• Środa, 18 września 2019
  • Godz. 16:36
  • Imieniny: Ariadny, Ireny, Irmy, Józefa, Stanisława
  • Czytających: 6229
  • Zalogowanych: 14
  • Niezalogowany | Zaloguj | Rejestracja

Nawiedzenie ducha pilnie potrzebne!

Wiadomości: JELENIA GÓRA
Środa, 10 czerwca 2009, 20:59
Aktualizacja: Czwartek, 11 czerwca 2009, 7:36
Autor: TEJO
Fot. TEJO
Brak mówiącego jednym głosem środowiska artystycznego, złe zarządzanie instytucjami kultury i deficyt miłości do własnego regionu – tak uczestnicy dzisiejszej debaty w Biurze Wystaw Artystycznych z cyklu „Obserwatorium Karkonoskie” podsumowali kondycję artystów w Kotlinie Jeleniogórskiej.

– Temat jest tak trudny, że sam zapomniałem, jak brzmi – powiedział na początek Andrzej Więckowski, dziennikarz „Odry”, eseista i medioznawca, pomysłodawca spotkań, autor wstępu i moderator debaty. – Życie artystyczne w Kotlinie. Kotlina w sztuce. Czego nie znajdują u nas artyści? Na tak postawione pytanie odpowiadali: Henryk Waniek, malarz surrealista, pisarz i filozof, Janina Hobgarska, gospodyni spotkania, dyrektor Biura Wystaw Artystycznych, oraz Paweł M. Krzaczkowski, socjolog kultury, znany z organizacji „Recyklingu sztuki” w BWA.

Andrzej Więckowski we wstępie nawiązał do sztuki ekumenicznej i antycznej Grecji. Mówił też o wartości sztuki, która – do czasów, kiedy okazało się, że można być malarzem i nie malować obrazów lub uważać się za poetę i nie pisać wierszy – była zupełnie inaczej traktowana. Nowe pojęcie sztuki pozbawiło jej osobowości, a nawet pojawiły się opinie, że dzieł nie tworzą artyści, ale są one wynikiem zbiorowego aktu twórczego dokonanego w jednym języku rzeczywistości.

Mówca przypomniał słowa Paula Valery’ego, francuskiego pisarza, który podkreślał znaczenie tzw. ducha, nawiedzającego konkretne miejsca. To one stają się kolebką sztuk, kiedy są przez owego ducha natchnione. Tak stało się z Holandią jako miejscem przyjaznym dla malarzy. Podobnie działo się z Paryżem. I – jak szczególnie zaznaczył Andrzej Więckowski – z Wrocławiem, uważanym za miejsce wyjątkowe dla różnych prądów w teatrze. Ale – jak podkreślił autor wstępu – są miejsca, które „duch” skrzętnie omija.

– Lepiej z mądrym zgubić niż z głupim znaleźć – powiedział A. Więckowski nawiązując do mecenasów sztuki, czyli jej sponsorów. – Mecenas może być człowiekiem wrażliwym estetycznie i artystycznie amatorem sztuk wszelkich, czującym ducha. Wtedy bardzo wiele się dzieje. Ale może też być durniem, wtedy nie dzieje się nic. Nie ma nic gorszego, jeśli na ważnych stanowiskach są głupcy, nawet jeśli są to majętni głupcy – usłyszeliśmy. W kontekście zabrzmiało pytanie: jak w tym krajobrazie świata sztuki wygląda Kotlina Jeleniogórska i jej stolica?

Henryk Waniek podkreślił rolę prowincji w procesie twórczym. – To na peryferiach wybijają ożywcze dla sztuki źródła – powiedział. Sprzeciwił się też pomniejszaniu znaczenia mniejszych miejscowości w artystycznym świecie. W tym kontekście Kotlina Jeleniogórska – zdaniem Henryka Wańka – jest miejscem szczególnym, a dowodem tej szczególności jest przywiązanie wielu artystów do poszczególnych miejscowości w regionie. I to zarówno przed 1945 rokiem, jak i po nim.

Dodał, że to właśnie w małych miastach i miejscowościach dokonywane są rzeczy wielkie. Niestety, wizja decydentów w scentralizowanym świecie rzadko sięga poza granice „metropolii”. Henryk Waniek zauważył, że w sztuce musi w końcu dojść do jakiegoś przewrotu. – Odwrócenia się od skrajnej profesjonalizacji form artystycznych – jak to ujął – żeby jej wytwory przestały być nudne.

