• Piątek, 23 sierpnia 2019
  • Godz. 17:15
  • Imieniny: Apolinarego, Filipa, Róży, Wiktora
  • Czytających: 6256
  • Zalogowanych: 13
  • Niezalogowany | Zaloguj | Rejestracja

Czy Skarbiec Śląska powróci do Cieplic?

Wiadomości: Jelenia Góra
Poniedziałek, 27 stycznia 2014, 7:53
Aktualizacja: Wtorek, 28 stycznia 2014, 7:35
Autor: Mea
Fot. Muzeum Przyrodnicze
Przez co najmniej 200 lat dumą Cieplic i regionu była sławna Biblioteka Majoracka Schaffgotschów, zwana na przełomie XIX i XX w. Skarbcem Śląska. Bibliotekę i towarzyszące jej zbiory gromadziła rodzina Schaffgotschów co najmniej od XVI w.

- Były to: rękopisy, ryciny, inkunabuły, starodruki, broń i uzbrojenie, wyroby rzemiosła, ubiory, sztandary, dzieła sztuki, numizmaty, precjoza, skały i minerały, osobliwości przyrody, preparaty mokre i suche zwierząt, zielniki, jaja i gniazda ptasie i wiele innych cennych oraz ciekawych przedmiotów. Gromadzono je w zamkach, pałacach, dworach i innych obiektach należących do Szaffgotschów. Rozproszone zbiory znalazły się na początku XVIII w. w rękach jednego właściciela - Johanna Antona Schaffgotscha. W 1716 r. przeniósł je do nowo zbudowanego pałacu w Sobieszowie. W 1733 r. w zapisie testamentowym zastrzegł, by jego spadkobiercy utrzymali i rozbudowali zbiór oraz nigdy nie dopuścili do jego rozproszenia – mówi Stanisław Firszt, dyrektor Muzeum Przyrodniczego.

Bibliotekę i kolekcję w Sobieszowie udostępniono w 1734 r. To były podwaliny dla jeleniogórskiego muzealnictwa. W tym roku minie 280 lat od momentu, kiedy została stworzona w regionie pierwsza ekspozycja w typie muzealnym. Po sekularyzacji zakonów w 1810 r. likwidacji uległ cysterski Klasztor w Krzeszowie i jego prepozytura w Cieplicach. Budynki po cieplickiej filii klasztoru kupił hrabia Leopold Gothard Schaffgotsch w 1812 r. Do części z nich od strony północno-zachodniej, po remoncie w latach 1833-1834, przeniósł eksponaty z Sobieszowa. Bibliotekę Majoracką w Cieplicach, ze wspomnianymi wyżej wystawami, udostępniono 1 lipca 1834 r. Jest to kolejna okrągła rocznica, jaka będzie miała miejsce w tym roku, bo minie 180 lat od otwarcia pierwszej Biblioteki i ekspozycji w Cieplicach, co jest początkiem muzealnictwa w Uzdrowisku.

- Następni przedstawiciele rodu Schaffgotschów, czyli Leopold Christian Gothard, Leopold Gothard, Ludwik Gothard i Friedrich Gothard dbali o zbiory i ciągle je powiększali. Na początku XX w. w Bibliotece Majorackiej, mieszczącej się już w zespole pocysterskim i innych budynkach w Cieplicach, przechowywano i udostępniano ponad 80 tys. ksiąg, w tym wiele inkunabułów i starodruków, tysiące militariów, w tym zdobycze spod Wiednia z 1683 r., armaty z XV w., zbroje, a nawet miecz katowski, którym ścięto Hansa Urlyka Schaffgotscha, tysiące rycin, map i planów, tysiące skał i minerałów oraz tysiące obiektów przyrodniczych, w tym kilka tysięcy preparatów dermoplastycznych ptaków, kilkanaście tysięcy preparatów owadów, prawie 10 tys. jaj i gniazd ptasich. Do tego były również zabytkowe meble, wyroby rzemiosła, dzieła sztuki, obiekty etnograficzne, sfragistyczne, numizmatyczne, archeologiczne oraz tysiące innych przedmiotów – wylicza dyrektor.

