Czwartek, 25 lutego
Imieniny: Cezarego, Wiktora
Czytających: 7867
Zalogowanych: 6
Niezalogowany
Rejestracja | Zaloguj

Jelenia Góra: Taka jest kolej – kolej rzeczy w Jeleniej Górze

Poniedziałek, 5 stycznia 2015, 7:50
Aktualizacja: Wtorek, 6 stycznia 2015, 8:13
Autor: Mea
Jelenia Góra: Taka jest kolej – kolej rzeczy w Jeleniej Górze
Fot. Mea
Minęły czasy, kiedy we wszystkich miastach Polskie Koleje Państwowe (nazwa "polskie" i "państwowe" zobowiązywała), oprócz majątku ruchomego i nieruchomego, miały także szereg własnych instytucji towarzyszących.

- Mówiono, że wojsko, górnictwo i kolej były jak "państwa w państwie". Posiadały bowiem resortową służbę zdrowia, własną straż pożarną, własne szkoły (zawodowe i technika), ochronę (w PKP była to Służba Ochrony Kolei, w skrócie SOK) oraz hotele, stołówki, ośrodki kultury (nawet kina) i modelarnie. W Jeleniej Górze nie było inaczej. Było wiele połączeń kolejowych (w tym międzynarodowe) a dworce, także w Jeleniej Górze, tętniły życiem praktycznie przez całą dobę. Dzisiaj już tak nie jest. Nie ma też modelarni, która była ewenementem w skali całego kraju – opowiada Stanisław Firszt, dyrektor Muzeum Przyrodniczego w Jeleniej Górze.

W 1966 r. Albert Bieleninik stworzył i kierował przez wiele lat Warsztatami Modelarskimi Taboru Kolejowego w Jeleniej Górze. Utworzono je przy lokomotywowni PKP i Zasadniczej Szkole Zawodowej ("kolejówce"). Przyszli kolejarze, uczniowie szkoły, na zajęciach praktycznych, przy nauce zawodu, wykonywali modele taboru i urządzeń kolejowych. Uczyło to nie tylko praktycznych umiejętności, precyzji i dokładności wykonania, ale też pozwalało poznać budowę pojazdów trakcyjnych i całej infrastruktury technicznej.

- Z czasem warsztaty tak się rozwinęły, że w 1979 r. wyodrębniono je organizacyjnie w ramach struktury lokomotywowni w Jeleniej Górze. W tym czasie modelarnia była już bardzo wyspecjalizowaną wytwórnią modeli taboru kolejowego. Była jedyną profesjonalną tego typu placówką w Polsce o wielkiej renomie. Początkowo jej zespół stanowili uczniowie przyzakładowej szkoły zawodowej pod opieką nauczycieli, pasjonatów modelarstwa. Z czasem część z nich, "zarażonych" tym hobby, zamieniło je w zawodową pasję. Pracowali tam, m.in. panowie Dobrowolscy. Sławną w Polsce modelarnią zainteresowało się w końcu Muzeum Kolejnictwa w Warszawie, które wzięło ją pod opiekę. Pracownia jeleniogórska wykonywała szereg prac na rzecz tego największego muzeum kolejnictwa w Polsce. Nieprzerwany jej rozwój trwał do czasu rozpoczęcia przemian w Polsce – mówi dyrektor.

Wydawało się, że Muzeum Kolejnictwa w Warszawie zapewni jeleniogórskiej modelarni rozwój, bezpieczeństwo i spokój, a tak się w rezultacie nie stało, bo sam "opiekun" popadł w tarapaty. Muzeum Kolejowe w Warszawie utworzono w 1931 r. Tak, jak prawie wszystkie polskie muzea, w czasie okupacji zostało całkowicie zniszczone. Dopiero w 1972 r., grupa pasjonatów – kolejarzy, doprowadziła do powstania, niemalże od podstaw Muzeum Kolejnictwa w Warszawie, w ramach struktur organizacyjnych Polskich Kolei Państwowych. Od 1973 r., zaczęto gromadzić zbiory (głównie wycofywany tabor), a w 1995 r. wyodrębniono je, jako samodzielną placówkę. W latach 1995 – 1998 podlegała ona Ministerstwu Transportu i Gospodarki Morskiej. I to właśnie wtedy, w jej strukturach, pojawiła się Pracownia Modeli Transportu Kolejowego w Jeleniej Górze, mieszcząca się przy ul. Krakowskiej 11, za dworcem kolejowym.

