• Piątek, 22 listopada 2019
  • Godz. 14:09
  • Imieniny: Cecylii, Marka, Stefana, Wszemiły
  • Czytających: 8292
  • Zalogowanych: 25
  • Niezalogowany | Zaloguj | Rejestracja

Pijarzy–następcy augustianów, joannitów i cystersów

Wiadomości: Jelenia Góra
Poniedziałek, 2 marca 2015, 7:49
Aktualizacja: Wtorek, 3 marca 2015, 9:22
Autor: Mea
O. Stefan Wojda, obecny Rektor Kolegium Pijarów w Cieplicach
Fot. Muzeum Przyrodnicze w Jeleniej Górze
W Uzdrowisku Cieplice do początku 1945 r. funkcjonowały dwie parafie – ewangelicka i katolicka. Ta ostatnia, o wiele mniejsza, zajmowała obiekty dawnej prepozytury cystersów (część budynku klasztornego, kościół św. Jana Chrzciciela, szkołę i ogrody), a jej proboszczem od 1919 r. był ks. Amand Fritsch. Od 135 lat w miejscowości nie było zakonników. Wcześniej, do 1810 r. ciepłymi źródłami przez 550 lat zajmowali się kolejno: augustianie, joannici i cystersi.

Koniec II wojny światowej przyniósł nie tylko zmiany geopolityczne, ale i niespotykane od stuleci „wędrówki ludów”. Katolicki od X w. (a chrześcijański być może od IX wieku) do XV wieku Śląsk, który od XVI wieku praktycznie do polowy lat 40 XX wieku był ewangelicki, po wyjeździe Niemców i osiedlaniu się Polaków stał się ponownie katolicki.

- Już w maju 1945 r. w Cieplicach pojawili się nowi zakonnicy. Byli to pijarzy z Krakowa, którzy rozlokowali się w części budynku pocysterskiego, należącego od 1812 r. do niemieckiej parafii katolickiej (w drugiej części znajdowała się Biblioteka Schaffgotschów – dzisiaj siedziba Muzeum Przyrodniczego w Jeleniej Górze). Ludnością polską w parafii zajął się pijar ks. Wiktor Kubik, nad ludnością niemiecką pieczę duchową sprawował dotychczasowy proboszcz. Pijarzy z Krakowa zajęli też na przełomie lipca i sierpnia 1945 r. parafię przy kościele św. Erazma i Pankracego w Jeleniej Górze. Prowadził ją ks. Tytus Suliga. We wrześniu 1945 r. do Parafii św. Jana Chrzciciela w Cieplicach przybył ks. Sebastian Dybiec – opowiada Stanisław Firszt, dyrektor Muzeum Przyrodniczego w Jeleniej Górze.

W lutym 1946 r. Cieplice liczyły 12 tys. 944 mieszkańców, w tym 5 tys. 460 Polaków, 7 tys. 898 Niemców i 546 osób innych narodowości. Nie był to spokojny okres w dziejach Uzdrowiska. Do 1948 r. trwała intensywna akcja wysiedlania Niemców, których liczba w 1947 r. drastycznie się zmniejszyła. Nie było już praktycznie dla kogo prowadzić parafii i z tego powodu z Cieplic wyjechał ks. Amand Fritsch. Na miejsce Niemców cały czas przyjeżdżali Polacy z rożnych regionów dawnej Rzeczypospolitej. Nie stanowili oni jednej grupy, ale posługiwali się własnymi gwarami i przywieźli w te strony własne, często odmienne zwyczaje i przyzwyczajenia.

- Tu też chronili się, na tzw. „Dzikim Zachodzie”, ludzie, którzy nie chcieli pogodzić się z nowym porządkiem politycznym narzuconym Polsce przez Rosję Sowiecką. W regionie grasowali też zwykli szabrownicy i bandyci z tzw. Centralnej Polski, którzy grabili mienie poniemieckie i nie mieli żadnych skrupułów co do nowych osiedleńców. W tym strasznym czasie rozwijającego się stalinizmu pewną opoką i spokojną wyspą dla parafian kościoła św. Jana Chrzciciela w Cieplicach był dom prowadzony przez ojców pijarów. To tu ks. Adam Pitala, chcąc nawiązać do wielowiekowej, wspaniałej tradycji tego miejsca, po przejrzeniu zachowanego księgozbioru i dokumentów w budynku klasztoru (dawnej prepozytury klasztoru cysterskiego w Krzeszowie), napisał pracę pt. „Dzieje kościoła prepozytury Cystersów w Cieplicach”, którą ukończył 30 września 1948 r. W ten sposób chciał przypomnieć poprzedników pijarów ojców cystersów, którzy gospodarowali w Cieplicach w latach 1403-1810 – mówi dyrektor.

