Sobota, 24 października
Imieniny: Marcina, Rafała, Antoniego
Czytających: 3104
Zalogowanych: 2
Niezalogowany
Rejestracja | Zaloguj

Św. Wawrzyniec kontra Duch Gór?

Wiadomości: Region
Poniedziałek, 24 sierpnia 2020, 7:02
Aktualizacja: Wtorek, 25 sierpnia 2020, 8:28
Autor: Stanisław Firszt
Duch Gór w pełnej gali
Fot. Archiwum Muzeum Przyrodniczego w Jeleniej Górze
Obecność Ducha Gór i ślady jego panowania w Karkonoszach widoczne są właściwie do dzisiaj. Któż bowiem nie zna tej ponad państwowej i ponad czasowej postaci. Nawet dzieci, szczególnie z Karkonoszy, Gór Izerskich i Kotliny Jeleniogórskiej mają dużą wiedzę o nim i potrafią opowiedzieć przynajmniej jedną historię na jego temat.

Wszędzie w regionie spotykamy się z przedstawieniami Władcy Karkonoszy i możemy kupić różne pamiątki z nim związane. Duch Gór przedstawiany jest bardzo różnie, bowiem jak przystało na ducha - może występować pod niezliczonymi postaciami.

Pierwsze przekazy o Duchu Gór sięgają średniowiecza. Kwestią niewyjaśnioną jednoznacznie do dzisiaj jest, czy był to stwór o charakterze autochtonicznym, czy napływowym. Korzenie jego pobytu w Karkonoszach mogą sięgać być może nawet starożytności. Nie ma jednak żadnych źródeł pisanych z nim związanych starszych od średniowiecza.

Większość legend na temat Ducha Gór, spisanych w ciągu XVI i XVII wieku wskazuje na jego związki z ogólnie rozumianą przyrodą, szczególnie z bogactwami ziemi wskazując, że od wieków pełnił on ważną funkcję skarbnika, przez co był powiązany z pracami górniczymi i ich pozyskiwaniem.

Związek Ducha Gór z górnictwem i poszukiwaniem minerałów, rud, kamieni szlachetnych i wielu różnych cennych kopalin jest bezsporny. Górnictwo w naszej części Europy rozwinęło się przede wszystkim w górach, w których łatwiej było je pozyskać. Stąd do dzisiaj nazwa zawodu związanego z tym procederem to „górnictwo”. Chociaż górnicy zjeżdżają dzisiaj głęboko pod ziemię, nie nazywają się przecież „dolnikami”, ale „górnikami” tak jak dawniej. Wraz z nimi do szybów i podziemnych chodników zjechał także Duch Gór, zwany tam Duchem lub Skarbnikiem Kopalnianym.

W języku polskim współcześnie słowem ”góra” określa się wysokie wzniesienie, ale przed wiekami słowo to oznaczało także kopalnię, stąd na Śląsku jest miejscowość np. Tarnowskie Góry. Duch Gór to nie tylko górski duch i skarbnik, ale też duch kopalniany i skarbnik podziemi. Jest to ta sama istota duchowa, która od wieków towarzyszyła i towarzyszy górnikom. Znacznie później patronką górników i górnictwa, ale tylko złota była św. Anna (liczne kaplice św. Anny na Śląsku m.in. w Kowarach i Jeleniej Górze pokazują jakie nadzieje mieli górnicy rozpoczynający eksploatację miejscowych bogactw), a następnie do dzisiaj jest nią św. Barbara patronka wszystkich górników.

Prace górnicze w Karkonoszach, wg czeskich archeologów i historyków rozpoczęły się ponad 2 tysiące lat temu a wiąże się je z działalnością plemion celtyckich. Jak dotychczas nie ma żadnych źródeł potwierdzających, że miały one także miejsce w tym czasie także po śląskiej stronie gór. Pierwsze prace górnicze po północnej stronie Karkonoszy miały miejsce prawdopodobnie dopiero w końcu wczesnego średniowiecza, być może w czasie przejmowania Śląska przez księcia Bolesława I Wysokiego jako ojcowizny po księciu seniorze Władysławie I Wygnańcu w drugiej połowie XII wieku. To Bolesław, który przez wiele lat przebywał na dworze władców Niemiec, dzięki podróżom poznał wiele regionów Europy i ich zagospodarowanie. Po powrocie do Polski chciał w swojej dzielnicy wykorzystać nabyte doświadczenia i wprowadzić je tu w życie . Efektem tego działania były szeroko zakrojone akcje kolonizacyjne i sprowadzanie niezbędnych specjalistów z różnych dziedzin, a to wiązało się niestety z pokojową , powolną i nieuniknioną w twej sytuacji germanizacją Śląska.

