Panie bibliotekarki i Panowie bibliotekarze z jeleniogórskiej Książnicy Karkonoskiej proponują kolejne tytuły, po które – ich zdaniem – warto sięgnąć. Piszą o nich w swoich recenzjach. Zapraszamy do lektury.
Cieplice mityczne / tekst: Ryszard Grzywacz, ilustracje: Andrzej Sharan
Wydawnictwo AD REM 2025. „gdyby pytali gdzie chciałbym zasypiać odpowiem w cieplicach dlaczego?”
Otwórz tę wyjątkową książkę o Cieplicach. Książkę drżącą od słów, słów wypełnionych uważnym spojrzeniem na bliskie sercu miejsce. Książkę, gdzie każda strofami opowiedziana opowieść staje się najmilszym sercu przewodnikiem po drobiazgach.
Płynąc przez kolejne strony wierszy trudno oprzeć się wrażeniu, że nawet cieplicki deszcz „nabłyszcza dachy” z większą ekspresją, niż gdziekolwiek indziej. Ale to nie wszystko. Bowiem publikacja nie dość, że niesie nas meandrami słów po zaułkach uzdrowiska, to jeszcze kipi od obrazów, które przyprawiają o zawrót głowy.
Ryszard Grzywacz i Andrzej Sharan stworzyli lśniącą migotliwym blaskiem kompozycję słów i obrazów, której czytelnik najpełniej doświadczy poprzez osobisty kontakt z materią, jakim jest wydana wspólnie publikacja. A kiedy już Czytelnik jej dotknie, to poczuje wciągający do środka nurt…
Szlachetne słowo wstępne pióra Jędrzeja Solińskiego jako próba odpowiedzi na pytanie:
Cieplice mityczne – czyli jakie? – prowadzi czytającego do wyrażonej refleksji:
„A więc Cieplice mityczne są, by przewrotnie nawiązać do Ivana Stranskiego – raczej wszystkim, niż niczym, historią raczej prawdziwą niż fałszywą, raczej objawieniem niż oszustwem i w końcu, co być może jest tu najważniejsze, są raczej archetypem niż stereotypem” / Jędrzej Soliński [ze słowa wstępnego].
Książka dostępna w Dziale Regionalnym z Czytelnią.
(gaj)
Ofiarowana. Lisa Pulitzer, Jenna Miscavige Hill
Reportaż „Ofiarowana” to przerażająca historia o dorastaniu i życiu w szeregach scjentologicznej sekty. Z opowieści bratanicy przywódcy scjentologów wyłania się obraz miejsca, gdzie człowieczeństwo i empatia dawno odeszło w zapomnienie, miejsca, gdzie rodzina jest wartością podrzędną, bo liczy się jedynie dobro sekty.
Przejmująca historia Jenny „wciska” czytelnika głęboko w fotel, niejednokrotnie wywołując reakcje - niemożliwe. Odbieranie dzieciństwa dzieciom, rodzicom ich dzieci, poczucia własnej wartości, prawa o decydowaniu o sobie, prawa do miłości czy do potomstwa – to tylko nieliczne przewinienia tej sekty.
Do tego naciąganie ludzi na wpłaty na „kościół”, gdzie często były to olbrzymie pieniądze. „Ofiarowana” jest książką, która budzi w czytelniku sprzeciw i niezrozumienie, jak można było dopuścić do takiej sytuacji – zapominamy, że osoby pozostające w sekcie często nie mają pełnego obrazu sytuacji, a ich wolność jest albo odbierana krok po kroku, albo są, jak Jenna, wychowywani w takim rygorze. Żeby to zmienić potrzebne są właśnie takie „spowiedzi”, nawet jeśli temat uwiera i wywołuje trudne emocje.