Ksiądz A. Pitala korzystał prawdopodobnie z zasobów Biblioteki Schaffgotschów i utworzonej później na jej bazie Biblioteki Śląskiej im. J.S. Bandtkego. Zdążył z pisaniem dzieła bowiem bibliotekę tę zamknięto w 1948 r., a księgozbiór i inne znajdujące się tutaj zbiory wywieziono z Cieplic do różnych instytucji w Polsce w latach 1951-1952. To prawdopodobnie dzięki pijarom malarskie przedstawienia drzew genealogicznych Piastów i Schaffgotschów, powstałe w 1721 r., nie zostały wywiezione z Cieplic i pozostają do dzisiaj, bowiem jeszcze w 1945 r. były przeniesione z dawnej Biblioteki Schaffgotschów do części kościelnej, byłej prepozytury cystersów.

- Pijarzy pomagali też działającemu w regionie podziemiu patriotycznemu. Udzielali schronienia potrzebującym i przechowywali przedmioty należące do osób i organizacji walczących o niepodległość z komunistycznym reżimem. Znaleźli się, jak zwykle, donosiciele co skutkowało represjami stalinowskich władz. W 1951 r. na teren domu parafialnego ojców pijarów wkroczyli funkcjonariusze Urzędu Bezpieczeństwa i aresztowali proboszcza ks. Sebastiana Dybca, który przesiedział w więzieniu we Wronkach z wyrokiem śmierci przez kilka lat i tylko cudem uniknął egzekucji. Po wielu latach wrócił do Cieplic, gdzie zakończył życie 1 października 1992 r. i tu został pochowany. Po nim funkcję proboszcza pełnili: ks. Kazimierz Zenon Lesisz (1951-1953) i ks. Władysław Alfons Dzięcioł (1953-1956) – wylicza Stanisław Firszt.

W październiku 1956 r. sytuacja w Polsce nieco się zmieniła, po początkowej „odwilży” po okresie stalinowskim nastały „czasy gomułkowskie”. W wyniku wieloletnich starań dom parafialny pijarów w Cieplicach przekształcono w Dom Księży Pijarów w Cieplicach. Uroczysta kanoniczna erekcja nowego Kolegium miała miejsce 25 lutego 1957 r., a pierwszym rektorem został ks. Juliusz Paweł Olszewski pełniący jednocześnie funkcję proboszcza do roku 1960. On, jak również kolejni rektorzy: ks. Onufry Chwojnicki (1960-1964) i ks. Stefan Denkiewicz (1964-1967; proboszcz 1964-1965), ks. Zygmunt Woszczek (1967-1973, w latach 1976-1979 – Prowincjał Zakonu Pijarów) i ks. Stanisław Kaseja (1965-1982), starali się jak najlepiej służyć cieplickiej parafii i działać na rzecz całego regionu. Parafia miała pod opieką kościoły m.in. w: Wojcieszycach, Podgórzynie, Maciejowej i Staniszowie. Prowadzono działalność edukacyjną i duszpasterską wśród dzieci i młodzieży. Nie zapominano też o budynkach Parafii i Kolegium w Cieplicach.

- W 1959 r. uruchomiono radiofonizację kościoła św. Jana Chrzciciela, odnowiono zakrystię, usunięto zniszczone meble, umieszczono w kościele dwa nowe obrazy: „Chrzest Pana Jezusa w Jordanie” i Św. Józef Kalasancjusz nauczający dzieci”. W 1960 r. naprawiono dach i rynny świątyni, poprawiono jej elewację i przeprowadzono remont krypty grobowej Schaffgotschów. W latach 1960-1961 odnowiono i zabezpieczono ołtarz główny, a w latach 1961-1962 odnowiono elewację Kolegium i domu parafialnego oraz poprawiono ich dachy i rynny. W 1965 r. prowadzono remont wewnątrz kościoła św. Jana Chrzciciela. Pomalowano ściany, odrestaurowano część obrazów oraz oczyszczono i uzupełniono złocenia ołtarza głównego. 10 stycznia 1964 r. stała się wielka tragedia dla Kolegium, kiedy to podczas mszy w kościele w Maciejowej został zamordowany młody pijar ks. Józef Górszczyk. W latach 1968 i 1970 cieplicką placówkę pijarów odwiedził przełożony generalny Zakonu ks. Laureanus Suares, a w 1979 r. ks. Angelus Ruiz – mówi dyrektor.