Nie bez powodu Bibliotekę i zbiory nazwano Skarbcem Śląska. Były nie tylko atrakcją dla kuracjuszy i turystów, ale też magnesem przyciągających znawców sztuki, historyków, etnografów, przyrodników, archiwistów i wielu innych. Zbiory dotrwały do 1945 r. Na mocy umów w Jałcie i Poczdamie, Dolny Śląsk, w tym Cieplice został włączony do Polski. Na tym terenie znajdowało się kilkadziesiąt niemieckich muzeów z ocalałymi zbiorami. To było więcej niż w całej II Rzeczypospolitej. Ponadto było też wiele bogato wyposażonych zamków i pałaców, wiele cennych kolekcji w domach prywatnych oraz w skrytkach utworzonych przez Günthera Grundmanna.

Władze polskie musiały podjąć szybkie działania, by szabrownicy i Rosjanie, nie zagrabili tych cennych przedmiotów. Zajęła się tym Naczelna Dyrekcja Muzeów i Ochrony Zabytków w Warszawie, którą kierował profesor Stanisław Lorentz. Jeszcze w czasie wojny, tj. 23 marca 1945 r. opracowano dla polskich jednostek wojskowych, zajmujących tereny Ziem Odzyskanych, „Instrukcję dla formacji wojsk polskich wkraczających na tereny przywrócone Polsce”. Były w niej m.in. wytyczne jak zabezpieczać eksponaty, dzieła sztuki, zamki, pałace itp.

- W 1945 r. zaraz po zakończeniu działań wojennych spotkali się polscy muzealnicy, którzy debatowali nad przyszłością polskiego muzealnictwa w nowych realiach. Większość polskich muzeów było zniszczonych i rozgrabionych. Trzeba było uzupełnić zbiory o te z Ziem Odzyskanych. Powstał wtedy ciekawy dokument, świadczący o tym, że nie sądzono, iż Polska utrzyma się jako niepodległy kraj, niezależny od Rosji Sowieckiej. Zawarto w niej o co powinien wystąpić rząd odradzającej się Polski. Jego część brzmiała następująco: „W sprawie rewindykacji mienia artystycznego i kulturalnego, zrabowanego przez Niemców oraz odszkodowań za dzieła zniszczone, a także w sprawie zwrotu wkładu kulturalnego na ziemiach włączonych do Związku Radzieckiego”. Jeszcze w tym samym roku na Dolny Śląsk przyjechały specjalne ekipy muzealników. Do 1946 r. przedstawicielem z Warszawy na nasz teren był Witold Kieszkowski, który kierował grupami zabezpieczającymi zbiory – opowiada Stanisław Firszt.

Schaffgotschowie opuścili Cieplice w lutym 1945 r., zostawiając wszystkie zbiory i wyposażenie. Kazimierz Pawelski, ojciec mieszkającej do dzisiaj w Cieplicach Zofii Zator, były pracownik przymusowy u Szaffgotschów, zebrał Polaków, którzy też pracowali, jako robotnicy przymusowi i razem ratowali te cenne kolekcje, zabezpieczając szczególnie zwiezione tu najcenniejsze kolekcje z najważniejszych muzeów i kościołów okupowanej Polski. Biblioteką Majoracką i zbiorami zarządzało Uzdrowisko Cieplice. Wszystko chciano wywieźć stąd już w 1945 r. Przeciwstawił się temu starosta jeleniogórski Wojciech Tabaka. Zaproponował, by na bazie Biblioteki i zbiorów stworzyć polską placówkę naukową dla całego Dolnego Śląska w Cieplicach. Powołano Bibliotekę Śląska im. Samuela Bandtkego, którą otworzono 8 czerwca 1947 r. Niestety działała jedynie rok. Miały na to wpływ działania władz w Warszawie.

