Czwartek, 22 października
Imieniny: Filipa, Halki
Czytających: 6434
Zalogowanych: 5
Niezalogowany
Rejestracja | Zaloguj

Wycinanki polskie

Wiadomości: REGION
Niedziela, 29 listopada 2009, 11:27
Aktualizacja: 11:28
Autor: Jacek Jaśko
Fot. TEJO
Nie będzie niestety, jeśli ktoś się spodziewał, o wycinankach kurpiowskich, łowickich, czy choćby o tradycyjnym wycinaniu hołubców. Kto dziś zresztą pamięta co to, lub kto to, tenże hołubiec jeśli wysiłkiem pokoleń, wycięty już w pień? Nie będzie wyłącznie o wycinaniu lub nie, przydrożnych drzew, choć ten problem, chcąc nie chcąc, zajmuje mnie ostatnio w sposób istotny. Będzie raczej o nasilającej się tendencji do wycinania, podcinania i formatowania. Tendencji na tyle niebezpiecznej, ze poprzez wyłącznie administracyjne sterowanie, wykluczającej dialog niezbędny do funkcjonowania instytucji samorządowych.

We wsiach widać to najlepiej. Tu wszystko się przecież zaczyna. Relacje proste jak drut. Wybieram sołtysa i radę sołecką, wójta i radę swojej gminy. To ci wybrańcy w moim imieniu i w kontakcie ze mną, będą się starać uprawomocnić coś, co jest wolą większości. Wynikiem sporów, dyskusji i kompromisów. Te niezbędne do kształtowania się jakichkolwiek społeczności elementy, zastępuje się dziś nagminnie wycinaniem i wklejaniem gotowych, uniwersalnych jak klej, rozwiązań. Tworzone przy tym normy i wskaźniki, bilansują się niestety tylko na urzędniczych biurkach. Nie uwzględniają przecież żadnych cech indywidualnych.

Ale nawet w epoce formatowania zasobów ludzkich, sprawę ratuje zawsze zdrowy rozsądek i rozważenie proporcji . Te najlepiej dają o sobie znać w trakcie spotkania i wspólnej rozmowy. Nie powinno być zgody na to, by zastępowały je bezduszne ukazy centrali. By wykorzystując je, idąc po najmniejszej linii oporu, nasi wybrańcy stawali do wycinanek w imię wskaźników, przeliczników i norm. Nikt nie przekona mnie, że wszystko należy formatować tak, by móc pochwalić się natychmiastowym efektem. Oczywiście na plus, ma się rozumieć. Że wycinając przedszkola, szkoły i biblioteki z powodu ich nierentowności, ma się rozumieć, działa się dla dobra mieszkańców.

Ci mieszkańcy, tak przecież potrzebni w okolicach wyborów, potrafią być potem niewygodni. Nie poprzez swoją perfidię, czy małpią złośliwość. Te zdarzają się raczej incydentalnie. Niewygodni dla wybrańców bywamy poprzez swoją nieprzewidywalność. Poprzez dopatrzenie się dziury, czy dziurki choćby, w całym, jak się Ważnym Czynnikom zdawało, dziele. Przecież to przez nas wybrani, raz na zawsze wiedzą, co dobre a co złe dla nas i ani im przez myśl nie przejdzie, by nam jakimiś spotkaniami konsultacjami, głowę zawracać.

I bardzo dobrze. I tak powinno być. Jeśli nie szkodzą i nie budzą powszechnych kontrowersji. Gorzej gdy efekty działań naszych reprezentantów, nie uwzględniają oficjalnie przyjętych strategii i stoją w sprzeczności z wcześniejszymi deklaracjami. I tu chcąc nie chcąc, wracamy do tematu wycinek i wycinanek, choć w wielu wypadkach, należałoby je nazwać brutalnie po imieniu dewastacją i wyrzynaniem.

Jakże inaczej nazywać działania lokalnych samorządowców, lekką rączką, bezdyskusyjnie wycinali i nadal wycinają podstawowe placówki oświaty, kultury i podstawowej chociażby służby zdrowia. Jak nazywać działania tych, którzy chwaląc się w gminie i daleko poza nią, dobra szkołą, jednocześnie mówią o konieczności jej zamknięcia ze wglądów finansowych. Jak nazwać działania tych wybrańców, którzy w imię postępu, są za otwieraniem kopalń, tam gdzie strategie rozwoju gminy, zakładają rozwój agroturystyki, w oparciu przede wszystkim o niepowtarzalne walory krajobrazowe.

Tak chcąc nie chcąc wróciliśmy do spraw wycinki. Tym razem drzew przy drogach. Problem zniknie szybciej, niż się nam wydaje. Wystarczy spojrzeć na to co przy drogach się z drzewami robi. Ale póki nieliczne jeszcze można oszczędzić, skupiając się na ich konserwacji i co najważniejsze, porządkowaniu pasa przy drodze, uważam ze warto i trzeba dyskutować o ostatecznych rozwiązaniach. Wycięcie półtorakilometrowej alei to dzień zaledwie pracy dla kilku wprawnych pilarzy. Nieodwracalne zmiany w krajobrazie na wiele dziesiątków lat.
Nie ma co płakać nad drzewem, człowiek się liczy, przekonują mnie zwolennicy pośpiechu, formatowania i centralnych rozwiązań. Nie było nas był las, nie będzie nas… no właśnie, a kto posadzi las?

