Niedziela, 11 kwietnia
Imieniny: Filipa, Leona
Czytających: 5577
Zalogowanych: 3
Niezalogowany
Rejestracja | Zaloguj

Jelenia Góra: Dorożką i tramwajem

Środa, 24 lutego 2021, 8:05
Autor: Jel
Jelenia Góra: Dorożką i tramwajem
Fot. Użyczone/ Archiwum autora książki
Karkonosze u schyłku XIX w. zaczęły być coraz bardziej popularnym miejscem wypoczynku dla turystów z Saksonii i Berlina. Cieplickie uzdrowisko było popularne już wcześniej. Od 1866 r. kolej żelazna sprawiła, że łatwiej było dotrzeć do Jeleniej Góry, ale dystans niespełna 10 km do Cieplic nie był łatwy do pokonania, bo karetki pocztowe (jeżdżące regularnie na trasie Jelenia Góra – Cieplice już od 1814 r., ale tylko trzy, a potem sześć razy dziennie) nie rozwiązywały już problemu…

Przybywało prywatnych dorożek, ale były drogie, w dodatku brak regulacji prawnych ich funkcjonowania powodował wiele konfliktów. W roku 1875 pojawiły się przepisy, z których wynikały obowiązki przewoźników i pojawiły się omnibusy, które – zaprzężone w parę koni – mogły już brać więcej pasażerów. To był początek oficjalnej komunikacji miejskiej.

Przepisy były – z dzisiejszego punktu widzenia - oryginalne. „Skoro dorożka jest zajęta, obojętnie przez jednego czy wielu pasażerów, woźnica musi ruszać z postoju kłusem. Wbrew woli pasażera woźnica nie może czekać na innych (jeśli woźnica jedzie stępa, to oznacza, że dorożka jest wolna)”. Ale i pasażerowie musieli się poddać rygorom, bo jeśli chcieli korzystać z publicznego transportu musieli być czyści, trzeźwi i zdrowi (a przynajmniej nie chorzy na jakąś zaraźliwą przypadłość).

Ustalono też jednolite ceny przejazdu (za przejazd dorożką do Cieplic płacono 3 mk, a omnibusem 40-50 fenigów, w zależności od tego, czy wyjazd nastąpił spod dworca, czy z Rynku). Omnibusy opanowały na krótko sytuację. W 1881 roku do Cieplic, względnie Sobieszowa kursowało systematycznie 19 takich wozów. Ponadto dorożki i powozy konkretnych hoteli wspomagały tę komunikację, ale wszyscy widzieli, że nie jest to skuteczny sposób rozwiązania problemu.

Już wcześniej było widać, że omnibusy nie ogarną całego ruchu turystów. Jeszcze w 1866 roku rozważano projekt linii tramwajowych (wprawdzie konnych), ale nigdy nie doczekał się on realizacji. Dopiero w 1895 r. powstała spółka pod nazwą „Koleje Kotliny Jeleniogórskiej”, mająca za zadanie budowę tramwajów gazowych.

Od kwietnia 1897 r. tramwaje ruszyły w Jeleniej Górze, od 22 maja 1897 r. pojechały torowiskiem od dworca kolejowego aż do Cieplic, niedługo później – do Sobieszowa. Wyliczono skrupulatnie, że trasa do Cieplic to 7,81 km, a do Sobieszowa – 11,52 km

W maju 1897 r. komisja dokonała odbioru technicznego torowiska do Cieplic, mimo że przyczepa tramwaju, który ją wiózł wykoleiła się w Malinniku i komisja wracała do Jeleniej Góry piechotą. Potem też nie było łatwo. Tramwaje były bardziej krnąbrne, niż konie. Wozy się wykolejały sporo było wypadków. Pod górę (w okolicach dzisiejszego MZK) pasażerowie musieli pchać wozy tramwajowe, tramwaje spóźniały się, śmierdziało w nich gazem, a w roku 1899 silniki w dwóch z nich eksplodowały w trakcie jazdy, szczęściem nikogo nie zabijając.
Jednak i tak już rok wcześniej podjęto decyzję o wprowadzeniu nowej, elektrycznej trakcji. Początkowo – od 9 lutego 1990 r. - „elektryczny” docierał tylko do hotelu „Drei Eichen” (nieistniejący, prawie na wysokości dzisiejszego MZK) , ale kilka miesięcy później jechał już do Cieplic.

