• Poniedziałek, 9 grudnia 2019
  • Godz. 19:38
  • Imieniny: Joanny, Leokadii, Wiesława
  • Czytających: 7885
  • Zalogowanych: 20
  • Niezalogowany | Zaloguj | Rejestracja

WÓLKIEWICZ NA NIEDZIELĘ. Wyższa kultura bankowości

Wiadomości: JELENIA GÓRA
Niedziela, 13 marca 2011, 8:50
Aktualizacja: 8:50
Autor: Cyprian Wólkiewicz
Fot. TEJO
Muszę przyznać, że o bankowości czy ekonomii wiem niewiele. Robię co prawda mądre miny, gdy mowa o lokatach i oprocentowaniach; gniewem słusznym płonę przy wspomnieniu przewin słynnych maklerów; do argumentacji zaprzęgam dłonie, znaczących wywijasów niesyte, rozprawiając o PKB; słowami poety, kiedy tęgo zaczerpnę z czary, to śpiewam.

Domyślać się więc tylko mogę, że funkcjonowaniem banku, poza ściśle ekonomicznymi regulacjami, rządzi bardziej ogólna handlowa zasada, z antycznej Grecji rodem, mówiąca o tożsamości piękna i dobra. Co dobre, to piękne, a także, co szczególnie ważne w handlu – co piękne, to dobre. Mogę się jedynie domyślać, że sprawa pierwszego wrażenia, które bywa ostatnim, działa także w bankowości. Że na pierwszym wrażeniu zależy nie tylko sprzedawcom plastikowych, a pomalowanych srebrnie korkociągów chińskich, właścicielom lokali, w których jeleniogórzanie nabierają nieznośnej lekkości bytu, czy wreszcie tym, które „na rogu sprzedają ciało swe”, ale i bankierom. Tak przypuszczam.

Z mojego mieszkania na ulicę Bankową idzie się niecały kwadrans. Przynajmniej ja idę, nogi mam bowiem długie i chód ekspansywny. Uległszy prośbom członka rodziny o dokonanie opłat, bynajmniej nie związanych z moją własną dziurą budżetową, w banku, dotarłem po wspomnianym czasie na miejsce.

Wszedłem i zwariowałem. Powiedzieć, że wnętrze budynku wrażenie robi nieprzyjemne, to nic nie powiedzieć. Powiedzieć, że wnętrze remontowano po raz ostatni w okolicach transformacji ustrojowej, to także nic nie powiedzieć. Gdybym pozostawał pod wpływem sfer skłonnych do religijnych egzaltacji, zapewne wyszeptałbym ze zgrozą „Matko Boska...”. Zgrozy w ten sposób nie wyraziłem, niemniej musiała mi się na twarzy zaznaczyć, bo bankowy szeryf uważnie obejrzał moją postać.

Skoro jednak wszedłem, trzeba było przezwyciężyć zgrozę i spróbować podejść do kasy. Szedłem więc, ale miałem tak zwane niejasne przeczucie, że wrażeń jeszcze nie koniec, że nie zostanie mi poskąpione, oszczędzony nie zostanę.
I nie zostałem. Na suficie i ścianach, białym niegdyś barankiem pokrytych, liszaje brudu. Wyziewy z kratek wentylacyjnych oblepiające ściany, sufit, pracowników, klientów i same kratki. Wnętrze, jak mówiłem, od lat niezmienione, niezmienne, pomyślałem sobie, że wręcz niezmienialne, nieremontowalne.

Anachronizmy przewodów wijące się ścianami i sufitem jak pnącza. Przygnębiająca podłoga, wyślizgana już i gdzieniegdzie łysiejąca. Do ścian przytwierdzone kraty na zawiasach, gotowe w każdej chwili mienia banku bronić całym swym zatraceniem. Stanowiska kasowe od strony klientom dostępnej wyłożone drewnem, obtłuczone tu i ówdzie niemiłosiernie. Słowem – całość tragiczna, dramatycznie posępna, bardziej nawet, niż perspektywa powrotu IV RP.

