Polub Jelonkę:
Czytaj także: Wałbrzych Świdnica
Wtorek, 10 lutego
Imieniny: Elwiry, Jacka
Czytających: 11787
Zalogowanych: 66
Niezalogowany
Rejestracja | Zaloguj

Dolny Śląsk: Ściśle tajny obiekt ZPR–1 w Kowarach i jego (nie)zabezpieczenie kontrwywiadowcze cz. 5 – Sukcesy duże i małe w zabezpieczeniu ZPR–u

Piątek, 6 lutego 2026, 17:35
Aktualizacja: 17:49
Autor: Piotr Kucznir, Agnieszka Łabuz
Dolny Śląsk: Ściśle tajny obiekt ZPR–1  w Kowarach i jego (nie)zabezpieczenie kontrwywiadowcze cz. 5 – Sukcesy duże i małe w zabezpieczeniu ZPR–u
...I, niestety dla UB, żaden z planów zabezpieczenia kontrwywiadowczego terenu wydobycia uranu nie dał zadawalających rezultatów. Ciągle, a to tu, a to tam, wypływały jakieś wiadomości, jakieś materiały geologiczne, jakieś tajne dokumenty, jakieś materiały promieniotwórcze Jak temu zaradzić?

Mocno się nad tym tematem lokalna bezpieka głowiła. We wrześniu 1956 r. doszła do wniosku, że trzeba sporządzić kolejny plan, rzecz jasna również Ściśle Tajny , który już tym razem na pewno doprowadzi do tego, że zniknie problem inwigilacji tajnych obiektów ZPR-1.

Powstaje więc zaktualizowana charakterystyka kontrwywiadowcza zakładów R-1. Całość zakładów i wydobycie miała pod swoja pieczą Delegatura Nr. 10 Wojewódzkiego Urzędu Do Spraw Bezpieczeństwa Publicznego we Wrocławiu.

Na początku charakterystyki, przypomnijmy Ściśle Tajnej, sporządzający ją oficer bezpieki sygnalizuje swoim przełożonym, że utrzymanie w pełnym zabezpieczeniu kontrwywiadowczym będzie niezmiernie trudne ze względu na to, że „(…) zaczęła napływać młoda kadra inżynieryjno-techniczna, polska, która wymagała i wymaga stałego rozpoznania”. Dlaczego zaczęła napływać młoda kadra polska? Ano dlatego, że towarzysze radzieccy zaczęli wycofywać swoich specjalistów z obiektu ZPR-1. Czyżby wiedzieli już, że obiekt w ich układance strategicznej tracił na znaczeniu…?!

Dodatkowym problemem dla UB był fakt wycofania z ochrony obiektu żołnierzy KBW i zastąpienie ich strażą przemysłową- cywilną. Nie trzeba być specjalistą aby wiedzieć, że straż przemysłowa, składająca się z miejscowej ludności, będzie łatwiejszą zaporą do przejścia przez potencjalnych dywersantów, sabotażystów czy też szpiegów.

Dodatkowo pojawił się ze zdwojoną mocą nowy- stary problem defetyzmu i bierności pracowników w temacie „partii i organów B.P”(Bezpieczeństwa Publicznego- przyp. autorów). W zakładzie ponowienie miano wykrywać niepewne ideologicznie czynniki pod postacią np. oficerów KOP (Korpus Ochrony Pogranicza) żołnierzy AK, NSZ. To był jednak chyba najmniejszy problem UB, bo oto w innych oddziałach ZPR-u pracowali ludzie podejrzani o szpiegostwo! Za to na pewno w uzupełnionej charakterystyce ubecy mogli się pochwalić swoją bardzo rozbudowaną siatką informatorów, która, jak wynika z dokumentów, ostro wzięła się do pracy szukając wszędzie szpiegów, dywersantów i sabotażystów.

A więc jak szukali to znaleźli byłego oficera WP w stopniu pułkownika, byłego członka NSDAP, członków wywiadu amerykańskiego. Znaleziono także kontrrewolucjonistę, który był podejrzany o morderstwa. Znowu także znaleziono zakonspirowanego żołnierza AK, który miał pochodzić, jak napisano, z samego kierownictwa AK (ciekawe czy faktycznie było tyle osób o powyższej proweniencji czy tylko informatorzy UB tworzyli ich, aby pokazać swoją aktywność).

Ciągle też wielkim problemem dla UB było skupisko ludności niemieckiej, która, jak wynika z dokumentów Ścisłe Tajnych, sprawiała im, ale także przybyłej na tereny ludności polskiej, stałych poważnych problemów. Problemy z załogą zakładów spotęgował fakt, że pracownicy zarabiali bardzo słabo co, biorąc pod uwagę i profil zakładu i trudną pracę jaką wykonywali, było czymś, i wtedy i dziś, niezrozumiałym. I znowu Świadkowie Jehowy- ciągle, jak to pisano, ich sekta stwarzała problemu bezpieczniakom. O dziwo, nigdy w swych dokumentach nie napisali jakie to były problemy, poza byciem Świadkami Jehowy.