- Jeszcze przed zakończeniem działań wojennych, 6 maja 1945 r. Krajowa Rada Narodowa wprowadziła ustawę o majątkach opuszczonych i porzuconych, chodziło o majątki poniemieckie, z której wynikało, że wszystko przepada na rzecz skarbu Państwa Polskiego. 3 stycznia 1946 r. weszła kolejna ustawa o nacjonalizacji przedsiębiorstw. 8 marca 1946 powstała kolejna ustawa o przejęciu majątków poniemieckich przez Państwo Polskie. W 1950 r. upaństwowiono zbiory muzealne, więc władze lokalne straciły wpływ na to, co się będzie działo ze zbiorami. To wszystko umożliwiło i spowodowało, że do 1952 r. z Cieplic wywieziono praktycznie wszystkie cenne rzeczy z muzeów i pałaców. Najszybciej działało Ministerstwo Kultury, któremu podlegały wszystkie muzea: historyczne, sztuki, biograficzne. W Cieplicach pozostawiono tylko zbiory przyrodnicze, podlegające Ministerstwu Oświaty, które nie działało tak szybko, bo walczyło z analfabetyzmem w Polce, co było dla niego ważniejsze – twierdzi Stanisław Firszt.
Zbiory przyrodnicze oraz resztkę eksponatów historycznych przeniesiono w 1953 do jednego obiektu tzn. do Długiego Domu w Cieplicach, będącego częścią zespołu pocysterskiego. Na tej bazie (resztkach) utworzono Muzeum Przyrodniczym w Cieplicach Śląskich Zdroju i udostępniono je 12 września 1954 r. 60-ta rocznica utworzenia Muzeum Przyrodniczego w Cieplicach wypada zatem w bieżącym roku. W 1967 r. Muzeum przeniesiono do Pawilonu Norweskiego. Związek tych eksponatów i Muzeum Przyrodniczego ze Skarbcem Śląska, czyli Biblioteką Schaffgotschów, przez lata zacierał się i nikomu nie zależało, by o tym przypominać.

Dopiero od 2008 r. Muzeum rozpoczęło starania, by wrócono do tradycji, a jednocześnie do miejsc, gdzie zbiory przyrodnicze i inne kolekcje wraz z księgozbiorem były przechowywane. W latach 2010-2013 trwał remont i adaptacja pomieszczeń dawnej Biblioteki Schaffgotschów na cele muzealne. W 2013 r. po remoncie zespołu pocysterskiego zbiory przyrodnicze (jedyna pozostałość po Bibliotece Schaffgotschów) powróciły do miejsca skąd je wywieziono. To był drugi krok w przywracaniu pamięci o tym, czym były cieplickie zbiory. Trzecim krokiem będzie budowa stałych wystaw (przyrodniczych i historycznych) z wykorzystaniem tych eksponatów, których w Cieplicach już nie ma, a znajdują się w zbiorach polskich instytucji.

- Pisaliśmy do różnych muzeów, archiwów i bibliotek w Polsce, gdzie mogą znajdować się zbiory Biblioteki Majorackiej. Okazało się, że m.in. w Bibliotece Uniwersytetu Jagiellońskiego znajdują się starodruki, grafiki, atlasy z XVIII i XIX w. W Bibliotece Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego są starodruki i druki teologiczne, grafiki, z XVII i XVIII w, w Bibliotece Narodowej w Warszawie jest ok. 190 albumów, 800 rycin, 7 tys. grafik i 130 starych fotografii, w Bibliotece Publicznej Miasta Warszawy są książki i pocztówki, w Bibliotece Śląskiej w Katowicach są książki, grafiki i mapy z XIX w., w Bibliotece Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu są rękopisy, książki, czasopisma, atlasy, mapy, druki, w Bibliotece Uniwersytetu Wrocławskiego - ryciny, rękopisy, starodruki, w Muzeum Narodowym w Krakowie znajdują się ryciny, rysunki, akwarele, wyroby ze szkła, w Muzeum Narodowym w Kielcach - wyroby szklane, w Muzeum Narodowym we Wrocławiu - grafiki, broń, malarstwo, rzemiosło artystyczne, w Wielkopolskim Muzeum Wojskowym w Poznaniu - grafiki, rzeźby, armaty, w Muzeum w Wałbrzychu - ok. tysiąca skał i minerałów. W Centralnym Muzeum Morskim znajduje się nawet model statku z XVIII w., a na Wawelu broń turecka spod Wiednia z 1683 r. Poza tym w Archiwum Państwowym we Wrocławiu jest ponad 32 tys. tzw. jednostek aktowych w 25 działach i prawie tysiąc map, we wrocławskim Ossolineum są grafiki, starodruki i ok. 19 tys. odcisków pieczęci lakowych, które zostały wykonane w Cieplicach. Oczywiście jest to tylko część dawnych zbiorów Skarbca Śląska, do tego trzeba doliczyć tysiące okazów przyrodniczych będących w innych instytucjach – wylicza Stanisław Firszt.

