Wtorek, 7 lipca
Imieniny: Cyryla, Metodego
Czytających: 6572
Zalogowanych: 9
Niezalogowany
Rejestracja | Zaloguj

Krypta Schaffgotschów

Wiadomości: Jelenia Góra
Poniedziałek, 22 czerwca 2020, 7:04
Aktualizacja: Wtorek, 23 czerwca 2020, 9:32
Autor: Stanisław Firszt
Jedna z najstarszych trumien w krypcie
Fot. Archiwum Muzeum Przyrodniczego w Jeleniej Górze
W średniowiecznej Europie wraz z chrystianizacją kolejnych obszarów pogańskich plemion zaczęły powstawać tam kościoły, klasztory, a wokół nich cmentarze. Budowano i zakładano je na poświęconej ziemi, która jako teren sacrum wydzielała się z otaczającego go terenu profanum.

Wszyscy wierzący wiedząc, że śmierć zawita kiedyś do każdego, pragnęli być pochowani właśnie tam. Średniowieczne cmentarze, np. w miastach zakładano zazwyczaj przy istniejących kościołach, stojących wewnątrz lub na zewnątrz murów miejskich. Identycznie było we wsiach posiadających własne kościoły. Cmentarze zazwyczaj otaczano osobnym ogrodzeniem, a nawet solidnymi murami z bramami wejściowymi zamykanymi na noc. W ten sposób w miastach (polis), lub przy nich powstawały osobne "miasta umarłych" – nekropolis. Tak jest do dzisiaj. Osobne cmentarze powstawały też przy niektórych klasztorach.

Każdy wierzący chciał po śmierci spocząć jak najbliżej Boga, najlepiej pod ołtarzem - miejsca w ołtarzu zarezerwowane były i są dla świętych (stąd powiedzenie o wyniesieniu na ołtarze) w kaplicy grobowej w kościele, pod posadzką świątyni, ewentualnie na zewnątrz przy ścianie kościelnej, a jeśli nie - to chociaż jak najbliżej niej.

Nie każdą miejscowość stać było na budowę własnego kościoła. Świątynie fundowali władcy, biskupi, możni lub rady miejskie. Fundator stawał się patronem kościoła, łożył na jego utrzymanie, rozbudowę i wystrój. W zamian za to, za jego duszę odprawiano modły, a on sam miał zagwarantowane miejsce pochówku wewnątrz świątyni. Jedni fundatorzy chcieli pokazać swoją wielkość i bogactwo budując kaplice z kryptami i osobnymi ołtarzami (często były to grobowce rodowe), a inni mimo swojego bogactwa kazali się po śmierci pochować pod posadzką kościoła, najlepiej przy wejściu do świątyni tak, aby wchodzący mogli "deptać" ich groby. W ten sposób chcieli odpokutować swoje grzechy i pokazać wszystkim, że człowiek jest tylko "marnym prochem". Aby ludzie wiedzieli kogo wspominają lub depczą, groby zaznaczano płytami epitafijnymi montowanymi na ścianach lub na posadzce. Na płytach zamontowanych pionowo napisy są do dzisiaj dobrze widoczne, a płyty ułożone płasko na podłogach kościelnych są starte i mało czytelne.

Osobne znaczenie i wygląd miały groby władców, dostojniejszych zakonników i księży. Jednych grzebano w osobnych grobach lub kryptach grobowych zaopatrzonych w tumby grobowe tak, aby poddani mogli odwiedzać te miejsca oddając im należytą cześć. Groby zwykłych zakonników ukryte były pod kościołami klasztornymi. Kiedy brakowało miejsca dla kolejnych mnichów, wybierano ich kości umieszczając je we wspólnym miejscu, przy ołtarzu zwanym ossuarium, robiąc miejsce następnym.

