalogowanych: 72
Niezalogowany
Rejestracja | Zaloguj

Szklarska Poręba: Rembrandt odnaleziony w Szklarskiej Porębie!

Sobota, 4 kwietnia 2026, 20:24
Aktualizacja: 20:32
Autor: Piotr Kucznir, Agnieszka Łabuz
Szklarska Poręba: Rembrandt odnaleziony w Szklarskiej Porębie!
Szklarska Poręba zaraz po drugiej wojnie światowej żyła, przede wszystkim, w cieniu stałego ruchu mas ludzkich, które to ze wschodu parły na zachód, aby znaleźć swoje nowe miejsce na ziemi. Ruch ten wywołała trójka wielkich mocarstw, która na konferencji poczdamskiej, toczącej się od 7 lipca do 2 sierpnia 1945 w Poczdamie w pałacu Cecilienhof, przyklepała nowe granice. Dla nas Polaków los się tam trochę uśmiechnął ponieważ…

Wielki przeciwnik granic jakie dziś mamy, przywódca Wielkiej Brytanii premier Winston Churchill, przegrywa wybory w Anglii i na jego miejsce premierem zostaje Clement Attlee, który od 28 lipca 1945 roku zastępuje Churchilla w Poczdamie. Attlee, na szczęście dla nas, nie upierał się przy innym kształcie granic nowo odrodzonej Polski jak to robił Churchill.

Czas mija i w mieście pod Szrenicą ludzie z różnych stron Polski zaczynają nowe życie. Życie w miejscu, które przynosi im coś, czego często do przyjazdu w to miejsce nie widzieli. Widzą więc piękne domy, uzdrowiska, domy wypoczynkowe i wszelkie udogodnienia dla turystów, którzy kiedyś przyjeżdżali do Szklarskiej Poręby. Po drugiej wojnie światowej także władza ludowa postanowiła skorzystać z uroków górskiej miejscowości. Pod koniec II wojny światowej z jej „uroków” postanowiły skorzystać także wojska niemieckie, które uciekając przed Armią Czerwoną i naszymi wojskami, między innymi Szklarską wybrali na miejsce ukrycia mienia, które skradli- zrabowali w Polsce.

Jednak nie tylko to miasto wybrano na skrytkę cennych dzieł sztuki.

Innym miejscem, oddalonym o niecałe 19 kilometrów od Szklarskiej, w którym ukryto skarby kultury polskiej była Przesieka, gdzie w budynku po byłej gospodzie w lipcu 1945 roku odnaleziono trzy obrazy Jana Matejki „Rejtan – upadek Polski”, „Batory pod Pskowem” oraz „Unia Lubelska”.

My jednak z tej opowieści wybiegnijmy nieco do przodu, do roku 1947. Wtedy to funkcjonariusze milicji ze Szklarskiej Poręby, którzy mają strzec miasta ale także zabezpieczać cenne mienie pozostawione po Niemcach, w oficjalnym piśmie, napisanym 24 czerwca 1947 roku do Komendy Wojewódzkiej Milicji Obywatelskie w Jeleniej Górze, żalą się, że nie mają ani czym gonić bandytów- przestępców ani czym bronić obywateli i siebie przed łasymi cudzej własności.

Przypomnijmy, że Komisariat MO w Szklarskiej Porębie mieścił się na ulicy Kolejowej 885 (dziwny numer ale taki znajduje się w aktach IPN-u).

Komendant Posterunku pisze, że jest ich (milicjantów) tylko czterech, wliczając w to komendanta. Pisze też, że mają liche uzbrojenie składające się z broni z demobilu będącej w złym stanie. Ta broń to karabinek Mosin- 3 sztuki, pistolet maszynowy MP40- 1 sztuka, RKM DP28- 1 sztuka, pistolet Parabellum- 1 sztuka. Do tego arsenału mieli jeszcze 4 granaty. Tak jak liche mieli uzbrojenie, tak dramatem należy nazwać ich środki transportowe, które składały się z dwóch motocykli marki NSU w stanie, jak to komendant napisał, „nie do użytku”.

