• Wtorek, 17 września 2019
  • Godz. 21:00
  • Imieniny: Justyny, Franciszka, Roberta
  • Czytających: 7272
  • Zalogowanych: 11
  • Niezalogowany | Zaloguj | Rejestracja

Jelenia Góra w czasach „złotego wieku” miasta (cz. 3)

Wiadomości: Jelenia Góra
Poniedziałek, 1 lutego 2016, 8:42
Aktualizacja: Wtorek, 2 lutego 2016, 8:13
Autor: Karolina Matusewicz
Widok Jeleniej Góry od północy, II połowa XVIII w
Fot. Archiwum S. Firszta
Spis właścicieli budynków z 1759 roku, zamieszczony w kronice Martina Vogta pozwala odtworzyć wygląd i stan demograficzny Jeleniej Góry z tamtego okresu. Co prawda nie oddaje on rzeczywistego stanu zamieszkania miasta, bowiem wymienia tylko nazwiska i imiona oraz profesję lub stan cywilny właścicieli budynków i obiektów znajdujących się w obrębie centrum i na przedmieściach, ale to cenna wiedza.

Trzeba pamiętać, że w poszczególnych domach mogli mieszkać także inni członkowie rodziny właściciela oraz służba i czeladnicy. W mieście mieszkali też biedacy, żebracy, żołnierze, robotnicy najemni (dniówkowi), nauczyciele, kaznodzieje, księża i wielu innych, którzy wynajmowali lub służbowo zajmowali pomieszczenia wielu kamienic i budowli w mieście.

- Spis, o którym mowa, obejmuje tylko najważniejsze obiekty, tj.: budynki i budowle użyteczności publicznej, kamienice, domy mieszkalne i większe szopy. Nie zawiera natomiast: mniejszych szop, warsztatów, komórek, kloak, budowli warsztatowych, studni, chlewów, obór, stajni, itp. Wiedząc jednak, kto zajmował najważniejsze budynki i czym się zajmował, z dużą dozą prawdopodobieństwa można odtworzyć zabudowę im towarzyszącą. Można przejść dawnymi ulicami Jeleniej Góry, wymieniając właścicieli posesji i próbować odtworzyć wygląd poszczególnych dzielnic i co najważniejsze – próbować wczuć się w klimat tamtych czasów – opowiada Stanisław Firszt, dyrektor Muzeum Przyrodniczego w Jeleniej Górze.

- Jelenia Góra składała się wówczas z kilu części. Najważniejsze było centrum, opasane kamiennymi murami z wieżami i bastejami pamiętającymi jeszcze czasy średniowiecza, ale ciągle rozbudowywanymi i unowocześnianymi. Na zewnątrz przed nimi ciągnął się pas zewnętrznych, niższych murów z bastionami zbudowanymi w XVI wieku, a przed nimi były suche fosy. Do miasta można się było dostać trzema bramami, najsolidniej ufortyfikowanymi, zaopatrzonymi m.in. w mosty zwodzone. Przed każdą z bram miejskich wzdłuż traktów z nich wychodzących i przy bocznych drogach ulokowały się przedmieścia. Tam ze względu na przepisy przeciwpożarowe oraz wygodę najbogatszych obywateli miasta ulokowane były warsztaty i zakłady tzw. uciążliwe, posługujące się ogniem, a co za tym idzie, wytwarzające dymy, pyły, kurze, duże ilości śmieci, cuchnące i hałaśliwe.

Samym centrum Jeleniej Góry był Rynek. Tu w środku stał ratusz, a przy nim tzw. „Siedem Domów”, a obok nich ławy (stoiska) handlowe (mięsne, chlebowe i szewskie). Najokazalsze domy Rynku zajmowali przede wszystkim bogaci kupcy i ich rodziny, tj.: Jäger, Mentzel, Hänish, Gloger, Lintlh, Kirsch, Tralles, Buchs, Krach, Alicher, Böhmer, Toetz, Dittrich, Thomann, Schneider, Weissig, Martens, Matthes, Ketzler. W podobnych kamienicach mieszkali także: burmistrz Johann Caspar Höfisch, członkowie rady Ruffer, Hübner i Ehrenschild (też byli kupcami), a także handlowiec Scharf, medyk miejski Thebesius oraz Włosi Primaves i Petrelli – mówi S. Firszt.