Eksponaty te należą dzisiaj do tych instytucji, które je otrzymały w latach 50’ i przez 60 lat o nie dbały. Gdyby Muzeum Przyrodnicze chciało zwrotu, wzięcia w depozyt lub wypożyczenia tych eksponatów musiałoby zapewnić im te same warunki, w jakich były przechowywane, a nawet lepszych. Remont i adaptacja zespołu pocysterskiego w siedzibie dawnej Biblioteki Schaffgotschów tę sprawę już rozwiązały. Możliwe więc będzie wypożyczenie części zbiorów i ich ekspozycja, co Muzeum Przyrodnicze planuje sukcesywnie realizować. Nie jest to nowy pomysł na Dolnym Śląsku. W 2001 r. w Świdnicy odbyło się spotkanie muzealników śląskich, gdzie dyskutowano o zwrotach zbiorów, jednak żadna z instytucji nie była na to gotowa. W 2002 r. Miłośnicy Cieplic starali się o powrót części zbiorów Schaffgotschów do Cieplic, jednak nie było miejsca, gdzie można by je przechowywać.

- Muzeum Przyrodnicze, jak wspomniano wyżej już w 2008 r. rozpoczęło działania, by wrócić do tradycji Skarbca Śląska. Po remoncie zespołu pocysterskiego (sierpień 2013 r.), do którego przeniesiono całe Muzeum Przyrodnicze, warunki poprawiły się. Teraz będziemy starać się usilnie, by zbiory Schaffgotschów, te które pozostały w Cieplicach i te, które wywieziono w czasach stalinowskich wróciły, albo na stałe, albo w formie wystaw czasowych, do Cieplic. Obecnie skupiamy się na przygotowaniu wystaw stałych z tych eksponatów, które posiadamy. Priorytetem na ten rok będzie budowa ekspozycji ornitologicznej, geologicznej, entomologicznej i dwóch historycznych związanych z miejscem dawnych zbiorów. Będą otwierane sukcesywnie, może przy okazji wspomnianych wyżej rocznic. Tymczasem przygotowujemy cały czas różnorodne wystawy czasowe i prowadzimy działania edukacyjno-oświatowe. Jednocześnie urządzamy i porządkujemy (po przeprowadzce) magazyny i pracownie Muzeum – mówi dyrektor Firszt.

Tak więc w roku 2014 realizowany będzie trzeci krok w kierunku odzyskiwania tego, co Cieplice utraciły w mrocznych czasach komunizmu, tzn. części starej tradycji i tożsamości, jaką była Biblioteka Schaffgotschów. Będzie to też rok budowy i oddawania kolejnych ekspozycji stałych. Wszystko ruszy „pełną parą” w lutym tego roku.

