Poniedziałek, 25 stycznia
Imieniny: Miłosza, Pawła
Czytających: 8759
Zalogowanych: 10
Niezalogowany
Rejestracja | Zaloguj

Jelenia Góra: (Nie)straszna mała matura

Środa, 25 kwietnia 2007, 0:00
Aktualizacja: Środa, 25 kwietnia 2007, 19:33
Autor: Angela
Jelenia Góra: (Nie)straszna mała matura
Fot. Krzysztof Knitter
Egzaminy gimnazjalne zakończone. Trzecioklasiści rozpoczęli je we wtorek od części humanistycznej. W środę napisali część matematyczno-przyrodniczą.

Jak mówią zdecydowanie łatwiejsza była wczorajsza wersja, ale i jedna i druga przyniosły sporo stresu. Nic dziwnego bowiem wyniki, które poznają 14 czerwca, przyniosą odpowiedź, którzy ze zdających będą mogli kontynuować naukę w wymarzonej szkole.

Test gimnazjalny to najważniejszy jak do tej pory egzamin w ich życiu. Jedni mówią o tym, że to „mała matura”, inni żartują, że – zwykła kartkówka. Co naprawdę czuli tuż przed pisaniem tegoroczni gimnazjaliści?
– Przede wszystkim stres – powiedział nam Kamil Musiał. We wtorek bardziej się martwiliśmy, bo nie wiedzieliśmy, co nas czeka. Dzisiaj też stres nas nie opuszczał, ale jakoś daliśmy sobie radę. Prawdziwy będzie za trzy lata na maturze – dodał.

Jak mówią zdający, egzaminy były dużo trudniejsze niż ich wersja próbna. Nie przydały się również przybory, które kazano im przynieść nawet na część matematyczną. Powodzenie na środowej części mogła przynieść tylko wiedza przede wszystkim matematyczna, fizyczna i chemiczna.
– Część humanistyczna była o wiele łatwiejsza – powiedział nam Przemysław Siwko. Najgorzej było z matematyką. Tu nie można było się już niczym posiłkować, trzeba było mieć po prostu wiedzę.

Część gimnazjalistów już snuje plany na przyszłość, dlatego ten egzamin jest dla nich taki ważny. Tym razem, w przeciwieństwie do egzaminów szóstoklasistów, konsekwencje niezaliczenia „małej matury” są poważniejsze, choć nie eliminują ucznia z gry.
– Jeśli poszło nam źle, nie dostaniemy się do wybranych szkół – usłyszeliśmy od Przemysława Siwki i Kamila Musiała.

W tym czasie, kiedy jedni będą z niecierpliwością czekali na wyniki egzaminów, inni poczują ulgę i dawno zapomną o jakimkolwiek stresie. Jak to możliwe?
– Zostałem laureatem „zdolnego Ślązaka” - powiedział nam Michał Kwiatkowski. Dopiero teraz to doceniłem. Po pierwsze nie musiałem pisać części matematyczno-biologiczej, poza tym mogę bez większego stresu wybierać dowolną szkołę.

Michał do swoich kolegów przyjechał na rowerze tuż po zakończeniu egzaminów. Kiedy pisali, on mógł oddać się przyjemnościom cyklisty. Jak mówi, warto było się uczyć i zdecydowanie poleca branie udziału w podobnych konkursach, jak ten dzięki któremu już dzisiaj wie, że dostanie się do wybranego „Norwida”.

Taką pewność mają także ci uczniowie, którzy zdecydowali się na kontynuację nauki zagranicą. Jakub Lelo i Arkadiusz Masalski wybrali szkołę w Niemczech. Jak mówią, już są do niej przyjęci więc nie muszą się martwić wynikami egzaminów. Dla nas ten egzamin był tylko formalnością – usłyszeliśmy od nich. Przyszliśmy tu po to, żeby się podpisać – zażartowali.

Niestety nie wszystkim po egzaminie trzymały się takie żarty. Pierwsze wrażenia z powodzenia na tym sprawdzianie większość określała z dużym dystansem. – Poszło mi tak średnio – powiedziała Nicoletta Kasinowska tuż po wyjściu z sali. Zobaczymy, jakie będą wyniki.

Wyniki już w czerwcu. W środę gimnazjaliści zapowiedzieli sobie zrekompensowanie czasu, który poświęcili na przygotowanie i przede wszystkim odstresowanie przy tradycyjnych imprezach.

Ogłoszenia

Czytaj również

Komentarze (18) Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Copyright © 2002-2021 Highlander's Group