Polub Jelonkę:
Czytaj także: Wałbrzych Świdnica
Niedziela, 29 marca
Imieniny: Helmuta, Wiktoryny
Czytających: 16088
Zalogowanych: 85
Niezalogowany
Rejestracja | Zaloguj

Jelenia Góra: Spacerkiem po ulicy Pocztowej

Sobota, 11 lutego 2006, 0:00
Aktualizacja: Poniedziałek, 6 marca 2006, 23:07
Autor: TEJO
Jelenia Góra: Spacerkiem po ulicy Pocztowej
Fot. ARCHIWUM, K. Piotrowski
Polak, Węgier – dwa bratanki: to powiedzenie musiało przyświecać tym, którzy w śródmieściu Jeleniej Góry otworzyli w latach powojennych restaurację Tokaj, jedyny lokal kuchni innych narodów w stolicy Karkonoszy. Nie wiadomo też, dlaczego otwarto ją w dawnej Restauracji Pocztowej, z niemiecka zwanej Postschaenke. Niemal naprzeciwko poczty głównej. Poza nazwą wyszynku niewiele się tu przez lata zmieniło. Jesteśmy na ulicy Pocztowej, czyli Poststrasse.

<B>Dawna nowoczesność <B>

Budowę gmachu poczty ukończono w roku 1912. Urząd Poczty Cesarskiej, jak godnie nazywała się wówczas ta instytucja, przeniesiono tam z byłej siedziby, ogromnej kamienicy na rogu Banhofstrasse (dziś 1 Maja).

Budynek wyprzedził swoją epokę, bo poczcie służy do dziś. Jak na początek XX stulecia był bardzo nowoczesny: z przestronną halą kasową oświetloną nie tylko lampami, ale i dużym świetlikiem w suficie.

Zamontowano tam, a jakże, jedną z pierwszych centrali telefonicznych w stolicy Karkonoszy. Uprzywilejowani abonenci mieli na początku trzycyfrowe numery.
Urządzenia telefoniczne, zainstalowane przez Niemców, służyły zresztą jeleniogórzanom jeszcze długo po 1945 roku. Nie zostały nawet wyłączone 13 grudnia 1981, w dniu wprowadzenia stanu wojennego przez władze PRL. Wtedy to telefonię unieruchomiono w całym kraju, ale jeleniogórzanie przez całą ówczesną niedzielę mogli swobodnie rozmawiać.

Kres „wojennym” pogawędkom przyniosła informacja zamieszczona w Monitorze Dolnośląskim, zastępczej reżimowej gazecie, która ukazała się 14 grudnia 1981 roku zamiast kilkudziesięciu innych tytułów. Dziennikarze donieśli, że w Jeleniej Górze telefony są czynne, a skutek był taki, że natychmiast je wyłączono.

Cały budynek wówczas zmilitaryzowano, a przed pocztą główną – jak się ją określa do dziś – pojawiły się koksowniki, żołnierze oraz zomowcy.

<B>Pocztowe smaczki <B>

Zapewne wygodniej byłyby im się ogrzać we wspomnianej już restauracji Tokaj. Gdyby nie surowe przepisy stanu wojennego, można by tam było wypić na przykład grzane wino. Gorącą herbatę z rumem serwowano przed grudniem w barze „Arnika”, który – jako w pewnym sensie relikt gastronomii lat Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej – dotrwał do dziś.

Takich lokalików było na niemieckiej Poststrasse sporo, ale to właśnie Postchaenke był najbardziej wykwintnym z nich. Trudno powiedzieć, co tam jadano, ale sądząc po wystroju wnętrz, menu musiało być bogate.
Lokal duży, podzielony na kilka sporych sal, na suficie belki zdobione polichromią, na ścianach – szlachetne boazerie i trofea myśliwskie. Stąd wniosek, że w karcie była dziczyzna, której w późniejszych latach raczej brakowało.

Za to w polskim Tokaju najważniejszym daniem był placek po węgiersku, którego zresztą nikt na Węgrzech nie zna. Do każdej potrawy przypisana tam była też ostrość niemal piekielna, która smak raczej zabijała i sprawiała, że na stół wędrowały także dania mniej smaczne. Mistrzowie kuchni uważali, że jak coś jest węgierskie, to musi zawierać paprykę, najlepiej w rekordowych ilościach.

Plusem lokalu był fakt, że porażone pikantnością podniebienie można było zalać prawdziwym, węgierskim tokajem, czyli smakowitym winem w kilku gatunkach. Oczywiście trunek nie zawsze był dostępny, za to wszędzie królowała woda „Marysieńka”, której produkcji zaprzestano w III Rzeczpospolitej.

A wszystko to działo się na parterze jednej z monumentalnych kamienic, zbudowanej na początku wieku XX w pięknym stylu secesji, w którym utrzymano zabudowę większości ulicy. Pocztową nazywa się od roku 1909, ale istnieć musiała wcześniej jako łącznik pomiędzy ścisłym centrum miasta a Wilhelmstrasse (Wojska Polskiego).