Ogłoszenia

Czytaj również

Komentarze (32) Dodaj komentarz

~ 27-01-2014 9:14
Nie chce mi się tego czytać, bo nudne i przydługawe. Jednak na wszelki wypadek: Precz z germanizacją!
~Rico 27-01-2014 9:27
Żądamy zwrotu tych dóbr ,które powinny być własnością Jeleniej Góry i naszego regionu , a nie Warszwy !
~mmm 27-01-2014 11:04
Pan Firszt ma swoim koncie kontrowersyjne wypowiedzi, ale robotę muzealniczą robi dobrze . Jest duża wiedza, konsekwencja w działaniu tylko brak wsparcia tzw. politycznego. Obecnie jest klimat do powrotu zbiorów Schaffgotschów do domu, do Cieplic. Niech te zbiory leżą w Długim Domu obok mauzoleum ich twórców( chyba drugie obok Wawelu taki pełne ciągłości historycznej sanktuarium władców i książąt w Polsce). W sumie trzymam kciuki za firsztową krucjatę.
~Krokodyl 27-01-2014 11:23
Popieram działania Muzeum Przyrodniczego dla odzyskania zagarniętych min. przez Wrocław zbiorów cieplickich. Wspaniały zbiór Biblioteki Majorackiej leży teraz w piwnicach biblioteki Na Piasku we Wrocławiu. Leży zapakowany w skrzyniach, prawdopodobnie nie do końca sprawdzony i skatalogowany. Prawdą jest, że wyrwanie czegokolwiek Wrocławiowi można porównać do prób wyrwania nogi z paszczy krokodyla. Jak mu się pysk zamknie to po nodze.
~Bolko. 27-01-2014 12:41
Ha, ha, ha: "w mrocznych czasach komunizmu", szwabskie zbiory śmiano zabrać aby cokolwiek można było pokazać w polskich muzeach zrabowanych i zrujnowanych przez hitlerowskich bandytów. (rodzony jeleniogórzanin rocznik 1948, nieszczęsna ofiara "mrocznych czasów komunizmu") P.S.: a w jakich to latach pobieraliśmy nauki, aby teraz np. być dyrektorem muzeum?
~ 27-01-2014 12:55
w długim domu to raczej nie, bo tam zdaje się hotel jakowyś powstaje
~Grześ 27-01-2014 13:11
Jest właściwie jedyna szansa by inicjując nową"starą"siedzibę odzyskać wywiezione dobra. Trudno przecenić siłe przyciągajaca do naszego miasta ludzi którzy taką ( możliwą do zgromadzenia ) ekspozycję zechcieli by zobaczyć.Trzymam kciuki za starania pana Firszta. Liczę na szerokie społeczne poparcie tych starań i powołanie komitetu społecznego w tej materii.
~romek 27-01-2014 14:50
Opcja zwrotu Cieplicom brzmi czasem jak domaganie się zwrotu zagrabionej własności. Otóż jako jeleniogórzanin też chciałbym uatrakcyjnić , choćby przez muzea, nasze miasto ... ale doskonale rozumiem skąd te poniemieckie dobra wzięły się jak najdalej od granicy z Niemcami i uważam to za oczywiste posunięcie. W bibliotece UJ na pewno nie jest im źle.
~cep 27-01-2014 15:07
Gdzie chcecie to przechowywać? NO gdzie! Spełniacie mininalne warunki żeby to trzymać? Powierzchnia, temperatura, wilgotność względna, P-POŻ, itd? Kto sfinansuje transport, inwentaryzację, zabezpieczenie?
~przeczytaj 27-01-2014 15:30
Mój romeczku. Ze wpisu wynika, że nie jest ci znana historia zagarnięcia /kradzieży/przez Wrocław tych zbiorów. A przy okazji przeczytaj uważnie powyższy tekst. Nie martw się wrocławianinie stroną moralną zwrotu zagarniętych przez Wrocław jeleniogórskich zbiorów muzealnych. My jeleniogórzanie przeżyjemy jakoś ten akt.
~ 27-01-2014 16:32
NAJWYŻSZY CZAS ŻEBY TO WSZYSTKO WRÓCIŁO NA SWOJE MIEJSCE!!!!!!!!!!!!!!!!!!
~s. 27-01-2014 17:04
Jakoś z Wrocławia czy z Wałbrzycha nikt nie wywoził skoro mają zbiory z Cieplic. Moja propozycja, niech adwokaci potomków zaczną dochodzić praw spadkowych przed sądami w Europie (u nas wiadomo). My im przyklaśniemy pod warunkiem, że wszystko wróci tam gdzie było miejsce zbiorów. Inne muzea powinny zapłacić spadkobiercom za możliwość prezentowania nie swoich zbiorów, podnosząc tym samym rangę swoich placówek. Tak na marginesie czym się różnił tzw. szabrownik od pracownika, który "zabezpieczał" nie swoje zbiory ? A ile dzieł stanowi do dzisiaj ozdobę emerytowanych prominentnych działaczy ?
