Poniedziałek, 26 października
Imieniny: Damiana, Lucjana
Czytających: 2139
Zalogowanych: 1
Niezalogowany
Rejestracja | Zaloguj

Ukryte hity przy Wzgórzu Wilhelma

Wiadomości: Kotlina Jeleniogórska
Niedziela, 15 października 2006, 0:00
Autor: TEJO
Fot. Archiwum
Skarby III Rzeszy, legendy o pociągu pełnym złota, który jakoby do dziś ma się znajdować zamurowany w tunelu pod pobliską górą. A w nim może Bursztynowa Komnata? Czy to fakty, czy to mity i legendy? Nie wie raczej nikt. Na pewno te opowieści dotyczą Piechowic vel Piotrowic, czy też z niemiecka Petersdorfu.

To urocze miasteczko leżące w otoczeniu Cichej Doliny, Bobrowych Skałek (Bibersteine), Grzybowca (Wilhelmshoehe) – z pięknymi widokami na Karkonosze i z pełnymi czaru okolicami: Górzyńcem (Hartenberg) oraz Michałowicami (Kiesewald) wzmiankowane zostało po raz pierwszy w archiwaliach w roku 1305 jako Petersdorf.

Jak większość terenów w Kotlinie Jeleniogórskiej ziemie te stały się z czasem własnością magnackiego rodu Schaffgotschów i ośrodkiem przemysłu szklarskiego, tkactwa oraz papiernictwa.
Pierwszy młyn papierniczy powstaje w roku 1672. Kilkanaście lat później – ogromna szlifiernia szkła.

<b> Witriol ciekawszy od Szklarki </b>
To właśnie przemysłowe uroki, mniej piękno natury, urzekły Johna Quincy Adamsa, wspominanego już amerykańskiego dyplomatę i przyszłego prezydenta USA, który w regionie jeleniogórskim w roku 1800 spędził dwa tygodnie.
Przy okazji wycieczki nad wodospad Szklarka (Kohelfall) zwiedził podpiechowicką fabrykę witriolu Prellera i Schaula.

Olej witriolowy to stężony roztwór kwasu siarkowego. Ciecz o żółtym kolorze, ostrym zapachu i oleistej konsystencji. Jakoś nie pasował do dziewiętnastowiecznej ekologii, ale na przedgórzu Karkonoszy był z sukcesem produkowany.
– Wykorzystywano do tego rudę produkowaną w Miedziańce, odległej zaledwie o parę mil. Za pomocą ognia wydziela się siarkę z rudy, zostaje coś w rodzaju gliny, z której, po dodaniu odpowiedniej ilości wody destyluje się ług podsiarczynowy – pisze Adams. Witriolu używano jako składnika farby do sukna oraz do wyrobu atramentu.
Fabryczne piece były opalane drewnem pozyskiwanym z pobliskich lasów, spławianym podczas przyborów rzeką Kamienną i dostarczanym – jak opisuje Adams – prosto do drzwi fabryki pana Prellera.

Zakład wzbudził znacznie większy zachwyt gościa niż okoliczny wodospad Szklarka. Co prawda uznał miejsce za romantyczne, ale napisał, że widział wyższe wodospady w Szwecji.
– Strumień wody jest tak słaby, że ledwo przykrywa skały, płynie tak, jakby się siebie wstydził, nie mając aspiracji do nazwy wodospadu – dodaje Quincy Adams.

<b> Czar pagórków </b>
Gość mógł żałować, że nie udał się na okalające Piechowice wzgórza. Był oczywiście w Karkonoszach, dotarł nawet na Śnieżne Kotły (Schneegruben), ale ani słowem nie wspomina o Bobrowych Skałkach (Biebersteine) ani o Grzybowcu, nazwanym wiele lat później z niemiecka Wzgórzem Wilhelma.
Na skałkach – będących znakomitym punktem widokowym – powstały nieistniejące już dziś wieża widokowa oraz schronisko z gospodą. Był to bardzo popularny cel spacerów licznych turystów, którzy po 1891 roku – kiedy do Piechowic i dalej do Szklarskiej Poręby (Schreiberhau) – doprowadzono linię kolejową.

Na Grzybowcu zbudowano schronisko, które z czasem stało się niemal kultowym miejscem, uwiecznianym na licznych widokówkach i obrazkach. Nic w tym dziwnego. Drzewa były znacznie niższe niż obecnie, a ze wzgórza rozciągała się wspaniała panorama nie tylko Kotliny Jeleniogórskiej, lecz także całego pasma Karkonoszy. Bryła budynku górowała nad Piechowicami, zachęcając ludzi, aby właśnie w tamtym kierunku podążali.
Schronisko, po znacznej przebudowie, istnieje do dziś.

