• Środa, 18 września 2019
  • Godz. 18:19
  • Imieniny: Ariadny, Ireny, Irmy, Józefa, Stanisława
  • Czytających: 6278
  • Zalogowanych: 11
  • Niezalogowany | Zaloguj | Rejestracja

Skazy na wodnej perle

Wiadomości: Kotlina Jeleniogórska
Niedziela, 4 czerwca 2006, 0:00
Aktualizacja: Niedziela, 4 czerwca 2006, 18:23
Autor: TEJO
Fot. Archiwum K. Piotrowski, Wikipedia, www.pkpp.ostbahn.net
Wymarzone letnisko dla jeleniogórzan. Spory zalew i głębokie na ponad 10 metrów Jezioro Pilchowickie. Był tu sam cesarz Niemiec Wilhelm II, aby uroczyście dokonać otwarcia zapory zbudowanej po tym, jak wzburzone wody Bobru zagroziły kilkakrotnie powodziowym żywiołem niżej położonemu Wleniowi. 90 lat temu rozpoczęły się prace przy budowie jednej z największych ówczesnych inwestycji w naszym regionie.

<b> Przedsięwzięcie
na miarę wieku </b>
Nie sposób policzyć, ilu robotników zaangażowano do prac przy budowie sztucznego zbiornika zaporowego, pierwszego w okolicach Hirschbergu tak dużego akwenu.
Plac zaczęto organizować już w roku 1903, ale pierwsi robotnicy z kilofami, którzy zaczęli kuć wyłom pod budowę fundamentu zapory, pojawili się 10 czerwca 1906.
Tysiące ton ziemi i skał z okolicznych wzgórz zostało przeniesione siłą mięśni ludzkich. Wcześniej trzeba było usunąć drzewa, nieliczne budynki, zniwelować teren. Szczegóły, które znane są budowniczym znacznie mniejszego zaporowego akwenu w Sosnówce.

Jednak Niemcy na początku XX wieku nie mieli koparek i innych automatycznych udogodnień. Wyprzedzili budowniczych realnego socjalizmu i z pieczołowitością dokonali w przeciągu lat kilku dzieła, które można podziwiać do dziś.
Głównym projektantem tamy był profesor Otto Intze z Aachen (Akwizgranu), miasta dziś zaprzyjaźnionego z Jelenią Górą.
Jest to dziś najwyższa zapora kamienna łukowa w Polsce. Niemcy zbudowali ją z kamieni łączonych betonem. Na tyle skutecznie, że nie oparła się kilkudziesięciu wodnym żywiołom, które na przez lata jej zagrażały.
Ówczesna myśl inżynieryjna wyprzedziła dzisiejsze lobby ekologiczne. Na stopniu wodnym powstała, wciąż czynna, elektrownia wodna.

<b> Keiser Wilhelm
bez tablicy </b>
Wydarzeniem były odwiedziny cesarza Niemiec Wilhelma II w Pilchowicach i Wleniu (Tchischdorf i Lahn).
Rozpisywała się o tym prasa 17 listopada 1912 roku.
Dzień wcześniej sam Keiser w asyście świty i oficjalnym rynsztunku przeciął wstęgę i uroczyście otworzył ukończoną w szybkim, jak na ówczesne realia, inwestycję.

Dojechał tam pociągiem, bo Niemcy zbudowali nie tylko tamę, ale i linię kolejową z Jeleniej Góry do Wlenia i Lwówka. Cesarz zapewne podziwiał jesienne krajobrazy Borowego Jaru oraz widok jeziora z mostu tuż przed stacją Pilchowice Zapora (Bober Tallspere Mauer), gdzie wysiadł z cesarskiego wagonu.
Wilhelm kroczył ścieżką, którą dziś chodzą turyści. Podążał, aby odsłonić tablicę przedstawiającą wizerunek Jego Cesarskiej Mości. Jej treść nawiązywała do powodzi z roku 1897, kiedy to wezbrane wody Bobru pochłonęły wiele ofiar i poczyniły dużo szkód w okolicznych miejscowościach. To właśnie tamta powódź była impulsem do budowy zapory i sztucznego jeziora.

