Polub Jelonkę:
Czytaj także: Wałbrzych Świdnica
Poniedziałek, 6 kwietnia
Imieniny: Izoldy, Wilhema
Czytających: 12655
Zalogowanych: 45
Niezalogowany
Rejestracja | Zaloguj

Jelenia Góra: Paweł Łagoda: Pomoc innym ma we krwi

Niedziela, 31 stycznia 2016, 8:37
Aktualizacja: Poniedziałek, 1 lutego 2016, 18:14
Autor: Angelika Grzywacz – Dudek
Jelenia Góra: Paweł Łagoda: Pomoc innym ma we krwi
Fot. Prywatne archiwum Pawła Łagody
Uratował życie i dobytek wielu ludziom, a mimo to nie czuje się bohaterem. – To jest moja praca, od zawsze chciałem być strażakiem właśnie po to, by pomagać innym – mówi Paweł Łagoda, strażak Komendy Miejskiej Państwowej Straży Pożarnej w Jeleniej Górze, kolejny „Zwykły – niezwykły Jelonki.com”. W 2014 roku odebrał „Medal za Ofiarność i Odwagę”.

Paweł Łagoda ma 33 lata. Służbę w Jednostce Ratowniczo-Gaśniczej nr 2 w Komendzie Miejskiej Państwowej Straży Pożarnej w Jeleniej Górze pełni do 10 lat. Jako ratownik i kierowca uczestniczył w setkach akcji ratowniczo-gaśniczych.

– Jest zawsze skoncentrowany na wykonywanych zadaniach, profesjonalny i wkładający całe serce w swoją pracę – mówi o nim st. kpt. Andrzej Ciosk, kolega naszego bohatera. – Zawsze można na nim polegać. Niczego nie trzeba mu dwa razy powtarzać. Jest uczynny, koleżeński i stara się pomóc wszystkim – dodaje A. Ciosk.

Poza służbą w PSP jest strażakiem w Ochotniczej Straży Pożarnej w Świerzawie, gdzie mieszka wraz z rodziną: żoną Eweliną, 4-letnim synkiem Wojtkiem oraz 8-letnią córeczką Julią. To w miejscowej OSP stawiał swoje pierwsze kroki strażaka… jako 10 –latek.

- Od zawsze wiedziałem, że będę strażakiem – mówi. – W tzw. międzyczasie uczyłem się i pracowałem w różnych zawodach. Byłem mechanikiem, budowlańcem, ale cały czas powtarzałem swoim pracodawcom, że to przejściowe zajęcie, bo ja będę strażakiem. Nie traktowali tego poważnie, a ja się zawziąłem i dopiąłem swego. Dla mnie to coś więcej niż praca, tu w stu procentach się realizuję. To jest we mnie. Kiedy jadę na akcję liczy się tylko cel: ugasić, uratować jak najwięcej, pomóc ludziom. Tak działają moje emocje, może dlatego nie mam problemu by wejść w ogień, by zrobić coś, czego w normalnych warunkach nigdy bym nie zrobił. Ale ja nie jestem wyjątkowy, wszyscy moi koledzy strażacy tak mają – dodaje skromnie.

W maju 2014 roku podczas działań ratowniczych związanych z podtopieniami w Biegoszowie Paweł Łagoda narażając własne życie i zdrowie ratował życie i mienie mieszkańców tej miejscowości. Za to został odznaczony przez Prezydenta RP „Medalem za Ofiarność i Odwagę”.

- To nie mi należał się ten medal, tylko wszystkim strażakom, którzy wtedy tam działali – mówi. – Ja byłem dowódcą. Podjąłem decyzję o ratowaniu człowieka stojącego w wielkiej wodzie pomiędzy dwoma budynkami, ale działali wszyscy strażacy. Mówiłem, że albo odznaczą wszystkich, albo ja tego medalu nie chcę, ale się uparli, że muszą odznaczyć jedną osobę. I odznaczyli, ale to medal jest dla całego zespołu OSP Świerzawa – mówi strażak.

