Wielu z nas dziś żyjących myśli, że hasło sygnalista to współczesny wytwór nowomowy, wykuty i uknuty przez polityków i wdrożony do życia ustawą z dnia 14 czerwca 2024 r. „o ochronie sygnalistów”, która to ustawa wzięła w ochronę wszystkich, takich czy innych, sygnalistów, srodze karząc tych, którzy będą chcieli zareagować na, często nieprawdziwe, informacje przez nich przekazywane. Tymczasem sygnaliści byli już kiedyś.
Problemy wynikające ze wspomnianej ustawy pozostawimy jednak tym, którzy będą chcieli się z nią zapoznać osobiście i przeczytać to i owo w niej zawarte.
My teraz, na podstawie potężnego zbioru dokumentów z drugiej połowy lat czterdziestych XX wieku, pokażemy tu i w tym miejscu, że temat- problem sygnalistów istniał od dawne. Pokażemy ten temat na przykładzie jakże pięknej miejscowości Stara Kamienica.
W 1948 roku w rejonie Starej Kamienicy było tylko, albo aż, 12 sygnalistów, wśród których była też jedna kobieta. Sygnaliści pochodzili z różnych miejscowości podległych Posterunkowi MO w Starej Kamienicy. Byli więc mieszkańcy Kopic, Korczakowa, Kromnowa (pewnie te miejscowość dziś noszą inne nazwy), Ludwikowic.
Większość tych sygnalistów w 1948 roku była nastawiona na skryte wykrywanie przestępstw, które, i wtedy i dziś, są zmorą obywateli, czyli kradzieży.
Agentura sygnalistów, przez lata jej funkcjonowania w dokumentach, stale zmieniała liczbę donosicieli bo, pozbawiając się eufemizmu, tak się ich powinno nazywać-donosicielami. Kradzieży w tamtym czasie (druga połowa lat czterdziestych XX wieku) było bardzo dużo i często osoby okradzione pozostawały bez środków do życia- takie to były ciężkie czasy.
O jakich więc kradzieżach sygnalizowali tajni współpracownicy MO?
Najwięcej zarejestrowano kradzieży, jak to pisano wtedy, „u obywatela”. Czyli po prostu kradzieży z włamaniem do czyichś mieszkań, posesji. Częstą bolączką były też kradzieże mienia publicznego- państwowego. Bardzo często kradziono węgiel ze stacji bo, jak wiemy, było go wtedy jak na lekarstwo.
Nie zabrakło też kradzieży pieniędzy, bo pieniądze to jest zawsze przedmiot największego pożądania, szczególnie przez tych, którzy nie
chcą uczciwie wejść w ich posiadanie. Mienie ruchome wtedy także było na celowniku złodziei, a sygnaliści meldowali np. o kradzieży motoru, konia, krowy… Ba, kradziono też często wozy konne. I takie zdarzenie miało miejsce w lutym 1948 roku w Małej Kamienicy.
Ciekawy był też skład osób, jakie trudniły się sygnalizowaniem władzy ludowej działalności przestępczej obywateli. I tak, na bazie meldunku tajnego z 1948 roku, widać, że sygnalistami byli: kupcy, rzeźnicy, rolnicy (najwięcej), restauratorzy (w dokumentach są pełne dane sygnalistów łącznie z ich adresami). Sygnaliści byli też ustawiani przez milicjantów do tropienia wrogiej działalności wśród niepewnego elementu. W czerwcu 1948 r. sygnalista z Ludwikowic tropił „jakiś ludzi wychodzących z lasu w Ludwikowicach”. Po tym zgłoszeniu milicja wszczęła obserwację lasu.
Milicjanci ze Starej Kamienicy donosy swych sygnalistów postanowili podzielić na 9 rodzajów. Ten podział odnosił się do rodzaju ujawnionego przez sygnalistów przestępstwa. Jakie więc nazwy one nosiły? Były to takie informację jak: ilość informacji o nielegalnym uboju, ilość informacji o posiadaniu broni, ilość informacji o napadach z bronią, ilość przestępstw skarbowych (tutaj sławna sprawa z tamtego okresu, wykrycia przez sygnalistów nielegalnych źródeł dostaw jajek do proboszcza (!)), ilość przemytu, ilość innych przestępstw.
W miesiącu listopadzie 1948 roku agentura sygnalistów, choć zmniejszyła się do dziewięciu osób, to jednak działała prężnie. Oto bowiem agentura złożyła aż 47 doniesień. Podobnie było w październiku. Agentura jak widać działała intensywnie pod nadzorem milicjantów ze Starej Kamienicy. Po donosach sygnalistów milicjanci często przeprowadzali kontrolę u obywateli zamieszkujących w regionie obsługiwanym przez MO w Starej Kamienicy.
I tak, między innymi, na początku roku 1948 przeprowadzono kontrolę, po doniesieniu, u szewca ob. G. i rymarza ob. J. Niestety, jak napisał komendant posterunku MO, wynik kontroli był negatywny. Nie napisano również w dokumentach milicyjnych czego ta kontrola dotyczyła. Ot, była sobie kontrola.
