Polub Jelonkę:
Czytaj także: Wałbrzych Świdnica
Wtorek, 26 maja
Imieniny: Filipa, Pauliny
Czytających: 14073
Zalogowanych: 85
Niezalogowany
Rejestracja | Zaloguj

Jelenia Góra: Skąd się biorą ceny śmieci?

Wtorek, 12 stycznia 2021, 9:54
Aktualizacja: 9:55
Autor: UM Jelenia Góra
Jelenia Góra: Skąd się biorą ceny śmieci?
Fot. UM Jelenia Góra
Odpowiedź na pytanie: dlaczego drożeją śmieci? – jest prosta. Rosną bowiem ceny wszystkich usług związanych z „gospodarką śmieciową”, a dyktowane przez firmy i instytucje na działalność których samorząd nie ma żadnego wpływu.

Wbrew niektórym opiniom opłata pobierana od mieszkańców Jeleniej Góry za odbiór i zagospodarowanie odpadów nie może zasilać budżetu miasta – wszystkie te pieniądze MUSZĄ być przeznaczone na zagospodarowanie odpadów, a także likwidację „dzikich wysypisk” i działania ściśle związane z utylizacją odpadów, edukację ekologiczną, zakup pojemników i worków, itp.
Skoro wiadomo, że rosną koszty, trzeba odpowiedzieć na pytanie: jakie i dlaczego?
Najlepiej i najuczciwiej operować faktami i liczbami

Porównajmy
W roku 2013 Jelenia Góra za opakowania z tworzyw sztucznych otrzymywaliśmy 350 zł/tonę sprzedawanych wówczas „plastików”
W roku 2020 Jelenia Góra za opakowania z tworzyw sztucznych musiała DOPŁACAĆ 450 zł/tonę.
Różnica – 800 zł na 1 tonie odpadów na niekorzyść Mieszkańców

Za sprzedaży opakowań z papieru i tektury w roku 2013 Jelenia Góra otrzymywała 250 zł/tonę
Za opakowania z papieru i tektury w roku 2020 Jelenia Góra MUSIAŁA DOPŁACAĆ 150 zł/tonę
Różnica – 400 zł na 1 tonie

Za opakowania ze szkła w roku 2013 Jelenia Góra otrzymywała 62 zł/tonę
Za opakowania ze szkła w roku 2020 Jelenia Góra otrzymuje 1 zł/tonę
Różnica – 61 zł na 1 tonie

A inne składniki rosnących kosztów?

Tzw. opłata marszałkowska za tonę (Mg) odpadów deponowanych na składowiskach tylko w ciągu ostatnich kilku lat wzrosła, przykładowo za tzw. balast z 74,26 zł do 276,10 zł za 1 tonę odpadów, to znaczy – prawie 400%.
To są prawdziwe źródła wzrostów cen, przy czym żadna z tych kwot nie jest w najmniejszym stopniu zależna od samorządu lokalnego, który nie ma żadnego wpływu na ich wysokość i tempo wzrostu.
Krytycy gospodarki odpadami podnoszą argumenty, że te wzrosty cen dotyczą wszystkich samorządów, a w niektórych miastach w Polsce ceny są jednak niższe.

Owszem – musimy się jednak porównywać do miejscowości z naszego regionu, jak choćby Legnica, ale także brać pod uwagę wszystkie – pozornie drobne składniki kosztów.

Jak słusznie w latach 2012/2013 podnosił ówczesny zastępca prezydenta Jeleniej Góry, Hubert Papaj uzasadniając wtedy przyczyny wzrostu cen: „(1) w Legnicy ceny były niższe, jednak tam mieszkańcy musieli sobie sami kupić pojemniki na odpady, w Jeleniej Górze kupowało je MPGK (2) w Legnicy odległość od składowiska wynosi ok. 6,5 km, w przypadku Jeleniej Góry – 19 km do najbliższego, a gdybyśmy wybrali Lubawkę – 40 km w jedną stronę, (3) w Legnicy samochody odbierające odpadki poruszają się w granicach miasta mającego powierzchnię ok. 56 km kwadr., Jelenia Góra – to obszar 109 km kwadr., (4) gęstość zaludnienia w Jeleniej Górze (wówczas, a i teraz różnice są podobne) wynosiła w Legnicy 1700 osób na 1 km kwadr., w Jeleniej Górze – ok. 780 osób, co oznacza, że skupiska ludzi są mniejsze, więc i przejazdy samochodów dłuższe.