Na tym tle nieco inaczej rysują się Cieplice. Miejscowość przez setki lat swego istnienia nie była ani miastem, ani wsią, a bardzo szybko "dorobiła się" kościoła, a to dzięki istniejącemu tam uzdrowisku, które powstało w pierwszej połowie XIII wieku. Do jego prowadzenia sprowadzono augustianów (1261) i nieco później joannitów (1281). Oni to, w drugiej połowie XIII wieku, zbudowali tam pierwszy kościół pod wezwaniem św. Jana Chrzciciela. Jego patronami byli prawdopodobnie kolejni książęta śląscy, Bernard Zwinny i Bolko I Surowy. Pierwsza wzmianka o świątyni pochodzi dopiero z 1318 roku, a patronat nad nią mógł mieć wówczas rycerz Niptsch, posiadacz dóbr w Cieplicach.

Te dobra cieplickie w 1381 roku wykupił rycerz, Gotsche II Schoff i stał się ich jedynym właścicielem, a jednocześnie patronem kościoła św. Jana Chrzciciela. To on, w 1403 roku ufundował tutaj prepozyturę cystersom z opactwa w Krzeszowie, na terenie którego spoczywali jego dobroczyńcy i dawni panowie, książęta piastowscy - Bolko I Surowy i Bolko II Mały. Gotsche II jako fundator i patron prepozytury miał zapewnione miejsce na pochówek w kościele. Kiedy zmarł w 1418 roku, został pochowany w jego wnętrzu, a jego potomkowie Gotsche III i Hans I ufundowali mu wspaniały nagrobek, który niestety został zniszczony podczas pożaru kościoła, 6 kwietnia 1711 roku.

Nie wiadomo którzy i ilu potomków Gotsche II Schoffa zostało pochowanych w cieplickim kościele, a także gdzie chowano zmarłych cystersów oraz mieszkańców Cieplic i kuracjuszy, którym zabiegi i leczenie w uzdrowisku nie pomogły. Prawdopodobnie ich groby kopano wokół kościoła na cmentarzu parafialnym.

Kościół i parafia zostały splądrowane przez husytów w 1427 roku. Odbudowa i przebudowa świątyni trwała do 1454 roku, a w 1515 roku ,Kacper I Schaffgotsch zbudował w niej kryptę grobową, w której też został pochowany, w 1534 roku.

W 1526 roku, wnuk Gotsche II Schoffa, Ulryk I przyjął jako pierwszy z rodu wyznanie ewangelickie, a on i jego potomkowie grzebani byli w kościele św. Jadwigi w Gryfowie Śląskim. Z czasem na protestantyzm przeszli wszyscy Schaffgotschowie, a w 1546 roku ewangelicy formalnie przejęli kościół św. Jana Chrzciciela w Cieplicach. Rok później wybuchł w nim pożar. Po odbudowie, Krzysztof Schaffgotsch, ojciec Hansa Ulryka Schaffgotscha w 1570 roku powiększył i rozbudował kryptę grobową w kościele. Świątynia paliła się jeszcze w 1582, 1584 i 1599 roku. Po tym ostatnim pożarze, znajdującą się tam kryptę Schaffgotschów przebudowano. Nie była ona jeszcze ukończona, kiedy w czerwcu 1601 roku w kościele św. Jadwigi w Gryfowie chowano Krzysztofa Schaffgotscha. W XVII wieku, Schaffgotschów grzebano albo w Gryfowie, albo w Cieplicach. Nie dostąpił tego Hans Ulryk Schaffgotsch, ewangelik, który za zdradę cesarza został ścięty w 1635 roku w Ratyzbonie i gdzieś tam złożono jego ciało. W Gryfowie pochowano jego żonę (była kalwinką) piastowską księżniczkę śląską - Barbarę Agnieszkę.

Po 1648 roku, po zakończeniu wojny trzydziestoletniej, doszło do konfliktu między opatem cystersów w Krzeszowie - Bernardem Rosą, a Krzysztofem Leopoldem Schaffgotschem (katolikiem), synem Hansa Ulryka, o trumny ewangelików Schaffgotschów, które w 1689 roku opat kazał usunąć z kościoła św. Jana Chrzciciela w Cieplicach. Po wielu incydentach doszło do porozumienia i część trumien wróciła do krypty grobowej. Natomiast ich nagrobki i epitafia zostały już wcześniej zniszczone.