– Uroczystość odsłonięcia tablicy była wielkim świętem w okolicy. Przybyły poczty sztandarowe, reprezentacyjne orkiestry, młodzież okolicznych szkół oraz liczni ówcześni dostojnicy – pisze Józef Andrzej Bosowski w swojej książce o pilchowickiej zaporze wodnej.

Dziś po tablicy poświęconej cesarzowi pozostało puste miejsce. Najprawdopodobniej została zniszczona po 1945 roku jak większość niemieckich pamiątek, niekoniecznie związanych z nazizmem i okrucieństwami hitlerowskich zbrodniarzy.

<b> Wielki pociąg
do jeziora </b>
Za polskich czasów pilchowicki zbiornik stał się ulubionym letniskiem ówczesnych jeleniogórzan. Jak wspomina Wiktor Werc, jeden z pionierów osadnictwa polskiego w Hirschbergu, latem, wyjazdy na plażę i kąpiele do Pilchowic były niemal rytuałem.
Werc utrwalił na filmie amatorskim odjazd pociągu do Lwówka zapchanego letnikami, objuczonymi leżakami, sprzętem pływającym, wędkami i podobnym ekwipunkiem.
Jeśli wierzyć relacjom, woda w jeziorze była kryształowo czysta i pełna ryb. Po akwenie pływał statek wycieczkowy, było strzeżone kąpielisko i plaża.

Tę sielankę zniszczyły zanieczyszczenia z rozwijających się Zakładów Chemicznych Celwiskoza w Jeleniej Górze, które spuszczały trucizny bezpośrednio do rzeki. Lądowały tam także ścieki komunalne z całej Jeleniej Góry.
Niesione nurtami Kamiennej i Bobru przez lata osadzały się na dnie akwenu w Pilchowicach. Cuchnące jezioro miało coraz mniej amatorów wypoczynku nad jego brzegami.
Wierni pozostali tylko wędkarze. Ryby jakoś przyswoiły sobie trujące związki, ale były raczej niezjadliwe. Choć miłośnicy połowu opracowali wiele metod na to, aby płocie i karpie wyławiane w latach 60, 70 a nawet 80. ze zbiornika można było zjeść. Jednym ze sposobów było ich moczenie przez 24 godziny w mleku…

<b> Zimne lwóweckie
z beczki </b>
O turystów w czasach Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej dbano lepiej niż dziś. Na wzgórzu nieopodal tamy powstał hotelik z restauracją. Architektura dość siermiężna, kuchnia – także, ale zawsze to lepsze niż nic. W miejscu dawnego kąpieliska bazę urządziło Wodne Ochotnicze Pogotowie Ratunkowe.

Przy samej tamie była też budka z piwem w kształcie charakterystycznej beczułki. Zmęczeni wędrówką turyści mogli ugasić pragnienie lwóweckim rycerskim prosto z beczki lub butelki w kształcie granatu i zjeść kiełbaskę z rożna.

Malejące zainteresowanie tym godnym podziwu miejscem spowodowało, że hotelik stopniowo podupadał. Doszło do tego, że jedynymi klientami byli wędkarze, którzy – kiedy ryba nie brała, lub nie dopisywała pogoda – szukali schronienia w jego wnętrzach i rozgrzewali się „od środka” w oczekiwaniu na pociąg do Jeleniej Góry.
W końcu przybytek zamknięto.
Zniknęła też beczułka z piwem w latach, kiedy chmielowemu napitkowi wydano wojnę.

<b> Perła pełna brudów </b>
Przez jezioro Pilchowickie przetoczyły się także żywioły powodzi. Ten, o którym już wspomnieliśmy z roku 1897. I jak na ironię, sto lat później, w lipcu 1997 roku. Ów potop nosi miano powodzi stulecia. Nie bez powodu: niewiele zabrakło, aby wezbrane wody przelały niemieckie dzieło i zalały Wleń. Podobnie było też w roku 1977, 1980 i w innych latach, kiedy obfite opady deszczu siały grozę wśród okolicznych mieszkańców.

