Niedziela, 17 stycznia
Imieniny: Antoniego, Jana
Czytających: 6351
Zalogowanych: 4
Niezalogowany
Rejestracja | Zaloguj

Region: Dramat rodzinny ciagle trwa. Czy to się skończy?

Wtorek, 12 sierpnia 2014, 8:32
Aktualizacja: Środa, 13 sierpnia 2014, 7:34
Autor: Angela
Region: Dramat rodzinny ciagle trwa. Czy to się skończy?
Fot. Angela
Od ponad dwudziestu lat trwa nieustanny koszmar Krystyny Kontor z Mysłakowic, w który wciągane są kolejne osoby i instytucje. Chodzi o konflikt kobiety z ubezwłasnowolnionym synem chorym na schizofrenię. Mieszkanka Mysłakowic czuje się przez niego nękana psychicznie i fizycznie. Szuka pomocy we wszystkich możliwych instytucjach i na brak ich reakcji odpowiada agresją. – Do tego spaceruje z kozą (którą hoduje), dlatego nikt nie traktuje tej sprawy poważnie, a kiedyś dojdzie w tym domu do tragedii – mówią sąsiedzi.

Krystyna Kontor mieszka przy ul. Żołnierza w Mysłakowicach. Boi się wychodzić z domu, bo jak twierdzi, syn wyzywa ją, bije, odgraża się, że ją zabije. – Kilka razy mnie już pobił – mówi kobieta. - Ostatnio w środę (6.08) na oczach mojej sąsiadki ciągnął mnie za włosy po kamieniach. Następnego dnia poszłam do lekarza po zaświadczenie, bo nikt mi już nie wierzy. Uciekam przed nim całe życie. Kiedyś przyszedł do mnie z nożem schowanym z tyłu, wsuniętym za spodenki. Brakowały sekundy. Gdybym nie zdążyła zamknąć drzwi, zabiłby mnie. Wszyscy mi mówią, że to mój syn i ja sama jestem sobie winna tego co mam, bo wyrzuciłam go z domu do komórki. Co jednak mogłam zrobić, jak demolował dom niemal codziennie, jak mi groził, wyzywał, bił? Miałam czekać aż mnie zabije? – pyta kobieta.

Krystyna Kontor opowiada, że kiedy 40-latek upija się, wpada w szał. - On codziennie czyha na mnie na schodach. Muszę przed nim uciekać. Codziennie wyzywa mnie, wszystko demoluje, nawet nie mam jak zgromadzić opału na zimę, bo okna w komórce powybijał. Sprowadził sobie do komórki kolegę, który też za nic nie płaci. Syn ma rentę w wysokości około 1300 zł. Ma też mieszkanie w Karpaczu po zmarłym ojcu, ale nie chce się do niego wyprowadzić – dodaje kobieta.

- Dlatego walczyłam o jego ubezwłasnowolnienie i w marcu br. uprawomocniła się decyzja sądu, a od 1 lipca br. - zgodnie z postanowieniem Sądu Rejonowego w Jeleniej Górze, Wydziału III Rodzinnego i Nieletnich z dnia 1 lipca br. - jego opiekunem prawnym jest pracownik Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej w Mysłakowicach (dane do wiadomości redakcji). Tylko opiekun prawny może wnioskować o jego umieszczenie w odpowiednim ośrodku, ale do tej pory nic nie zrobił. Policja też przyjeżdża i odjeżdża. Kiedyś raz zabrali go do szpitala w Bolesławcu, ale teraz nic już nie robią. Mam niebieską kartę, z której nic nie wynika poza dobrymi radami – mówi kobieta.

Zarówno policja, jak i kierownictwo ośrodka pomocy społecznej tłumaczy, że sprawa jest o wiele bardziej skomplikowana. – W sierpniu br. mieliśmy dwa zgłoszenia do tego mężczyzny: w niedzielę (3.08) oraz w środę (6.08), ale to ostatnie nie dotyczyło pobicia, ale dobijania się do mieszkania kobiety i zniszczenia jej drzwi - mówi Małgorzata Gorzelak z Komendy Miejskiej Policji w Jeleniej Górze. – Kobieta dzwoniąc na policję, informuje syna o tym. Wtedy on ucieka i chowa się. Nie mieliśmy jednak zgłoszenia o pobiciu – dodaje M. Gorzelak.