Swoje domy posiadali tu też rzemieślnicy, którzy prawdopodobnie działali głównie na potrzeby swoich bogatych sąsiadów. Byli to m.in.: piekarze Tobiasz Dittrich i Marta Magdalena Mehlbeerin, cukierniczka Rosina Elisabeth Schrötterin, kuśnierz Eymann i rymarz Höfisch. Podobnie usługami służyli mieszkańcy „Siedmiu Domów”: krawcy Klust i bracia Heyn, guzikarz Panzer, rzeźniczka Magdalena Püscherin i introligatorka Anna Regina Tietzin. W Rynku znajdowały się też główne lokale gastronomiczne miasta: gospody „Biały Koń”, „Pod Trzema Koronami” i „Pod Złotym Lwem”. Winiarnię ratuszową prowadził Gottfried Exner.

- W Rynku skupiało się całe życie administracyjne, towarzyskie, handlowe i rozrywkowe. Miejsce to tętniło własnym rytmem od rana do wieczora. Tu można było zobaczyć bogatych mieszczan i ich rodziny w otoczeniu służby i interesantów. W każdej z kamienic toczyło się życie rodzinne, przygotowywano posiłki, odwiedzano się i prowadzono rozmowy. Na zapleczu kamienic krzątała się służba przy codziennych czynnościach, a od czasu do czasu ktoś zmierzał do wygódki za naturalną potrzebą. W bocznych ulicach centrum Jeleniej Góry, choć nie tak zatłoczonych, także toczyło się codzienne życie. Od północno-zachodniej strony przy murach (dzisiaj ul. Kopernika) mieszkał jeden kupiec Wagner. Można tu było zamówić ubrania u krawcowych Anny Rosiny Stiehmin i Anny Ursuli Wiehlin, zakupić lub zamówić buty u szewców Gottfrieda Thielischa i Gottharda Götze lub skorzystać z usług balwierza (cyrulika) Christiana Heinricha Klose. Można tu było usłyszeć odgłosy pracującego bednarza Georga Kirchmera oraz stolarzy Müllera, Niegera, Weinricha i Thiela. Idąc w kierunku kościoła św. Erazma i Pankracego minęlibyśmy dom kupcowej Anny Marianny Gottfriedin Freudenburg, domy należące do duchownych, w tym jezuitów. Tu znajdował się też Dom Mistrzów Cechu Płócienników, gdzie od czasu do czasu odbywały się spotkania członków. Przy kościele, pod opieką duchownych, znajdował się Dom Opieki, w którym schronienie mieli ubodzy, wdowy i inwalidzi. Od tej ulicy do Rynku prowadziły krótkie uliczki Butter-Gasse (dzisiaj ul. Pionierów) i Kirch-Gasse (dziś ul. Boczna). Przy pierwszej z nich mieszkali: bednarz Christian Opitz, dziewiarz Ignatius Birck i stolarz Melchias Menzel, a przy drugiej mieszkał handlarz Jenner, zegarmistrzowa Anna Maria Bergerin. Tu też były budynki należące do jezuitów – opowiada dyrektor Muzeum Przyrodniczego.