– Kultura jest nieprzewidywalna i trudno przewidzieć, gdzie pojawi się ktoś znaczący w danej dziedzinie – mówił artysta zauważając, że nie pomoże w tym nawet najbardziej bogaty mecenas. Za przykład podał Włochy czasów Medyceuszy, których uważa za najskuteczniejszych mecenasów sztuki. – Oni nie płacili artystom. Ci byli wdzięczni, jak dostali talerz strawy, ale w sumie pozostawili niepowtarzalnie piękny renesans toskański – powiedział Henryk Waniek.

– Już sama nazwa „kotlina” niesie ze sobą znaczenie ‘kotła’, w którym coś się warzy, a to dobrze wróży regionalnej sztuce – mówił artysta. Wspomniał też o wielkich dokonaniach jeleniogórskich twórców, którzy wyszli ponad regionalizm, głównie w dobrych czasach dla Teatru Norwida. Ale zauważył poważny deficyt „zakochania się” we własnym regionie. Waniek nie traci jednak optymizmu. Dodał, że skoro teraz wiele zjawisk jest w dolnym rejestrze, to dzięki mechanizmowi oscylacji, musi być lepiej. Henryk Waniek zaproponował też, aby pokusić się o wydanie pozycji, która podsumowałaby regionalną historię sztuki.

Janina Hobgarska odnosi wrażenie, że regionalnej sztuce brakuje siły napędu, bo nie ma w regionie młodych twórców. – Wyjeżdżają do większych ośrodków zapowiadając, że być może tu wrócą – podkreśliła dyrektorka BWA. Z drugiej strony zauważa też olbrzymi, aczkolwiek niewykorzystany potencjał twórczy drzemiący w wielu artystach, którzy tworzą w różnych miejscowościach Kotliny Jeleniogórskiej. – Nie bez znaczenia jest także spora liczba instytucji kultury. Powstają też nowe, jak cieplicka Przystań Twórcza. Polepsza się ich baza – mówiła Janina Hobgarska. Wspomniała też o wielkich możliwościach, jakie daje wolność twórcza i przemiany po 1989 roku.

Jednak szefowa Biura Wystaw Artystycznych ubolewa, że w mieście i okolicy nie ma znaczącego i cyklicznego wydarzenia o randze ponadregionalnej. Nie jest wykorzystywana przestrzeń miejska do różnych zdarzeń w sztuce. Brakuje też sztandarowej dla regionu promocji kulturalnej. – Jak powiedział obecny tu Jacek Jaśko, artyści są najlepszymi ambasadorami i potrafią lepiej zachwalić region niż ciągle tak samo wydawane foldery – podkreśliła Janina Hobgarska. W ciepłych słowach wyraziła się o jeleniogórskich fotografikach: Ewie Andrzejewskiej i Wojciechowi Zawadzkiemu oraz skupionym wokół nich twórcach z Jeleniogórskiej Szkoły Fotografii, która jest zjawiskiem znanym w całym kraju i cenionym.

Wymieniła też placówki kulturalne, które tworzą obraz Kotliny Jeleniogórskiej, ale same rzadko tu występują. Są też i artyści rodem stąd, jednak praktycznie nieobecni na lokalnym rynku. – Jeżdżą tam, gdzie jest odbiorca – zaznaczyła. Dostało się samorządowcom, którzy w Szklarskiej Porębie zamiast galerii z rzeźbą Frąckiewicza, woleli sklep z butami. Dostało się i artystom. – Nie ma u nas środowiska artystycznego, które byłoby w stanie wykorzystać potencjał twórczy regionu – powiedziała J. Hobgarska. Wyraziła też żal, że miasto nie dba o stworzenie własnej kolekcji sztuki regionu.

Paweł M. Krzaczkowski rozdał zebranym kilka książek, w tym niemieckojęzycznych, traktujących o wielkich postaciach dawnej sztuki, dziś zupełnie nieznanych: Danielu Stoppe, barokowym poecie, libreciście samego Telemana, który mieszkał blisko Kościoła Łaski i był rektorem Szkoły Ewangelickiej. Wspomniał też o pisarzu Carlu-Wilhelmie Salice-Contessie. – Warto by wydać opracowanie uświadamiające mieszkańcom te fakty – zaproponował.