Swoistą „pamiątką” po tamtych wydarzeniach są zwały śmieci i odpadków wciąż zalegające w laskach otaczających zalew. Do brudu przy akwenie przyczynia się także bliskie sąsiedztwo wysypiska w Siedlęcinie. Mimo corocznej akcji sprzątania części brzegów Jeziora Pilchowickiego, wciąż są one anty-wizytówką tego miejsca.

Wyraźnie brakuje tu gospodarza. Gminy, na których terenach leży akwen, nie mogą się dogadać, aby o niego zadbać. Turyści zaglądają tu niezbyt często, bo brakuje materiałów promocyjnych. W weekendy nie jeździ trasą do Lwówka pociąg.
Tylko wędkarze pozostają wiernymi wielbicielami popularnego jeziora. W ryb nim nie brakuje i nie brakowało. Łakomią się na nie także kłusownicy. Swego czasu głośna była sprawa gangu, który odławiał nielegalnie ryby. Sprzedawano je później w okolicznych smażalniach. Zawiedzionych klientów nie było. Wszystkim smakowały chrupiące karpie, liny leszcze i amury. I nikt się nie pytał, skąd pochodzą.

Ogłoszenia

Czytaj również

Komentarze (17) Dodaj komentarz

~Maura 5-06-2006 13:32
Pamiętam tę beczułkę!Pamietam też stateczek, który kursował po zalewie i podpływał pod samą zaporę.Wielka szkoda, że takie piekne miejsce popadło w zapomnienie.
~mania 5-06-2006 16:36
czy ktoś zna panią Alicję mauro
~Kazio 5-06-2006 19:51
Z tego co widzę(Pilichowice.Wrzeszczy,Borowy Jar,koleje) to wnioskuję ,ze jelonka nadal nie ma gospodarza.Niech Pan pokaże dzisiejszy stan schroniska /Kurt-Bachman Baude/stacyjkę Pilichowice Zapora,albo Wieżę Rycerską.Może to "ruszy"te zakute ratuszowe pały,w co wątpię . Ps :tam na zdjeciu z powodzi w77 jest moment prawie przelania sie wody przez koronę-był to efekt zacięcia się zasuwy /po polskim remoncie ok 60r.oryginalne uszczelki z natur.kauczuku zastąpiono gumą/ w głównej sztolni po drugiej stronie zapory ,Aha tam gdzieś w której elektrowni jest wolframowa żarówka,która swieci sie nieprzerwanie od przeszło 100 lat-może pokazać ją w formie reklamy , ale wziąć kasę od producenta.Pozdro.
~jur 5-06-2006 20:15
kiedyś z żoną tam byliśmy na piwku i było fajnie
~Marcin 8-06-2006 0:54
Bylem tam na pierwszej wycieczce szkolnej.Plywalismy statkiem ktory przerobiony byl jak pamietam z czesci wagonu kolejowego ...?Jako male dziecko bylem na obiedzie z rodzinka w tym hoteliku (jadlem schabowego)bylo bardzo duzo ludzi.I ta drewniana beczka przed hotelem z ktorej sprzedawano piwo..(szkoda ze nie moglem jeszcze sprobowac)ponoc takze(wiem od moich rodzicow) byly tam fajowe dancingi.Zapora pilichowicka mogla by byc swietnym miejscem na wypoczynek.Wielka szkoda ze tak to wszystko zrujnowano.Mam nadzieje ze kiedys"madre glowy"zmadrzeja i cos zrobia zeby ta te miejsce odrzylo dawna swietnoscia.(Predzej wygram w totolotka ...)Pozdrowionka!
~Tu-bylec 9-06-2006 12:47
To, co się stało z Jeziorem Pilchowickim i tymi terenami woła o pomstę do nieba...Hotel popada po mału w ruinę, statku dawno już nie ma, śmieci walają po całym terenie; nawet nieźle prosperujący w sezonie "Bar Leśny" przy tamie poszedł w zapomnienie (ponoć sanepid zamknął za brak bieżącej wody). A samorządy nawet palcem nie kiwną w tej sprawie, bo po co. Zamiast pomóc, torpedują wszelkie pomysły. A od Zapory takich przykładów daleko nie trzeba szukać: perełka renesansu, Zamek w Maciejowcu, to już ruina, obok Pałac i niegdyś piękny park angielski - ruina (dobrze, że chociaż dach zdążyli zrobić, he), Zamek Lenno we Wleniu - ruina...itd. I tyle mówi się o turystyce, że to nasza jedyna szansa...
