Polub Jelonkę:
Czytaj także: Wałbrzych Świdnica
Środa, 4 lutego
Imieniny: Andrzeja, Joanny, Weroniki
Czytających: 14778
Zalogowanych: 95
Niezalogowany
Rejestracja | Zaloguj

Jelenia Góra: Trudne początki Muzeum Przyrodniczego

Wtorek, 26 kwietnia 2022, 5:53
Autor: Stanisław Firszt
Jelenia Góra: Trudne początki Muzeum Przyrodniczego
Fot. Archiwum S. Firszta
Po zakończeniu działań wojennych i objęciu Dolnego Śląska przez polskie władze, ruszyły na ten teren tysiące ludzi. Jedni z chęci osiedlenia, inni aby się wzbogacić, a inni z ciekawości, żeby na własne oczy zobaczyć co Polska uzyskała w zamian za zniszczenia i oddanie Kresów Wschodnich…

Wśród tych ludzi byli także muzealnicy, których zadaniem w ramach podróży służbowych, było rozpoznanie co do wartości i ilości znajdujących się tutaj muzealiów, dzieł sztuki i obiektów ważnych dla nauki.

W czerwcu 1946 roku do Cieplic przyjechał Janusz Nesta kustosz Państwowego Muzeum Zoologicznego w Warszawie, którego zbiory uległy zniszczeniu w 1944 roku. Stwierdził on, że "w muzeum przy państwowym Zdrojowisku w Cieplicach znajdują się zbiory, głównie ornitologiczne", których ocenił na 30.000 sztuk. Napisał, że "wszystkie okazy były ładnie wypchane, nie miały etykiet i reprezentowały ptaki egzotyczne".

Muzeum mieszczące się w Długim Domu, podlegało wówczas pod Uzdrowisko Cieplice, a kierowała nim Maria Langdo, która nie miała odpowiednich kwalifikacji, więc starała się pozyskać na to stanowisko prof. J. Domaniewskiego z Lublina. Niestety ze względów zdrowotnych zwlekał on z przyjazdem do Cieplic Śląskich Zdroju, ale był zainteresowany tą pracą. Dla niego M. Langdo
sporządziła wg niemieckiego katalogu spis znajdujących się w muzeum eksponatów. Było to: 4661 ptaków, 7345 jaj, 10615 motyli, 7000 chrząszczy, 2000 morskich zwierząt, 242 ryby, gady i korale, 382 eksponaty etnograficzne, 444 grzyby (modele), 31 preparatów mokrych i 56 przekrojów drzew.

Tymczasem w Warszawie trwały inne działania. W maju1947 roku Stanisław Feliksiak, dyrektor Muzeum Zoologicznego w Warszawie napisał do Ministerstwa Ziem Odzyskanych, że w Cieplicach jest zbiór o olbrzymiej wartości, ale bez opieki i dlatego eksponaty powinny trafić do niego do Warszawy.

W tym czasie do Cieplic przyjechał prof. Domaniecki, aby zapoznać się z placówką, którą miał przecież objąć. Stwierdził, że zbiory są piękne ale warunki muzeum bardzo złe (natłok, małe pomieszczenia).

W grudniu 1947 roku władze Państwowego Uzdrowiska w Cieplicach przekazały do Państwowego Uzdrowiska w Szczawnie Zdroju: 498 ptaków, 752 motyle, 66 żuków i 4 chrząszcze. Miały to być tylko dublety i tylko wypożyczone, ale nikt o to nie dbał. W tym czasie Maria Langdo słała listy do prof. Domaniewskiego, aby jak najszybciej objął kierowanie muzeum. Skarżyła się jednocześnie, że władze Uzdrowiska nic jej nie pomagają i że są nastawione „tylko na eksplorację muzeum, która daje piękne dochody”. Nie zapłacono też panu Szatkowskiemu, który miał opisać eksponaty i po to przyjechał z Warszawy.

W maju 1948 roku dyrektor Uzdrowiska dr Adam Ligas pisał do prof. J. Domaniewskiego, aby niezwłocznie przyjechał do Cieplic. A w sierpniu tego roku Maria Langdo informowała profesora, że zmieniły się władze Uzdrowiska i może będą jakieś zmiany. Starała się o zmianę siedziby muzeum, a jak nie to żeby chociaż rozładować natłok, dlatego chciała oddać część zbiorów do Wrocławia.

Prof. J. Domaniewski w 1948 roku zanotował, że władze Uzdrowiska przekażą muzeum Komisji Zdrojowej, która „ma na celu uprzyjemnienie kuracjuszom kulturalnego pobytu”. Tymczasem M. Langdo informowała profesora, że komplikuje się sprawa przeniesienia zbiorów. A rok później, że rozmawiała z dyrektorem Uzdrowiska, po co było zaczynać z muzeum, jak się na nie
nic nie łoży i jest nieporządek. Dyrektor miał jej powiedzieć, że jeśli ktoś pyta „dlaczego nie ma porządku, to proszę do mnie odsyłać, a pani nie wolno na ten temat rozmawiać”.

