• Czwartek, 18 kwietnia 2019
  • Godz. 18:31
  • Imieniny: Alicji, Apoloniusza, Bogusławy
  • Czytających: 5959
  • Zalogowanych: 20
  • Niezalogowany | Zaloguj | Rejestracja

„Pan Twardowski” – willa w Zachełmiu

Wiadomości: Region
Poniedziałek, 24 grudnia 2018, 12:14
Aktualizacja: Wtorek, 25 grudnia 2018, 6:22
Autor: Stanisław Firszt
Hubertushaus. Fot. Archiwum S. Firszt
Fot. Archiwum S. Firszta
Dzisiaj mało kto wie, że z poparciem Ministerstwa Kultury i Sztuki w 1948 roku (70 lat temu), Ludomir Różycki – twórca baletu narodowego „Pan Twardowski” otrzymał w Zachełmiu (zwanym wówczas Szczęsnowem) dziesięciopokojowy dom, dawny „Hubertushaus”. O budynek ten wcześniej starało się wiele osób.

Wybitnemu muzykowi pomógł młody pianista Władysław Kędra, który wcześniej osiadł w Zachełmiu. On to przekonał władze, że schorowany, 65-letni Różycki, mieszkający na stałe na Górnym Śląsku potrzebuje miejsca na wypoczynek i komponowanie.

Z nieoczekiwanego prezentu kompozytor i jego żona Stefania Różycka, bardzo się ucieszyli. Willę nazwali „Willa Pan Twardowski” i umieścili na niej stosowny szyld. W 1950 roku, Ministerstwo przekazało im też fortepian, marki Blüthner. Dawni mieszkańcy Zachełmia opowiadali o swoistych koncertach, jakie w pogodne dni odbywały się w tej miejscowości. Często bowiem Ludomir Różycki zasiadał przy fortepianie i grał przy otwartym oknie, a Władysław Kędra, mieszkający na przeciwległym wzgórzu robił to samo grając ten sam utwór. Ten koncert rozbrzmiewał w całym Zachełmiu.

Oczywiście Ludomir Różycki był niekwestionowanym mistrzem. Działalność artystyczną rozpoczął w 1908 roku (110 lat temu), po ukończeniu Akademii Muzycznej w Berlinie u E. Humpertincka. Po odzyskaniu niepodległości przez Polskę wrócił do kraju. Przez długie lata był wiceprzewodniczącym, a później prezesem Stowarzyszenia Kompozytorów Polskich i wykładał w Państwowej Wyższej Szkole Muzycznej w Warszawie, a także był członkiem grupy „Młoda Polska” razem z Karolem Szymanowskim.

Tworzył wiele utworów, m.in. opery („Meduza”, „Eros i Psyche”), balety („Pan Twardowski”, ”Warszawianka”), a także utwory orkiestrowe (poematy symfoniczne, koncerty fortepianowe, pieśni). Niestety, prawie wszystkie jego dzieła (oryginalne zapisy nutowe) w czasie Powstania Warszawskiego zostały zniszczone. W 1945 roku Różycki osiadł w Katowicach, gdzie rekonstruował swoje utwory jednocześnie prowadząc działalność pedagogiczną na Wydziale Teorii Kompozycji i Dyrygentury w Państwowej Wyższej Szkole Muzycznej w Katowicach. Pracę tę przerwał z powodu złego stanu zdrowia, w 1947 roku.

„Willa Pan Twardowski” w Zachełmiu od 1948 roku stała się jego oazą spokoju i miejscem wielu spotkań artystycznych z przyjaciółmi. Nie cieszył się nią zbyt długo. Zmarł 1 stycznia 1953 roku (65 lat temu) w Katowicach.

Po śmierci artysty postanowiono urządzić tam muzeum jemu poświęcone. Otwarto je oficjalnie, po niezbędnych remontach, 5 października 1958 roku (60 lat temu). Ekspozycje mieściły się na parterze (rękopisy, fotokopie, portrety, muzykalia), a na piętrze znajdowały się pokoje gościnne dla artystów chcących korzystać z wypoczynku twórczego.

Dla upamiętnienia artysty i utrzymania muzeum w należytym porządku, w 1959 roku w Katowicach powstało Towarzystwo im. Ludomira Różyckiego. Nad wszystkim czuwała Stefania Różycka, ale kiedy jej zabrakło, w 1964 roku, wszystko zaczęło iść niewłaściwą drogą. Najpierw zginęło wiele pamiątek po kompozytorze. O muzeum nikt już nie dbał w należyty sposób i to w czasie, kiedy w Teatrze Wielkim w Warszawie, w 1966 roku zainaugurowano jego działalność wystawiając balet „Pan Twardowski”.

Brak gospodarza „Willi Pan Twardowski” źle odbił się na kondycji obiektu, toteż przekazano go w 1967 roku Wyższej Szkole Ekonomicznej we Wrocławiu (dzisiaj Uniwersytet Ekonomiczny we Wrocławiu) pod warunkiem, że uczelnia utrzyma obiekt oraz Muzeum im. Ludomira Różyckiego w dobrej kondycji . Na początku wszystko było dobrze. Przeprowadzono remont, a na budynku umieszczono tablicę o treści: „Tu żył i tworzył w latach 1948-1952 Ludomir Różycki twórca baletu narodowego „Pan Twardowski”.