- Wszystko się skomplikowało w 1999 r., kiedy Muzeum Kolejnictwa w Warszawie zostało przejęte przez Samorząd Województwa Mazowieckiego. Nieuregulowane wcześniej prawa własności, zburzyły wszystkie dotychczasowe struktury. Pech chciał, że teren zajmowany przez muzeum, należał do przechodzących głęboką transformację PKP (skutki widzimy, np. na dworcach kolejowych). Jednemu z największych i najciekawszych muzeów techniki w Polsce groziła całkowita likwidacja. Mając własne kłopoty, nie mogło ono objąć należytą opieką i ochroną swojej modelarni w Jeleniej Górze. A jeszcze pod koniec lat 80. i na początku lat 90. XX wieku, modelarnia ta dobrze prosperowała. Wykonywała niezwykle dokładne modele: parowozów, lokomotyw spalinowych i elektrycznych, wagonów silnikowych, wagonów osobowych i towarowych oraz inne urządzenia trakcyjne. Wszystkie w tej samej skali 1:15 – opowiada Stanisław Firszt.

Zamiarem pracowni było stworzenie jedynego w skali, nie tylko Polski zbioru, który miał obrazować historię i rozwój kolejnictwa w ogóle. Do 1993 r., wykonano ponad 450 modeli, z których część była eksponowana na wielu wystawach zagranicznych i krajowych, m.in. na Dworcu Głównym w Warszawie i na Dworcu Głównym we Wrocławiu.

- Szkoda, że nigdy nie udało się stworzyć, na bazie tej wspaniałej jeleniogórskiej placówki, osobnego muzeum. Lokalizacja modelarni nie była zbyt ciekawa (szczególnie dojazd do niej i towarzysząca infrastruktura). Właściwie za dworcem kolejowym już nic na ul. Krakowskiej nie było. W deszczowe dni, praktycznie ulica ta była nieprzejezdna. W miarę dobra nawierzchnia, kończyła się przy obiektach kolejowych, takich jak: bocznice, hotel (Hotel "Sudety"), szkoła zawodowa i magazyny. Wraz z przekształceniami kolei, a właściwie upadkiem państwowych kolei, wszystkie te obiekty opustoszały. Nie było po co poruszać się ulicą Krakowską. Nie pomógł fakt, że tuż przy ulicy, za ogrodzeniem przy siedzibie modelarni, na cokole stał oryginalny, mały parowóz, który mógłby być ogromną atrakcją dla miłośników kolejnictwa i dzieci. Był to wąskotorowy tendrzak "Ryś", serii T 49, produkowany w Polsce od 1946 r. w Chrzanowie. Miał on zastosowanie do przewozów na kolejach leśnych i przemysłowych. Była to wersja niemieckiego parowozu "Riesa". Pięć takich lokomotyw służyło na lokalnych liniach PKP – mówi dyrektor.

Dzisiaj tego wszystkiego już nie ma. Nie ma dobrej nawierzchni na ul. Krakowskiej, która w związku z budową obwodnicy i nowego osiedla mieszkaniowego, mogłaby ożyć. Nawet jeśli to się zmieni, nie wskrzesi już ani hotelu, ani szkoły zawodowej, ani kolejowych magazynów, ani sławnej niegdyś na całą Polskę, modelarni. Lokomotywka T49 też już nie powróci do Jeleniej Góry. Za dworcem i dwoma wieżami wodnymi, na bocznych torach dogorywają jeszcze nieliczne lokomotywy parowe, m.in. TKt48 i liczne lokomotywy spalinowe. Kiedy może z czasem rozkwitnie ul. Krakowska, obiekty te będą już tylko zaciekawiać, zadziwiać lub straszyć przejeżdżających.

Ogłoszenia

Czytaj również

Komentarze (36) Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Copyright © 2002-2021 Highlander's Group