- Panie Senatorze, w parlamencie trwają właśnie prace nad unijnym programem SAFE. Dla wielu Czytelników to hasło brzmi dość enigmatycznie. Czym właściwie jest ten program i dlaczego budzi takie emocje?
- Rzeczywiście, wokół SAFE narosło wiele emocji, ale w gruncie rzeczy jest to bardzo prosty i – pozwolę sobie powiedzieć – genialny w swej konstrukcji mechanizm. SAFE, czyli Security Action for Europe, to fundusz pożyczkowy Unii Europejskiej, z którego Polska może pozyskać ogromne pieniądze na wzmocnienie swojej obronności. Mówimy o kwocie około 44 miliardów euro, czyli blisko 200 miliardów złotych!
- Co ważne, to będą pożyczki na preferencyjnych warunkach, z bardzo niskim oprocentowaniem, ponieważ Unia Europejska ma najwyższy rating kredytowy. Co więcej, mamy 10 lat karencji, a okres spłaty rozłożony jest nawet do 2080 roku. To oznacza, że dzisiaj nie obciążamy budżetu państwa, a inwestujemy w bezpieczeństwo na pokolenia.
- To duży zastrzyk finansowy, ale słyszy się też głosy krytyki, że to kolejne zadłużanie się. Na co konkretnie te pieniądze zostaną przeznaczone? Czy one trafią do naszego regionu, do lokalnych firm?
- To jest kluczowa kwestia, którą warto mocno podkreślić. Około 80% tych środków, czyli zdecydowana większość, ma trafić nie za granicę, ale bezpośrednio do polskiego przemysłu obronnego. To są konkretne zamówienia dla polskich fabryk, takich jak chociażby Huta Stalowa Wola, Mesko w Skarżysku-Kamiennej, zakłady w Tarnowie, Radomiu, czy na Podkarpaciu.
- Dzięki tym pieniądzom nie tylko kupujemy sprzęt, ale przede wszystkim rozwijamy moce produkcyjne w Polsce. Będziemy mogli produkować więcej rakiet, więcej armatohaubic, więcej nowoczesnego sprzętu. To jest koło zamachowe dla całej gospodarki.
- To nowe miejsca pracy w przemyśle i w całym łańcuchu dostaw, to wpływy do lokalnych budżetów i transfer nowoczesnych technologii. To inwestycja, która do nas wraca.
- Mamy jednak za wschodnią granicą wojnę. Czy program SAFE to odpowiedź na to konkretne zagrożenie?
- Niestety tak. Żyjemy w kraju przyfrontowym i zagrożenie jest realne. Czasu na dozbrojenie się i zbudowanie skutecznej tarczy mamy niewiele – często mówi się o horyzoncie roku 2030. Środki z SAFE pozwolą nam ten wyścig z czasem wygrać.
- Pieniądze te posłużą m.in. do sfinansowania kluczowych projektów, takich jak program Tarcza Wschód, czyli wzmocnienie wschodniej granicy, czy budowa największego w Europie systemu antydronowego o nazwie SAN. Bez tych funduszy realizacja tych wszystkich celów z budżetu państwa byłaby po prostu niemożliwa lub trwałaby zbyt długo.
- Niektórzy krytykują ten program, wskazując na tzw. „mechanizm warunkowości” i obawiając się, że Bruksela może w przyszłości zablokować wypłatę środków. Czy te obawy są uzasadnione?
- To argument, który pada dość często, ale trzeba go prostować. W programie SAFE nie ma mechanizmu warunkowości politycznej, który częściowo blokował KPO. To są środki zatwierdzone przez wszystkie kraje członkowskie, a Komisja Europejska zaakceptowała już nasz konkretny plan wydatków.
- Oczywiście, jako rząd jesteśmy otwarci na dialog i wprowadziliśmy w Senacie poprawki, które precyzyjnie zabezpieczają budżet MON, aby spłata pożyczki nie uszczuplała środków na bieżące funkcjonowanie wojska. To program, który łączy, a nie dzieli, bo bezpieczeństwo Polek i Polaków jest wartością nadrzędną.