Wielką tragedią dla Cieplic był pożar kościoła i znacznej części zabudowy uzdrowiska, 6 września 1711 roku. Świątynia uległa całkowitemu zniszczeniu i musiała być rozebrana do fundamentow. Na jej miejscu, w latach 1712-1714 wzniesiono zupełnie inny, większy kościół.

W nowej świątyni spoczął w 1742 roku, Johann Anton Schaffgotsch, pierwszy z całego rodu hrabia Rzeszy. Odtąd w krypcie chowano większość przedstawicieli linii śląskiej Schaffgotschów z Cieplic w tym, m.in. 11 stycznia 1795 roku, księcia biskupa wrocławskiego Filipa Gotarda Schaffgotscha.

W 1854 roku, przy kościele od północnej strony dobudowano przybudówkę, będącą wejściem do krypty. Tam nad drzwiami wejściowymi umieszczono piękny malowany herb Schaffgotschów (dzisiaj wymaga pilnej renowacji). Na przełomie XIX i XX wieku zbudowano szyb z windą ręczną i rozkładanymi schodami znajdujący się tuż przed ołtarzem głównym, które umożliwiały dostanie się do krypty bezpośrednio z wnętrza kościoła.

Ostatni pochówek w krypcie miał miejsce w październiku 1939 roku, kiedy spoczęła tam trumna z ciałem Fryderyka (Fritza) Hubertusa Hansa Wolfganga Oskara Gotarda Marii, syna Fryderyka Gotarda Marii Franciszka de Salezy, Karola Leopolda Ludwika Schaffgotscha, który zginął jako kawalerzysta w wojnie przeciwko Polsce, 22 września 1939 roku, pod wsią Zawady. Przy niej do dzisiaj stoi krzyż z grobu młodego hrabiego z cmentarza polowego, z którego został on ekshumowany.

Po śmierci w Niemczech "starego" hrabiego Fryderyka, w 1947 roku, rodzina starała się o pozwolenie pochowania jego prochów w krypcie pod kościołem św. Jana Chrzciciel . Ówczesne władze nie zgodziły się na to. Wcześniej, w maju 1945 roku Cieplice zostały zajęte przez "bojców" Armii Czerwonej, którzy penetrowali tu wszystko w poszukiwaniu cennych przedmiotów, wtórowali im zwykli szabrownicy i hieny cmentarne. Wówczas doszło do profanacji krypty pod kościołem i zakusów okradzenia kościoła. Proceder ten zatrzymało pojawienie się we wrześniu 1945 roku księży pijarów, którzy przejęli probostwo od niemieckiego proboszcza. Do Cieplic przyjechali wówczas : ks. Wiktor Kubik, ks. Tytus Suliga, ks. Sebastian Dybiec i ks. Adam Pitala. Z braku środków właściwie na wszystko, kiedy pijarzy żyli w dużym niedostatku, przez wiele lat krypta nie była remontowana.

Do dzisiaj znajduje się w niej 46 trumien i jedna urna z prochami Schaffgotschów. Trumny stoją pod ścianami w szeregach bądź stoją ułożone jedna nad drugą na specjalnych półkach. Są wśród nich metalowe sarkofagi z herbami baronów Schaffgotschów z XVI wieku, a także drewniane trumny z XVIII,XIX i XX wieku. Niektóre ozdobione są trybowanymi i malowanymi herbami, a na części z nich umieszczono tabliczki z informacjami o zmarłych. Są trumny duże i zupełnie małe ze szczątkami hrabiowskich dzieci. Jest też drewniana trumna z dwoma wiekami (wewnętrzne wieko zaopatrzone jest w szybę), w której złożone jest zabalsamowane ciało księcia biskupa Filipa Gotarda Schaffgotscha, w pięknym stroju przynależnym jego pozycji za życia.