Rok później Paweł Łagoda pomagał w ratowaniu dwóch topiących się mężczyzn. - Byliśmy z rodziną nad morzem, w pewnym momencie przy niestrzeżonej plaży jeden z mężczyzn zaczął się topić, na pomoc ruszył mu drugi i już chwilę później sam potrzebował pomocy – relacjonuje strażak. – Wezwałem ratowników i pomagałem w udzieleniu poszkodowanym pierwszej pomocy do czasu, kiedy przyjechało pogotowie – mówi.

Natomiast w styczniu tego roku uratował życie mężczyźnie, który zasłabł i upadł na jezdnię na przejściu dla pieszych w Świerzawie. – Wracaliśmy z rodziną z kościoła – opowiada. – W pewnym momencie dzieci zaczęły krzyczeć „tatusiu, jakiś pan leży na drodze. Biegnij go ratować”. I pobiegłem. Początkowo nie mogłem zatrzymać żadnego kierowcy. W końcu zatrzymała się jakaś kobieta, która wezwała karetkę pogotowia, a ja w tym czasie zająłem się pomocą medyczną, bo mężczyzna nie oddychał, nie dawał żadnych oznak życia. Kiedy na miejsce dojechali strażacy z OSP Świerzawa i przywieźli specjalistyczny sprzęt, przywróciliśmy mężczyźnie czynności życiowe – dodaje.

Ale praca strażaka, to nie tylko działania ze szczęśliwym zakończeniem. Często to traumatyczne przeżycia, z którymi trzeba sobie poradzić.

– Dla mnie takim zdarzeniem był wyjazd do wypadku drogowego, w którym dwuletnie dziecko wypadło wraz z fotelikiem przez przednią szybę auta. Widok tych obrażeń dwulatka mam do dzisiaj przed oczami. Długo nie mogłem sobie z tym poradzić, ale mimo to nie zmieniłbym swojej pracy na żadną inną – dodaje strażak.

Żeby pracować w straży, zarówno państwowej, jak i ochotniczej, Paweł Łagoda musiał zrezygnować z dawnych pasji i wielu przyjemności. – Kiedyś jako młody chłopak dużo się wspinałem, a później zajmowałem się speleologię jaskiniową – mówi Paweł Łagoda. – Razem z naszą ekipą zwiedziliśmy sporo jaskiń, kilka z nich nawet udało nam się odkryć, jak np. Jaskinie Wolańską w Podgórkach. Później ktoś ten sukces sobie przypisał, ale nie o to chodziło. Największą moja przygodą związaną z jaskiniami to zwiedzenie Jaskini Niedźwiedziej w Kotlinie kłodzkiej, do której dostęp w tamtych latach mieli naprawdę nieliczni. Teraz nie mam już czasu na takie przyjemności. Ale nie żałuję. Robię to, co zawsze chciałem robić i to jest najważniejsze. Czy mam jakieś marzenia? Jak każdy mężczyzna. Syna już mam, więc zostało mi teraz wybudować dom i zasadzić drzewo, a że jestem uparty i jak coś sobie postanowię, to nie odpuszczę, więc dopnę swego (śmiech) – puentuje strażak.

Sonda

Co jest największą zmorą jeśli chodzi o śmiertelne wypadki na drogach?

Oddanych
głosów
350
Brawura kierowców
60%
Pijaństwo i jazda pod wpływem
33%
Kiepski stan naszych dróg
7%
 
Głos ulicy
Do dziś lubię marchewkę – przypomina mi dzieciństwo
 
Warto wiedzieć
Mózg nie psuje się sam. My go codziennie zużywamy
 
Rozmowy Jelonki
Harcerstwo bez telefonów. „Pokazujemy dzieciom, że prawdziwe życie jest poza ekranem”
 
Aktualności
Życzenia od posła Roberta Kropiwnickiego
 
112
Zderzenie koło sądu
 
Aktualności
Miejska Droga Krzyżowa w sercu Jeleniej Góry
 
Aktualności
Autyzm to nie choroba
Copyright © 2002-2026 Highlander's Group