Stanąłem w kolejce, długiej, krętej, jak u wieszcza róg bawoli. Tak, klientów ten bank, jak się okazuje, ma niemało. Przede mną wąsaty mężczyzna, nucący nieśmiało Młynarskiego, dalej starsza pani, której rajski zapach perfum bazarowej marki jeździł po sali, jak powiada klasyk, niby pijane sanie po siedemnastowiecznym Lipsku, potem pleczysty i dupiasty facet w średnim wieku, czarnobrewa matrona, dalej zaś tłum postaci, których oddalenie nie pozwoli mi tutaj nakreślić dokładniejszego obrazu.

Współstoimy w kolejce do kas, stoimy, choć wszystkie reklamy świata mówią, że w bankowości dla klienta przewidziano pozycję „wygodnie siedzącą”, w niektórych nawet przypadkach jest to pozycja „wygodnie siedząca plus kawa”. Stoimy wszyscy „z marsem na czołach”, wiadomym jest przecież, że postoimy sobie jeszcze, a w takich warunkach perypatetyczne przygody zwyczajnie się nie zdarzają, w takich warunkach jest raczej zastój.

Nadeszła moja kolej, udało mi się dokonać planowanej wpłaty, wyszedłem pośpiesznie. Na zewnątrz – rok dwa tysiące jedenasty, marzec i smród przypalonych kurczaków. W drodze powrotnej rozważałem, czy istotnie pierwsze wrażenie w bankowości jest znaczące. Czy nie jest ważniejsze, aby bank proponował korzystne warunki finansowe, nawet jeśli miałby wyglądać jak rumuński posterunek milicji z lat siedemdziesiątych ubiegłego wieku?

Czy nie lepiej poświęcić dekoracyjne sztuczki, designerskie wnętrza, kawę, miejsca siedzące w należytej ilości na rzecz pewności czysto ekonomicznej? Wielu jeleniogórzan zdaje się tak właśnie myśleć. Ale oznaczałoby to, że bank ten oferuje tak korzystne warunki finansowe, takie profity, że każdy z jego klientów, jeleniogórskich przynajmniej, niechybnie Rockefellerem się stanie; że nawet udział w spisku żydomasońskim, antykatolickim i antypolskim, takiego nie przysporzy zysku

A może inne jeszcze względy powodują, że z tą właśnie placówką wchodzą w finansowe związki? Może to, co u mnie dreszcz wystudiowanego obrzydzenia wywołuje, tak naprawdę jest przejawem stałości, gwarantem tej stałości? Mogę być brudny i obrzydliwy, ale to zawsze ja, ja sam, ja ten sam? Póki co, chyba wolę kawę i możliwość płacenia na siedząco.

