Polub Jelonkę:
Czytaj także: Wałbrzych Świdnica
Niedziela, 25 stycznia
Imieniny: Miłosza, Pawła
Czytających: 7883
Zalogowanych: 14
Niezalogowany
Rejestracja | Zaloguj

Powiat: Bandyci wpadli w Jeleniej Górze przez… płaszcz

Wtorek, 12 sierpnia 2025, 10:08
Aktualizacja: 10:13
Autor: RaZ
Powiat: Bandyci wpadli w Jeleniej Górze przez… płaszcz
Do napadu doszło na stacji kolejowej w Pilchowicach – rok 1951 (Zbiory prywatne: Ryszard Borowski i Marek Bergtraum) w: Szymon Wrzesiński i Justyna Kość "Katastrofy i Wypadki Kolejowe pod Karkonoszam".
Szymon Wrzesiński i Justyna Kość w swojej książce "Katastrofy i wypadki kolejowe pod Karkonoszami" przytaczają historię napadu w Pilchowicach na budynek pracownika odradzającej się na poniemieckich ziemiach kolei polskich.

W roku 1946, w mrocznych czasach powojennego chaosu, u stóp Karkonoszy miały miejsce dramatyczne wydarzenia, z niespodziewanym finałem.

Życie polskich kolejarzy tuż po wojnie nie należało do bezpiecznych. Jako osoby uznawane za lepiej zaopatrzone w ciężkich, powojennych czasach, stawali się ofiarami różnego rodzaju bandytów.

W nocy 8 sierpnia dwaj zamaskowani napastnicy dokonali brutalnego napadu na budynek mieszkalny na stacji kolejowej Pilchowice Zapora. O godzinie 23:00 wybili szybę w mieszkaniu Brunona Libiga, pracownika PKP. Wdarli się do środka i brutalnie sterroryzowali domowników.

Pod groźbą lufy karabinu sprowadzili mieszkańców do piwnicy. Następnie skrupulatnie plądrowali wszystkie pomieszczenia, zabierając ubrania, bieliznę, wartościowe przedmioty, a nawet osobiste rzeczy należące do innych lokatorów – Wacława Chaladusa i Waltera L., którzy nie byli obecni w domu w tym czasie.

Ofiary, sparaliżowane strachem, nie miały żadnych szans na obronę

Napastnicy uciekli z miejsca rabunku z łupem, który wkrótce miał się stać kluczem do rozwiązania sprawy. Niestety, służby mundurowe, w tym czasie jeszcze słabo zorganizowane, nie potrafiły od razu ustalić sprawców. Dochodzenie utknęło w martwym punkcie, a sprawa wydawała się skazana na zapomnienie.

Przypadek jednak przyniósł niespodziewany zwrot akcji.

Prawie dwa miesiące po napadzie, na placu targowym w Jeleniej Górze, rozpoznano skradzione palto, które należało do Wacława Chaladusa.

Sprzedawca, nazwiskiem Banasiak, odmawiał zwrotu łupu, a sprawa mogła się zakończyć bez echa. Jednak wśród kupujących pojawił się świadek, który zorientował się, że to właśnie jego własność była przedmiotem kradzieży i zgłosił sprawę na posterunek milicji we Wleniu.

Szybkie zatrzymanie

Działania ówczesnej milicji doprowadziły do błyskawicznego aresztowania Stanisława R., mieszkańca Pilchowic. Początkowo R. zaprzeczał udziałowi w napadzie, lecz po zebraniu dowodów i przeprowadzeniu przesłuchań, przyznał się do winy. Co więcej, wydał swojego wspólnika – niejakiego Jana W.

Okazało się, że drugi z podejrzanych był żołnierzem w czynnej służbie.

Wydarzenia te przypominają o czasach, gdy nowi mieszkańcy tych terenów musieli mierzyć się z bezwzględnymi bandytami, którzy w każdej chwili mogli wyrządzić każdemu krzywdę.

Twoja reakcja na artykuł?

28
51%
Cieszy
4
7%
Hahaha
1
2%
Nudzi
4
7%
Smuci
2
4%
Złości
16
29%
Przeraża

Ogłoszenia

Czytaj również

Sonda

Co myślisz o podwyższe płacy minimalnej?

Oddanych
głosów
559
Pozytywnie
37%
Mam mieszane odczucia - niewiele się zmienia
36%
Negatywnie
27%
 
Głos ulicy
Do dziś lubię marchewkę – przypomina mi dzieciństwo
 
Warto wiedzieć
Grenlandia oddana USA? Ratyfikacja umowy z Mercosur zablokowana
Rozmowy Jelonki
Zwierzęta boją się huku petard 100 razy bardziej niż człowiek
 
Aktualności
„Ta śmierć nie może być po nic” – Marsz Ciszy dla Danusi
 
112
Rodzina z dzieckiem utknęła na Śnieżce po zmroku
 
Aktualności
Ule od senatora i posłanki na WOŚP
 
Aktualności
25 lat aikido w Jeleniej Górze
Copyright © 2002-2026 Highlander's Group