Wtorek, 16 kwietnia
Imieniny: Cecylii, Julii
Czytających: 10449
Zalogowanych: 11
Niezalogowany
Rejestracja | Zaloguj

Kotlina Jeleniogórska: Pobiegnijmy do Betlejem

Sobota, 24 grudnia 2005, 0:00
Aktualizacja: Wtorek, 3 stycznia 2006, 23:25
Autor: TEJO
Kotlina Jeleniogórska: Pobiegnijmy do Betlejem
Fot. archiwum
Opuśćmy na ten świąteczny czas Kotlinę Jeleniogórską, aby udać się do Betlejem. Nie tego wprawdzie, gdzie narodził się Zbawiciel, lecz osady pod Krzeszowem, nazwaną w ten iście bożonarodzeniowy sposób.

Skoro święty Józef patronuje pomocniczej świątyni krzeszowskiej bazyliki Matki Bożej Łaskawej, to dlaczego w okolicy nie miałoby być Betlejem? Zapewne tak w 1674 roku pomyślał Bernard Rosa, opat zespołu klasztornego.
I rozpoczęła się budowa, zakończona w 1680 roku. Efekt? Kaplica, pawilon opacki na wodzie i budynek gospody. Słowem: Bethlehem, jak Niemcy nazywali to miejsce, położone u stóp Anielskiej Góry.

– Wnętrze pawilonu w całości pokrywają iluzjonistyczne malowidła oparte na motywach architektonicznych ze scenami ze Starego Testamentu związanymi treściowo z wodą – pisze Wojciech Kapałczyński, szef jeleniogórskiej delegatury Służby Ochrony Zabytków.

Malowidła powstały najpewniej w warsztacie Michała Willmanna, zwanego śląskim Rembrandtem. Ale pewności co do osoby autora nie ma. Możliwe, że wykonał je któryś z uczniów mistrza. Wykonane są bezpośrednio na modrzewiowym deskowaniu ścian lub też na płótnie naklejonym na drewno.
Niewiele brakowało, aby te cenne dzieła nie dotrwały do dziś. Na początku lat 70. ubiegłego wieku pawilon był niemal na granicy ruiny. Udało się go jednak uratować.

Dzieje głowy Świętej Rodziny, czyli św. Józefa można za to podziwiać we wspomnianej świątyni pomocniczej. Tam pracował sam mistrz Wilmann, który perfekcyjnie wykonał polichromie ścienne.
Realizację wielkiego cyklu malowideł zaczął w roku 1693, a zakończył w październiku dwa lata później.

– Polichromia wykonana jest w technice fresku mokrego (w prezbiterium widoczne granice dniówek, szwy dniówek i szwy autorskich zmian - łat), z wapiennymi impastami i wykończeniami na bazie barwników zmieszanych z mlekiem wapiennym – opisuje Kapałczyński.

Odnowione freski, na których biblijnym postaciom autor dał twarze współczesnych sobie mieszkańców Krzeszowa i okolicznych wiosek, można oglądać do dziś. Na niektórych, wśród tłumu, malarz sportretował sam siebie. A za scenerię do obrazów wybrał krzeszowskie krajobrazy.

Na ilustracjach widzimy fragmenty obrazów z dwóch ołtarzy namalowanych w cyklu „Siedmiu radości świętego Józefa”. Pierwszy przedstawia narodzenie Chrystusa, drugi – pokłon, który pasterze złożyli Dzieciątku.

Ogłoszenia

Czytaj również

Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Sonda

Czy masz sąsiadów, którym możesz zaufać? I zostawić np. klucze do mieszkania, aby podlewali kwiaty?

Oddanych
głosów
673
Tak
58%
Nie
42%
 
Głos ulicy
Czy wierzymy w kiełbasę wyborczą?
 
Miej świadomość
Czy warto dopłacać?
 
Rozmowy Jelonki
Prace idą żwawo
 
Kultura
"Jak u Hitchcocka" – koncert dla Norwida
 
112
Samochód sam powiadomił służby!
 
Piłka nożna
Prowadził klub z ekstraklasy, teraz czas na Karkonosze!
 
Polityka
Janowice Wielkie: Zawadzki vs. Pawłowicz
Copyright © 2002-2024 Highlander's Group