Wśród pochowanych w krypcie są także: Johann Anton Schaffgotsch (zm.1742) , Karol Gotard Schaffgotsch (zm.1780), Jan Nepomuk Gotard Schaffgotsch (zm.1808), Leopold Gotard Schaffgotsch (zm.1834), Leopold Christian Gotard Schaffgotsch (zm.1864), Karol Gotard Wacław Schaffgotsch (zm.1865), Ludwik Gotard Schaffgotsch (zm.1891), a także ich żony, dzieci i najbliżsi krewni. Wszyscy oni, kolejni Schaffgotschowie, przyczynili się do rozwoju Cieplic i Uzdrowiska. Dzięki nim kurort był piękny i znany w Europie. Ten grobowiec rodzinny jest miejscem ich ostatniego spoczynku. Jest grobem, którego spokój nigdy nie powinien być naruszany.

Tymczasem w 2004 roku znalazła się grupa osób, związanych z Towarzystwem Miłośników Cieplic, wspierana przez ówczesne władze, która chciała z grobu rodzinnego Schaffgotschów zrobić atrakcję turystyczną (!). Twierdzili oni, że trumny i sarkofagi Schaffgotschów nie doczekały się szerszej prezentacji". Przekonywali (co mijało się z prawdą), że "za niemieckich czasów (krypta) była udostępniona ogółowi ludności", a zamknięto ją całkowicie po wojnie (co było prawdą), bo "polskie władze nie chciały popularyzować niemieckiego, szlacheckiego rodu Schaffgotschów".

Dobrze, że nie wpuszczano tam "zwiedzających", bo w grobie (krypcie) panuje specyficzny mikroklimat. Mogą znajdować się tam różnego rodzaju drobnoustroje (bakterie, grzyby), które mogą szkodzić żądnym wrażeń tym, którzy chcieliby tam wchodzić. I odwrotnie - ci "zwiedzający" wnosiliby do krypty bakterie i zarodniki grzybów, które mogłyby zaszkodzić szczątkom zmarłych. Pozostawienie ich w spokoju leży zatem w interesie obu stron.

Trzeba też pamiętać, że Schaffgotschowie to nie do końca Niemcy. To śląski ród rycerski, który co prawda przed wiekami przybył tu z Niemiec, ale ma ścisłe powiązania ze śląską linią Piastów przez małżeństwo Hansa Ulryka Schaffgotscha, w 1620 roku z piastowską księżniczką brzesko-legnicką, Barbarą Agnieszką i przez to jednocześnie powiązany jest również z księżną śląską - św. Jadwigą, patronką Śląska, żoną księcia Henryka I Brodatego i matką Henryka II Pobożnego, który w 1241 roku zginął pod Legnicą. O Schaffgotschach, Wincenty Pol przebywający w Cieplicach w 1848 roku pisał, że dzielą oni los tych wszystkich z pogranicza, co przez Niemców zwani są Polakami, a przez Polaków Niemcami. Rycerski herb Schaffgotschów zaliczany jest do herbarza rycerstwa polskiego.

Wspomniane Towarzystwo "robiło wszystko, by jak najlepiej turystycznie wypromować Uzdrowisko" i chwała mu za to, ale (na Boga !) nie powinno tego robić za pomocą rodzinnego grobowca. Krypta grobowa z trumnami Schaffgotschów to przecież nie groby królewskie na Wawelu, to nie gipsowe odlewy ludzi w Pompejach i Herkulanum, to nie podziemia w Palermo ze zmumifikowanymi mieszkańcami tego miasta, ani Muzeum w Kairze z "kolekcją" mumii faraonów. Tamte miejsca są specjalnie przygotowane do ich zwiedzania, a złożonym tam władcom oddaje się należną im cześć.

Członkom Towarzystwa należy się też podziękowanie, że to oni jako pierwsi uporządkowali po wojnie kryptę. Robiły to też później (w 2014 roku) w mniejszym zakresie także inne osoby, m.in. piszący te słowa, ale nie w celu starań o udostępnienie krypty wszystkim chętnym.