Ogłoszenia

Czytaj również

Komentarze (24) Dodaj komentarz

~opk 13-03-2011 9:31
Smród, bród i ubóstwo bełkotliwym językiem opisane.
~czytający 13-03-2011 9:39
połamać można sobie język czytając tekst autora Wólkiewicza...
~ 13-03-2011 10:47
To trzeba było pójść do punktu opłat Elixir znajdującego się w kinie Marysieńka i tam bez większych kolejek zapłacić rachunki z małą prowizją dla przekaziciela lub gdy nie ufa się małym nieznanym przedsiębiorstwom pójść do wydziału komunikacji gdzie znajduje się mini oddział banku i tam zapłacić rachunki z dużo większą prowizją bez większych kolejek. A najlepiej robi się opłaty gdy ma się w swoim banku opcje bankowości internetowej i samemu bez wychodzenia z domu można zapłacić wszystko.
~do czytający 13-03-2011 11:08
bo trzeba umieć czytać po polsku panie czytający :) - część słów używanych przez pana Wólkiewicza już wyszła z obiegu potocznego i najwyższy czas sobie o nich przypomnieć
~Kura 13-03-2011 11:32
Pozdrowienia sle dla autora:)
~Obserwator j 13-03-2011 11:40
Wiadomo o jaki bank chodzi. Ja też nie ścierpiałem, stania w kolejce, wysokiej temperatury i zaduchu. Ok. 10 lat temu zrezygnowałem z jego usług. W nowym banku Lukasie przelewy robię internetowo, a jak potrzebuję pofatygować się do banku, to czekając zawsze jest miejsce siedzące, obsługa odbywa się na siedząco i jeszcze proponują kawę. No cóż nie wszyscy tak chcą, to niech stoją nadal.
~de-de 13-03-2011 11:50
panie ales sie pan nadął nic tylko strzelić aby powietrze uszło eurudyta psia krew.kamil norwid publicystyki.trochę skromnosci w wypowiedzi.
~KasiuniaZab 13-03-2011 12:16
kto to napisał takiego gniota ? nie idzie tego czytać
~Paweł kittel 13-03-2011 12:33
jak czytam artykuł uważam że poziom małego radnego Miedziaka :D
~slowo 13-03-2011 12:54
dla wielu czytelnikow tego portalu informacją do zrozumienia jest cos o wypadku - wtedy poziom dyskusji najczesciej skupia sie na numerach rejestracyjnych lub markach samochodow - kiedy pojawia sie tekst literatury wysokiej - bezradnosc umysłowa internatow wola o pomste do nieba, ale z drugiej strony - o czyms to swiadczy - wtorny analfabetyzm - pewnie tak - szybkie media drenuja ludziom mozgi, zreszta ten portal tez wsrod wielu innych - ale to dobrze, ze dajecie teksty pana Wolkiewicza: cos dla odmiany, do pomyslenia i poczytania. dziękuje Karolina
~haha 13-03-2011 12:58
cenzurka dziala:D
~litera 13-03-2011 13:43
"literatura wysoka" - jak "Wysoka Łąka"
~do slowo 13-03-2011 15:16
Wiem że zajęło ci dużo czasu napisanie takiego gniota ale co poradzić ktoś się rodzi z talentem do pisania lub nie. Ty widocznie nie masz takiej zdolności może masz inne może zostaniesz reżyserem filmów porno :D
~ja 13-03-2011 15:21
i zas wychodzi malomiasteczkowosc internautow, nie rozumiesz wiec nie wypowiadaj sie
~ 13-03-2011 15:33
Mam wyższe wykształcenie. Umiem czytać ze zrozumieniem, również teksty w językach obcych. Umiem odróżnić dobry tekst od złego. Nie mieszkam w małym miasteczku. Nie reżyseruję porno. Myślę sobie -tekst autorstwa Pana Wólkiewcza jest niestety słaby i grafomański. Tytuł zapowiada serię? Oszczędźcie!
~bankowiec 13-03-2011 17:37
Dziękujemy Panu za ten tekst. Pracujemy w takich warunkach i nie mamy na to żadnego wpływu. Chętnie zajmowalibyśmy się obsługa klientów w zupełnie innych warunkach. Więcej takich głosów to może coś się zmieni. Pana tekst to smutna rzeczywistość ubrana w zabawny tekst z dodatkiem ironii.
~o! 13-03-2011 18:45
Nasze rodzime PKO doczekało się "szerszego omówienia" :) Czyli PKO trzyma formę, jaką pożegnałam ponad 10 lat temu (?)
~Hmmmm 13-03-2011 21:59
Szanowny Panie Autorze, tytył sugeruje wypowiedź na tema innego Banku...... Czy użycie hasła " wyższa kultura bankowości" jest o.k. ?
~Zielona 14-03-2011 20:17
dobry felieton, zabawny, ironiczny, well done.
~Zielona 14-03-2011 20:39
dobry felieton, zabawny, ironiczny, well done.
~ 14-03-2011 21:31
ironiczny - być może, ale czy dobry - kwestia mocno dyskusyjna! kto to w ogóle ten Wólkiewicz?
~Zielona 15-03-2011 1:44
dobry felieton, zabawny, ironiczny, well done.
~lubię to 15-03-2011 9:21
Świetne, zabawne, a tym samym ukazujące nasze smutne realia. Przepiękne poruszenie wśród internautów :-) -cała Jelenia góra...- Zero inwencji twórczej, ale do oceniania to pełną gębą :-) Bez takich tekstów to nasze otoczenie nie ma szans na zmiany. Brawo dla Autora! !
~johny2 8-09-2011 14:38
Panie Wólkiewicz. Proponuję nie czepiać się banku PKO który jako jedyny pozostał państwowy. Widać Panstwo ma inne wydatki i musi płacić np. zasiłki dla bezrobotnych :( Jest naprawdę wiele bardziej soczystych tematów, ale widać Panu brakuje pomysłów....

Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Copyright © 2002-2019 Highlander's Group