Trwa spuszczanie wody z Jeziora Pilchowickiego, związane z planowanym remontem zapory. Sytuacja ta budzi duże zainteresowanie i niepokój – szczególnie wśród wędkarzy oraz miłośników przyrody, którzy zastanawiają się, co stanie się z rybami żyjącymi w zbiorniku i czy przetrwają całą operację.
Jak się okazuje, działania nie są pozostawione przypadkowi. Wykonawca inwestycji, firma Naviga-Stal, zawarł umowę z firmą Fish Projekt z Olsztyna na przeprowadzenie specjalistycznych odłowów ryb.
Plan zakłada, że odłowione ryby będą transportowane do pobliskich zbiorników – Wrzeszczyna oraz Perły Zachodu – znajdujących się w tym samym obwodzie rybackim.
Dzięki temu mają one trafić do środowiska możliwie najbardziej zbliżonego do dotychczasowego.
Same odłowy będą jednak możliwe dopiero po uzyskaniu wymaganych zgód administracyjnych. Chodzi m.in. o decyzję Marszałka Województwa Dolnośląskiego, który musi dopuścić prowadzenie połowów bliżej niż 50 metrów od urządzeń hydrotechnicznych, a także w okresach i dla gatunków objętych ochroną. Niezbędna jest również zgoda Wód Polskich z Wrocławia. Przewiduje się, że procedury formalne zakończą się na przełomie kwietnia i maja.
Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, odłowy rozpoczną się w drugiej połowie czerwca lub na początku lipca.
Ryby będą łowione przy użyciu sieci, jednak na tym etapie nie da się określić, ile osobników uda się odłowić.
W mojej opinii nieunikniony jest scenariusz, przy którym znaczna część ryb przemieści się za pomocą upustów dennych poniżej zapory - mówi Paweł Kłobucki rzecznik prasowy Okręgu Polskiego Związku Wędkarskiego w Jeleniej Górze. - Będzie to bezpieczne dla ryb, pod warunkiem, że proces ten przebiegnie stopniowo i będzie ściśle monitorowany oraz wspomagany przez osoby zaangażowane w odłowy i ochronę ichtiofauny.
Cała operacja jest więc dużym wyzwaniem logistycznym i przyrodniczym, ale – jak zapewniają odpowiedzialne podmioty – podejmowane działania mają na celu maksymalne ograniczenie strat i ochronę ryb zamieszkujących Jezioro Pilchowickie.