W następnym liście z 1949 roku, napisała: „Ciężko jest pracować, w tym bałaganie i w tych zapchanych salach, przy tak masowym zwiedzaniu muzeum. Proszę Boga by był to mój ostatni sezon”. W czerwcu 1949 roku, prof. J. Domaniewski sporządził opinie na temat muzeum, którą przedstawił zarządowi Uzdrowiska, m.in. stwierdził: „Wszystkie okazy winny się znajdować w szafach i gablotach. Niedopuszczalne jest, aby stały na podłodze, na szafkach, czy wisiały na ścianach. Tak umieszczone niszczeją bardzo szybko, nie mówiąc już o tym, że są oskubywane przez publiczność”.

W czerwcu 1949 roku, do muzeum wpłynęło pismo od Naczelnego Uzdrowiska z Warszawy z poleceniem wydania wszystkich eksponatów zoologicznych poniemieckich dla Ministra Oświaty. We wrześniu 1949 roku prof. J. Domaniewski napisał list do Uzdrowiska z pytaniem dlaczego za swoją pracę nie otrzymał jeszcze żadnych pieniędzy. W listopadzie 1949 roku M. Langdo poinformowała prof. J. Domaniewskiego, że był w muzeum ponownie Janusz Nast z Warszawy i oglądał eksponaty. Na podstawie jego opinii Ministerstwo miało zdecydować gdzie przekazać cieplickie zbiory. Był projekt, aby podzielić je między Warszawę i Wrocław.

Dlatego prof. J. Domaniewski udał się do Warszawy do Ministra Kultury i Sztuki prosząc o pomoc finansową i poinformował, że muzeum w Cieplicach ma ogromną frekwencję. W 1946 roku było 14.039 zwiedzających, w 1947 roku 69.815, w 1948-74.375, a w 1949 roku było 80.386 zwiedzających. Stwierdził też, że na swoich stanowiskach powinni pozostać wszyscy pracownicy, tj.: Maria
Langdo-kustosz w dziale przyrodniczym, Józef Szczuka – administrator, Ewa Topolnicka – sekretarka, (syn sławnego preparatora Georga Martiniego), Michał Płaskonka- laborant i Barbara Grządziel – sprzątaczka.

Z dniem 1 stycznia 1950 roku, muzeum zostało przejęte przez Ministerstwo Kultury i Sztuki, tak jak inne tego typu placówki w Polsce. W lutym tego roku prof. J. Domaniewski zrezygnował z kierowania muzeum i zaproponował, aby kierowała nim Maria Langdo, bo miała duże doświadczenie. W marcu 1950 roku M. Langdo napisała do Ministerstwa o pomoc w wielu problemach.

Tymczasem prof. J. Domaniewski wstawił się za Kurtem Martinim, którego nie chciano przyjąć do pracy w muzeum ponieważ napisał podanie po niemiecku. Nic to jednak nie pomogło i władze pozbyły się wysokiej rangi specjalisty. Muzeum zostało bez preparatora-konserwatora. Ministerstwo zażądało natomiast, aby muzeum urządziło wystawę dla pogłębienia sojuszu z ZSRR. Wyeksponowano ją w listopadzie 1950 roku (33 rocznica rewolucji październikowej)., m.in. wyeksponowano portrety Miczurina i Łysenki.

W marcu 1952 roku Maria Langdo napisała do prof. J. Domaniewskiego: „Dowiedziałam się drogą prywatną, że w naszym muzeum zrobią czystkę, tj. zabiorą historyczne eksponaty, a wszystkie zbiory przyrodnicze z muzeów Dolnego Śląska mają przesłać do nas”. Tylko część z tego się sprawdziła. W 1952 roku zabrano eksponaty historyczne, ale nic nie przywiedziono i zabrano też zbiory przyrodnicze (najcenniejsze). W końcu przeprowadzono remont, a z resztek ogołoconych zbiorów, w 1954 roku utworzono Muzeum Przyrodnicze w Cieplicach Śląskich Zdroju.

Takie były początki, ale kłopoty i problemy dzięki złym decyzją podejmowanym odgórnie w Cieplicach, Jeleniej Górze, Wrocławiu i Warszawie towarzyszą muzeum do dzisiaj.

Twoja reakcja na artykuł?

2
15%
Cieszy
1
8%
Hahaha
0
0%
Nudzi
7
54%
Smuci
2
15%
Złości
1
8%
Przeraża

Ogłoszenia

Czytaj również

Sonda

Czy szukasz swoich szans na wygraną w grach Lotto?

Oddanych
głosów
176
Tak, regularnie
25%
Tak, ale tylko przy dużych kumulacjach
29%
Nie, nigdy
46%
 
Głos ulicy
Do dziś lubię marchewkę – przypomina mi dzieciństwo
 
Warto wiedzieć
Jak będzie wyglądać rozbudowa autostrady A4?
Rozmowy Jelonki
Zwierzęta boją się huku petard 100 razy bardziej niż człowiek
 
112
Zderzenie na Wolności
 
Aktualności
Nasz region na planie nowego serialu Netflixa
 
Karkonosze
Śnieżka i księżyc
 
Aktualności
Festyn w Mysłakowicach
Copyright © 2002-2026 Highlander's Group