<b> Skarby w jaskiniach
i torpedy w „Karelmie” </b>
Swoją legendę mają też liczne groty i podziemne korytarze znajdujące się w okolicach. O ile przed wybuchem drugiej wojny światowej „zamieszkiwał” je głównie Ruebetzahl ze swoimi skrzatami, o tyle u kresu działań wojennych zaczęły się nimi interesować – podobno – najwyżsi rangą oficjele III Rzeszy Niemieckiej z Adolfem Hitlerem na czele.
W 1944 roku mieli wybrać Petersdorf jako miejsce ukrycia depozytów bankowych Reichu.

Wydrążenie specjalnych tuneli z systemem wentylacji w górze Sobiesz, montaż prowizorycznego torowiska, zabezpieczenia i zaminowania. Trzy specjalne transporty pociągów z fortuną i podobno Bursztynową Komnatą, skradzioną z Petersburga przez Niemców w 1941 roku miały właśnie w 1944 roku dotrzeć do Petersdorfu. Nie wiadomo, ile w tym prawdy.
Według relacji, które można przeczytać w licznych artykułach na ten temat, pociąg wciąż tam tkwi, a torowisko zostało rozebrane. Ślady jego istnienia Niemcy zatarli a więźniów, którzy drążyli tunel – zabili.

Prawdą jest, że podczas wojny uprzemysłowione Piechowice przestawiły się na produkcję militarną, a tam, gdzie dziś są zakłady „Karelma” produkowano torpedy.
Legenda o ukryciu skarbów niemieckich odżyła w latach 90-tych ubiegłego wieku. O rewelacjach doniosło jedno z wydań „Życia Warszawy”. Dziennikarz opisywał, że na górze Sobiesz przeprowadzono „badania termowizyjne, radarowe, elektrooporowe i manometrem protonowym”. Były także wiercenia. Ale o skutkach nie poinformowano.

<b> Twierdza dla Wolfensteina </b>
Relacja dziennika wygląda niczym opis gry komputerowej Wolfenstein.
– Koło skałek przy drodze z Piechowic na Cichą Dolinę i koło Grzybowca znajdują się dwa wejścia, zamykane stalowymi bramami. Odchodzące od nich tunele (obecnie zasypane) łączą się w odległości 40 metrów z poprzecznym korytarzem.
Od korytarza odchodzi kilka odgałęzień. Jedno, biegnące w stronę szczytu, po kilkunastu metrach dociera do tzw. magazynu. Z olbrzymiej podziemnej pustki wychodzą następne korytarze. Jeden z nich biegnie w linii prostej do miejsca, gdzie w czasie wojny znajdował się drewniany budynek, służący za koszary wartowników.
Tu znajduje się szyb, którym można wydostać się na powierzchnię. Następne wejścia zlokalizowano pod oddaloną około 100 metrów od skałek łaką oraz w znajdującym się obok parowie – donosiła gazeta.

Według dziennikarzy całą dokumentację dotyczącą tych lat dziejów Piechowic miał przejąć ówczesny Urząd Ochrony Państwa.

<b> Piotrowice, Piechowice </b>
Polscy osadnicy, którzy w 1945 roku przybyli do Petersdorfu, nazwali miejscowość Piotrowicami. Nie wiadomo, dlaczego nazwę zmieniono na Piechowice.
Na pewno nie mieli zielonego pojęcia o rzekomych skarbach, które miały się znajdować tuż pod ich nosem. Na archiwalnych zdjęciach widzimy zbiorowe portrety polskich piechowiczan, sfotografowanych w święta Bożego Narodzenia w 1945 roku na tle kościoła katolickiego.
Tamta zima była raczej ciepła.
Na innych fotografiach pozują strażacy ochotnicy. W tle – kamienica jeszcze z niemieckimi napisami.

Nie brakuje opinii, że dzisiejsze Piechowice, które prawa miejskie dostały w 1967 roku, są miejscowością dość skostniałą. Świadczą o tym choćby nazwy ulic. Piechowiczanie woleli – marszałka Michała Rolę-Żymierskiego, współpracownika wywiadu sowieckiego od papieża Jana Pawła II, nie przeszkadza im szyld z nazwiskiem generała Karola Świerczewskiego, Waltera, co się kulom nie kłaniał. Działacza komunistycznego, który podczas wojny polsko-sowieckiej walczył przeciwko Polsce.