Zdaniem Pawła M. Kraczkowskiego jeleniogórskie instytucje kultury przyczyniają się do „zamierania miasta”, bo nie tworzą „życia kulturalnego” zgodnego z oczekiwaniami wielu. Mówca nie oszczędził Filharmonii Dolnośląskiej, której zarzucił bardzo ograniczony repertuar. – Brakuje w nim pozycji muzyki dawnej i współczesnej. Opiera się głównie na klasykach i romantykach – mówił. Zaznaczył, że wynika to po części z możliwości muzyków, którzy są w ten sposób kształceni, że potrafią grać te pozycje, które są na afiszu. – Ale istotna jest także tutaj niewiedza – dodał – i dość wąski horyzont świadomości.

Zarządzającym kulturą Krzaczkowski wypomniał też brak wizji programowej, brak wiary w publiczność i nowe zjawiska oraz niekompetencję. Uzupełnił, że oczywiście od tego są wyjątki. Dodał także, że w Jeleniej Górze brakuje kawiarni artystycznej, a takie placówki są w wielu mniejszych miastach. Ale wiąże się to także z brakiem koordynacji wśród samych artystów.

Debacie przysłuchiwało się w sumie niewiele osób (bywały obserwatoria z nadkompletem publiczności). Poza Janiną Hobgarską nie było nikogo ani z dyrekcji placówek kultury, ani z samorządu. Nie przyszło też wielu artystów, których obecności można się było spodziewać. Zauważyliśmy Alinę Obidniak, Andrzeja Boj-Wojtowicza, Jacka Jaśkę, aktora Kazimierza Krzaczkowskiego… Ta lista (nie)obecności potwierdziła w pewnym sensie postawione wcześniej tezy.