Idąc od kościoła do Rynku, po lewej stronie mijało się drukarnię prowadzoną przez Immanuela Krahna, znanego jeleniogórskiego wydawcy. Tu drukowano m.in. sławne ewangelickie śpiewniki i pierwsze kroniki Jeleniej Góry. Skręcając w lewo wchodziło się na jedną z głównych arterii miasta – Schildaner Gasse (dzisiaj ul. M. Konopnickiej), prowadzącą do Bramy Wojanowskiej i dalej na jedno z największych przedmieść. Przy tej głównej ulicy mieszkali kupcy: Willenberg, Reichstein, Ihle, Börner, Carpzow i Staltmüller i handlowcy: Klose, Freullin i Jentschin. Mieli tu swoje domy także rzemieślnicy: pięciu piekarzy (Friedrich, Pfeiffer, Scharff, Härtel i Ermrich), krawiec Christian Melchior Heyn (z rodziny krawieckiej zamieszkałej w tzw. „Siedmiu Domach” w Rynku), cynownicy Heinrich Emler i Regina Prellerin, wykonujący zapewne naczynia i świeczniki, tokarze Heinrich Rasch i Heinrich Schieferle, produkujący m.in. drewniane talerze. Nie zabrakło tu też bednarza Christiana Opitza, zajmującego się wytwarzaniem różnej wielkości beczek, oraz guzikarza Christiane Filipa Ofta, wykonującego guziki przede wszystkim z muszli małży, rogów, kości i drewna, a być może także z metalu. Jak przystało na jedną z głównych arterii miasta, mieściła się tutaj apteka, prowadzona przez Johanna Siegmunda Kahla, a tuż przy kaplicy św. Anny mieszkał piernikarz Gotfried Hoffmann.

- Od południa, w murach miejskich znajdowała się Juden-Gasse, połączona z Schull-Gasse (rejon dzisiejszych ulic Solnej i Szkolnej). Mieszkali tu kupcy Kieslingen, Kampmüller i Trall, a także liczni rzemieślnicy, podobnie jak w innych częściach miasta, tj. rzeźnik Winkcler, krawiec Geissler, cynownik Melchior Weissig, guzikarz Georg Panzer, stolarz Melchior Weinrich i Christian Amende. Swoje domy, pracownie i warsztaty mieli tu niespotykani gdzie indziej: destylatorzy Bartsch i Haberhauf, złotnik Gottfried Willig, mydlarz Johann Gottfried Kretschmer, winiarz Christoph Stener i łazienny Jeremias Lorentz Kriegel. Były to raczej spokojne zakątki miasta, gdzie ruch był znacznie mniejszy niż przy głównych arteriach – opowiada Stanisław Firszt.

Uliczką biegnącą z południa na północ, we wschodniej części miasta, była Heeren-Gasse (dzisiejsza ul. Krótka), która łączyła się z Lang-Gasse (ul. Długa). Przy tej raczej spokojnej ulicy mieszkali: kupcy (Haas, Artope, Curnitz, Streit), urzędnicy (Schrötter, Fiscger, Geier), a także trzech krawców (Gottlieb Nixdorf, Christoph Heyn z krawieckiej rodziny Heynów i Nikolaus Kehl), a także ślusarz Carl Adam Schäfler, stolarz Hoffmann i introligator Johann Gottlieb Bauer. Z tej ulicy wychodziło się na drugą ważną arterię miasta – na ul. Długą, prowadzącą z Rynku do Bramy Długiej i dalej na przedmieście, za którym była droga do Cieplic. Przy tej ważnej ulicy swoje domy mieli kupcy (Hartmann, Frietsche, Winckler, Gang, Richter, Roppan i Schober) i rzemieślnicy, aż sześciu piekarzy (Scholtz, Littmann, Teichmann, Böhmer, Franke i Emrich), kuśnierze Enge i Gottschling, rzeźnicy Krebs, Seigert i Weinrich, szewcy Hundorf i Exner, a także mydlarz Ferdinand Gottschling i jak przystało na ten ruchliwy trakt piernikarz Fuchs. Część zamieszkałych tu rzemieślników pracowało na rzecz przedmieścia znajdującego się tuż za bramą miejską, gdzie mieszkała znaczna ilość tkaczy.

W przedłużeniu dzisiejszej ul. Krótkiej, po przejściu ul. Długiej, znajdowała się Dracht-Zieher-Gasse (dzisiaj ul. Druciana). Nie należała ona do głównych, reprezentacyjnych ulic miasta. Swoje domy posiadali tu co prawda tak wielcy kupcy jak Glafey i Gottfried, ale nie były to ich główne rezydencje. Na tej ulicy mieszkali przede wszystkim rzemieślnicy: Płóciennik Bergmann, farbiarz Hörtwick, szklarz Drescher, rzeźnik Schröder, guzikarz Panzer, ślusarz Dittmonn, szewc Schmidt, stolarz Jacobs i bednarz Caspar Grosskopt. Nie było tu wysokich, bogato zdobionych domów, jak przy Rynku i głównych ulicach.