<b> Kolejne odcinki cyklu publikowane są w poniedziałki w tygodniku Jelonka.com Zapraszamy do lektury! </b>

Ogłoszenia

Czytaj również

Komentarze (21) Dodaj komentarz

~turysta 16-10-2006 19:42
czy schronisko na Grzybowcu jest czynne caly rok? moze ktos wie.
~D E L FI N A 16-10-2006 23:52
Zapewne nasze tereny kryja jeszcze wiele tajemnic i szkoda tylko,ze tak male zainteresowanie tematyka.W gorze Sobiesz musi cos byc inaczej nie wydawano by takich duzych pieniedzy na poszukiwania i nie angazowano wladz panstwowych.Poza tym pomimo oficjalnego zakonczenia prac poszukiwawczych nadl widuje sie Panow z Warszawy w terenie...hym...Pozdrawaiam.
~Maura 17-10-2006 13:17
Jako dziecko -pomimo zakazów dorosłych- buszowałyśmy z kuzynką po grotach w Cichej Dolinie. Wielu ciekawskich chodziło tam z latarkami, krążyły też legendy o ukrytych skarbach i o tym, że lochy prowadzą na Chojnik.
~Bandziorek 20-10-2006 12:17
Nie chce sie czepiac bo artykuły sa bardzo atrakcyjne ale Wilhelmshohe to nie Grzybowiec tylko Uroczysko
~Zen-P9 20-10-2006 20:08
Witam dobre artykuly wiecej takich prosze czy legedy czy prawda to historia oceni jest ok. Pozdrawiam Zenek P.
~Ana 20-10-2006 20:41
a kiey ukaze sie jakis artykół o Sobieszowie???
~richthofen 29-10-2006 22:06
Conajmniej połowę legend na temat skarbów pod Sobieszem wymyślił niestrudzony popularyzator tajnej historii Polski p. Henryk Piecuch n.b. on sam pochodzi z Górzyńca. Swoją drogą ciekawe ile jest w jego opowieściach prawdy a ile wymysla i dlaczego - być może tylko w ten sposób można przemycić trochę faktów bez narażania się na zemstę służb. Faktem jest, że poszukiwania dolnosląskich skarbów prowadzone były przez ekipy z WSW i SB za czasów Kiszczaka, za czasów UOP-u zajmował się tym zespół niesławnego płk Lesiaka, który był człowiekiem do zadań specjalnych szefa UOP.
~D E L FI N A 30-10-2006 14:53
W kazdej legendzie jest odrobina prawdy i bez wzgledu na to,czy jest tam pociag czy nie,choc czytalam ,iz fizycznie bylo niemozliwe dojechanie tam skladu, to legendy sa nam patrzebne,bo bazujac na nich mozemy promowac nasz ciekawy region.
~Dario 2-11-2006 20:04
A ja myśle że jest możliwość znalezienia tego pociągu, sam bym chciał sie tego podjąć ale jak wiadomo trzeba mnieć na takie wyprawy kapitał.Po drugie jak sie ma dobry sprzęt to nie wieże ze nic nie znajdzie się:-)
~D E L FI N A 4-11-2006 18:42
Jednak poszukiwania zakonczyly sie fiaskiem,miedzyinnymi dlatego, ze zmienilo sie prawo i nie oplaca sie legalnie szukac zaginionych dziel sztuki.Ja sadze ,ze napewno z gora zwiazane sa tajemnice ale raczej teoria z pociagiem jest nieco przesadzona.Pozdrawiam.
~D E L FI N A 13-11-2006 23:42
Polecam wejsc na strone tropicieli tajemnic i przeczytac post o szczelinie jeleniogorskiej.Pozdrawiam
~Emeryt 14-11-2006 21:20
Żal serce ściska co napływowa ludność zrobiła z taką infrastrukturą, praktycznie cały uprzemysłowiony region, zero inwestycji ...Ale poniekąd co innego mieli robić. Wystarczy przejechać i zobaczyć - wstyd.
~D E L F I N A 28-11-2006 16:49
Mysle,ze temat gory sobiesz jest na tyle ciekawy,ze powinno sie poswiecic jemu osobny artykul.Pozdrawiam.Fascynatka tajemnic Dolnego Slaska.
~hep 2-12-2006 16:32
Myślę, że niepotrzebnie się mitologizuje, a na pewno przecenia rolę służb specjalnych w poszukiwaniu tzw. skarbów. Fakty są następujące: 1. prawdą jest, że służby specjalne Peerelu zajmowały się tzw. poszukiwaniami skarbów od 1945 r.; 2. ale prawdą jest także, że nigdy nie znaleziono owych mitycznych skarbów, określanych w historiografii mianem "Skarbu III Rzeszy"; 3. niemniej jednak służby specjalne obu resortów siłowych odniosły pewne spektakularne sukcesy na tym polu, tyle, że dotyczyły one czegoś zupełnie innego. M.in. współdziałając przy odnalezieniu dzieł J. Matejki w Matejkowicach; rabując w ramach gry z Delegaturą WiN tzw. kasę WiN [ponad milion USD plus rózne inne dobra, warte drugie tyle]; przechwtując w ramach sterowanej