Popierający udostępnienie grobowca stwierdził, że "W katakumbach spoczywa też ostatni przedstawiciel szlacheckiego rodu", mając na myśli Schaffgotschów. Nic bardziej mylnego. Po pierwsze krypta grobowa, o której mowa to nie katakumby, a po drugie - ród Schaffgotschów nie wyginął i do dzisiaj ma się zupełnie dobrze. Schaffgotschowie planowali nawet w tym roku, w czerwcu, odwiedzić dużą grupą rodzinną pierwszy raz po wojnie Cieplice i kilka miejsc związanych z historią ich rodziny. Niestety epidemia pokrzyżowała te plany i wyprawę, ok. czterdziestu osób odłożono na rok przyszły. W grupie tej miał przyjechać nowy ordynat dawnego majątku - Filip Edward Fryderyk Gotard, urodzony w 1980 roku w Hamburgu. Można tylko się domyślać, co by było, gdyby plany zrobienia z krypty sali muzealnej, a ze szczątków Schaffgotschów eksponatów, a właściwie swego rodzaju osobliwości doszły do skutku w 2004 roku, a do Cieplic przyjechaliby teraz Schaffgotschowie. Czy mogliby, jako turyści zwiedzić tę atrakcję popularyzującą Uzdrowisko i czy musieliby zapłacić bilety wstępu, aby odwiedzić groby swoich przodków ?!

Dzięki mądrym decyzjom ojców pijarów, władz kościelnych i służb konserwatorskich zatrzymano realizację tej wątpliwej promocji i uatrakcyjniania Cieplic i Uzdrowiska za pomocą grobu i szczątków ludzkich.

Dzisiaj, po przeprowadzonych pracach remontowych kościoła, wydaje się sprawą pilną wykonanie dokładnej inwentaryzacji i dokumentacji całej krypty grobowej, tak wnętrza jak i samych trumien i ich rozmieszczenia. Należałoby odczytać tabliczki na trumnach, bowiem niedługo może to być niemożliwe i będą później problemy z identyfikacją złożonych tam zmarłych. A dla wszystkich chcących wiedzieć więcej o tym miejscu, można przy wejściu do krypty udostępnić prezentację multimedialną z informacjami o niej i o osobach które w niej spoczywają, bez konieczności wchodzenia do wnętrza krypty.

Twoja reakcja na artykuł?