<B>Filateliści mniej ważni <B>

Idąc w jej kierunku, natrafiamy na małą uliczkę, na początku minionego stulecia jeszcze niezabudowaną, za to tonącą w zieleni skwerów i ogrodów. (Ich fragment zachował się zresztą do dziś, tam, gdzie obsługa istniejącej w miejscu Tokaju restauracji Bosman urządziła letni ogródek piwny).

Ta uliczka od 1912 roku nazywała się Kleine Poststrasse, czyli po prostu Małą Pocztową. Lokatorzy mieszczańskich kamienic wówczas tam zbudowanych mieli z okien ciekawy widok na zieleń i centrum Hirschbergu.
Polski Zarząd Miasta Jelenia Góra w roku 1945 nadał temu traktowi miano Filatelistów, którzy z pocztą też się kojarzą.

W końcu na szyld trafili Bohaterowie Getta, którzy niewątpliwie od filatelistów są ważniejsi.

Wspomniane widoki zostały przysłonięte w latach 60-tych ubiegłego wieku, kiedy przy Bohaterów Getta postawiono niezbyt urokliwą kamienicę w stylu nawiązującym do realnego socjalizmu. Dziś blasku budynkowi dodaje niedawno temu odnowiona elewacja.

<B>Pocztowa usługowa <B>

Charakter handlowy Pocztowa zachowała do dziś. Na rogu Kleine Poststrasse z Poststrasse był sklep spożywczy i kolonialny. W ciepłych porach roku towary wystawiano w skrzynkach przed wystawę, a ceny artykułów spisywano kredą na tablicach. W latach PRL placówka diametralnie zmieniła swoje przeznaczenie, bo powstał tam sklep z artykułami dla… milicjantów, głównie odzieżą.
Wynikało to po pierwsze z uprzywilejowania tej grupy mundurowych, a po drugie – z mizerią zaopatrzenia w innych odzieżowych sklepach, Na szczęście wszyscy okazali się równi wobec kryzysu, bo półki tego przybytku też zaczęły świecić pustkami.

W latach 90. minionego stulecia sklepik wrócił do pierwotnego przeznaczenia i otwarto w nim, działające do dziś, delikatesy.

Na parterach dalszych kamienic działały i działają zakłady rzemieślnicze. Z kolei na rogu wieńczącej Poststrasse – Franzstrasse (dziś Okrzei), na parterze potężnej kamienicy znów można było zjeść niezły obiad. Znajdowała się tam kolejna restauracja na tym trakcie o nazwie Keiserecke, co w wolnym tłumaczeniu można zrozumieć jako Cesarska.

W latach Polski Ludowej trafiły tam redakcje mediów: Nowin Jeleniogórskich i Gazety Robotniczej. Później siedzibę miała Telekomunikacja Polska. Inwestycja w windę dla niepełnosprawnych, która miała tym osobom ułatwić dostęp do TPSA okazała się jednak mało potrzebna, bo biuro obsługi klienta w Jeleniej Górze telekomunikacja zlikwidowała.

<B>Seans w Capitolu <B>

Najnowszym obiektem na Poststrasse jest zbudowane w latach 30. XX wieku kino Capitol. Imponujący gmach o modernistycznej linii, największym wówczas ekranie i najbardziej elegancką widownią. Zbudowano go jednak nie tylko dla miłośników X Muzy, ale dla fanów kabaretów oraz varietés. Powstał tam kanał dla orkiestry, która takowym przygrywała, a na zapleczu urządzono coś w rodzaju garderób.

Występy artystyczne odbywały się tam także w latach powojennych, ale kino było i pozostaje miejscem premier największych hitów ówczesnej i współczesnej kinematografii.

Po 1945 roku nazwę kina zmieniono na „Lot”. Złośliwi twierdzą, że tylko dlatego, iż takie słowo w języku polskim dało się ułożyć z liter poniemieckiego neonu. I nie trzeba było zamawiać nowego.

I tu, mając przed oczami zaplecze siedziby poczty, naszą wędrówkę po Pocztowej kończymy. Wchodzimy na seans do kina. Tam raczej nic o dawnej Jeleniej Górze nie wyświetlą.

Sonda

Jaki sposób robienia zakupów preferujesz?

Oddanych
głosów
390
W Internecie
26%
Stacjonarnie w sklepie
66%
Oglądam/przymierzam w sklepie, a kupuję w Internecie
8%
 
Głos ulicy
Do dziś lubię marchewkę – przypomina mi dzieciństwo
 
Warto wiedzieć
Co kawa bez cukru robi w Twoim krążeniu każdego dnia?
Rozmowy Jelonki
Po co właściwie zmieniamy czas? Lepszy zimowy czy letni?
 
Aktualności
Cieplice zapraszają na Jarmark Safanduły
 
Aktualności
Nasza Kornelia podbija telewizyjne show
 
Aktualności
Parowóz zachwycił Jelenią Górę
 
Sudeckie hotele i schroniska PTTK
Schronisko PTTK Nad Łomniczką znów otwarte! Po 5 latach wraca na szlak pod Śnieżką
Copyright © 2002-2026 Highlander's Group