Polub Jelonkę:
Czytaj także: Wałbrzych Świdnica
Sobota, 17 stycznia
Imieniny: Antoniego, Jana
Czytających: 16536
Zalogowanych: 93
Niezalogowany
Rejestracja | Zaloguj

JELENIA GÓRA: Sposoby na kryzys

Wtorek, 23 sierpnia 2011, 9:49
Aktualizacja: 9:50
Autor: artykuł sponsorowany
– Czy w Jeleniej Górze rośnie bezrobocie? Takie są niemal powszechne odczucia…

- Z odczuciami nie dyskutuję, ale prawda jest diametralnie inna – powiedział Marcin Zawiła, Prezydent Miasta. – Wprawdzie powoli, ale bezrobocie systematycznie maleje od początku tego roku. Wymowa liczb jest oczywista. W styczniu w mieście i powiecie bezrobotnych było ok. 8.800 osób, a bezrobocie przekraczało grubo 10 %, , na koniec lipca bez pracy pozostawało 7.600 osób, to znaczy – z górą tysiąc mniej. Oczywiście, mam świadomość, że wpływ na to mają prace sezonowe, których w okresie wakacji jest więcej. Nie zgłosili się jeszcze absolwenci szkół ponadgimnazjalnych, którzy nie zdecydowali się pójść na studia, a póki co znaleźli pracę dorywczą, albo też wyjechali na wakacje. Zgłoszą się w końcu września, albo i w październiku, kiedy skończy się im ubezpieczenie. Ale faktem jest też, że w tym okresie w kilku zakładach pracy nastąpią dodatkowe przyjęcia, więc zobaczymy, jaki będzie ostateczny bilans. Nie jestem ani zadowolony z tempa spadku bezrobocia, ani całkiem spokojny o przyszłość, ale też nie ustajemy w wysiłkach, by w różny sposób przeciwdziałać ponownej ewentualnej zwyżce liczby osób bezrobotnych. Właśnie poprzez zmiany w systemie edukacji, stały kontakt z przedsiębiorcami, promocję możliwości gospodarczych Jeleniej Góry w różnych agencjach państwowych i korporacjach pracodawców.

Czy to może być skuteczne?
To będzie skuteczne. O tym jestem przekonany, bo wiem czego szukają potencjalni inwestorzy w Jeleniej Górze i sukcesywnie kolejnym to zapewniamy. Nie chcę dziś operować nazwami, ale przynajmniej dwa – trzy spore podmioty mają szansę zaistnieć w Jeleniej Górze w czasie najbliższych kilku miesięcy, kolejne dwa – nieco później, bo powstanie ich oddziałów w Jeleniej Górze jest sprawą bardziej skomplikowaną i wymaga daleko szerszych działań. Decyzje ich zarządów o lokalizacji w Jeleniej Górze już zapadły i sukcesywnie są realizowane. W gospodarce nic się nie dzieje z tygodnia na tydzień. Przywołam przykład „Zorki”, która ma już swoją nową halę, jej zarząd podkreśla, że była to błyskawiczna operacja, a przecież i tak trwała przeszło rok, a proces kompletowania załogi jest dopiero w początkowej fazie. Tu gdzie się inwestuje duże pieniądze, potrzebna jest rozwaga, a to wymaga czasu. Ale z drugiej strony – duża inwestycja jest stabilna na lata i warto na nią cierpliwie czekać. Ale ludzie nie mogą czekać na to, by zyskiwać bez własnej zapobiegliwości i wkładu pracy.

Co Pan ma na myśli?
Przede wszystkim – własną aktywność osób bezrobotnych. Miasto będzie pomagać, by każdy stanął „na własne nogi”. Deklarowaliśmy i dotrzymujemy deklaracji, że oddamy na bezkonkurencyjnych warunkach lokale, pomożemy w sięganiu po kredyty. To się już dzieje, pierwsi zainteresowani zaczynają pracę na swoim. Nie każdy ma skłonności do tak pojmowanego ryzyka i ja to rozumiem. Ale proszę, by każdy wyciągnął wnioski choćby z takiej statystyki. Otóż w początkach roku bezrobotnych z wyższym wykształceniem było ponad stu. W lipcu – 19 osób. To oznacza, że wykształcenie, aczkolwiek nie gwarantuje pracy wygodnej jest niezbędnym warunkiem mobilności. Zmniejszenie się liczby bezrobotnych w tej grupie jest dowodem m.in. na potrzebę podnoszenia kwalifikacji, bo bez tego coraz trudniej znaleźć pracę. M.in., bo wiem, że być może niektórzy z tej setki wyjechali, by szukać jej gdzie indziej, ale to nie kłóci się z tezą, że im wyższe wykształcenie, szersze kwalifikacje, tym większe szanse.

A kto ma najmniejsze?
Niestety, wciąż ludzie po 50. roku życia i bez kwalifikacji. W tej grupie trudno być optymistą i stąd będziemy się szczególnie przyglądać szansom podjęcia zatrudnienia przez pięćdziesiąciolatków. Ale i oni muszą szukać sposobów na przekwalifikowanie się.

Jak sobie radzą firmy na jeleniogórskim rynku?
Różnie, szczególnie te, które istnieją lokalnie, a odczuwają skutki kryzysu, jaki dotknął cały kontynent. Przykładem są firmy turystyczne i obsługi okołoturystycznej. Znam takie, które rygorystycznie trzymają się zasady „żadnych nowych przyjęć na miejsca opuszczane przez emerytów, sezonowe obniżki płac dla wszystkich zatrudnionych, łącznie z zarządem”, by przetrzymać najtrudniejszy czas i utrzymać załogę. Jestem pełen podziwu dla odwagi takich zarządów i determinacji oraz stopnia integracji pracowników. Takie rygory są możliwe w sprywatyzowanych zakładach pracy i wymagają pełnej zgody i załogi, i związków zawodowych.

Naprawdę są takie firmy w Jeleniej Górze?
Naprawdę. Jestem przekonany, że wyjdą z czasu kryzysu w dobrej kondycji. Miasto, a myślę tu nie tylko o Urzędzie, ale przede wszystkim o całej strukturze miejskiej, nie może sobie na to w pełni pozwolić, bo przecież absolwenci gdzieś muszą choćby odbywać staże, zaczynać pracę pod okiem doświadczonych, nim ci przejdą na emeryturę. W każdej dziedzinie potrzebna jest pewna elastyczność i zdolność dostosowania się i do istniejących bieżąco warunków, i do potrzeb w perspektywie.

artykuł sponsorowany

Ogłoszenia

Czytaj również

Sonda

Jaki masz stosunek do zbiórek, akcji charytatywnych?

Oddanych
głosów
536
Staram się pomagać wszystkim
31%
Pomagam tylko osobom, które znam
35%
Nie biorę udziału w taki akcjach
34%
 
Głos ulicy
Do dziś lubię marchewkę – przypomina mi dzieciństwo
 
Warto wiedzieć
15 błędów zimowej jazdy, które niszczą silnik
Rozmowy Jelonki
Zwierzęta boją się huku petard 100 razy bardziej niż człowiek
 
Pogoda
Wracają ujemne temperatury
 
Kilometry
Czy można przejeżdżać przez skrzyżowanie na pomarańczowym świetle?
 
Karkonosze
Śmierć za śmiercią na Śnieżce
 
Teatr im. Norwida
Orwellowski „1984” na scenie Teatru Norwida
Copyright © 2002-2026 Highlander's Group