- W północnej części miasta były dwie bardzo ważne ulice, wychodzące z Rynku w kierunku jednej z głównych bram miasta – Bramy Zamkowej. Były to Dunckle Burg Gasse (dziś ul. Grodzka, a powinna być Ciemna lub Mroczna) oraz Lichte Burg Gasse (dziś ul. Jasna). Z tych dwóch, ul. Jasna była bardziej reprezentacyjna. Swoje domy mieli tu przeważnie bogaci kupcy (Zängerle, Contess, Baumbagst, Friese, Ihle, Mentlier, Emrich, Crusius, Medicke, Tschörtner, Liebich, Jäger i Stief). Obok nich mieszkali rzemieślnicy działający głównie na ich potrzeby, tacy jak: piekarze (Siegert, Friedrich, Ermrich i Weissig), rzeźnik i masaż Weinrich, siodlarz Tobias Gottwald, ślusarz Rüdiger, balwierz (cyrulik) Johann Gottfried Börner i złotnik Immanuel Gottlieb Junge – mówi S. Firszt.

Ulica Grodzka zajęta była głównie przez kamienice rzemieślników, choć i tutaj mieli swoje domy bogaci kupcy, tacy jak: Glafey, Gottsche, Crusius i Möbius. Inni posiadacze posesji zabudowanych przy tym trakcje to: rzeźnicy (Weinrich, Serfert, Petzold i Wenzel), szewcy (Johann Gottlieb Meywald, Augustin Urban), stolarz Rüdiger (brat ślusarza z ul. Jasnej), krojczy Christian Raupach, krawiec Niecke, ślusarz Schöfler, szklarz David Schröter, mydlarz Johann Christian Hübner oraz aptekarz Carl Christian Kirchner. Patrząc na właścicieli wszystkich posesji w mieście i na ich profesje zauważyć można, że wielu mieszkańców było powiązanych ze sobą rodzinnie. Dotyczyło to osób wszystkich stanów. Niektórzy z nich posiadali więcej, niż jedną kamienicę, nie licząc innych obiektów i gruntów.

- Oprócz kamienic, przytułków, budynków dla służby, miasto praktycznie już od II połowy XVII wieku zaczęło wydzierżawiać lub sprzedawać na własność np. bastiony z pierwszego, zewnętrznego muru obronnego. W poł. XVIII wieku zajmowali je m.in. kupcy i handlowcy na cele magazynowe, a także: gręplarka Anna Rosina Menzel, tkaczka Eleonora Jessnerin, pomocnik browarniczy Christoph Hertrampf, strażnik miejski Heinrich Kuntze i robotnicy najemni Gottlieb May, Christian Jäger i Melchior Bothe. W mieście niezamieszkane były wieże i baszty muru wewnętrznego, ratusz. Patrząc na imiona mieszkańców należy zwrócić uwagę, że w tamtym okresie szczególną popularnością cieszyły się imiona: Anna, Maria, Magdalena, Rosina, Christian, Gottfried, Christoph, Gottlieb i Johann – podsumowuje Stanisław Firszt.

Ogłoszenia

Czytaj również

Komentarze (2) Dodaj komentarz

~ 1-02-2016 11:28
Były złote czasy bo gospodarzem byli Niemcy , a dziś mamy biedne czasy bo rządzą Polacy
~edek 2 2-02-2016 1:59
Gratulację dla Redakcji Portalu za tę inicjatywę. Kiedyś podobny cykl miał inną nazwę i z przyczyn wiadomych został przerwany. Śmiem twierdzić, że jestem wyrazicielem tych, dla których reaktywacja tej idei jest cenną i proszę Dyrekcję Portalu o przyjęcie wyrazów uznania i nieśmiało prosimy o więcej.

Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Copyright © 2002-2019 Highlander's Group