Ogłoszenia

Czytaj również

Komentarze (19) Dodaj komentarz

~Prawie stały czytelnik 10-06-2009 21:55
Z "Jelonką.com" to jest extra! Nie trzeba być obecnym na Obserwatorium Karkonoskim, by wiedzieć co i kto mówił. A ostatnie zdanie Autora tekstu jest faktem.
~Obserwator Obserwatorium 10-06-2009 22:06
Czy ten Krzaczkowski pozjadał wszystkie rozumy???? Dopiero co skończył studia, ledwo wychylił się z własnym projektem i stara się zyskać przychylność widzów, a już zraża do siebie mieszkańców Jeleniej Góry, muzyków, artystów i instytucje kulturalne, które wg niego przyczyniają się do zamierania miasta. W tej chwlili to już Pan przesadził, Panie Pawełku. Sam Pan doskonale wie, że, aby cokolwiek zorganizować to przede wszystkim muszą się na to znaleźć pieniędze i odbiorcy. Z tymi drugimi problemu większego nie ma, gdyż jeleniogórzanie nie są zaściankowym społeczeństwem, ale na nadmiar przyznawanych środków finansowych żadna instytucja kultury w tym mieście nie narzeka. Artyści angażują się w wiele przedsięwzięc zupełnie społecznie, w mieście naprawdę wiele się dzieje (jest BWA, Teatr Odnaleziony, cieplicka Przystań Twórcza i Empik). Kalendarz imprez jest naprawdę urozmaicony i wcale nie są to imprezy zacofane światopoglądowo. Jelenią Górę odiwedzają twórcy znani, jak i awangardowi, muzycy, artyści-fotograficy, pisarze. Czy w związku z tym instytucje kultury przyczyniają się do zamierania miasta? A może właśnie robią wszystko, co mogą, aby to zamarłe miasto nieco obudzić???? Panie Pawełku - duuuużo pokory by się Panu przydało i na przyszłość - proszę zapoznać się z programem imprez i wydarzeń w mieście, choćby tych reklamowanych na portalu Jelonka, zanim powie Pan coś równie absurdalnego i obrazi ludzi, którzy starają się wiele dla tego miasta zrobić. Na razie jednak wielki minus dla Pana.
~? 10-06-2009 22:54
nie było nowego dyrektora pana Kocy? pana Nauki nie było? a był pan Szereniuk co odpowiada za kulturę? a była pani Kempisty naczelnik wydziału kultury? jak ci co za nią odpowiadają nie interesują się kulturą to jak wymagać tego od innych....
~jeleniogórzanka1 10-06-2009 23:33
Duch pilnie potrzebny? Jak tak bardzo potrzebują to ja ich mogę nawiedzić.:-) Tylko poczekajcie założę prześcieradło :-)
rymcycymcy 10-06-2009 23:45
Z tymi artystami to same problemy ostatnio. Jakaś prohibicja, czy co ? ;)
~ciamciaramcia 11-06-2009 0:11
to nawet pana Osipika nie było ???
piipi 11-06-2009 0:29
~Polnoc minela ...*Jestem DUCHEM do wynajecia ..uhu,uhu..UHU !!*piipi.
~ Do~Obserwator Obserwatorium 11-06-2009 3:07
Witam serdecznie. Albo się nie zrozumieliśmy, albo się nie rozumiemy. Jestem pełen podziwu dla wielu osób organizujących życie kulturalne w naszym regionie, zauważam przy okazji dość wyraźny brak pomysłowości. Nie wiem, czy Pani (Pan) była (był) obecna (obecny) na spotkaniu i przysłuchiwała (przysłuchiwał) się temu. co mówiłem. Nie chodzi o brak życia artystycznego, ale o jego poziom, zdecydowanie poniżej potencjału mieszkańców i regionu. Myślę, że pokora przydałaby się i Pani (Panu), tzn. traktowanie widzów, słuchaczy. jako ignorantów, co jest regułą, to zdecydowana przesada. Nie tylko o tym była mowa, nie czas na to teraz. Zapraszam do przysłuchiwania się i kolejnych edycji Recyclingu Sztuki. Przy okazji, nie czuję potrzeby oznajmiania zasług dla polskiej kultury, kto wie, ten wie, pozdrawiam serdecznie. Paweł M. Krzaczkowski. Nie Pawełku. Bardzo proszę.
~ 11-06-2009 6:07
Żeby ten Pan Krzaczkowski tak całkiem nie miał racji, to ja bym nie powiedziała. W Filharmonii rzeczywiście ciągle "leci" to samo, z tym że ta proponowana przez Niego "muzyka dawna" to nudna jak flaki z olejem, jakby tak posłuchał tego monotonnego rzępolenia to by Mu się na pewno odechciało, i doceniłby szybko romantyków i klasyków. Muzyki współczesnej trochę rzeczywiście brakuje, ale z nią też należy ostrożnie się obchodzić, bo jakby tak zdominowała filharmonię, to stali bywalcy przestaliby przychodzić. Pewnego razu odbył się koncert muzyki teatralnej takiego jednego współczesnego kompozytora, który nawet był obecny na sali, i co się stało? W połowie koncertu filharmonia się wyludniła o połowę widzów. Wyszli nawet bardzo ambitni dziennikarze. Jestem ciekawa, czy pan Paweł posiada w swojej płytotece dużo płyt z muzyką współczesną (nie z popkultury)? Mnie się kiedyś "udało" nabyć operę