Kolejny felieton Jacka Jaśko w jutrzejszej drukowanej Jelonce

Ogłoszenia

Czytaj również

Komentarze (12) Dodaj komentarz

~jelgór 29-11-2009 12:05
Pięknie napisane, ale niestety tendencyjnie. Bo co poradzić na normy unijne czy brak pieniędzy? Wystąpić z Unii czy podwyższyć podatki na maxa? Co poradzić na presję społeczną dla wdrażania określonych rozwiązań? Zignorować głos dopominających się o bezpieczeństwo na drodze czy bezpieczeństwo socjalne? Czy wolno skazywać ludzi na życie w skansenie? Bez pracy, w gminie nędznej i zadłużonej po uszy? Czy jeden pięknoduch znaczy więcej niż grupa kierowców czy bezrobotnych? Albo też, czy grupa zaowolonych ze szkoły rodziców znaczy więcej niż paru beznadziejnie czekajacych na mieszkanie komunalne? Brakuje mi w tym artykule wyrozumiałości dla rzeczywistości. W której nie da się biec w dół kolorowym zboczem:)
~Red Like 29-11-2009 13:37
..sam się posadzi, na naszym truchle :(
*piipi* 29-11-2009 13:51
.."Najłatwiej zniszyc.Trudno zachowac,to co warte zachowania" ..~Panie Jacku, mieszkancom Kopanca przybyło samochodów .. i to jest róniez *PROBLEM !
~ 29-11-2009 14:24
nie trzeba próć drzew z obu stron, można z jednej strony, albo jak niemcy dawac bariery energochłonne wzdłuż drogi, trzeba policzyć co jest tańsze i lepsze? mnie isę wydaje ze te bariery
~Prawie stały czytelnik 29-11-2009 15:57
A największą zbrodnią jest wycinanie koron - patrz: przy hospicjum domowym przy ul. Żeromskiego 2.
teessi 29-11-2009 18:51
Tak, wycinać, wycinać, wszystko co banda kierowców spotyka na swojej drodze, także ludzi i zwierzęta leśne, bo one wszak również przeszkadzają w rozwijaniu prędkości. Wyciąć również wszystko, co śmie iść poboczem lub chodnikiem. Niech będzie betonowa pustynia. I śmierdzące spaliny.
rymcycymcy 29-11-2009 22:37
| teessi | ...proszę nie mieszać do tego prędkości, bo ona nie ma związku z potrzebą wycinania, artykułowaną głównie przez niedouczone drogowe pierdoły ;)
rymcycymcy 29-11-2009 22:39
Chciałem jeszcze dodać ...fajnie, że Jacek powiesił tutaj swój felietonik. Od kiedy Tejo zaprzestał tego procederu coś jakby brakowało ...na niedzielny wieczór ;)
*piipi* 29-11-2009 22:57
~Drzewa uwzieły się .. na *niedoczone *drogowe *pierdoły ! ~Rymcycymcy ..broń drzewek swoim śilnym,męskim pisaniem !
*piipi* 29-11-2009 23:14
.. ..*niedouczone *drogowe *pierdoły !
Smart 30-11-2009 9:52
W Zarządach Dróg - Powiatowym i Miejskim są ludzie, którzy zajmują sprawami związanymi z wycinaniem drzew. Są to niestety ludzie bez dostatecznej wiedzy - drzewo, takie i takie, wyciąć, bo przy drodze. Gdyby ruszyli swoje 4 litery i troszkę ruszyli głową, to by wiedzieli, że nie jest to niezbędny zabieg. Drzewo można przyciąć w celu poprawy widoczności w terenie pagórkowatym i nic więcej. Tłumaczą się kretyńsko tym, że ktoś może się zabić. Owszem, na ludzką głupotę nie ma rady - milion kierowców przejedzie a milion pierwszy się zabije (zostawi swoje głupie geny). Jak by myślał to by się nie zabił... W normalnych krajach jakoś potrafią wszystko połączyć u nas niestety nie...
~gość portalu 30-11-2009 19:19
uważam że należy to co trzeba wycinaś jak i przycinać drzewa,należy je odpowiednio prowadzić co przez wiele lat zostało zaniechane i zaniedbane i oto mamy tego widoczne skutki.Należało by w końcu zająć się w odpowiedni sposób tym problemem i jest to zajęcie długoplanowe.W naszym rejonie mamy bardzo zaniedbany drzewosta i bardzo stary.Wydaje się że już raz posadzone drzewo ma trwać aż upadnie samo?Należy je pielęgnować i zadbajmy o nie my wszyscy w odpowiedzialny,praktyczny sposób.

Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Copyright © 2002-2020 Highlander's Group