Tym demobilem mieli oni bronić i pilnować przeszło 3 tysiące mieszkańców stałych i przeszło 12- 15 tysięcy mieszkańców Szklarskiej Poręby tymczasowych w tzw. sezonie. I jeszcze, żeby było bardziej wesoło, narzekali w sprawozdaniach, pisanych do KWMO w Jeleniej Górze, że ich Informatorzy- Sygnaliście słabo pracują i muszą ich wymienić na, jako to pisali, „bardziej wydajnych”.

Czy więc funkcjonariusze MO, pracujący w takich realiach, mogli mieć jakieś wyniki? Czy mogli aktywnie poszukiwać ewentualnych skarbów sztuki, które, jak mówiły pogłoski, miały być ukryte w mieście?! Raczej nie!

Liczyli oni bardziej na cud (w sensie dialektycznym oczywiście), który, jak zaraz się dowiemy, wydarzył się i to w jakiej skali!
Zanim jednak napiszemy o cudzie ze Szklarskiej Poręby, dotyczącym obrazów nie byle kogo bo samego Rembrandta (Rembrandt Harmenszoon van Rijn. ur. 15 lipca 1606 w Lejdzie, zm. 4 października 1669 w Amsterdamie – holenderski malarz, rysownik i grafik.

Uważany za jednego z największych artystów europejskich i światowych. Obok Jana Vermeera i Fransa Halsa najważniejszy malarz w sztuce holenderskiej „złotego wieku”) to przywołamy tą nieszczęsną agenturę milicji obywatelskiej ze Szklarskiej Poręby opisaną w Tajnym Sprawozdaniu pt. „Sprawozdanie z wyników pracy agentury Informacyjno- Sygnalizacyjnej Posterunku MO w Szklarskiej Poręby”.
W tym sprawozdaniu, faktycznie, działalność agentury wygląda słabo, jeśli nie bardzo słabo. Otóż MO ma zaledwie dwóch (2!) agentów (w następnym artykule opiszemy działalność Posterunku MO w Starej Kamienicy, gdzie agentów, w analogicznym okresie przy mniejszej ilości ludności, było aż 14).

Ci dwaj agenci w pierwszym półroczu 1948 roku wykazali się tylko dwoma informacjami, które przydały się milicjantom w ich działalności porządkowej.

Pierwsza informacja agenturalna od Stanisław D. (wszystkie dane agentów znane autorom artykułu) donosiła, że w dniu 19 marca 1948 roku, w Domu Wypoczynkowym Przemysłu Cukrowniczego „Cukrownik” w Szklarskiej Porębie Średniej, znaleziono dużą ilość cennego mienia poniemieckiego. O tym znalezisku jak informował Informator nie powiadomiono władz lokalnych ani milicji.

Druga informacja agenturalna była także od osoby o imieniu Stanisław. Ten donosił, że w dniu 16 marca 1948 r. powrócił do miejsca zamieszkania osobnik poszukiwany przez milicję za dewastacje mienia w gospodarce rolnej. Poszukiwany miał przebywać u swojej przyjaciółki.

W tym samym Tajnym sprawozdaniu milicja podała jak wykorzystano te dwa donosy agenturalne. Otóż podejrzanego- poszukiwanego faktycznie udało się zatrzymać u jego przyjaciółki. Co się zaś tyczy mienia poniemieckiego większej wartości, zdeponowanego pod koniec wojny w Domu Wypoczynkowym Przemysłu Cukrowniczego, to milicja przeprowadziła rewizję w wyżej wymienionym ośrodku a w wyniku rewizji znaleziono niestety tylko część odnalezionego mienia. Na miejscu przeprowadzono, jak napisano, dochodzenie i na jego podstawie zatrzymano kierownika ośrodka wypoczynkowego, którego następnie, w dniu 23.03.1948 r., przekazano do dyspozycji Prokuratora Sądu Okręgowego II rejonu w Jeleniej Górze. Jak widać sprawa odnalezionego poniemieckiego mienia większej wartości była sprawą rozwojową. Niestety, nie wiemy jak zakończyło się dochodzenie w tej sprawie.

W ten płynny sposób dochodzimy do tzw. „cudów” w odnalezieniu dwóch obrazów pędzla samego mistrza Rembrandta. I "cuda" związane z tym obrazami zaraz przedstawimy.