Czynników, które wpływają na wysokość opłat zresztą dużo więcej, jak choćby i ten, że w Legnicy system zatrudnienia przewidywał na umowach – zleceniach bądź samo zatrudnieniu przeważającą grupę pracowników odpowiednika naszego MPGK. W Jeleniej Górze nie dopuszczaliśmy w interesie pracowników, ale także mieszkańców do poszerzania skali tzw. umów śmieciowych o pracę”.

Możemy argumentować dalej i wskazywać inne elementy rosnących kosztów
- W wielu częstotliwość wywozu odpadów jest mniejsza, a więc i koszty niższe. Tam, w okresie upalnego lata (czerwiec/lipiec) odpady wywozi się ok. 13 razy, w Jeleniej Górze – przeciętnie – 19 razy. Wynika to głównie z presji Jeleniogórzan, którzy – co zrozumiałe – życzą sobie, by w boksach i w ich pobliżu dało się oddychać bez uciążliwych zapachów. Częstotliwość kursów aut wywożących odpady jest jedną z głównych przyczyn kosztów, bo choćby w wielu miejscowościach odpady wielkogabarytowe odbierane są raz, czy dwa razy do roku, w zdecydowanej większości dużych miast – raz na pół roku. W Jeleniej Górze – raz w miesiącu, a i tak wielu mieszkańców bloków na osiedlach narzeka, że wystawione nieopodal boksów stare tapczany i szafy szpecą wygląd osiedla. W dużych osiedlach Jeleniej Góry (np. Zabobrze), gdzie zagęszczenie liczby ludzi jest spore odpady zmieszane odbierane są nawet codziennie. W niewielkich wioskach – raz na miesiąc, w określone dni, co wpływa na obniżenie kosztów w gminie. Tym bardziej, że w małych miejscowościach odpady „bio” najczęściej są kompostowane w miejscu wytworzenia. W osiedlu Zabobrze, Orle, czy tp. ,jest to nie do pomyślenia.

Zadziwiające jest, że Rząd RP i Parlament nie regulują sprawy możliwości odpłatnego zwrotu opakowań na przykład z tworzyw sztucznych. W wielu krajach opróżnione butelki po wodzie mineralnej, sokach i napojach można oddawać w sklepach przy kolejnych zakupach. W Polsce „to się nie opłaca”! Komu się nie opłaca? Producentom tych napojów, bo to na nich spadłby obowiązek utylizacji użytych butelek „pet”, czy innych. Lobbyści firm produkujących wody i napoje hamują prace, wpływają na polityków obozu rządzącego, na posłów koalicji rządowej, by taka opłata nie została wdrożona, bo to zwiększyłoby koszty firm. A konsekwencje tego zaniechania ponosi samorząd, w ostateczności – mieszkańcy.

Rząd RP nie wspiera działań związanych z porządkowaniem składowisk, unowocześnianiem instalacji do przeróbki odpadów, ale… Ten sam Rząd zgodził się, by choćby w okolicach Rębiszowa, tuż obok Jeleniej Góry, a w bezpośrednim sąsiedztwie uzdrowiska Świeradów-Zdrój niemieckie firmy składowały ponad 40 tys. ton odpadów, jakich Niemcy nie chcą mieć u siebie. Pytanie: komu i dlaczego się to opłaca ? – wciąż czeka na odpowiedź.