„(…) Podczas mojego pobytu na Ranczu bardzo rzadko ktoś się ośmielił stwierdzić, że uważa tę pracę za zbyt ciężką albo wyczerpującą, zapewne dlatego, że dorośli tak nie uważali.(…)Kiedyś jednak (…) robotnicy najemni złożyli skargę, że widzieli kilkoro spośród młodszych dzieci niosących drewnianą belką. Uznali, że są zbyt małe, by wykonywać tego rodzaju prace. (…) Po owej skardze robotników nie mogliśmy pracować w ich pobliżu”.
„(…)Większość członków Sea Org brała ślub w młodym wieku z kilku powodów. Przede wszystkim nie wolno było uprawiać seksu przed ślubem. Ponadto małżeństwom pozwalano mieć osobny pokój – nie trzeba było już mieszkać z siedmioma współlokatorami. Znałam mnóstwo ludzi, którzy wzięli ślub, mając piętnaście lat.(…)Z powodu obowiązujących we Flag przepisów nie wolno nam było mieć dzieci(…)”.
„(…) Zaczęło się od pytania (…) czy uprawiałam seks z Dallasem? Potem zaczęła mnie wypytywać o każdy szczegół – gdzie, kiedy, jak, ile razy, jak długo. Co prawda spodziewałam się drobiazgowego przesłuchania, ale te tak ingerujące w moją prywatność pytania wprawiły mnie w zakłopotanie. Miały mnie nie tylko poniżyć, ale wręcz sponiewierać. Znakiem rozpoznawczym dobrego śledczego była gotowość ingerowania w prywatność (…)”.
Książka dostępna w zbiorach Książnicy Karkonoskiej.
(AS)
Ręcznikowiec. Tekst: Joanna M. Chmielewska; ilustracje: Emilia Dziubak (opowiadanie 5+)
A co gdybyście pewnego dnia znaleźli w łazience… Ręcznikowca? Jedni powiedzą, że to tylko ręcznik, który spadł na podłogę i nieco dziwacznie się ułożył. Jednak ludzie z bogatą wyobraźnią dostrzegą w nim nietuzinkowego stworka. A ten ma przy tym bardzo niezwykłe zdolności, niczym głos sumienia lub milczący mędrzec, potrafi uzdrawiać członków rodziny Alka (włącznie z nim samym).
Historia obmyślona przez Chmielewską w zabawny sposób upomina serce i wskazuje, by patrzeć uważniej, myśląc przy tym o odczuciach innych. Tytułowy stworek przemienia bohaterów właściwie samą swoją obecnością i niejedna mama chciałaby mieć takiego w domu, jeżeli i on zmotywowałby syna do wrzucania skarpetek do kosza z praniem, córeczkę-słodkojada do chrupania marchewek, a zakochaną nastolatkę do wybierania ukochanego z głową.
Mnie szczególnie poruszyła historia bezdomnego Piotra oraz tego, jak odrobina uprzejmości przemienia samotne serce. Joanna M. Chmielewska nie potrzebowała wielu słów, by napisać opowiadanie, które pozostaje w pamięci, ogrzewając serce, jak ogrzewa nas po kąpieli miękki, puszysty ręcznik.
Tekstu dopełniają sympatyczne ilustracje oraz zabawna okładka. Emilia Dziubak to ilustratorka takich książek jak „W pogoni za życiem”, „Dziewczynka z parku”, czy serii o Pożyczalskich. Jej prace są barwne, przyjemne dla oka, pełne plam i krągłości, przy tym przypominają dziecięce obrazki. Duża liczba szczegółów sprawia, że warto do nich wracać po kilka razy, odkrywając raz za razem kolejne detale i emocje na twarzach postaci.
Polecam do wspólnego czytania dla całych rodzin, jak i dla każdego młodego czytelnika (szczególnie takiego, który wszędzie po domu rozsiewa swoje brudne skarpetki).
„Ręcznikowiec” znalazł swoje miejsce w Bibliotece Dziecięco-Młodzieżowej, w dziale opowiadań dla młodszych dzieci.
=Tekst: mkc