Tramwaje długo pozostawały głównym środkiem komunikacji między dworcem kolejowym, a Cieplicami. Interesujące jest jednak, że – w odróżnieniu od tzw. dzisiejszych czasów – częstotliwość kursowania była relatywnie mniejsza w dni powszednie, w większa w święta. W końcu I ćwierćwiecza XX w. z dworca do Cieplic tramwaje odjeżdżały co 25 min. W dni powszednie (latem – co 17 min.), natomiast w niedzielne popołudnia – co 8 min.

Tramwaje gazowe, mimo wszystkich swoich braków, zyskały niezwykłą popularność od pierwszego dnia, kiedy to przewiozły ponad 2 tys. pasażerów, drugiego – 2.719. W pierwszym roku istnienia, w niespełna 8 miesięcy – 346.093! Ale i one były drogie i kłopotliwe, więc od maja 1899 r. rozważano możliwość zastąpienia ich elektrycznymi. Ostatni „gazowy” przejechał 7 listopada 1899 r.

Już od lutego przystąpiono do przebudowy torowiska na węższe, 1.000 mm (gazowe jeździły po szerokim torach – 1435 mm), od 10 lutego 1900 r. ruszyły tramwaje elektryczne, które podbiły pasażerów. Już pierwszego dnia przewiozły ponad 5,6 tys. pasażerów, od 8 kwietnia 1900 r. docierały już do Sobieszowa. Początkowo było ich niewiele – raptem 7 wagonów silnikowych i 6 doczepnych (1903, ale już w 1914 – 20 silnikowych i 21 doczepnych. To był dobry interes, bo jednocześnie wszystkimi wozami mogło jechać 1.700 osób, a w doczepnych wózkach – osobno – wożono sanki i narty pasażerów.

Autobusy w komunikacji Jeleniej Góry z Cieplicami nie pojawiły się wcale w latach 60-tych XX w., bo pierwsze zaczęły kursować już w 1909 r., ale nie stanowiły wówczas żadnego poważnego zagrożenia dla stabilnej komunikacji tramwajowej. Co z tego, że w 1922 r. uruchomiono „pocztową linię autobusową” do Szklarskiej Poręby przez Cieplice, a w 1938 – regularną komunikację autobusową dworzec kolejowy w Jeleniej Górze – Sobieszów? Przebąkiwano nawet o trolejbusach… wojna pokrzyżowała wszelkie plany.

A tramwajom nie szkodziła. Zawieszono ich kursowanie tylko na kilka dni - między 7 a 18 maja 1945 r. - gdy polskie władze przejmowały zarządzanie regionem. Od 22 maja 1945 r., już pod nazwą „Dyrekcja Tramwajów Elektrycznych, Zarząd Państwowy Jelenia Góra – Cieplice” 18 posiadanych wówczas motorowych i 19 doczepnych ruszyło oficjalnie. Dyrekcja miała swoją siedzibę przy Placu Piastowskim. Konduktorki pracowały w mundurach UNRRA, motorniczymi było wielu Niemców, części zapasowe wymontowywano z armat, bo one były pod ręką. Za bilety płacono… trzema walutami, bo złotówek było mało, więc w obiegu były i marki, i ruble.

Już w 1959 r. zapadła decyzja o rezygnacji z tramwajów, bo wąskie ulice w starym centrum ich nie mieściły, a na remont trakcji nie było pieniędzy. Powodów rezygnacji było więcej, ale początkowo (od kwietnia 1961) autobusy nieśmiało zaczęły zastępować tramwaje.