bardzo współczesnej kompozytorki, niejakiej Sofii Gubajduliny pod dyrekcją Valerego Gergieva. Połakomiłam się na to dzieło ze względu na osobę dyrygenta. Wysłuchałam tylko raz. I sobie stoi na półce. NIE DA SIĘ tego słuchać z przyjemnością. BEZ przyjemności, owszem. Tylko po co się katować? Jednak uważam, że tak chociaż z jeden raz w kwartale muzycy mogliby zagrać coś współczesnego choćby tylko po to, aby ludzie w Jeleniej Górze mogli być zorientowani CO się teraz tworzy. Bo tego naprawdę trudno się dowiedzieć z mediów; na półkach sklepowych w Jeleniej Górze także nie sposób wychwycić coś współczesnego, czego słuchałoby się z przyjemnością, bo nie ma gdzie tego wpierw odsłuchać. W Empiku do wcześniejszego zapoznania się jest wyłącznie muzyka pop (tutaj wszystko wrzucam do jednego worka - i rock (wszelkie odmiany), i hip-hop i regge i co tam komu przyjdzie do głowy), natomiast te wszystkie "poważne klasyki" leżą sobie na półce i trzeba nabywać w ciemno. A Warszawska Jesień jest w Warszawie, a nie w Jeleniej Górze. Pan Paweł na pierwszy Recykling zaprosił muzykologa, który "pokazał" nieco "próbek" obrazujących trendy w muzyce współczesnej (i chwała za to panu Pawłowi). Mnie się nawet podobało to, co tam usłyszałam. Na pewno nie uciekłabym z filharmonii, gdybym coś takiego tam zagrali. Co do nieobecności władz odpowiedzialnych za kulturę w mieście - przecież oni częstokroć (z małymi wyjątkami) nie przychodzą również na kulturalne imprezy i to nawet wtedy, gdy otrzymają darmowe zaproszenia. Widać to po pustkach w dwóch pierwszych rzędach w przybytkach kultury, które zawsze są zarezerwowane dla vipów (bywają tam wówczas, gdy mają wypowiedzieć osobiście kilka słów lub mają być wymienieni na wstępie imprezy jako osoby zasłużone). Mało który z vipów przychodzi dla własnej przyjemności.
ago. 11-06-2009 6:21
Chyba mnie automatycznie "wylogowało" przy dodawaniu postu.
ago. 11-06-2009 7:28
oczywiście - "gdyby" coś takiego tam zagrali, a nie - "gdybym", jak omyłkowo napisałam w poście z 06:07.
~niemalkontentka 11-06-2009 8:01
Pan Paweł M.Krzaczkowski, który prowadzi (bardzo zresztą interesujący cykl) Recycling sztuki i jest „nieukończonym” doktorem bodajże kulturoznawstwa, uznał za stosowne podsumować za jednym zamachem całą (w Jego przekonaniu) kulturę jeleniogórską. Takie wrzucanie do jednego kotła wielu zagadnień powoduje zamieszanie i niepotrzebny bałagan. Nie mam zamiaru niczego porządkować. Na spotkaniu nie byłam – czego żałuję, ale tylko dlatego, że nie mogłam posłuchać Pana H.Wańka. Niska frekwencja na Sali BWA może świadczyć o tym, że rzeczywiście maleje zainteresowanie kulturą. Mówię tu o widzach , bo „władze od kultury”, zwłaszcza te ostatnie, ani się na niej nie znają, ani jej specjalnie nie lubią i chyba mają to wszystko w nosie. Zajmują ten stołek tylko dlatego, że innego już dla nich nie było w tym partyjniackim powyborczym rozdaniu. Filharmonie, teatry, kina, galerie adresują swoją działalność do widza. Widz wybiera. Jeśli ma go być dużo, trzeba „uśrednić” propozycje. Pytanie tylko, kiedy uśrednianie zaczyna być minimalizowaniem. Edukowanie młodzieży do uczestnictwa w kulturze, czyli przygotowywanie widzów i słuchaczy w całym procesie wychowawczym i dydaktycznym, to także zagadnienie szerokie, ale chyba też niepodejmowane zbyt szeroko w szkołach. Alarmistycznie brzmią dane o stanie czytelnictwa, za jakiś czas może się okazać, że niektóre instytucje kultury w ogóle nie będą potrzebne. A niemieckojęzyczne książki prezentowane przez p.Krzaczkowskiego ? No cóż istnieją całe dziedziny sztuki nieopisane w Polsce, czy też nietłumaczone. Wszak wydawanie takich niszowych pozycji nie przynosi żadnego zysku … Ostatnio, przechodząc prze halę wrocławskiego dworca PKP, spostrzegłam duże stoisko, na którym wyprzedawano książki wydane przez Ossolineum, daleka byłam jednak od refleksji, że oto „literatura trafia pod strzechy” … Sama od wielu miesięcy szukam „Króla Rogera” Szymanowskiego – i nie ma. To jest niespotykane w innych krajach, szanujących i promujących swoją kulturę. Wystarczy pojechać na południe lub zachód … Nie same instytucje kultury tworzą życie kulturalne miasta – to jednak i druga strona : artysta – odbiorca. Chyba także i trzecia – mecenas, czyli w tym wypadku władza … A kawiarnia artystyczna ? Może by i przesiadywali tam artyści, tylko proszę znaleźć właściciela, który uruchamiając taki lokal z góry nastawi się na straty albo niewielki zysk …