28
88%
Cieszy
0
0%
Hahaha
2
6%
Nudzi
0
0%
Smuci
1
3%
Złości
1
3%
Przeraża

Ogłoszenia

Czytaj również

Komentarze (17) Dodaj komentarz

~renk 22-06-2020 8:43
Sam nie wiem. Z jednej strony, gdyby katakumby były udostępnione, to siłą rzeczy całość musiałaby być na to przygotowana. Wszystko zabezpieczone, odrestaurowane. Czermna, Kutna Hora, nawet katakumby w Krakowie, gdzie jest panna młoda w sukni - one wszystkie są udostępnione (Kraków raz w roku). I wiele innych. W końcu Mauzoleum Beckera też jest udostępnione... Ciekawe co powie rodzina Schaffgotschów, kiedy zobaczy zaniedbane trumny, herby itp. Trudno powiedzieć co by było lepsze... Remont i udostępnienie (choćby 2 razy w roku), czy zostawienie tego tak jak jest. Swoją drogą jest tam ponoć przeszklona trumna, a kiedyś słyszałem historię o tym, jak próbowano wyrwać pierścień z palca jednego ze spoczywających. To prawda?
~wienio 22-06-2020 16:03
do: ~renk (8:43)
Można przecież całość przeszklić i większej odległości - Cieplice zyskałyby atrakcję, a sama krypta nie byłaby zadeptana przez turystów.
~KrolJelonki 22-06-2020 8:56
Dla PiS.bolszewickiej zarazy zawsze będą to Niemce. Dla mnie zaś to wielki śląski ród rycerski. Niech spoczywają złączeni z Bogiem.Amen.
~Tak 22-06-2020 9:07
I te zdjęcia całkowicie wystarczą. Niech spoczywają w spokoju.
~ 22-06-2020 9:57
Już bez przesady panie autor,na całym świecie udostępnia się katakumby dla zwiedzających (choćby w Watykanie czy na Wawelu) i nikt z tego powodu nie łapie żadnych grzybów ani ich nie wnosi jak pan próbujesz wymyślać.Nie są to trumny jakichś wielkich królów ,żeby się z nimi cackać i spokojnie można by je udostępnić zwiedzajacym.
~widziałem. 22-06-2020 21:28
do: ~ (9:57)
Udostępnić, udostępnić, atrakcja, atrakcja... turyści, turyści. Ja byłem w tej krypcie i w wielu innych kryptach w Polsce i za granicą. Niestety ta w kościele pijarskim nie nadaje się do zwiedzania, nawet do wejścia, żeby się pomodlić. W większości takich miejsc mamy sarkofagi. W Cieplicach w owej krypcie są trumny. Nie ma grobowców z marmuru, granitu piaskowców czy innych kamieni a w nich umieszczonych trumien . Nie są to metalowe okute trumny. Widziałem tam zwykłe trumny z drewna. Do czego to można byłoby porównać, do zwykłego grobowca na cmentarzu- nie zamykajmy grobowców płytami, będzie sobie można popatrzeć na trumnę. Albo nie zasypujmy ziemią niech trumna będzie widoczna. No nie da się tak. W tek krypcie człowiek, który wejdzie ma do czynienia z bezpośrednim kontaktem- człowiek- trumna a nie grobowiec, płyta czy sarkofag.Oczywiście można byłoby zamknąć boczne pomieszczenia, przeszklić je, odseparować. Jednak jest ich sporo, wyeksponować się ich jakoś za bardzo nie da, ze względu na brak miejsca. Dla zwiedzających trzeba byłoby oświetlić, wtedy pojawi się inny rodzaj bakterii. W ogóle, żeby uporządkować tę kryptę to potrzeba naprawdę ogromnych nakładów finansowych. Nie mówię tu o udostępnieniu dla zwiedzających ale oczyścić trumny, opisać skatalogować itd. Jeżeli miałoby się udostępnić kryptę koszty 3 a może nawet 4 razy większe.
~Lucyfer 22-06-2020 9:58
To nie do końca Niemcy?Przybyli z Niemiec!!!!!!Wit Stwosz to pewnie Polak,co?Autor jest historykiem,ale takim samym nacjonalistą historycy z nsdap.
~` 22-06-2020 10:41
W piękne rzeczy odziane kości i robactwo oto co zostanie z tego co się zwie bogactwo.
~Obudźcie się 22-06-2020 11:06
do: ~` (10:41)
Tak sobie to tłumacz,najlepiej gnić w biedzie całe życie-wtedy jest zgodnie z tym co ci sukienkowi wbili do łba.
~po prostu 22-06-2020 10:50