Jeśli nawet ta ostatnia sprawa nie ma bezpośredniego wpływu na koszty gospodarowania odpadami komunalnymi w Jeleniej Górze jednak rodzi pytanie: dlaczego pieniądze uzyskane z tej transakcji (jeśli są uzyskiwane) nie są wykorzystywane na inwestycje służące budowie instalacji regionalnych w rejonie Jeleniej Góry. Co zrobili rządzący, by wpłynąć na ten stan rzeczy? Czy sprzeciwili się temu „importowi”, a jeśli nie – w jaki sposób zabiegali, by pieniądze pomogły regionowi w opanowaniu galopady cen w gospodarce odpadami? Co zrobili w Parlamencie posłowie i senatorowie Ziemi Jeleniogórskiej w tej samej sprawie, którzy wylewają krokodyle łzy, ubolewając – ale nie kryjąc przy tym szyderstwa – nad losem mieszkańców – także swoich wyborców.
Rząd polski stara się nie widzieć problemów, które właśnie powstają i będą miały istotny wpływ na kolejne wzrosty kosztów zagospodarowania odpadów, a wynikają z epidemii.

To dziesiątki ton maseczek jedno- i wielorazowych, rękawiczek jednorazowych, wszechobecnych nie tylko w szpitalach, ale też w handlu, czy w biurach. Wszystkie będą wymagały utylizacji. To powstająca już w dużym tempie góra odpadów sanitarnych – dziesiątki milionów jednorazowych strzykawek, używanych do szczepień. Nie ma żadnej informacji, jak będziemy sobie z tym radzili.

Handel w okresie epidemii przeniósł się do Internetu, a na rynku pojawiły się setki ton kartonów i folii – opakowań paczek rozwożonych przez kurierów. Gastronomia zintensyfikowała w zamknięciu sprzedaż „na wynos”, a dodając to do rosnącej mody „diet pudełkowych” – oznacza w praktyce kolejne tony plastiku.
Skutki lockdawn’u – to m.in. remonty mieszkań i wymiana mebli. I kolejne dziesiątki ton odpadów gabarytowych, gruzu i zużytych mebli, które trzeba poddać utylizacji.

Są i kolejne pytania: dlaczego przepisy wdrażane w ostatnim czasie przez polski Rząd spowodowały, że makulatura tekturowa, która przez ponad 70 lat od zakończenia II wojny światowej była cennym surowcem wtórnym, dziś jest śmieciem, którego w żadnym skupie jeleniogórskim nie chcą przyjąć za żadne pieniądze? A przecież makulatura jest wartościowym uzupełnieniem surowców do produkcji papieru. Ale dziś koalicja rządowa wdrożyła przepisy, że firmom produkującym papier i tekturę bardziej opłaca się ściągać makulaturę (w różnej postaci) z zagranicy, niż wykorzystywać krajową. I tym sposobem jeleniogórskie MPGK, zbierając kartony, musi dopłacać – z pieniędzy mieszkańców – 150 zł za tonę makulatury, jeśli oddaje ją na składowisko odpadów, a kupujemy TAKĄ SAMĄ makulaturę z zagranicy.

Samorząd Jeleniej Góry potrafi klarownie wskazać przyczyny wzrostu cen za gospodarowanie odpadami, byłoby dobrze, gdyby przedstawiciele władz kraju – w tym Parlamentu – też potrafili odpowiedzieć, co zrobili i co zrobią, by mieszkańcy mogli mieć do nich w tej sprawie zaufanie.

Ogłoszenia

Czytaj również

Sonda

Puste kościoły, mniej księży... Niedzielne msze raz w miesiącu?

Oddanych
głosów
1141
Dobry pomysł
51%
To jest niedopuszczalne
32%
Nie mam zdania
17%
 
Głos ulicy
Do dziś lubię marchewkę – przypomina mi dzieciństwo
 
Warto wiedzieć
Zdradzają tajemnice... Kajzerka to surowa mąka w kształcie bułki
Rozmowy Jelonki
Rezonans dla węża domowego już możliwy
 
112
Urzędowy samochód miał wypadek
 
Aktualności
Streetworkerzy wrócili na ulice Jeleniej Góry. „Nie jesteśmy po to, żeby kogokolwiek ścigać”
 
Aktualności
Nowe życie dawnego cmentarza
 
Aktualności
Termy Cup 2026
Copyright © 2002-2026 Highlander's Group