~Janette 11-06-2009 8:38
Słusznie Więckowski i Krzaczkowski mówili o niskim poziomie w instytucjach kultury i niekompetencji tych, którzy kulturą u nas zawiadują. Nigdzie pewnie nie jest idealnie, ale wydaje się, że u nas pod tym względem jest wyjątkowo.
~do Janette 11-06-2009 9:03
Takie te instytucje kultury są, jakie ich finansowanie. W mieście jest ich niewiele i każda robi wszystko, co może, dysponując taki środkami, jakie ma. Za darmo chcieliby wszyscy, ale czy artyści zawsze muszą być społecznikami? Dobrze byłoby zorganizować koncert np. Madonny w Jeleniej Górze, ale czy nas na to stać???
kazimierzp 11-06-2009 9:31
Z własnego zainteresowania byłem na wielu Obserwatoriach, ale na tym akurat nie! Czytam za to regularnie relacje z każdego. Informacja że nie było nikogo z samorządowców mija się lekko z prawdą, na zdjęciu nr 13 jest radny Wiesław Tomera! Pani Kempisty którą ktoś na forum wymienił ma połamany bark i nigdzie, dopóki nie skończy się kuracja, nie chodzi! Wracając do meritum czyli tematu samego spotkania! Niedawno były cykle wystaw "Wokół Wielkiej Góry", "Dolina Pałaców i Ogrodów", "Wokół Jeleniej Góry" które łącznie z wydanymi z tej okazji albumami-katalogami pokazywały wlaśnie Kotlinę Jeleniogórską jako krainę od lat pełną artystów, sztuki! Nie było w tych zdarzeniach artystycznych tonów minorowych! Rzeczywiście Kotlina Jeleniogórska wraz ze swą stolicą Jelenią Górą nie oferuje każdemu to czego on by oczekiwał bo nie ma takiego ośrodka na świecie który mógłby spełniać dosłownie wszystkie kulturowe zachcianki! Kultura rozumiana jako twórczość to mówiąc prozaicznie towar! Jest twórca który chce sprzedać swoje dzieło i musi być nabywca który to dzieło zechce kupić! Na to aby znalazł się kupiec na te dzieła z "wyższej półki" musi się go najpierw wychować i ukształtować. To akurat w naszym mieście się robi, np praca z dziećmi i młodzieżą Grzegorza Jędrasiewicza w BWA, letni teatr w Animacji i Norwidzie tak ciekawie pokazywany choćby na stronach Jelonki, bardzo dobre pracownie plastyczne w JCK, czy też fotograficzna przy Muflonie. Czwartki popołudniu w Muzeum Przyrodniczym - pełne ciekawej młodzieży! Wracając jeszcze do zarzutu do nieobecności władz samorządowych. Miałem w swym życiu 4 lata że pełniłem funkcję wiceprezydenta miasta, bywałem na wielu wernisażach, wystawach, spektaklach, koncertach i wierzcie mi nie da się wszędzie bywać, często też nie chce się bywać bo akurat nie wszystko może nam odpowiadać, a być tylko "bo wypada"!?! Na niektóre obserwatoria nie chodzę bo nie odpowiadają mi niektórzy rozmówcy pana Więckowskiego, na wczorajszym akurat bardzo chciałem być, ale nie wyszło! Ciekaw jestem jakie będą dyskusje gdy rząd zechce wprowadzić swoje, zapowiadane zmiany w organizacji i finansowaniu kultury!?! Kazimierz Piotrowski
~bunia 11-06-2009 10:32
A co to jest Cieplicka Przystań kultury???? to jest pani, może dwie, które kupują koncerty i sprzedają na nie bilety . Jak to jest kultura, to ja dziękuję. A gdzie jest mecenat Miasta??? gdzie sa pieniądze na przygotowanie wystaw naszych artystów , aby mogli zaprezentować się w kraju i za granicą, przecież malarz, fotograf takiej kasy nie ma. A swoją drogą kto tak naprawdę odpowiada za kulturę w mieście Jelenia Góra? a co z kulturą i twórcami z terenu??? dlaczego nie założą fundacji? nie pokażą się??? Może Pani Agata Dzida z Pałacu Staniszów zrobi to za nich???? ostatnia galerai, gdzie sprzedawano obrazy (Felix na Placu Ratuszowym) zaraz też będzie sklepem z butami
~za 11-06-2009 12:54
To nieprawda,co piszecie! Przecież od początku kadencji wdrażany jest świeradowski model zarządzania kulturą. To Wy nie potaficie sprostać tej przecudownej idei, kapitalnym pomysłom, ponadczasowym rozwiązaniom, niekonwencjonalnym inicjatywom i porywającym przedsięwzięciom...
~wśibski 11-06-2009 12:56
Czy jest ktoś w stanie wyjasnić co to jest "Cieplicka Przystań Twórcza? Czym się zajmuje? Jak wygląda dzień pracy zatrudnionych tam osób?Co Cieplice zyskały jako uzdrowisko?
~do wścibski 16-06-2009 18:02
co to jest "Cieplicka Przystań Twórcza" i co ma z tym wspólnego piszący tu posty pan Piotrowski?dodam....

Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Copyright © 2002-2019 Highlander's Group