Oprócz wielu nowinek, które zaprowadził książę było też nowoczesne górnictwo, np. wykorzystanie wód termalnych oraz rozpoznanie i wydobycie rud, minerałów i innych surowców. Dzięki tym działaniom powstawały nowe osady często w zupełnie dziewiczym terenie. Prawo do poszukiwań książę nadawał też fundowanym przez siebie klasztorom, np. cystersom z Lubiąża. W wyniku tych szeroko zakrojonych działań powstały pierwsze osady górnicze Złotoryja i Lwówek Śląski, które za jego następcy Henryka I Brodatego otrzymały prawa miejskie kolejno w 1211 i w 1216 roku (lokowane były na prawie niemieckim zwanym inaczej prawem magdeburskim), jako pierwsze miejscowości na terenie całej Polski. Legnica otrzymała je dopiero około 1250 roku, Wrocław około 1260, Kraków około 1260, a Warszawa około 1300 roku. Nie znaczy to, że miasta te nie istniały wcześniej. Istniały i były dużymi ośrodkami w XI - XII wieku, ale nie miały nowoczesnych praw miejskich.

Pierwsi poszukiwacze skarbów ziemi pojawili się w Karkonoszach prawdopodobnie w końcu XII w. i na początku XIII wieku. Już wówczas odkryto tu liczne skarby: rudy żelaza, złoża kwarcu, pokłady kamieni budowlanych. Największą wartość dla władców przedstawiały kruszce, a tu na Śląsku przede wszystkim złoto i to właśnie kopalnie z nim związane rozwijały się najszybciej dając początek najpierw Złotoryi, a następnie Lwówkowi Śląskiemu, Złotemu Stokowi i Mikołajowicom. Kiedy w XIV i XV wieku większość kopalń złota upadło, zainteresowano się bardziej wysokimi górami (Karkonosze, Góry Izerskie), w których pojawiły się pierwsze huty szkła (huta w Cichej Dolinie) na bazie kwarcu z Gór Izerskich, a cały teren penetrowali wytrawni znawcy spraw górniczych zwani walonami (nie mylić z Walonami z Walonii w Europie Zachodniej, w Karkonoszach nazwa walonowie wywodzi się od niemieckiego słowa oznaczającego wałęsanie się, chodzenie bez celu). To w tym okresie rozpoczęto eksploatację rud miedzi (Miedzianka) i rud żelaza (Kowary). Wokół ośrodków wydobywczych tworzyły się osady aspirujące do uzyskania praw miejskich. Nie było to takie łatwe , tak jak sto lat wcześniej w przypadku Złotoryi czy Lwówka Śląskiego, bowiem większość istniejących już wcześniej dużych osad prawa magdeburskie już uzyskało i posiadało własne okręgi, tzw. weihbildy z prawem mili.

Przekonała się o tym osada górnicza Mikołajowice, która powstała w 1335 roku za blisko Legnicy i Jawora. Silne ośrodki miejskie nie pozwoliły, aby w ich okolicy powstał jeszcze jeden odbierający im zyski z handlu. Mikołajowice otrzymały w końcu prawa miejskie w 1345 roku, ale bez możliwości prowadzenia własnego handlu, który mieli prowadzić kupcy i cechy pobliskich miast. Nawet chleb i buty sprowadzano z zewnątrz. Kiedy skończyło się złoto w kopalniach, Mikołajowice upadły. Nie stało się tak w Złotoryi i Lwówku Śląskim, bowiem w ich pobliżu nie było większych miast, a mieszkańcy w porę zdołali przejść na inne formy wytwórczości i handlu. W ich przypadku było to tkactwo.