~Tiger 25-06-2006 13:57
Też pływałem stskeczkiem po jeziorze... Pamiętam jak dopływaliśmy do zapory - kolega wrzucił line do wody :) Strachu się wszyscy najedli - bali się że wciągnie w turbiny albo w śrybe stateczku którym płyneliśmy. Jak o tym pomyśle to mi ciary przechodzą. Ale miejsce fajne było - dano tam nie byłem.
~Archi 30-06-2006 9:29
do Kazia - ja nie widzę związku pomiędzy Jelonką a Jeziorem Pilichowickim! Nie wiem o co chodzi i o któy Ratusz chodzi! Jeśli o jeleniogórski to może oskarż go o to, że Zatoka Gdańska jest taka brudna a droga na ostrołękę za wąska bo taki jest związek Jeleniej z tymi miejscami jak z Zaporą. Niestety ale większe pretensje tutaj należy kierować do Starostwa Powiatowego w Jeleniej Górze, w Lwówku Śląskim itd. Niech włodarze tych instytucji zadbają o to miejsce. Niech wpłyną na podległych wójtów, burmistrzów itd. Oskarżenie i pretensje można artykułówać, ale należy robić to pod właściwym adresem a nie walić na oślep! pozdrawiam
~glosik 30-06-2006 11:50
Podziękujcie za wszystkie dawne a dziś nie istniejące atrakcje tym którzy doprowadzają to miasto do niebytu.Płakać się chce co robią z naszą śliczną Jelenią Górą, mając na uwadze tylko własną kieszeń i ślepą chęć zysku!. Pytam was włodarze gdzie jest Rakownica, basen w Sobieszowie gdzie ta wspaniała inwestycja na park rodzinny z aquaparkiem w Cieplicach, co z niepodłączonym zbiornikiem w Sosnówce nad którym tyle ludzi mogłoby znaleźć miehsce odpoczynku w upały. Nie wy mi nie odpowiecie bo nie ma w was za grosz honoru i wstydu!!. Potraficie tylko po kawałku wysprzedawać nasze miasto i puchnąć od nadmiaru kasy. Kto oddał plac pomiędzy ulicą Elsnera a Bacewicz na którym budują teraz molocha handlowego, ludziom pod samymi oknami. Gdzie będą bawić się nasze dzieci, na parkingu? Tam powinno się posadzić drzewka i posiać trawę by ludzie mogli odpocząć wśród zieleni. Nie obchodzi was to, większość z was ma domek za miastem w pięknym miejscu a ludzie z blokowisk, cóż oni was interesują, ludzie których nigdy nie będzie stać na taki luksus mieszkania wśród natury. Dlatego też nie życzę dobrze ludziom odpowiedzialnym za taki stan rzeczy jaki obecnie mamy nasze peudo-turystyczne miasto skazane jest na niebyt nawet jeśli zmieni się władza to uzdrowienie go może trwać zbyt długo by moje pokolenie mogło widzieć jego skutki. Władza jednak w naszym kraju ma to do siebie że kiedy już zostanie wybrana to zapomina o wszystkich obietnicach poprawy bytu i zamienie się w takie różowe na czterech kopytkach co to poza swym korytem świata nie widzi. Pozdrawiam wszystkich kochających to miasto i życzę Wam byście doczekali dnia kiedy nikt nie będzie musiał się wstydzić za to jaka jest Jelenia Góra!!.
~zyrant 30-06-2006 19:41
Do gosik....mądrze napisane.Popieram.
~kazio 4-07-2006 18:03
Do Archi i wszystkich.Związek jest taki,że to Jelonka poruszyła temat TAMY.Po drugie Jelenia G.była jest i będzie stolicą regionu a do durnej buzkowej reformy terytorialnej- stol.województwa,stad mniemałem ,iż w ratuszu siedzą ludzie najwazniejsi,którzy rozumieją,że w urokach ziemi-tej ziemi tkwi bogactwo i pomyślnośc ludzi/po tysiąckroć&gt;niż b.celwiskoza itd./.Jeżeli więc taka perełka jak Tama,Perła,Siedlęcin itp jest w rekach jakichś "dupkowatych" starostów i innych mieszałków- to świadczy o mojej uwadze o braku gospodarza.A propos-ja opuściłem JG przed laty a na stronę wchodzę z tzw emeryckiej nostalgii.POzdrawiam , redakcja Jelonki jest prima.