Kierownik Delegatury 10 we Wrocławiu, w stopniu kapitana, konkludował swoją zaktualizowaną charakterystykę optymistycznym zdaniem, że „(…) obecny podział obiektów i sprawa przydzielony jest do prowadzenia najbardziej kwalifikowanym pracownikom (UB- przyp. autorów), którzy sobie w zupełności dają radę”. No, musieli sobie dawać radę bo było ich na zakładzie, od Informatorów do Rezydentów, aż 86 osób!

Chyba jednak największym osiągnięciem UB w działalności kontrwywiadowczej był zwerbowanie kierownika kolumn samochodowych używanych do przewożenia na, między innymi, lotnisko w Legnicy tzw. „specjalnej produkcji”. Co było tą specjalną produkcją- wtedy nie wiedział prawie nikt. Do pomocy kontrwywiadowczej UB dobrało sobie także organa Zwiadu WOP. A konkretnie dobrali VII sekcję Zwiadu ze Szklarskiej Poręby wraz z VII wydziałem 5 Brygady WOP z Kłodzka. Mocno też pomagała 10 Delegaturze, we wszystkich czynnościach służbowych, 8 Brygada WOP z Lubania. Jak więc widać, sił i środków użyto dużo, jeśli nie bardzo dużo, do zabezpieczenia zakładów ZPR-1 Kowary.

Urząd Bezpieczeństwa Publicznego miał się też czym pochwalić, i swych w raportach to robił. A chwali się dyrektorem naczelnym zakładów. Tenże został nim w 1951 r. I, jak to pisali, był „sprawdzonym towarzyszem”. A sprawdzonym, bo w okresie służby w I Armii WP był rezydentem (funkcjonariusz wywiadu kierujący rezydenturą wywiadu pod przykrywką- przyp. autorów) Informacji Wojskowej.

W działalności kontrwywiadowczej 10 Delegatury wciąż także pojawia się sprawa klasztoru z Krzeszowa, który to klasztor ubecy traktowali w swoich raportach jako miejsce, gdzie spotykają się agenci obcych wrogich wywiadów. W ich aktach, w związku z klasztorem, stale pojawia się postać, którą nazwijmy Franciszek N. Figurant Franciszek miał utrzymywać stałe kontakty z Niemcami za granicą, i tam na ich adresy, miał słać listy.

Tropem figuranta Franciszka stale podążał Informator o pseudonimie "Wąsek". Jednak „Wąsek” nie potrafił rozpracować figuranta. Jak to napisano w raportach UB „wyników nie osiągnął (Wąsek- przyp. autorów) z uwagi na mentalność figuranta”. Co to znaczyło „z uwagi na mentalność”? Tego, niestety, szerzej w aktach nie wyjaśniono. W tym jednak przypadku UB nie rezygnowało z rozpracowania kontaktu na klasztor i postanowiło użyć swojego kolejnego Informatora, który, jak napisano, jest „z klasztoru”.

Tym Informatorem klasztornym miała być osoba o pseudonimie „Szarotka”. Informator „Wąsek”, dla 10 Departamentu, pracował także nad figurantem Józefem P. , którego podejrzewano o nielegalne kontakty z zagranicą. W drugiej połowie lat 50-tych XX wieku UB mocno, a nawet bardzo mocno, niepokoiły stale powracające sygnały o próbach sprzedaży uranu wywożonego z zakładów wydobywczych. Te sygnały płynęły do ubeków 10 Delegatury z całego regionu obsługiwanego przez nich. Tego procederu agenci UB nie potrafili jednak przeciąć, a musieli bo przecież była to Ściśle Tajna produkcja!

W październiku 1956 r. agenci UB odnoszą wielki sukces! Trafiają na ślad naprawdę groźnego szpiega. Nazwijmy go Waldemar (pełne dane cytowanych nazwisk znane autorom tekstu-przyp. autorów). Tenże Waldemar miał być szpiegiem kontaktującym się z wywiadem szwedzkim. Waldemar miał także mieć na swoich usługach Informatora ze Szczecina a także innego Informatora w Łańcucie o pseudonimie "Marcin". „Marcin” miał być ulokowany w Urzędzie Miasta Łańcut.

Urząd Bezpieczeństwa, jak wynika z akt, zdołał też ustalić dane osoby, która miała współpracować z NSZ. Tą osobą miał być leśnik chcący, jak napisano, za wszelką cenę pozyskać informację od osób pracujących w grupie poszukiwawczej złoża uranu. Za NSZ-towcem chodziło stale dwóch agentów o pseudonimach „Łamigłówka” i „Cień”. W wymienionej grupie poszukiwawczej miał też pracować inny jeszcze były żołnierz NSZ. A tenże żołnierz miał mieć też brata, księdza, w Argentynie, co wtedy było, w oczach UB, podwójną zbrodnią.

