Sobota, 31 października
Imieniny: Augusta, Krzysztofa
Czytających: 2408
Zalogowanych: 4
Niezalogowany
Rejestracja | Zaloguj

Pacjent na SOR–ze to zło konieczne?

Wiadomości: Jelenia Góra
Poniedziałek, 9 czerwca 2014, 8:19
Aktualizacja: Wtorek, 10 czerwca 2014, 7:38
Autor: Angela
Fot. Angela
– Mąż „zwijał” się z bólu na korytarzu szpitalnego oddziału ratunkowego przez sześć i pół godziny, bo lekarz nie chciał go zbadać – skarży się Anna Kapusta z Dąbrowicy, żona pacjenta, który do szpitala trafił z końcem maja br. z ostrym zapaleniem wyrostka robaczkowego. – Taka sytuacja nigdy nie powinna mieć miejsca – odpowiada Zbigniew Markiewicz, zastępca dyrektora jeleniogórskiego szpitala. – Będę rozmawiał na ten temat i dyscyplinował zespół – dodaje.

34-letni Zbigniew Kapusta trafił do Wojewódzkiego Centrum Szpitalnego Kotliny Jeleniogórskiej 20 maja br. – Mąż w pracy źle się poczuł, bolał go brzuch, więc pojechaliśmy do Przychodni Promed w Jeleniej Górze, gdzie lekarz ogólny skierował nas do Szpitalnego Oddziału Ratunkowego z adnotacją „pilne” – opowiada żona pacjenta. – Podczas tzw. segregacji mąż dostał żółtą teczkę i kazano nam czekać – dodaje.

Tzw. kolorowe teczki przydzielane podczas wstępnego diagnozowania wprowadzone we wrześniu minionego roku miały usprawnić badania pacjentów. Czerwone otrzymują osoby potrzebujące natychmiastowej pomocy - najczęściej po wypadkach. Żółte to przypadki pilne, ale przyjmowane tuż po osobach potrzebujących pomocy natychmiastowo. Zielone natomiast to przypadki „lżejsze”, obsługiwane w ostatniej kolejności.

- Byliśmy na SOR-ze około godz. 18.00 i lekarz przyjmował kogoś z czerwoną teczką. O 19.00 zapukałam do gabinetu i powiedziałam, że stan mojego męża bardzo się pogorszył i proszę o jego zbadanie, ale usłyszałam, że jest zmiana lekarza – skarży się mieszkanka Dąbrowicy. – Nowy lekarz zaczął natomiast przyjmować już ludzi z zielonymi kartkami, a mój mąż dalej czekał zwijając się z bólu na krześle. Ponownie zapukałam do gabinetu, kiedy mój mąż już nie siedział, ale leżał i wył z bólu. Była godz. 22.30. Powiedziałam, że mąż już nie daje rady. Błagałam o pomoc. Zapytałam, dlaczego lekarz przyjmuje pacjentów z zielonymi kartami, a nie chce zbadać mojego męża. Od lekarza usłyszałam, że jak jestem taka mądra, to mogę sama zająć się pacjentami. Wyszłam i poprosiłam sąsiada, by pomógł mi podnieść Zbyszka. Otworzyłam drzwi gabinetu i po prostu wepchnęliśmy męża do środka. Nie miałam innego wyjścia. Nie mogłam pozwolić by umarł na moich oczach. Podczas badania lekarz musiał wyżyć się za to na Zbyszku, bo on tak zawył z bólu, że wszyscy na poczekalni aż się podnieśliśmy z siedzeń. Na stół operacyjny mąż trafił dopiero pół godziny po północy. Podczas operacji okazało się, że ten wyrostek się już rozlał czego konsekwencją było zapalenie otrzewnej i szereg innych komplikacji – opowiada A. Kapusta i dodaje: Mąż przeżył. Odcierpiał swoje, odleżał kilkanaście dni, bo wdały się komplikacje, ale żyje. Inni pacjenci mogą jednak mieć mniej szczęścia. Teraz już wiem, że w nagłych przypadkach trzeba wzywać karetkę, bo pacjenci z karetki przyjmowani są od razu, ale na SOR-ze to chyba nie tak powinno wyglądać. Nie tak…

Zbigniew Markiewicz, zastępca dyrektora Wojewódzkiego Centrum Szpitalnego Kotliny Jeleniogórskiej podczas naszej rozmowy zaznacza, że nie będzie rozmawiał o pacjencie, bo obowiązuje go ustawa o ochronie danych osobowych. Rozmawiamy więc o sytuacji.

- To są słowa przeciwko słowu, ale jedno jest pewne: taka sytuacja nigdy nie powinna mieć miejsca – mówi wicedyrektor. – Lekarz zobowiązany jest wychodzić na korytarz co jakiś czas i sprawdzać, czy stan pacjentów się nie pogorszył i czy kogoś nie należy przyjąć poza ustaloną kolejką. Pacjent z silnymi dolegliwościami powinien być przyjęty w najszybszym możliwym czasie. Będę rozmawiał z zespołem na ten temat i dyscyplinował go. Mam nadzieję, że więcej taka sytuacja się nie powtórzy.

- Mało prawdopodobne jest jednak, by lekarz mógł „wyżyć” się na pacjencie podczas badania. Żeby zakwalifikować pacjenta do operacji musi być on zbadany fizykalnie. Kiedy są dolegliwości brzucha, takim symptomem są objawy otrzewnowe, charakterystyczne przy badaniu palpacyjnym (badaniu dotykiem). Trudno jest więc mówić i uwierzyć w to, że lekarz wyżywał się na pacjencie i przez ucisk jamy brzusznej doprowadził do perforacji wyrostka robaczkowego. Objawy otrzewnowe charakteryzują się tym, że ból punktowy jest zdecydowanie większy niż przy innego rodzaju schorzeniach. A lekarz niestety musi dotknąć i zbadać właśnie w taki sposób – wyjaśnia Zbigniew Markiewicz.

Ogłoszenia

Czytaj również

Komentarze (257) Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Copyright © 2002-2020 Highlander's Group