~jeleniogórzanin 5-07-2006 16:12
To że te piękne miejsca nie leżą na terenie bezposrednio należącym do naszego miasta nie znaczy że osoby nim kierujące nie powinny zrobić wszystkiego by te miejsca zagospodarować i przywrócić im dawny blask i atrakcyjność.W końcu przyczynili by się dla mieszkańców Jeleniej Góry oraz zwiększyli w sposób pośredni lub bezpośredni wpływy do kasy miejskiej.Podobnie sprawa się ma z rzekami Bóbr i Kamienna.Zadbanie o to by ich charakter pozostał jak najbardziej dziki i naturalny wraz z terenemi do nich przylegającymi, dbanie by pojawiły się w nich w pstrągi i lipienie w takich ilościach i rozmiarach by stało się to atrakcyjne dla ludzi z całej polski i zagranicy może przyciągnąć tu pieniądze oraz zmienić charakter tych miejsc.Jednak do tego jest potrzebna inna mentalność pewnych ludzi no i moralność.
~piter 30-08-2006 14:32
Głosik ma racje złodzieje złodzieje złodzieje w tej Polsce pi.... komuchy szaleja jelenia była piekna a teraz wszedzie syf, miasto turystyczne ,śmiechu warte a na zalewie jeden wielki bakutil to co było piękne zniszczyli sprzedali zaniedbali aby dorwać sie do koryta a reszta hu..
~M.M. 25-02-2007 1:26
Dawne opowieści moich dziadków odżyły (do niedawna mieszkali na tych terenach). Po dziś dzień uwielbiam oglądać stare fotografie zapory i Pilchowic, które często obrazują tragiczne wydarzenia. Na kilku zdjeciach w rodzinnym albumie widnieje postać mojego dziadka (1977), stojącego w kaloszach na zaporze, woda przelewała się przez nią strumieniem. Kaskada (schody) wypełniona była rwącym żywiołem spadającym w dół do koryta rzeki. Mimo iż widziałam na własne oczy tragiczną powódź z 1997 roku stwierdzam że była ona mniej widowiskowa niż ta z fotografii z 1977.
~Szuwarynka 25-02-2007 10:05
:o oooo... ale tam kiedys bylo pieknie.. tak dziewiczo.. a teraz.. czarna woda w smieci bordo...
~zielony 10-03-2007 23:10
Tak,tak... pozdrawiam wszystkich wielbicieli najpiekniejszych i nie tylko zakątków naszej Jelonki. Jest wiele miejsc zapomnianych przez włodarzy miasta ale i nie tylko. Powstaje pytanie dlaczego za Niemca właściwie wszystkie miejsca typu- Grzybek, Perła Zachodu, Cieplice- Park Norweski, Cavalierberg , Park Zdrojowy były utrzymane w tak pięknym stylu- a powiem wam wszystkim dziady włodarze... Bo za Niemca były swiete prawa własności a ludzie zrzutkę robili na te miejsca np Towarzystwo Miłośników Jeleniej Góry i nie tylko, Jedynie Fullner zasponsorowal Park w Cieplicach........ A najgorsze jest to ze lata powojenne zniszczyly ten caly piekny teren w ten sposób ze ja mieszkaniec Cieplic od roku 1980 patrzylem na totalną równię pochyła brud, smród, ubóstwo... Pozdrawiam WAS wszystkich -Miłośników tego pięknego terenu&gt;&gt;&gt;&gt;.........
~psooy 18-03-2007 1:37
Zainteresowanych fotograficzną historią samej zapory odsyłam na stronę http://wroclaw.hydral.com.pl/10579,obiekt.html Pochwalę się przy okazji, że kiedyś byłem w jej ... wnętrzu.

Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Copyright © 2002-2019 Highlander's Group