Podobny problem do Mikołajowic miała w Kotlinie Jeleniogórskiej osada górnicza i kuziennicza Kowary, która produkowała wyroby żelazne, ale handel nimi był możliwy tylko za pośrednictwem Jeleniej Góry, która przez XIV i XV wiek skutecznie blokowała uzyskanie praw miejskich przez ten ośrodek. Ostry konflikt w tej sprawie trwał między Schaffgotschami właścicielami osady, a magistratem Jeleniej Góry.

W końcu w 1513 roku Kowarom udało się uzyskać prawa miejskie od króla czeskiego Władysława Jagiellończyka. Dało to początek rozwojowi tego ośrodka górniczego na najbliższe 100 lat. Na ten okres przypada rozwój protestantyzmu, m.in. na Śląsku. Był to też czas renesansu, nawiązania do starożytnych tradycji rzymskich. To właśnie na te lata przypada powstanie mapy Śląska autorstwa Martina Helwiga w 1561 roku. Przedstawiony jest na niej pierwszy wizerunek Ducha Gór, który swoim wyglądem nawiązuje do starożytnych bóstw lasów, gór i bogactw naturalnych ziemi, greckiego Pana, rzymskiego Fauna i celtyckiego Cernunnosa. Duch Gór umieszczony został poniżej Śnieżki w okolicach Kowar. Miało to symbolizować, że to on czuwa nad tym ośrodkiem górniczo - kuźniczym .

Także herb Kowar nawiązuje do symboli o których mowa wyżej. Na zielonej tarczy symbolizującej lasy górskie i w ogóle przyrodę, umieszczony został biały rączy rumak, a taką właśnie postać przyjmował niejednokrotnie, wg legend Duch Gór. Nad tym pięknym koniem znajduje się młotek używany tak w górnictwie, jak i kuziennictwie.

W momencie wybuchu wojny trzydziestoletniej (1618-1648), na Śląsku zaostrzyły się spory między ewangelikami i katolikami. Po ścięciu ewangelika Hansa Urlyka Schaffgotscha za zdradę cesarza w 1635 roku jego dobra zostały skonfiskowane, w tym Kowary. Dopiero po 1642 roku syn hrabiego, już katolik, Krzysztof Leopold Schaffgotsch zaczął odzyskiwać majątki rodzinne. Nie udało mu się jednak wrócić do Żmigrodu i Kowar. Hrabia gorliwie przy pomocy cystersów zwalczał na swoich odzyskanych ziemiach wszystko co wiązało się z protestantyzmem, w tym renesansowe idee związane m.in. z przypominaniem starożytnych bogów do których zaliczyć należy także Władcę Karkonoszy. Duch Gór jako pogańskie bóstwo zaczął być kojarzony tak jak było wcześniej z samym diabłem. Jak rzymski bożek Faun i w chrześcijaństwie Szatan miał rogi, długą sierść, kozie nogi, kopyta i ogon, a dodatkowo skrzydła upadłego anioła. Ta renesansowa ale już diaboliczna postać Ducha Gór , która wcześniej skutecznie odstraszała nieproszonych gości od górniczych wyrobisk walończyków , zaczęła w tych czasach zagrażać rozwojowi wędrówek po górach , które stały się modne w tym czasie wśród licznych kuracjuszy przybywających do Cieplic. Duch Gór skutecznie odstraszał śmiałków udających się w wysokie góry należących do Schaffgotschów pozbawiając ich i miejscową ludność dodatkowych dochodów z tej atrakcji. Dlatego hrabia Krzysztof Leopold Gotard Schaffgotsch postanowił na zawsze pozbyć się Ducha Gór z jego królestwa budując na Śnieżce kaplicę uświęcając w ten sposób ziemię , która wcześniej miała należeć do miejscowego diabła – Ducha Gór. Za patrona dano jej św. Wawrzyńca i oddano ją pod opiekę cystersom z Krzeszowa, którzy mieli swoją parafię w Cieplicach, gdzie już wcześniej augustianie i joannici zawładnęli gorącymi ,dawniej uważanymi za piekielne, wodami którymi też władał Duch Gór. Kaplicę poświęcono w1681 roku, a zrobił to opat Bernard Rosa, fundator fresków w cieplickiej prepozyturze.