Na marginesie: właściwie decyzję o likwidacji tramwajów i przejście na trolejbusy podjęli już Niemcy w końcu lat 30.tych. Postanowili wówczas zmienić tabor na trolejbusowy, przedłużyć trakcję aż do Szklarskiej Poręby. Przestali więc inwestować w tramwaje. Powstały nawet wizualizacje nowej idei, dostępne do dziś (choćby w książce „Historia na szynach pisana”). Tyle, że klęski na froncie wschodnim sprawiły, że nie było pieniędzy i inne były potrzeby. Pośrednim skutkiem tego zaniechania był fakt, że administracja polska przejęła w 1945 r. tramwaje już bardzo wyeksploatowane, nie pomogło sprowadzenie mniej zużytych z innych regionów, ani produkcja nowych z „Konstalu” Chorzów, niewielkich jak na dynamicznie rozwijające się miasto. A Polska nie produkowała trolejbusów, na zakupy w krajach RWPG nie było wirtualnej waluty tj,. rubli transferowych, więc nie było żadnej alternatywy dla autobusów, wtedy produkowanych w Sanoku H-100...

Rozpoczęto szeroko zakrojoną akcję propagandową, mającą na celu zniechęcenie do tramwajów. „Bogactwo Cieplic zagrożone – alarmowali dziennikarze „Nowin Jeleniogórskich”. – Przejeżdżające samochody i wozy konne wywołują wstrząsy, które szkodzą położonym w obrębie Placu źródłom mineralnym” – pisano 30.12.1965 r. Ustalono, że ruch kołowy zniknie z dniem 2 stycznia 1966 r. i „oby powołane do tego czynniki dotrzymały słowa” – wzywały gazety.

Inna sprawa, że w Jeleniej Górze nie było podwójnych torowisk, a tylko mijanki, więc jeśli w jakimkolwiek miejscu zepsuł się choćby jeden tramwaj – stały wszystkie. Na budowę równoległego drugiego torowiska nie było ani miejsca na ulicach 1 Maja, czy Konopnickiej i Bankowej, ani pieniędzy, którymi dysponowała w inwestycje Wojewódzka Rada Narodowa we Wrocławiu. Zresztą rozpoczynano wówczas budowę Zabobrza, które trzeba byłoby komunikować zresztą miasta, a nie można było przedłużyć linii tramwajowej nie tylko ze względu na koszty jej budowy, tylko wcześniej przebudować mosty, zbyt słabe, by uniosły tramwaje. Wszystko sprzysięgło się przeciwko nim.

Nad sprawą zamknięcia Placu dla ruchu tramwajów dyskutowano zresztą znacznie wcześniej. Już w 1958 r. Minister Gospodarki Komunalnej zarządził, by zamknąć Plac dla tramwajów, a straty finansowe stąd wynikłe miałaby pokryć Miejska Rada Narodowa ze swojego budżetu. Problem w tym, że kwestię szkodliwości tramwajów dla wód podnosiło Uzdrowisko, decydować chciał Minister, a płacić miała ówczesna Rada Narodowa, co budziło wiele lokalnych protestów społecznych.

Od 1 stycznia 1961 r. zlikwidowano trasę do Podgórzyna, od 5 lipca tegoż roku – odcinek Cieplice – Sobieszów. Z dniem 29 kwietnia 1969 r. tramwaje odjechały do historii…

Źródło: Fragment książki, przygotowywanej do druku na lato 2021

Twoja reakcja na artykuł?

16
32%
Cieszy
3
6%
Hahaha
1
2%
Nudzi
22
44%
Smuci
2
4%
Złości
6
12%
Przeraża

Ogłoszenia

Czytaj również

Komentarze (26) Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Copyright © 2002-2021 Highlander's Group