Dolny Śląsk: Ekstremalna nierychliwość Temidy — sprawa wraca do sądu po 44 latach
Środa, 27 maja 2026, 18:56 Autor: MJr
Dla wielu wydaje się ten fakt niemożliwym, jednak 10 byłych milicjantów oskarżonych w sprawie tzw. zbrodni lubińskiej sprzed 44 lat zasiada obecnie na ławie oskarżonych. Byłoby ich tam więcej, ale 8... zmarło w międzyczasie i siłą rzeczy prokuratorzy IPN nie mogli ich oskarżyć. Tak więc nierychliwość temidy jest w tym przypadku ekstremalna.
Dla młodszych osób wydaje się to absurdalne. Jak to możliwe, że sprawa sprzed 44 lat nadal jest w sądzie? Ano, jak się okazuje, możliwe.
O udział w tzw. zbrodni lubińskiej z 1982 czyli pacyfikowaniu ówczesnych zamieszek podczas których zginęły 3 osoby a 11 zostało rannych, oskarżono byłych funkcjonariuszy ówczesnej Milicji Obywatelskiej.
Pierwszy akt oskarżenia trafił do sądu po 10 latach i obejmował 7 osób. Dlaczego tak późno? Ówczesne władze komunistyczne natychmiast przystąpiły do zacierania śladów i odwracania uwagi. Oficjalna wersja głosiła, że to milicja działała w obronie własnej, a agresja wyszła od demonstrantów (choć była to manifestacja pokojowa). Sprawcami byli szeregowi milicjanci, którzy pociągnęli wówczas za spusty.
Sprawiedliwość zaczęła się o nich upominać dopiero po 10 latach, po upadku komunizmu.
I ruszyła machina sprawiedliwości. Machina, której tryby mielą do dziś....
W 1991 roku Prokuratura Wojewódzka w Legnicy wznowiła śledztwo i w 1992 roku do Sądu Wojewódzkiego we Wrocławiu skierowano akt oskarżenia przeciwko siedmiu funkcjonariuszom. Zostali oni oskarżeni o kierowanie zbrodnią, a w dwóch przypadkach — także o bezpośrednie strzelanie do demonstrantów.
Sądowa odyseja bez końca
Proces okazał się długą i bolesną odyseją przez polskie sądy. W 1995 roku czterech oskarżonych uniewinniono, a wobec trzech sprawę umorzono.
Rok później Sąd Apelacyjny uchylił ten wyrok i skierował sprawę do ponownego rozpatrzenia.
W 1998 roku kolejny sąd uznał, że co prawda przestępstwo było, jednak na podstawie amnestii z... 1984 umorzono wobec nich postępowanie. W tym samym roku Sąd Apelacyjny z powodów proceduralnych unieważnił to orzeczenie. Wydawało się, że odyseja sądowa się zakończyła. Jednak nie.
Przełomem okazało się orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego z 1999 roku, który stwierdził, że sprawcy przestępstw nieściganych w latach 1944–1989 z przyczyn politycznych nie podlegali amnestii i abolicji.
I proces ruszył po raz trzeci.
W 2003 roku zapadł kolejny wyrok — dwóch z oskarżonych trafiło za kratki na półtora roku.
Kolejny skazany przez 10 lat skutecznie uchylał się od więzienia. Ostatecznie w 2017 roku Sąd Apelacyjny we Wrocławiu nakazał mu odbyć karę 3,5 roku więzienia. Trafił za kratki 35 lat po tym, jak wydał rozkazy, których skutkiem była śmierć 3 młodych osób.
Sprawa jednak... nie była zamknięta — bo nigdy nie ustalono bezpośrednich sprawców - tych, którzy faktycznie strzelali.
Śledztwo więc podjęto na nowo w 2022 roku.
W ubiegłym roku (po 43 latach od zdarzenia) prokuratorzy IPN postawili 10 byłym funkcjonariuszom MO zarzuty udziału w pobiciach i użycia broni palnej. Proces trwa...
- Wydaje się, że sprawę obecnie można rozpatrywać w dwóch kategoriach; prawnej gdzie zbrodnie nie przedawniają się oraz ludzkiej, czyli ściganie kogoś karnie praktycznie przez całe jego życie - słyszymy.
Na dziś efekt jest taki, że materiały dotyczące dwóch osób wyłączono z głównego postępowania — jedna najprawdopodobniej przebywa poza granicami kraju, a druga ze względu na wątły stan zdrowia nie jest w stanie uczestniczyć w czynnościach procesowych.
8 innych osób w międzyczasie zmarło. Gdyby żyli prokuratura pewnie musiałaby ich oskarżyć.
44 lata po tym, jak na ulicach Lubina padły strzały, sprawa częściowo wraca więc na wokandę. Temida w tym wypadku okazuje się nierychliwa.