Święty Wawrzyniec - patron najwyżej położonej na Śląsku kaplicy był diakonem wyświęconym przez św. Sykstusa, który w 257 roku został papieżem. Młody diakon pełnił funkcję opiekuna (strażnika) skarbu Kościoła i podziału dochodów kościelnych wśród ubogich. Przypadało to na lata prześladowań chrześcijan. Cesarz rzymski Walerian kazał aresztować i zgładzić wszystkich biskupów, kapłanów i diakonów. Egzekucje rozpoczęto od papieża. Kiedy prowadzono go na miejsce kaźni zdążył przekazać Wawrzyńcowi polecenie aby sprawiedliwie rozdzielił skarby kościoła wśród biednych i potrzebujących. Krótko po tym prefekt Rzymu wezwał Wawrzyńca do siebie i rozkazał mu oddać skarby kościoła pod opiekę cesarza. Wawrzyniec bez słowa zgodził się na to i na drugi dzień przyprowadził mu setki biednych ludzi. Za to został skazany na tortury tj. na przypiekanie na żelaznym ruszcie. Mimo straszliwych cierpień Wawrzyniec niczego nie zdradził i poniósł śmierć męczeńską. Dlatego dzisiaj jest patronem hutników, kuźników i kowali. Mimo straszliwych tortur niczego nie zdradził i poniósł śmierć męczeńską.

Wyświęcając kaplicę na Śnieżce i oddając ją pod opiekę świętego Wawrzyńca hrabia Schaffgotsch zamieniał dawnego diabelskiego strażnika karkonoskich bogactw na nowego świętego strażnika tych skarbów. Miał nadzieję, że tym działaniem na zawsze pozbywa się Ducha Gór z Karkonoszy i z ludzkiej świadomości. Jak się okazało - tak się nie stało. Legendy o Duchu Gór były już tak zakorzenione wśród miejscowej ludności, dodatkowo spisane oraz opublikowane że nie udało się ich całkowicie wykorzenić.

Legendy o Duchu Gór trwają do dzisiaj w świadomości Niemców, Czechów i Polaków. Natomiast św. Wawrzyniec od niedawna dostał nową dodatkową funkcję patrona ludzi gór i przewodników sudeckich. W całych Sudetach , a szczególnie w Karkonoszach znalazło się miejsce dla dwóch strażników skarbów tej pięknej i bogatej ziemi, którzy niezależnie pełnią nadal swoje funkcje , jeden ze strony sacrum a drugi ze strony profanum. A o wielowiekowych górniczych tradycjach Kowar świadczą dzisiaj ślady dawnych szybów i sztolni, budynki i urządzenia górnicze, herb miasta, kaplica św. Anny , a także nieodległa od nich kaplica na Śnieżce pod wezwaniem św. Wawrzyńca. Wszystko to jest częścią bogatej tradycji kulturowej regionu, na powstanie i zachowanie której przyczyniali się i przyczyniają wszyscy mieszkańcy tej ziemi na przestrzeni przynajmniej 1000 lat.

Twoja reakcja na artykuł?

8
67%
Cieszy
1
8%
Hahaha
2
17%
Nudzi
0
0%
Smuci
0
0%
Złości
1
8%
Przeraża

Ogłoszenia

Czytaj również

Komentarze (6) Dodaj komentarz

~ 24-08-2020 9:44
Katole to wszędzie swoich świętych muszą wepchnąć.
~heretyk 24-08-2020 9:57
Teraz kombinują jak wymyślić świętego/świętą od Covid-19.
~ 24-08-2020 11:59
Świetny artykuł!
~` 24-08-2020 19:21
W miejsce świątyń - kościoły, w miejsce świąt pradawnych święta Watykańczyków, w miejsce bohaterów naszych - watykańscy bohaterowie. Niszczyciele kultur palący święte gaje. Święty Wojciech za zniszczenie świętego gaju w Prusach został zabity. Za to został świętym. Bo niszczył w imię Watykanu.
~DUO 25-08-2020 8:08
Jest argument za rozebraniem kaplicy na Śnieżce
~soclib 25-08-2020 12:59
Panie historyku ,zamiast opisywać czasy zamierzchłe może napisać ,przypomnieć co niektórym ,młodym czasy 1933. Czy my czasem nie znajdujemy sie w takiej atmosferze? Wspominam opowieści Niemek tu w Polsce jak nazizm dochodził do głosu wraz z klerem.

Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Copyright © 2002-2020 Highlander's Group