Środa, 2 grudnia
Imieniny: Piotra, Pauliny
Czytających: 7506
Zalogowanych: 12
Niezalogowany
Rejestracja | Zaloguj

Wystawa zdjęć z Arktyki

Wiadomości: Kowary
Piątek, 20 września 2019, 9:10
Autor: WAC
Fot. Zbigniew N. Piepiora
Do 16 listopada w Gościńcu na Starówce w Kowarach przy ul. 1–go Maja 23 jest czynna wystawa fotografii Zbigniewa Norberta Piepiory pt. „Umierające lodowce”.

Prezentowane na niej zdjęcia powstały podczas pobytu ich autora w Arktyce, który miał miejsce w lipcu tego roku w ramach stażu naukowego i konferencji "Krajobrazy polarne w warunkach zmian klimatu". Wydarzenie zostało zorganizowane w Stacji Polarnej Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu „Petuniabukta”. Organizatorami konferencji byli dr Justyna Weltrowska, prof. Grzegorz Rachlewicz, mgr Krzysztof Rymer, a sesje terenowe prowadził także dr hab. Leszek Kasprzak, prof. UAM i Dziekan Wydziału Nauk Geograficznych i Geologicznych.

Do stacji polarnej dopłynąłem z Longyearbyen, gdzie w lipcu temperatury przekraczały 10 st. C. „Petuniabukta”, która znajduje się na Spitzbergenie Środkowym - mówi Z.N. Piepiora. - Jest ona najbardziej na północ wysuniętą, polską stacją polarną i okazała się świetną bazą wypadową do wypraw na Ziemie Bünsowa i Dicksona. W czasie wypraw zobaczyłem „Karkonosze sprzed ok. 12 tys. lat”. Widziałem „umierające” lodowce Bertil, Elsa i Ferdynand, odsłaniające węglowe zbocza. Pierwszy raz w życiu po takich zboczach chodziłem. Zaobserwowałem cielenie się lodowca Nordenskiölda. Zobaczyłem jak powstają nunataki i moreny. Wędrowałem po młodych, kształtujących się górach, w których bezpieczniej było postawić stopę na małej niż dużej skale, bo to właśnie ta pierwsza okazywała się bardziej stabilna. Miałem okazję zdobyć górę Piramidę i przeżyć niemałe zaskoczenie – zobaczyć stałą asekurację drogi na część szczytową za pomocą „via ferraty” z kabla elektrycznego.
Odwiedziłem również inną Piramidę – dawną szwedzką, a później rosyjską osadę górniczą, natomiast obecnie atrakcję turystyczną. Podczas wędrówek poznałem arktyczną faunę i florę. Widziałem Globalny Bank Nasion. Zobaczyłem renifery i chrobotek reniferowy. Spotkałem lisy polarne. Natknąłem się na maskonura i tropy niedźwiedzi polarnych.
Należy jednak pamiętać, że pobyt w stacji polarnej to nie tylko szukanie tropów białych niedźwiedzi. Czasem trzeba przeprawić się na drugą stronę fiordu pontonem, który jest w lipcu na Spitsbergenie najefektywniejszym środkiem transportu, wejść „via ferratą” z kablem elektrycznym jako asekuracją lub iść po grani, aby w końcu móc pozmywać naczynia w otoczeniu lisów polarnych, a potem zasiąść do kolacji z zacną załogą stacji polarnej, której chciałbym przy tej okazji podziękować i przekazać pozdrowienia.

Twoja reakcja na artykuł?

4
57%
Cieszy
0
0%
Hahaha
3
43%
Nudzi
0
0%
Smuci
0
0%
Złości
0
0%
Przeraża

Ogłoszenia

Czytaj również

Komentarze (4) Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Copyright © 2002-2020 Highlander's Group