Bardzo prężnie, co wynika z akt, działał już przywołany Informator „Wąsek”. Rozpracowywał nie tylko siatkę mającą działać w klasztorze krzeszowickim ale także rozpracowywał innego jeszcze figuranta. Nazwijmy tego figuranta Ferdek. Ferdek miał być byłym żołnierzem AK i miał mieć dodatkowo zakopaną broń- pistolet VIS. Ponadto żołnierz byłego AK miał prowadzić wrogą propagandę p-ko władzy ludowej jak również miał słuchać audycji zagranicznych stacji.

10 Departament dokonał także sprawdzenia akt 120 osób zatrudnionych w nowo powstałej Straży Przemysłowej chroniącej zakłady ZPR-1. To sprawdzenie doprowadziło do wyeliminowania z pracy aż 25 osób, które UB wydały się podejrzanymi i niepewnymi. Wśród dopuszczonych do pracy strażników przemysłowych ubecy, jak to mieli w zwyczaju, zainstalowali swoje komórki wywiadowcze. Pod koniec 1956 roku UB miała już na celowniku kolejne osoby na których prowadzono tzw. werbunek.

W sumie zamierzano zwerbować dodatkowo 23 nowe osoby. Mimo tych sukcesów, jakie odnotowywali oficerowie UB, ciągle stawał im przed oczami realny fakt braku agentury w tak ważnych miejscach jak magazyn materiałów wybuchowych, w którym, jak już wiemy, mieli oni problem z brakami środków wybuchowych. Braki agentów były także w kompresorowni, zajezdni elektrowozów i dziale geologicznym.

Agentura zewnętrzna bezpieki chwaliła się za to sukcesem w Gryfowie Śląskim, gdzie namierzono i otoczono agenturą miejscowego fryzjera, który stale wypytywał pracowników ZPR-1 o rodzaj produkcji i rodzaj ich pracy…Ten fryzjer i jego wścibskość przewijała się w kolejnych doniesieniach agentów UB. Wielkim osiągnięciem w pracy kontrwywiadowczej było też to, że 10 Departament miał w okolicach ZPR-u liczne Lokale Kontaktowe- Konspiracyjne nazywane w skrócie LK. Było ich 11. W lokalach tych dokonywano także werbunku nowych agentów UB.

Lokale konspiracyjne mieli między innymi w hotelach, mieszkaniach prywatnych, miejscach pracy, W dokumentach Ściśle Tajnych, w październikowym (1956 r.) raporcie znalazła się też po raz pierwszy kwotą, jaką delegatura dysponowała, która była przeznaczona na opłacanie swoich agentów. Kwota ta wynosiła 2500 złotych na miesiąc i, jak pisali ubecy, była kwotą wystarczającą. 2500 złotych to była wtedy pięciokrotną kwotą pensji miesięcznej, która wynosiła 500 złotych.

Na koniec tego odcinka należy podać jaki teren był w szczególnym zainteresowaniu UB w 1956 roku. Były to takie rejony i miejscowości jak Kowary, Jelenia Góra, Kamienna Góra, Lwówek Śląski, Okrzeszyn, Radoniów (tą miejscowością UB interesowało się wtedy szczególnie). I tutaj ponownie postawmy kropkę i poczekajmy, co będzie się działo w następnym odcinku pt. ŚCIŚLE TAJNY OBIEKT ZPR 1 W KOWARACH I JEGO (NIE)ZABEZPIECZENIE KONTRWYWIADOWCZE…”
Cdn.

Źródła: IPN Wrocław. Zdjęcia: IPN Wrocław.

Twoja reakcja na artykuł?

4
57%
Cieszy
0
0%
Hahaha
1
14%
Nudzi
1
14%
Smuci
0
0%
Złości
1
14%
Przeraża

Ogłoszenia

Czytaj również

SKOMENTUJ
Tylko zalogowani użytkownicy mogą komentować ten artykuł. Zaloguj się.

Czytaj również

Sonda

Ile pączków zamierzasz zjeść w tłusty czwartek?

Oddanych
głosów
62
1
32%
2-3
39%
4-5
5%
Więcej niż 5
24%
 
Głos ulicy
Do dziś lubię marchewkę – przypomina mi dzieciństwo
 
Warto wiedzieć
Karkonosze wygrywają bezapelacyjnie!
Rozmowy Jelonki
W sklepach mówią, że już tak jest, ale tak naprawdę jeszcze nie ma
 
Karkonosze
Piosenka o Karkonoszach
 
Aktualności
Śpiew z wnętrza skały – opowieść o skale Chybotek
 
Aktualności
Finał „The Voice Senior” z Violettą Kapcewicz
 
Aktualności
Lada dzień zaczną spuszczać wodę w Pilchowicach
Copyright © 2002-2026 Highlander's Group