Dom Księży Pijarów, jak i inne budynki Parafii, były własnością Biskupstwa Wrocławskiego. Staraniem Zakonu Pijarów, a szczególnie ks. Andrzeja Wróbla (1955-1958 – Delegat Prowincjonalny, 1958-1973 – Prowincjał Polskiej Prowincji Zakonu Księży Pijarów) 15 grudnia 1971 r. budynek klasztorny (część byłej części mieszkalnej dawnej prepozytury cystersów) wraz z przylegającym do niego od południa placem przeszły na własność Zakonu Pijarów, natomiast kościół św. Jana Chrzciciela i budynek kancelarii (dawna szkoła przyklasztorna) pozostawiono przy Parafii, którą prowadzili pijarzy. Stało się tak po uzgodnieniach prowincjała z księdzem biskupem wrocławskim Bolesławem Kominkiem.

- Kolejni rektorzy: ks. Jan Frączek (1973-1976), ks. Jacek Raczek (1976-1979), znowu ks. Zygmunt Woszczek (1979-1988) i ks. Antoni Tadeusz Jelonek (1988-1995) starali się mimo wielu problemów utrzymać swój dom jak i wszystkie budynki parafii w należytym porządku. Mimo ciągłego braku pieniędzy remontowali, naprawiali i upiększali powierzone im obiekty, prowadząc jednocześnie działalność duszpasterską, edukacyjną, oświatową, kulturalną i wspomagali wszystkich potrzebujących. W tym czasie (2 lipca 1976 r.) Cieplice utraciły status samodzielnego miasta i zostały przyłączone do Jeleniej Góry. W 1978 r. pijarzy wyremontowali dach Kolegium, a w 1980 r. w części strychów urządzili mieszkania, natomiast w latach 1982-1985 rozbudowali i przebudowali budynek dawnej szkoły parafialnej – opowiada Stanisław Firszt.

W czerwcu 1985 r. z Parafii św. Jana Chrzciciela jako parafii macierzystej wydzielona została nowa jeszcze bez wyznaczonych granic i nazwy. Jej proboszczem został ks. Józef Stec nie związany z Zakonem Pijarów. On to 18 czerwca 1990 r. odebrał w Kurii Wrocławskiej Dekret Erekcyjny J.E. Ks. Kardynała Henryka Gulbinowicza, a 25 czerwca 1990 roku erygowano Parafię pw. Matki Bożej Miłosierdzia. W grudniu 1990 r. Parafia pw. św. Jana Chrzciciela liczyła ok. 10 tys. osób. W 1994 r. odrestaurowano w kościele ołtarze Bł. Czesława i Trójcy Przenajświętszej. Rok później rektorem i jednocześnie proboszczem został ks. Zbigniew Janiczek, który tego samego roku został wybrany na prowincjała Zakonu (1995-2003). Po nim funkcję rektora i proboszcza objął ponownie ks. Antoni Tadeusz Jelonek (1995-2003). W 1996 r. odrestaurowano ołtarze św. Judy Tadeusza i św. Walburgii, a w latach 1997-1999 obraz główny w ołtarzu nazywany „Czternastu świętych wspomożycieli” przypisywany Michałowi Willmanowi.

W 2001 r. realizowany był duży polsko-niemiecki projekt kierowany przez Arne Franke i Stanisława Firszta, w który zaangażowane były m.in. Gesellschaft für interregionalen Kulturaustauch e.V. w Berlinie i Muzeum Okręgowe w Jeleniej Górze. Efektem projektu była wystawa pt.: „Dolina Zamków i Ogrodów. Kotlina Jeleniogórska – wspólne dziedzictwo” i towarzyszące jej wydawnictwo, na tę ekspozycję, za zgodą ks. Antoniego Tadeusza Jelonka wypożyczono z Kolegium malarskie przedstawienia drzew genealogicznych Piastów i Schaffgotschów, które to na tę okazję zostały odrestaurowane i otrzymały nowe ozdobne ramy. Rok później z inicjatywy dyrektora Muzeum Stanisława Firszta i za zgodą rektora kopię w skali 1:1, w nieco zmienionej formie, drzewa genealogicznego Piastów wykonał Wiktor Staszak. Trafiła ona na zamek Bolków (później na podstawie tej kopii powstała jej wersja fotograficzna, znacznie pomniejszona, wykonana przez Roberta Kutkowskiego, która trafiła do Muzeum Piastów Śląskich w Brzegu).