~Ja 27-01-2014 18:22
Czytam wszystkie komentarze z mieszanymi uczuciami. Tak w zasadzie zgadzam sie ze wszystkimi opiniami. Kazdy ma swoje racje - z punktu widzenia swojej znajomości problemu. Pamietam zbiory "Długiego Domu" (lata 50/60). U wejścia wypchany niedżwiedź, zbiory białej broni, ormitologia i motyle. Po przeniesieniu ormitologi (muzeum do Norweskiego - motyle były zgromadzone w piwnicy tego domu i długie lata nie wystawiane. O ile pamietam wystawił je dla zwiedzających dr. Borkowski. Moja refleksja to tylko taka, że wiele zbiorów Schaffgot. tkwią w piwnicach muzeum narodowego. Może by je wyciągnąć i pokazać w miejscu ich przeznaczenia jakim są Cieplice
~ 27-01-2014 18:58
Bezwarunkowo wszystkie skarby i eksponaty ornitologiczne winne wrócić do Cieplic, także Cieplice winne być oddzielnym miastem, to co zrobiono w 1976r to jest naganne do kwadratu !!!!!
~swojak 27-01-2014 19:33
Nie ma zgody na dalsze generowanie kosztów !!!. Już dzisiaj Nasze podatki zamiast na szpital muszą być przeznaczane na setki lamp w parkach , koszenie i grabienie . Najwyższy czas pomyśleć o realnych dochodach i zatrudnieniu . Bo już giniemy !.
~taka prawda 27-01-2014 21:14
Jak zwykle najwięcej ukradł Wrocław. Wrocław to największy pasożyt w naszym regionie. Kradł zawsze i dotąd kradnie, np. ostatnio marszałek musiał założyć sprawę sądową o 50 mln., które ukradł województwu prezydent Wrocławia Dutkiewicz. Już Warszawa dużo mniej kradnie niż Wrocław.
hexl 27-01-2014 22:28
Porządne muzeum, byłoby na pewno atrakcją turystyczną i miejscem różnych warsztatów lub konferencji, jednak trzeba się liczyć z kosztami jakie trzeba ponieść aby urządzić i utrzymać takie muzeum. Nie ważne czy to dziedzictwo kultury polskiej czy niemieckiej - to część historii tego regionu i zbiory tworzone przez ówczesnych mieszkańców i właścicieli Cieplic. Skoro po wojnie Ministerstwo Kultury nam to odebrało - to może niech Ministerstwo teraz sfinansuje zwrot i urządzenie i utrzymanie takiego zacnego miejsca. Wszak Pan Minister Kultury z Dolnego Śląska jest!
~gość II 27-01-2014 22:41
Taka prawda, masz jakiś kompleks? Czy może gdzieś kandydujesz i chcesz oprzeć kampanię na fobiach?
~gość II 27-01-2014 23:35
Co do rzeczonej obwodnicy, to nie jest to inwestycja miejska, tylko wojewódzka, czyli to Wrocław miał finansować cudzą drogę, z której i tak głównie korzystać będą mieszkańcy sąsiednich gmin. Plany są w internecie.
~do trolla 28-01-2014 0:42
Gość II - znowu trollujesz? To właśnie ty masz kompleksy - kompleksy słoika. Mieszkasz we Wrocławiu, ciągle podkreślasz, jak to nie lubisz Jeleniej Góry, ale na naszym portalu siedzisz. Co do twojego ciągle powtarzanego argumentu o obwodnicy Wrocławia (który już dawno został zbity), to nudzisz wiecznie tą samą śpiewką. Wymyśl coś oryginalniejszego, to może wtedy pogadamy, ty dochtorku, specjalisto od trollologii stosowanej.
~Swój 28-01-2014 2:50
Pamiętam bogate w eksponaty muzeum w Długim Domu. Żyję historią Cieplic. Najstarsze uzdrowisko w Polsce, znane w świecie wymazano z mapy i doprowadzono do ruiny. Inne dużo młodsze uzdrowiska rozwijają się, a coraz mniej kuracjuszy. Po 40-tu latach z przebojami wybudowano Termy. Dopóki nie będzie miasta Cieplice, będzie coraz gorzej. Walczmy o samodzielność samorządową, a potem myślmy o rozwoju i tradycji Cieplic, bo będzie tak jak z Festiwalem Światła. Pozdrawiam Ciepliczan.
~gość II 28-01-2014 13:33
Taka prawda, do trolla , cóż znów się ujawniłeś i znów nie masz nic do napisania, poza ujadaniem. Weź się lepiej do roboty, zamiast głupoty wypisywać. Przy okazji zamiast taka prawda podpisz się g... prawda.
~gość II 28-01-2014 13:41