Andrzej Hamziuk, kierownik Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej w Mysłakowicach natomiast wyjaśnia, że w tej sprawie podjęto już szereg działań, ale niczego nie można zrobić bez decyzji sądu.
- Nikt nie chciał zostać opiekunem prawnym tego mężczyzny, więc sąd narzucił to naszej pracownicy, której obiecano, że będzie to tylko formalność, bo mężczyzna na dniach trafi do specjalnego ośrodka – mówi Andrzej Hamziuk. – To nie należy do obowiązków pracowników GOPS, ale nasza pracownica ma dobre serce, więc się zgodziła i teraz jej życie przerodziło się w prawdziwy koszmar. Pani Krystyna Kontor nachodzi ją w domu, w pracy, w pracy jej męża. Krzyczy, obraża, oskarża, wyzywa żądając natychmiastowych działań. Do naszego ośrodka też przychodzi, trzaska drzwiami, pluje. Sąd zrzucił całą sprawę na barki naszej pracownicy i zostawił ją z tym koszmarem sam na sam. Ja nie jestem w stanie jej pomóc. Na własną rękę znaleźliśmy ośrodek w województwie łódzkim dla tego mężczyzny, bo wiadomo, że na umieszczenie w specjalistycznym ośrodku czeka się latami. Nie było komu zapłacić za przyjazd ludzi z tego ośrodka, więc zapłaciła za to pani Krystyna Kantor. Dwoje ludzi przyjechało, ale mężczyzna był pijany i nie można było mu podać zastrzyku uspokajającego, więc ci ludzie odjechali. Pani psychiatra przed odjazdem stwierdziła, że pomocy psychologa wymaga również pani Krystyna Kontor – dodaje kierownik GOPS.

Tłumaczy on również, że chory 40-latek sam jechać do ośrodka nie chce. – Nasza pracownica złożyła wniosek 10 lipca br. o umieszczenie tego mężczyzny w specjalistycznym ośrodku i czekamy na decyzję sądu, który żąda różnych dokumentów, w tym opinii lekarskiej o jego stanie zdrowia, mimo że taka opinia jest już w sądzie, bo była potrzebna do sprawy o ubezwłasnowolnienie. Bez decyzji sądu nic nie zrobimy. To postawny i silny mężczyzna. Ma 190 cm wzrostu. Nie będziemy w stanie zabrać go na siłę. Sądzę, że podczas próby wywiezienia go, będzie się bronił. Co jednak ważne, pani psychiatra z łódzkiego ośrodka stwierdziła, że gdyby ten mężczyzna był dobrze prowadzony i brał leki, świetnie funkcjonowałby w obecnym środowisku. To na co dzień bardzo spokojny człowiek, spokojniejszy niż jego matka. Naszym zdaniem trzeba zająć się tą sprawą, ale to już leży w gestii sądu – dodaje Andrzej Hamziuk.

Rzecznik jeleniogórskiego sądu wyjaśnia natomiast, że wniosek o umieszczenie mężczyzny w specjalistycznym ośrodku trafił do sądu 29 lipca br. i posiedzenie w tej sprawie wyznaczono na 5 września br.
- Mamy komplet dokumentów w tej sprawie i decyzja najpewniej zapadnie 5 września br., a do czasu tej rozprawy – w przypadku, kiedy mężczyzna będzie zagrażał innym ludziom – powinna się nim zająć policja i prokuratura. To instytucje, które mają możliwość znacznie szybszego działania niż sąd – mówi sędzia Andrzej Wieja, rzecznik prasowy Sądu Okręgowego w Jeleniej Górze.

Czytaj również

Copyright © 2002-2021 Highlander's Group