- W 1993 r. Kolegium Pijarów w Cieplicach odwiedził przełożony generalny Zakonu Ks. Józef M. Balcellus. Kolejni rektorzy: ks. Kazimierz Zborowski (2003-2007) i ks. Jacek Raczek (2007-2011 i jednocześnie proboszcz) oraz proboszczowie: ks. Grzegorz Książek (2003-2004), i ponownie ks. Zbigniew Janiczek (2004-2007) starali się kontynuować dzieło poprzedników. W 2005 r. kolegium odwiedził generał Zakonu Pijarów ks. Jesus Lecea – mówił dyrektor.

W 2009 r. władze Miasta Jeleniej Góry zaakceptowały pomysł: Wojciecha Kapałczyńskiego, Romana Jałaki i Stanisława Firszta, aby przejąć część klasztoru pocysterskiego zajmowanego dotychczas przez Uzdrowisko Cieplice (dawna Biblioteka Schaffgotschów) i po remoncie przenieść tam Muzeum Przyrodnicze w Jeleniej Górze.

- Do współpracy zaproszono Zakon Pijarów i Parafię św. Jana Chrzciciela. Tak narodził się projekt finansowany ze środków Unii Europejskiej p.n.: „Zespół pocysterski w Jeleniej Górze-Cieplicach, który został zrealizowany w latach 2010-2013. Zyskały na tym Muzeum Przyrodnicze (nowa siedziba), Kolegium Pijarów (remont elewacji i posesji) i parafia (remont elewacji kościoła, bramy dzwonnicy, restauracja rzeźb w tym kolumny św. Trójcy, rzeźb św. Sebastiana i św. Huberta, remont kolumny św. Floriana oraz renowacja epitafiów w lapidarium). Od 2011 r. rektorem i proboszczem jest ks. Stefan Wojda, który nadzorował prowadzone prace remontowe, ale nie zakończył na tym i realizuje dalsze działania, zmierzające do poprawy warunków i estetyki części kościelnej zespołu pocysterskiego w Cieplicach. W maju 2014 r. Kolegium odwiedził generał Zakonu ks. Pedro Aguado, który zwiedził cały obiekt poklasztorny i był zachwycony osiągniętymi rezultatami. W latach 1945-2014 w Cieplicach przebywało i pracowało łącznie 95 kapłanów i braci Polskiej Prowincji Zakonu Pijarów – wymienia Stanisław Firszt.

Pijarzy są godnymi następcami swoich poprzedników: augustianów, joannitów i cystersów w Uzdrowisku Cieplice. Wpisują się w historię tego miejsca już od 70 lat, podtrzymując wielowiekową tradycję pobytu i pracy zakonników na rzecz lokalnej społeczności, kuracjuszy i turystów. Nie można zapomnieć, że to oni tworzyli po wojnie podstawy odbudowy polskiego Kościoła i powrotu wiary katolickiej w tej części Dolnego Śląska.

