Niedziela, 25 lipca
Imieniny: Krzysztofa, Jakuba
Czytających: 6854
Zalogowanych: 5
Niezalogowany
Rejestracja | Zaloguj

Region: O kataklizmach w dawnej Jeleniej Górze i okolicy

Poniedziałek, 18 lipca 2016, 7:51
Aktualizacja: Wtorek, 19 lipca 2016, 8:34
Autor: Karolina Matusewicz/Stanisław Firszt
Region: O kataklizmach w dawnej Jeleniej Górze i okolicy
Fot. Archiwum S. Firszta
Wiele było wydarzeń historycznych, gospodarczych i politycznych, jakie miały miejsce w dziejach Jeleniej Góry. Część z nich, najważniejszych według ówczesnych, została zauważona przez kolejnych dziejopisarzy i odnotowana w ich kronikach. W ciągu setek lat miały też miejsce zdarzenia niezależne od ludzkich poczynań i działalności, a związane z potęgą przyrody. To też zostało odnotowane na kartach wspomnianych wyżej dzieł.

W 1539 roku spadło tak dużo śniegu, że drogi były nie do przebycia, a wiele miejscowości i domostw zostało odciętych od świata. Latem następnego roku nastała straszna susza niszcząca zbiory. W 1541 roku nad Kotliną Jeleniogórską przeszła straszna burza z wichurami, które zdmuchnęły wiele drewnianych domów w okolicy. Rok później, również latem, na okolicznych polach wokół miasta pojawiła się szarańcza, która dosłownie wyżarła wszystkie uprawy. Natomiast w 1555 roku, po wielkich letnich ulewach, rzeki wystąpiły z brzegów zalewając pola. Naniesiony szlam zniszczył m.in. uprawy lnu, co był katastrofą dla miasta, którego gospodarka opierała się na tkactwie. Równie wielka powódź miała miejsce w 1562 roku. W XVII wieku, a szczególnie później, w czasie tragicznej wojny trzydziestoletniej, miasta i Śląska nie oszczędzały tragedie.

- Oto 5 czerwca 1601 roku nad Jelenią Górą przeszła straszna burza z potężnym gradobiciem, wywołując ogromne zniszczenia w obejściach i na polach. W dniu 2 czerwca 1608 roku po wielkich ulewach rzeki wystąpiły z brzegów. Wzbierającej wodzie przyglądali się na moście na Kamiennej zaciekawieni gapie. Nagła wielka fala zniosła drewniany most. W szalonym nurcie śmierć ponieśli młynarz i jego pomocnik oraz jeden z mieszkańców miasta. Wzburzone fale Bobru przeniosły żywe dziecko w kołysce, które wyłowiono w okolicach mostu w Grabarowie (ten fakt wówczas odnotowano, umieszczając tam małą figurkę, a współcześnie umieszczono tam stosowną tabliczkę). Natomiast pod koniec XVII wieku miało miejsce inne dziwne zdarzenie. Na chwilę (3 godziny) Kamienna przestała płynąć – opowiada Stanisław Firszt, dyrektor Muzeum Przyrodniczego w Jeleniej Górze.

14 lipca 1702 roku nad Jelenią Górą przeszła wielka burza (trwała pięć godzin). Pioruny uderzały raz za razem. Jeden z nich ogłuszył nauczyciela miejscowej szkoły, inny wpadł do domu przy rynku i poraził gospodynię. Było to istne oberwanie chmury, po którym wylała Kamienna i zniszczyła wszystkie pola położone nad jej brzegami. Wielkie powodzie miały też miejsce w 1736, 1744 i 1755 roku. Pod koniec wieku, w 1794 roku, odnotowano bardzo licznie niezwykłe zjawiska pogodowe, ale niestety nie opisano ich dokładnie. Od 12 lipca 1795 roku zaczął padać ulewny deszcz. Rzeki i nawet mniejsze strumyki wystąpiły z brzegów zalewając całą Kotlinę. W dniu 14 lipca woda o mało nie porwała pocztyliona, który uratował się dzięki silnemu koniowi, który uniósł go na fali. Pocztylion wcześniej wzywał pomocy trąbką, ale nikt go nie słyszał, bo szum wody był tak wielki. Wody w Bobrze było tyle, że cofnęły wody Kamiennej (rzeka zaczęła płynąć pod jej naturalny prąd). Następnego dnia wody opadły. 28 maja 1797 roku nad miastem przeszła gwałtowna burza z piorunami. Wielkich zniszczeń dokonało gradobicie i potężna wichura.

- Wiek XIX wcale nie był lepszy. W 1804 roku przez cały czerwiec padało, co spowodowało później wielką powódź. W 1814 roku nawiedziły miasto liczne choroby zakaźne, przywleczone wcześniej przez żołnierzy walczących z Napoleonem w całej Europie. Rok później po ulewach rzeki wezbrały. Wody Bobru uszkodziły most Nepomucena, w związku z czym musiano obok niego zbudować tymczasowy, drewniany most. Po burzy z gradobiciem w dniu 14 maja 1820 roku rzeki znowu wystąpiły z brzegów i dokonały wielkich zniszczeń. Identycznie było w 1829 roku. Latem 1831 roku przywleczono do miasta azjatycką cholerę. Mimo kwarantanny choroba szybko się rozprzestrzeniała. Odwołano targi i jarmarki. Zabroniono też chowania zmarłych w grobowcach. W listopadzie wszystko się skończyło – mówi S. Firszt.

- W czerwcu 1848 i lipcu 1849 roku nad miastem przeszły gwałtowne burze z gradobiciem. Rok później odnotowano jedno zachorowanie na cholerę, którą przywleczono prawdopodobnie z Czech. W latach 1851, 1852 i 1853 nad Jelenią Górą przechodziły wielkie burze z wyładowaniami atmosferycznymi, a pioruny wywoływały pożary. Rok później, 20 maja 1854 roku, nad miastem przeleciały chmary ważek. W marcu i lipcu 1859 roku padały rzęsiste deszcze, co spowodowało powódź, a 3 lipca od uderzenia pioruna spalił się dach kaplicy na Śnieżce. Burze w marcu i lipcu miały też miejsce w 1860 roku. W 1862 roku burze z piorunami i gradobiciem przeszły przez Jelenią Górę w kwietniu i czerwcu. W sierpniu tego roku przeleciały nad miastem chmary ciem wodnych, natomiast w listopadzie w czasie burzy wiał wiatr w sile orkanu. Gwałtowne burze z piorunami i gradobiciem odnotowano też w lipcu 1863 i 1865 roku, w kwietniu 1866 roku oraz w maju, czerwcu, lipcu i sierpniu 1867 roku, co spowodowało powódź. Woda uszkodziła wszystkie mosty w mieście. W maju 1869 roku, w czasie burzy, piorun wpadł przez komin do domu kowala i rozbił piec, a w 1872 roku w czasie burzy wpadł do obory w Grabarach i zabił krowę. A poza tym życie w Jeleniej Górze toczyło się swoim rytmem i było raczej spokojne – podsumowuje Stanisław Firszt.

Ogłoszenia

Czytaj również

Komentarze (19) Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Copyright © 2002-2021 Highlander's Group