To było do chama, któremu chamstwem odpowiadam. Dla osób myślących i na poziomie. Jestem jak najbardziej za tym by zbiory cieplickie wróciły na swoje miejsce. W tym celu należy zaangażować nie tylko dyrekcję muzeum, ale władze miejskie, wojewódzkie, posłów senatorów. Zbliżają się wybory, można zapytać Prezydenta, co w tej sprawie zrobił. Zadanie nie jest łatwe, gdyż jak wynika z tekstu, zbiory znajdują się w licznych muzeach i bibliotekach, nie tylko we Wrocławiu. No i trafiły tam legalnie, na podstawie decyzji stosownych czynników. Może moralnie dwuznacznych ale zgodnych z prawem. Dlatego wywoływanie wojny ze wszystkimi i oskarżanie o kradzież, nic nie pomoże, trzeba działać legalnie na wielu płaszczyznach. Politycznych, muzealnych, krajowych czy regionalnych.
~s. 28-01-2014 15:05
Czas zacząć działać. Niech się władze samorządowe zaangażują w tę sprawę. Powinien to być priorytet. Jeśli nic nie zadziałają to znaczy, że mają miasto i region w szczerym poważaniu.
~gość II 28-01-2014 22:12
Masz rację s. To powinno być działanie na szczeblu regionalnym, łącznie z innymi miastami, powiatami i władzami wojewódzkimi. Wiele zabytków z Dolnego Śląska znajduje się w Warszawie. to czego nie da się odzyskać, należy zrekonstruować. Na przykład stalle lubiąskie, porównywane z henrykowskimi. Niestety zostały pocięte i przekazane kościołom warszawskim. Teraz już nie do odzyskania. Ważne by działać razem, bo wtedy można więcej i przestać się kłócić miedzy sobą. No i rozliczać polityków z tego co w tej sprawie zrobili.
~ 29-01-2014 2:01
A słoik z Wrocławia znowu zaśmiecił cały wątek bezsensownym spamem. To że na twojej uczelni zbijacie bąki, to już wiemy. Wracaj na wrocławskie fora hejtować w wątkach o Romach, trollu. Takie masz pojęcie o naszym regionie i jego problemach jak ja o Madagaskarze.
~gość II 29-01-2014 16:41
Widzę, że ujadacz znów się uaktywnia i jak zwykle nie ma nic do powiedzenia. Weź się lepiej do roboty.
~Jan 29-01-2014 16:43
Te słoje z Wrocławia mają straszne kompleksy. Głównie na punkcie tzw. "warszawki". A że sami kradną (okradają cały Dolny Śląsk), to już nie widzą. Więcej cennych zabytków z regionu jest w muzeach Wrocławia niż Warszawy. Dutkiewicz rozpycha się ostatnio do władzy jak może. Chce nawet odwołać marszałka, żeby postawić tam swojego człowieka. Teraz to już naprawdę cała kasa pójdzie na wrocławskie drogi, stadiony, szkoły, tramwaje, obwodnice. Powinniśmy się jak najszybciej odłączyć od Wrocławia. Tam jedna wielka agresja i patologia (wyzywanie Romów, rowerzystów, "słoików", warszawiaków, studentów itd. itd). Wrocławskim chamom w Jeleniej Górze mówimy stanowcze NIE!
~do ~gość II 29-01-2014 17:25
Człowieku, czy ty robisz coś jeszcze oprócz trollowania i hejtowania na forach? Znowu zaspamowałeś całą dyskusję. Co drugi komentarz to twój. A co kolejny, to głupszy. I kto tu jest nierobem?
~gość II 30-01-2014 23:37
Taka prawda, Jan, do gość II, przestań pisać jako kilka osób, przecież widać, że te wpisy pochodzą od jednego autora. Najlepiej weź się do uczciwej roboty. Takich jak ty nam nie potrzeba, przez was to miasto pada.
~do gość II 31-01-2014 1:16
Psychiatry nie ma we Wrocławiu? Spróbuj choć jeden dzień spędzić pożytecznie i wybierz się do niego, zamiast trollować na naszym portalu, wrocławski nierobie. To nie jest twoje miasto - ty tu tylko trollujesz. Widocznie należysz do ludzi, którzy mówią, że deszcz pada, gdy wszyscy na nich plują. A wiesz jakie jest właściwe rozwiązanie w takiej sytuacji? Tylko jedno - patrz wyżej.
~do gość II 31-01-2014 1:18
W przeciwieństwie do ciebie nigdy nie mnożę się pod różnymi nickami. Więc nie próbuj zrzucać na innych metod, którymi sam się posługujesz, trollu.

Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Copyright © 2002-2019 Highlander's Group