Sobota, 5 grudnia
Imieniny: Krystyny, Sabiny
Czytających: 2600
Zalogowanych: 2
Niezalogowany
Rejestracja | Zaloguj

Osaczeni dzięki Internetowi i telewizji

Wiadomości: JELENIA GÓRA
Piątek, 19 lutego 2010, 8:18
Aktualizacja: Sobota, 20 lutego 2010, 8:21
Autor: Angela
Fot. Angela
W Sądzie Okręgowym w Jeleniej Górze odbyła się kolejna rozprawa w sprawie morderstwa, do jakiego doszło z 2 na 3 stycznia 2009 roku w Karpaczu. Wówczas z rąk dwóch sprawców śmierć poniósł Adrian C. Zabójcy uciekli. Udało się ich namierzyć po emisji telewizyjnego programu policyjnego 997 oraz zdjęciom na portalu „Nasza klasa pl”.

Na ławie oskarżonych o zabójstwo Adriana C. zasiadł Michał Z., student II roku Uniwersytetu Ekonomicznego we Wrocławiu, syn biznesmana posiadającego firmy motoryzacyjne w całej Polsce . Obok niego, ale z wolnej stopy za pobicie ze skutkiem śmiertelnym odpowiadał też Mateusz K.

Podczas wczorajszej rozprawy sędziowie przesłuchali kilku z ważniejszych świadków w tej sprawie. Jednym z nich był właściciel pubu „Kotłownia”, przed którym doszło do szarpaniny, a następnie bijatyki. Mówił on, że do pubu przyjechał zaalarmowany przez swojego barmana. Pytany przez obrońców zeznał, że Adrian C. w chwili jego przyjazdu do pubu był wpół przytomny, leżał na ziemi na lewym boku na końcu baru od strony toalety.

Świadek szczegółowo opowiadał też o tym, w których miejscach widoczna była krew poszkodowanego, ile czasu zajął mu dojazd z domu do pubu, kiedy wezwał policję i ile kroków zrobił Adrian C, zanim upadł przy barze na podłogę oraz czy przez policję zostały zabezpieczone wszystkie ślady krwi w pubie.

Tuż po nim zeznawał kolejny świadek, który jako pierwszy zadzwonił na policję z informacją o tym, kto może być sprawcą zabójstwa. Jego siostra powiedziała mu, że jej kuzynka była z podejrzanymi na imprezie sylwestrowej w Karpaczu, i że są oni podejrzani o zabójstwo. Następnie pokazała mu zdjęcia na naszej klasie. Mężczyzna zdecydował się zadzwonić na policję po obejrzeniu programu telewizyjnego 997.
– Nie znam tego człowieka, nie wiem kim są oskarżeni, zadzwoniłem na policję, bo chciałem pomóc rodzinie tego zamordowanego – mówił drugi świadek.

Następnie sąd przesłuchał siostrę poprzedniego świadka. Dziewczyna twierdziła, że informację o poszukiwanych sprawcach zabójstwa otrzymała od kuzynki, która bawiła się z oskarżonymi podczas sylwestra w Karpaczu. Ona sama kilka dni później również zadzwoniła na policję, jednak nie chciała podać swoich danych osobowych. Co więcej, nie pojawiła się na pierwszej rozprawie i wysłała do sądu list, w którym twierdziła, że boi się o swoje życie.
– To był impuls, że zadzwoniłam na policję, żałuję tego – powiedziała na rozprawie.

Dziewczyna nie potrafiła jednak odpowiedzieć na pytanie obrońcy Mateusza K. dlaczego napisała, że obawia się o swoje życie i dlaczego powiedziała, że żałuje poinformowania policji.

Przypomnijmy: Sześcioosobowa grupka przyjaciół, w tym Michał Z. i Mateusz K., przyjechali na kilka dni do Karpacza na sylwestra. Mieli się dobrze bawić na dyskotekach oraz na stokach w górach, po czym planowali wrócić do swojego miasta – Obornik Śląskich.

Zanim jednak wyjechali, mieli za „głupią minę” zadać przypadkowemu mężczyźnie śmiertelne ciosy pięściami i nożem. Następnie wyjechali z Karpacza. Policja szukała sprawców zabójstwa przez około trzech miesięcy. Prowadzone na miejscu postępowanie nie przyniosło jednak żadnych rezultatów.

Dopiero 14 kwietnia na podstawie zebranych materiałów dowodowych ustalono, że sprawcami są Michał Z. i Mateusz K. Sprawców ustalono po emisji telewizyjnego programu 997. Pokazano w nim portrety pamięciowe sprawców. Zabójcę zdradził między innymi charakterystyczny pasek.

Michał Z. ani Mateusz K. nie przyznają się jednak do zarzucanych im czynów. Mateusz K. powiedział w zeznaniach, że on brał udział tylko w zwykłym pobiciu. Za sprawcę zabójstwa wskazał swojego kolegę, Michała Z. W wyjaśnieniach utrzymywał też, że został uderzony przez Adriana kastetem i stracił przytomność. Ten argument uznano jednak jako linię obrony. Obaj mężczyźnie nie byli dotąd karani. Mieli też pozytywną opinię w środowisku. Teraz grozi im do 25 lat pozbawienia wolności a nawet dożywocie.

Ogłoszenia

Czytaj również

Komentarze (38) Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Copyright © 2002-2020 Highlander's Group