Ogłoszenia

Czytaj również

Komentarze (16) Dodaj komentarz

~ 2-03-2015 9:34
Proszę, jak się bawią w luksusach ...!
~Polak 2-03-2015 10:00
Do wyżej. Przedstaw się czerwona żmijo .Twój jad sączy się od czasów stalina,bieruta,gomółki i innych ....ów. Jesteś czerwoną zarazą tej ziemi i to przez takich jak ty naszą piękną Kotlinę nazywa się Czerwoną Kotliną .Czas aby tacy jak ty odeszli lub zamilkli na zawsze ,żeby Polska stała się Polską ,a nie niechcianym i porzuconym bękartem ,postkomunistyczną sierotą ,na co ty i twoje poglądy wskazują.Polacy już was nie chcą i waszej odurniającej propagandy !
~br. 2-03-2015 10:21
Pozdrowienia dla Pijarów z Cieplic
~ola 2-03-2015 10:32
czy on musi byc czerwony napewno napisal to ksiadz
~wow 2-03-2015 12:01
Jakie boże miłosierdzie bije w słowach niejakiego polaka aż miło czytać!!! Pozdrawiam wszystkich zdrowo myślących:)
~Polak 2-03-2015 12:13
Jak Kuba Bogu , tak Bóg Kubie. Dość już żeby Chrześcijanie i Polacy chowali głowę w piasek we własnym Kraju.Za złe i brzydkie słowa przepraszam.
~luk 2-03-2015 12:52
Katolik''polak '' się odezwał job twoju mać... a pijarów to pełno pod biedronkami z odezwą typu ''dołóż do winka ,bo suszy''.....
~ 2-03-2015 13:25
Pijar- słowo pochodzi od łacińskiego słowa Pius- pobożny Jest to zakon Szkół Pobożnych czyli w nazwie skróconej- z polszczonej Pijarzy
~Polak 2-03-2015 13:29
Do wyżej: Lepszy taki "polak" i katolik ,niż ktoś wychowany na słowach w języku ,który kojarzy się z naszymi "przyjaciółnmi" (nie mylić ze zwykłymi Rosjanami) ze Wschodu, dzięki którym przez prawie pół wieku mieliśmy "niebo na ziemi". Jak widać nauka nie poszła w las.Co za pamiętliwa bestia, jaka zdolna i chyba dziś opuszczona przez tą" mać " o której sama pisze.
~AD966 2-03-2015 15:18
Kiedy nastąpi kasacja zakonów w Polsce?
~Polak 2-03-2015 15:32
Najpierw zróbmy kasację nomenklatury ,tak jak ona zrobiła na swoją korzyść kasację naszego wspólnego majątku !
~AD966 2-03-2015 16:29
Malo tego jeszcze skasować konkordat ,Niech każdy orze swoją rolę a nie pasożytuje na ludziach.
~Jarema 2-03-2015 17:13
pisz miernoto,popisuj się chamstwem i tępotą.Takie nam urosło pokolenie wychowane na pejsbuku. Oto nastały czasy,że każdy pajac może mieć vw za 500zł,komórkę i kompa.I popisuje się swoją głupotą - a co,niech inni czytają moje złote, głupkowate,piwne myśli. Pod artykułami traktującymi o historii komentarze powinny być wyłączone,niech się głupki gdzie indziej popisują.
~sowa 2-03-2015 20:36
dot:parafi Matki Bozej Milosierdzia ,ilokrotnie przechodzac obok pora zimowa z kominow parafi wydobywaly sie piekielnie czarne i zatykajace smrodem kleby dymu z komina parafi.Pewnikiem potrzeba opalenie takiej inwestycji to spory kapital i moze trzeba uzywac roznych alternatyw opalowych,ktore moga stwarzac zanieczyszczenie srodowiska.Zdjecia do wgladu.Jelonka moze warto by byla taka mozliwosc by jako zalacznik dolaczyc zdjecia potwierdzajace fakty.Pewnikiem jest to dla odwiedzajacych problemem mowic o tym ,skoro to dla "boskich celow".
~sowa 2-03-2015 20:39
moze wypada mi sie przedstawic kto pisze pod "sowa" Danuta Glinda z pozdrowieniami i zyczeniami czystego powietrza .:-))))
~regionalista 2-03-2015 22:55
A propos Biblioteki Schaffgotschów: najwięcej z niej zagrabił Wrocław. We wrocławskich muzeach, archiwach itp. wala się (bo tak to trzeba nazwać) mnóstwo BEZCENNYCH dla Regionu Jeleniogórskiego dzieł z dawnej Biblioteki Majorackiej Schaffgotschów, które po wojnie zostały wywiezione i rozproszone. Między innymi w Bibliotece Uniwersytetu Wrocławskiego. Pracownicy obchodzą się z nimi jak z makulaturą (czego sam niejednokrotnie byłem świadkiem) bo dla nich nie przedstawiają żadnej wartości. Zwykle niedostepne dla chętnych, sporo trzeba się natrudzić żeby do nich dotrzeć, przechowywane w fatalnych warunkach! Sami nie wykorzystają i oczywiście nie oddadzą prawowitym właścicielom (prędzej zniszczą) - typowe podejście psa ogrodnika. Te instytucje nie mają nic wspólnego z ochroną dóbr kultury!

Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Copyright © 2002-2019 Highlander's Group