Ekspozycja, znacznie ogołocona, jeszcze istniała w latach 80.XX wieku, ale coraz bardziej ubożała, bo niektórzy czasowi mieszkańcy domu wypoczynkowo- twórczego Uniwersytetu Ekonomicznego przywłaszczali sobie to i owo. Od 1997 roku przestano zupełnie mówić o dawnym muzeum, a budynek pełnił funkcję Domu Pracy Twórczej Akademii Ekonomicznej im. Oskara Langego we Wrocławiu.

Zbiory nadal topniały. Opiekunowie obiektu zaniepokojeni degradacją części muzealnej „Willi Pan Twardowski” poprosili o pomoc Muzeum Karkonoskie w Jeleniej Górze. Okazało się, że w 2002 roku w obiekcie znajdowało się jeszcze kilka eksponatów związanych z Ludomirem Różyckim. Były to m.in. : fortepian marki Blüthner, stojak na nuty, dwa fotele, stół, malarski portret kompozytora , medalion z popiersiem Ludomira Różyckiego oraz jego portret wykonany w ołówku, w 1952 roku przez samego Wlastimila Hofmana.

Dzisiaj o Ludomirze Różyckim i jego związkach z Kotliną Jeleniogórską świadczą ulica jego imienia w Jeleniej Górze i nazwa Filharmonii Dolnośląskiej, a o dawnym Muzeum jego imienia nie mówi się zupełnie nic.

Twoja reakcja na artykuł?

4
18%
Cieszy
1
5%
Dziwi
1
5%
Nudzi
5
23%
Smuci
2
9%
Złości
9
41%
Przeraża

Ogłoszenia

Czytaj również

Komentarze (6) Dodaj komentarz

~reg 24-12-2018 14:32
Bardzo ciekawa historia,szkoda że tak mało nagłośniona wśród turystów i mieszkańców.
~ 24-12-2018 15:13
Ciekawe, co "dzieje się" tam aktualnie?
~gość 25-12-2018 1:16
do: ~ (15:13)
Wystawiona na sprzedaż.
~ 25-12-2018 10:35
do: ~gość (1:16)
Dzięki.
~Grześ Grześ 25-12-2018 13:51
Bardzo dawno temu kiedy mieszkałem w Zachełmiu mialem przyjemność - (wtedy to tak nie wyglądało) bywać w tym domu, a do szkoły chodziłem z wnuczką państwa Różyckich Ewą. Od czasu do czasu na schodach willi Pan Twardowski odbywały się koncerty - mama Ewy pani Maria Różycka śpiewała różne arie operowe i operetkowe. Wtedy mi się to nie podobało, a dzisiaj myślę że dotykałem jako dziecko wysokiej kultury i mogę z tego tytułu jako świadek parę zdań napisać. Starsza pani była znajomą mojej babci i na ploteczki panie bywały u siebie, a my - dzieciaki bawiliśmy się gdzieś okolo domu. Pani Różycka mieszkała w tym domu na piętrze i w tym czasie nie były to wynajmowane pokoje. Potem właścicielem tego domu był pan Eryk Wolany i dopiero po nim zaczęły się te destrukcyjne zjawiska. Oczywiście dom nie był w idealnym stanie. Z tego co mi utkwiło w pamięci była tam wilgoć i przyziemie zżerał grzyb. To były trudne dla wszystkich czasy, brakowało bardzo drogiego koksu do typowego w takich willach ogrzewania. Palono węglem, czasem czymś innym, a bywały lata bez ogrzewania. Szczególnie zimą starszej pani nie było w Zachełmiu i dom stał pusty. Potem gdy Pani Różycka zmarła sprawy potoczyły sie tak jak to opisał Pan Stanisław. Poza tym Zachełmie w czasach o których jest artykuł zamieszkiwali ciekawi ludzie. Artyści baletu Barbara Bittnerówna i chyba jej ówczesny partner, rysownik karykaturzysta Edward Ałaszewski, pisarze Maria i Piotr Kuncewiczowie. Nie wiem czy to wszyscy, ale Zachełmie było z powodu obecnosci tych osób wyjatkową miejscowoscia na mapie Dolnego Ślaska. Było niestety ...
~Chandlasz hińszczyznom 25-12-2018 20:46
UE zrobił dil stulecia. Sprzedał chałupę z ziemią, po to, żeby kupujący mógł ją sprzedać. Tak tylko ekonomiści uczeni mogli postąpić.

Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Sonda

Sezonowa zmiana opon powinna być obowiązkowa?

Oddanych
głosów
1272
Tak
70%
Nie
24%
Nie wiem
6%
Głos ulicy
500+ na każde dziecko?  
TV Dami
Serwis Informacyjny TV Dami Jelenia Góra z dnia 18.04.2019 r.  
Miej świadomość
Mamy zdjęcie czarnej dziury  
Dialogi Jelonki
Krew (zawsze) potrzebna od zaraz
Aktualności
Konferencja rynku pracy subregionu jeleniogórskiego  
Edukacja
Podpisali porozumienie, będą współpracować...  
Copyright © 2002-2019 Highlander's Group