Jak się okazuje chodzi przede wszystkim o przebudowę monokultur leśnych – karkonoskie świerczyny są podatne na choroby, korniki i wiatrołomy.
- Wycinając stare, jednogatunkowe drzewostany, leśnicy sadzą w ich miejscu nowe, zróżnicowane lasy. Co roku do ziemi trafia w Polsce nawet 500 milionów sadzonek - mówią leśnicy.
Skala wycinki jest dużo mniejsza niż wygląda to z poziomu leśnej drogi w oczach turysty.
Rocznie w ten sposób pozyskuje się drewno tylko z ok. 0,8 proc. powierzchni polskich lasów.
Kontrowersje jednak są: ekolodzy alarmują, że w niektórych miejscach pod piłę idą stuletnie drzewa z cennych przyrodniczo obszarów. Ministerstwo klimatu wstrzymało już wycinki w 10 takich miejscach w Polsce.
Tylko w ostatnim dziesięcioleciu powierzchnia lasów w Polsce zwiększyła się o 188 tys. ha – to obszar równy całym polskim Bieszczadom. Lasy pokrywają trzecią część kraju, czyli o połowę więcej niż po II wojnie światowej.
Nowe plany na lata 2026–2035
W Lasach Państwowych trwają właśnie konsultacje dotyczące nowego 10-letniego planu urządzania lasu na lata 2026–2035. Ostateczne liczby dotyczące poziomu pozyskania drewna poznamy w czerwcu 2026 roku. Planuje się stabilizację lub lekki spadek o 5–10 procent w porównaniu do okresu 2016–2025, m.in. dzięki wyłączeniu około 17 procent lasów Lasów Państwowych pod ochronę ekologiczną.
Kontrowersje wokół cennych lasów
Nie wszystkie wycinki są jednak bezsporne. Społecznicy i organizacje ekologiczne w wielu miejscach Polski alarmują, że pod piłę idą ponadstustuletnie drzewa na obszarach będących potencjalnymi starolasami – terenami o wyjątkowej bioróżnorodności – jeszcze przed zakończeniem ich oceny przyrodniczej.
W odpowiedzi na takie sytuacje ministerstwo klimatu i środowiska zdecydowało o pilnym wstrzymaniu lub ograniczeniu wycinki w 10 wybranych, najcenniejszych przyrodniczo miejscach w Polsce.