Nie radząc sobie z dużą ilością przestępstw, w której eliminowaniu nie pomagali także sygnaliści, postanowiono powołać, w miesiącu sierpniu 1948 roku, tzw. „Straż Obywatelską”. Ta jednak miała permanentne braki w wyposażeniu. Brakowało im nawet latarek, a więc jak mieli pełnić służbę w ciemnościach tamtego okresu ?! Posterunek MO w Starej Kamienicy, tak jak i pewnie inne posterunki w nowo rodzącej się Polsce, mocno współpracowały z Urzędem Bezpieczeństwa i, jak donosił komendant posterunku, „w razie jakiś spraw politycznych kieruje je do Urzędu Bezpieczeństwa i oddaje w ręce U.B.P”.
Znakiem tamtych czasów było, poza tworzeniem struktur sygnalistów, Straży Obywatelskiej, tworzenie ORMO (Ochotniczych Rezerw Milicji Obywatelskiej), które to także, tak jak milicja, były uzbrojone i miały wspomóc milicję w tworzeniu silnego socjalistycznego chłopo- robotniczego państwa.
Ten znak czasu nie ominął również starej Kamienicy. Wszystkie te działania osób i organizacji, czyli i sygnaliści i Straż Obywatelska i ORMO, nie dawały sobie rady z coraz bardziej szerzącą się przestępczością w regionie.
Komendant MO postanowił więc napisać obszerną notatkę wymieniając listę przestępstw ze swojego rejonu jakby przy tym użalając na swoim komendanckim losem.
Opisuje więc włamanie przy pomocy wytrycha do domu podczas nieobecności domowników. Skradziono (co dziś wydało by się błahą sprawą, ale wtedy były to straty dotkliwe dla okradzionych) garderobę, bieliznę i inne rzeczy (jakie- tego nie wiadomo). Wszystkie te rzecz wywieziono z domu pokrzywdzonych saniami. Dokonywano też kradzieży z włamaniem bezczelnych. Na przykład okradziono spółdzielnię, gdy pilnujący ją pracownik wyszedł tylko na chwilę do piekarni po chleb. Wtedy to, korzystając z jego chwilowej nieobecności, zerwano kłódkę ze skobla i okradziono magazyn spółdzielni kradnąc z niego… pończochy! Towar wtedy i później bardzo deficytowy (niech zaświadczą o tym wszystkie panie pamiętające dawne czasy).
Przestępcy okradli także warsztat samochodowy kradnąc z niego to, co zawsze stanowiło cenny łup dla złodziei, czyli koła samochodowe. Plagą, poza włamaniami, z którą nie mogli sobie poradzić i wtedy i dziś strzegący prawa funkcjonariusze, były wypadki drogowe. I wtedy również dochodziło do takich zdarzeń jak w Starej Kamienicy, kiedy to kierowca motocykla, jadący z nadmierną prędkością, potrącił pieszego i odjechał z miejsca zdarzenia nie udzielając pomocy rannemu. W tej sprawie również wykazali się lokalni sygnaliści, donosząc gdzie trzeba i komu trzeba. Te opis można by wydłużyć o jeszcze kilka kartek. Jak reagował na to milicja? Ano zwiększała ilość patroli, dokonywała kontroli mieszkań i książek meldunkowych oraz przeprowadzała częstsze kontrole dworców kolejowych.
Czy to coś pomogło? W perspektywie czasu zapewne tak. Bo i ludzie tam żyjący jak i żyjący w całej Polsce powojennej wychodzili powoli z traumy wywołanej wojną oraz z tego, że podczas wojny morale każdego społeczeństwa jest niskie. Ludzie jednak już w pewnym okresie (kiedy opadł kurz wojenny, kiedy wzbogacili…) chcieli żyć bezpiecznie i przez to nie byli skorzy już do przyzwalania na działalność przestępczą, której mieli, tak wtedy jak i dziś, zaradzić sygnaliści. A nasi dzielni milicjanci ze Starej Kamienicy przy pomocy sygnalistów zatrzymali, jak wynika ze słów komendant posterunku, 26 sprawców przestępstw. Wśród nich najwięcej było ludzi młodych w wieku 27-30 lat. I na dodatek byli to mężczyźni zamężni, którzy większość skradzionych łupów po prostu przepili.
Niestety, na sam koniec swojej alarmującej notatki komendant napisał, że nie udało mu się zwerbować kolejnych sygnalistów do pomocy. I co gorsza, pozyskana agentura zaczęła pracować „nie dając wyników pracy ani też nie wywiązuje się z powierzonych im zadań”. Jednak, na osłodę, milicji ze Starej Kamienicy pozostało się pochwalić znalezieniem pistoletu kal. 7,62 i uwaga (!) 6 par butów przedwojennych.
Ot i takie to były działania milicji obywatelskiej tamtego okresu. Działania przy udziale czegoś- kogoś co dziś zostało reaktywowane czyli sygnalistów.
Ocenę moralną tej instytucji my, piszący te słowa pozostawiamy już każdemu z czytających ten artykuł.
Źródła akta IPN Wrocław. Zdjęcia: z Akt IPN Wrocław, https://polska-org.pl/7770217,foto.html?idEntity=11845496