Pierwszy „cud” wydarzył się na początku roku 1948, kiedy to w dokumencie pt. „SPRAWOZDANIE Po linii Politycznej(…)” miej więcej w połowie sprawozdania nagle ujawniają się oto zdania „(…) Komitet tutejszej Partji P.P.R. swoją pracą osiąga coraz większe sukcesy patriotyzm członków można tak samo stwierdzić w odkryciu przez tow. C. J. bezcennych dwóch obrazów pędzla malarza Holenderskiego z roku 1629 Rembrandta przedstawiające autoportret i portret jego żony (żona malarza miała na imię Saskia przyp. autorów artykułu).

Obrazy te po zawiadomieniu C.K.P.P.R. (Centralny Komitet Polskie Partii Robotniczej- przyp. autorów) jako swojej władzy zwierzchniej zostały przewiezione do Warszawy, widać w tym że ten towarzysz będący na stanowisku kierownika Domu Wypoczynkowego w Szklarskiej Porębie „Szarotka” należący do C.K.P.P.R. w czasie inwentaryzacji natrafił na te obrazy i zdając sobie sprawę z wartości ich nie pomyślał o jakimkolwiek zysku osobistym natychmiast zgłosił i w krótki czasie na pewno te obrazy zostaną umieszczone w Galeriach Muzeum Narodowego powiększając tem samym naszą wiadomość kulturalną”.

I to był drugi „cud”

Odnalezienie tak cennych obrazów w Domu Wypoczynkowym „Szarotka”, które, ot tak sobie, wisiały na ścianie do momentu kiedy zwróciły one uwagę towarzysza C.J. Trzecim cudem jest fakt, że według oficjalnych danych mówiących o działach Rembrandta, nie ma żadnej wiadomości aby, czy to jego autoportret, czy też portret jego żony Saskii, znajdował się w polskich muzeach! Co się więc z nimi stało od momentu kiedy wyjechały do Warszawy, ponoć do Muzeum Narodowego?! Dlaczego nie ma ich w rejestrach polskich muzeów?!

A może te dwa znaleziska spotkał taki sam los, jaki spotkał bardzo wiele dział sztuki odnalezionych w tamtych trudnym okresie, i dziś wisi sobie, ot tak po prostu, w czyimś prywatnym mieszkaniu?!

Pytania, pytania, pytania… My, piszący ten artykuł, cieszymy się, że kolejna sprawa odnalezienia tak wybitnych dzieł sztuki ujrzała światło dzienne na podstawie dokumentów, a nie opowieści „drzewa sandałowego” i może kiedyś uda się ją poznać dogłębnie. Bo tylko prawda jest ciekawa, jak mawiał Józef Mackiewicz.


Źródła: IPN Wrocław. Zdjęcia: https://pl.wikipedia.org/wiki/Rembrandt#/media/Plik:Rembrandt_Self-portrait_(Kenwood).jpg, https://polska-org.pl/3609079,foto.html?idEntity=3609037, https://pl.wikipedia.org/wiki/Saskia_van_Uylenburgh

Twoja reakcja na artykuł?

16
59%
Cieszy
1
4%
Hahaha
4
15%
Nudzi
0
0%
Smuci
2
7%
Złości
4
15%
Przeraża

Ogłoszenia

Czytaj również

Komentarze (2)

SKOMENTUJ
Tylko zalogowani użytkownicy mogą komentować ten artykuł. Zaloguj się.

Czytaj również

Sonda

Co jest największą zmorą jeśli chodzi o śmiertelne wypadki na drogach?

Oddanych
głosów
333
Brawura kierowców
62%
Pijaństwo i jazda pod wpływem
32%
Kiepski stan naszych dróg
6%
 
Głos ulicy
Do dziś lubię marchewkę – przypomina mi dzieciństwo
 
Warto wiedzieć
Mózg nie psuje się sam. My go codziennie zużywamy
 
Rozmowy Jelonki
Harcerstwo bez telefonów. „Pokazujemy dzieciom, że prawdziwe życie jest poza ekranem”
 
Aktualności
Życzenia od posła Roberta Kropiwnickiego
 
112
Zderzenie koło sądu
 
Aktualności
Miejska Droga Krzyżowa w sercu Jeleniej Góry
 
Aktualności
Autyzm to nie choroba
Copyright © 2002-2026 Highlander's Group