kombinacji operacyjnej bezcenne skarby rodu Potockich, z których znaczna część trafiła do Muzeum Narodowego; odgrzebując tzw. Skarb Piastów Śląskich, który następnie metodami geszefciarskimi spieniężono za granicą [ewidentne przestępstwo]; 4. można uznać, że część działań poszukiwawczych prowadzonych przez służby specjalne przyniosła sporo szkód. Mam tu na uwadze, chyba największą akcję poszukiwawczą zorganizowaną za wiedzą generałów: W. Jaruzelskiego, Cz. Kiszczaka, F. Siwickiego, E. Poradki czy W. Barańskiego w Sudetach Zachodnich, w czasie której wytypowano 11 obiektów do spenetrowania [zabrano się za poszukiwania przy pomocy trotylu, maszyn saperskich itp.]. A poszukiwania tzw. grupy płk. Lesiaka? Cóż. Naiwnych nie sieją!!! Tym niemniej szukać warto. Powodzenia. Henryk Piecuch
~richthofen 10-12-2006 20:39
Panie Henryku, jeżeli to Pan, to poszedł tu Pan bardzo skromnie, w porównaniu do tego, co pisze Pan w swoich książkach i na forach internetowych np. na temat Białego Jaru. Czyżby traktował Pan "Jelonkę" jako portal dla niewtajemniczonych amatorów? A co Pan sądzi o reaktorze atomowym w Górzyńcu? pozdrowienia.
~hep 16-12-2006 10:59
Niestety, "latają" w internecie różności wszelakie, niektóre podpisane moim nazwiskiem. Nie mam na to wpływu. O Białym Jarze pisałem jedynie w prasie i swoich książkach, m.in. tak: "Niektórzy poszukiwacze skarbu III Rzeszy łączą największą katastrofę lawinową (20 marca 1968 r. w Białym Jarze w Karkonoszach) z tajemnicami służb specjalnych. Nie wydaje mi się to słuszne. Byłem na lawinisku ze swoimi podwładnymi od początku akcji ratowniczej, prowadzonej przez GOPR" [zpb. "Skarb III Rzeszy", CB, Warszawa 1999]. Podtrzymuję te słowa. Sam, będąc oficerem WOP [dowódcą strażnicy na Orlu, a następnie zastępcą dowódcy Górskiego Batalionu WOP w Szklarskiej Porębie] byłem także członkiem GOPR. W Górzyńcu [wcześniej Twardów] mieszkałem od sierpnia 1945 r. i czegos takiego jak reaktora na pewno nie przeoczyłbym. Nic jednak takiego nie zauważyłem. "Jelonkę" traktuję jak miłe przypomnienie sobie lat dziedzinnych i młodości. Pozdrawiam sympatyków "Jelonki". Henryk Piecuch
~Astor 10-04-2007 18:33
Posiadam mape przed wojenną tych okolic i jest bardzo ciekawa,wiele można z niej wyczytać zmian.
~xxx :] 27-02-2008 14:27
Musi tam coś być teraz nawet na 100m nie można tam podejść,bo dalej szukają sam niedawno się otym przekonałem jak kazali mi z tamtąd nie iść tylko wyp...... za 1razem dynamity itp.... teraz kilka kopar i dziura w którą zmieści się czołg, nie w dół ziemi tylko w głomb góry sobiesz.....Ciekawe..... jestem zdania że tam coś jest bez powodu wszystko się niedzieje i zbyt duze pieniądze są w to inwestowane.. pozdrawiam zainteresowanych
~xxx :] 27-02-2008 14:27
Musi tam coś być teraz nawet na 100m nie można tam podejść,bo dalej szukają sam niedawno się otym przekonałem jak kazali mi z tamtąd nie iść tylko wyp...... za 1razem dynamity itp.... teraz kilka kopar i dziura w którą zmieści się czołg, nie w dół ziemi tylko w głomb góry sobiesz.....Ciekawe..... jestem zdania że tam coś jest bez powodu wszystko się niedzieje i zbyt duze pieniądze są w to inwestowane.. pozdrawiam zainteresowanych
~~piechowiczanin~ 27-02-2008 14:29
Musi tam coś być teraz nawet na 100m nie można tam podejść,bo dalej szukają sam niedawno się otym przekonałem jak kazali mi z tamtąd nie iść tylko wyp...... za 1razem dynamity itp.... teraz kilka kopar i dziura w którą zmieści się czołg, nie w dół ziemi tylko w głomb góry sobiesz.....Ciekawe..... jestem zdania że tam coś jest bez powodu wszystko się niedzieje i zbyt duze pieniądze są w to inwestowane.. pozdrawiam zainteresowanych
~Bogusław Kubala 2-01-2009 19:26
faktycznie coś w tej górze Sobiesz jest ? bo właśnie dziurę w niej wykopałem i woda z tej dziury se leci i docent Miodek mówi ,że to z lokomotywy chyba ona se tak dawa

Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Copyright © 2002-2020 Highlander's Group