Jak podkreślają osoby zaangażowane w tworzenie związku, nie jest to efekt nagłego przypływu integracji ani urzędowej mody na działalność społeczną. To reakcja na narastające od miesięcy poczucie braku wpływu pracowników na funkcjonowanie urzędu, problemy komunikacyjne oraz rosnące napięcia organizacyjne.
W Starostwie pracuje około 100 osób. Mimo że związek działa dopiero od miesiąca, należy do niego już ponad 15% załogi. Jak przyznają sami pracownicy, zainteresowanie działalnością organizacji jest znacznie większe, jednak część osób nadal obawia się oficjalnego ujawnienia swojej przynależności do związku.
— Ludzie nie chcą się na tę chwilę ujawniać i sami płacą składki, żeby Starosta nie widział ich w potrąceniach z listy płac — mówi Aneta Watemborska, dyrektor Wydziału Oświaty i Zdrowia.
Celem nowo powstałej organizacji jest przede wszystkim obrona interesów zawodowych, materialnych i socjalnych pracowników oraz kontrola przestrzegania przepisów prawa pracy. Związkowcy zapowiadają również działania na rzecz poprawy warunków pracy, większej przejrzystości w systemie wynagrodzeń oraz budowania partnerskich relacji pomiędzy pracownikami a pracodawcą.
Problem w tym, że — jak twierdzą przedstawiciele organizacji — na ten moment trudno mówić o realnym dialogu.
Według związkowców Starosta Karkonoski nie wyraził dotąd gotowości do spotkania i ustalenia zasad współpracy z nowo powstałą organizacją. Cała komunikacja odbywa się obecnie wyłącznie korespondencyjnie.
Czyli mówiąc językiem urzędowym: dialog społeczny funkcjonuje, ale głównie w wersji papierowej.
Pracownicy podkreślają jednak, że ich celem nie jest konflikt ani polityczna wojna z kierownictwem urzędu. Jak zaznaczają, zależy im przede wszystkim na stworzeniu przestrzeni do normalnej rozmowy o warunkach pracy, organizacji urzędu oraz problemach zgłaszanych przez część załogi.
Coraz częściej pojawiają się również głosy, że pracownicy administracji samorządowej zaczynają oczekiwać nie tylko stabilnego zatrudnienia, ale także szacunku, przejrzystych zasad i rzeczywistego wpływu na miejsce, w którym pracują.
Wygląda na to, że to dopiero początek większej dyskusji o sytuacji pracowników w Starostwie Powiatowym w Jeleniej Górze.
Do sprawy będziemy wracać.