"Wit Stwosz, także Wit Stosz; niem. Veit Stoß (inne wersje imienia: Feyt, Veydt, Vit, nazwiska: Stoss, Stuos) (ur. ok. 1448 w Horb am Neckar, koło Stuttgartu, zm. jesienią 1533 w Norymberdze) niemiecki rzeźbiarz, grafik i malarz, jeden z najwybitniejszych przedstawicieli późnego gotyku w rzeźbie". No i taki był z Niego Polak.
~po prostu 22-06-2020 11:23
..."W podziemiach cieplickiego kościoła św. Jana Chrzciciela pozostała trumna z ciałem Fryderyka Schaffgotscha, który jako kawalerzysta zginął w bitwie nad Bzurą pod wsią Zawady 22 września 1939 roku, zaledwie 6 dni przed swoimi 21. urodzinami. Młody hrabia był podoficerem kawalerii. Fritz musiał zginąć podczas szarży kawaleryjskiej, bo kiedy w latach 60. rozbito kryptę, ktoś porobił zdjęcia Fryderykowi. Zofia Pawelska widziała je i zapamiętała taki szczegół, że jego ręce były silnie obandażowane. Od ran ciętych. Więc z politowaniem kiwa głową, kiedy słyszy od przewodników oprowadzających wycieczki, że Fryderyka... zastrzelono. Inny istotny szczegół, który wyjaśnia po latach pani Zofia Pawelska, to płaskorzeźba poświęcona pamięci poległego Fryderyka, wykonana przez samego dyrektora miejscowej Szkoły Snycerskiej Cirillo dellAntonio. "Pierwotnie [znajdowała się] w kaplicy pałacowej. Od 1945 przechowywana w mieszkaniu prywatnym w Cieplicach. Od 1975 oddana do Parafii św. Jana Chrzciciela w Cieplicach" - czytamy w najnowszym opracowaniu o Schaffgotschach. .
~wienio 22-06-2020 16:06
do: ~po prostu (11:23)
no proszę, i po raz kolejny legła w gruz legenda jakoby 'Polacy z szablami na czołgi'... Niemcy też mieli swoją kawalerię i to nie aprowizacyjną, ale jako jednostki bojowe.
~Nikt 22-06-2020 12:22
Fajne zdjęcia. Prosimy o inne ciekawostki o Cieplicach.
~Wojsko Polskie 22-06-2020 14:00
Dziadek zawsze mi powtarzał, dobry niemiec, to martwy niemiec.
użytkownik facebook 22-06-2020 16:04
Już niebawem będzie dostępny wirtualny spacer po kryptach. O dacie udostępnienia linku poinformujemy na FB parafii.
~Pamięć 22-06-2020 23:20
Panie proboszczu, proszę posłuchać sąsiada zza klasztornej ściany: "... piękny malowany herb Schaffgotschów (dzisiaj wymaga pilnej renowacji)." Wykładać kasę i naprawić ten herb. Wystarczająco dużo "przypadkiem" zyskał kościół, wieża i klasztor przy okazji nowego ulokowania Muzeum Przyrodniczego. O tych niepoważnych "kolorowych jarmarkach" dla gawiedzi, w postaci renowacji ołtarza głównego, że już nie wspomnę. P.S.: Młodego Fritza nikt na siłę nie zmuszał, do mordowania Polaków we wrześniu 1939 roku. Magnat z jego pozycją mógł spokojnie wcześniej opuścić III Rzeszę (vide Hochbergowie).
~do po prostu 23-06-2020 9:54
Przez wieki w Rzeczpospolitej mieszkało wielu ludzi różnego pochodzenia.Byli to Niemcy,Żydzi,Rusini,Litwini,Ormianie,Czesi,Tatarzy itp. Uważane dzisiaj za polskie wielkie rody Wiśniowieckich, Radziwiłłów, Chodkiewiczów ,Paców, Denhoffów i wiele innych wcale nie były polskie.My jęczymy dzisiaj na germanizację i rusyfikację. Tymczasem wiele rodzin niemieckich, ruskich,tatarskich i ormiańskich polonizowało się.Mamy tysiące takich przykładów. Byli to wybitni przedstawiciele naszej polityki, nauki i kultury choćby wymienić : Kopernika, Lelewela, gen.Kleberga, adm.Unruga, Becka, Kolberga,Pola,Estreichera,Lorenza, Brikmeiera,Worcela,Hofmana,Matejkę, Mickiewicza a przede wszystkim władców :Jagiellonów, Batorego, Wazów i Sasów. Czy to byli gorsi obywatele od innych zwykłych obywateli związanych z historią Polski? Gorsi są Polacy, którzy wyjeżdżają za granicę , a po paru latach kaleczą język polski i wstydzą się swojego pochodzenia. Wolę Schaffgotschów mówiących po niemiecku i przyznających się do swojego pochodzenia i szanujących swoje rodzinne koneksje z Piastami niż "Polaków pseudopatriotów".

Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Copyright © 2002-2020 Highlander's Group