• Poniedziałek, 18 listopada 2019
  • Godz. 9:15
  • Imieniny: Anieli, Romana, Klaudyny, Karoliny
  • Czytających: 5497
  • Zalogowanych: 9
  • Niezalogowany | Zaloguj | Rejestracja

Jelenia Góra w czasach „złotego wieku” miasta (cz. 4)

Wiadomości: Jelenia Góra
Poniedziałek, 8 lutego 2016, 8:24
Aktualizacja: Wtorek, 9 lutego 2016, 13:05
Autor: Karolina Matusewicz
Widok Jeleniej Góry od południowego wschodu
Fot. Archiwum S. Firszta
Handlowym, administracyjnym i kulturowym centrum Jeleniej Góry w XVIII wieku była najstarsza część miasta, zawarta w dawnych murach miejskich. Ośrodkami ówczesnego przemysłu i znacznej części wytwórczości, a także miejscami rekreacji i wypoczynku (najbogatszych mieszczan) były przedmieścia.

W Jeleniej Górze było ich trzy: Przedmieście Wojanowskie, rozbudowujące się tuż za Bramą Wojanowską przy drodze do Wojanowa, Przedmieście Bramy Długiej, rozbudowujące się tuż za Bramą ulicy Długiej przy trakcje do Cieplic oraz Przedmieście Bramy Zamkowej, przed Bramą Zamkową w kierunku Jeżowa Sudeckiego i Legnicy. Za tym przedmieściem, za Bobrem, była jeszcze osada przedmiejska przy drodze do Jeżowa Sudeckiego, nazywana Sechs-Städle, a za nią kilkanaście domów, tzw. Waldhäuser.

- Każde przedmieście miało swój własny klimat i różne rozplanowanie, ale jak przystało na miasto – „imperium woali”, we wszystkich tych miejscach widoczne były ślady właśnie tej działalności: magazyny włókien lnianych, domy tkaczy, bielarnie i farbiarnie. Jelenia Góra, leżąca w miejscu łączenia się Kamiennej z Bobrem od południowego-zachodu, zachodu i północy, otoczona była dolinami rzecznymi, na których od strony miasta ulokowały się bielarnie należące do jeleniogórskich kupców. Pasy lnianego płótna, szerokie na łokieć i długie na 9 metrów, suszyły się na trawie (w ciepłe dni) lub na specjalnych rusztowaniach (w dni zimne) na słońcu (bieliły się). Wszystkie nadrzeczne łąki pokrywały pasy lnianego płótna. Każdy wjeżdżający do Jeleniej Góry widział to już z daleka, a wjeżdżając na przedmieścia musiał słyszeć stukot setek warsztatów tkackich, które tam pracowały. Jakże przepiękny musiał być widok z murów miejskich i wież na okolicę, gdzie na tle zieleni lasów, pól i pastwisk cała okolica bieliła się od lnianych płócien – opowiada Stanisław Firszt, dyrektor Muzeum Przyrodniczego w Jeleniej Górze.

Bielarnie na Przedmieściu Wojanowskim, należące do Johanny Dorotei Rüfferin i Anny Marii Gottfredin, leżały nad Młynówką i Bobrem w okolicach dzisiejszych ulic Obrońców Westerplatte, Rodzinnej, Osiedla Robotniczego i Czeczota. Pracowali w nich bielarze: Barbara Dittmann, Gottfried Heilmann i Gottfried Dittmann oraz ich pomocnicy: Tobias Hennig, Christian i Gottlieb Rülcka. Tutaj mieszkali też: rzeźniczka Maria Rosina Sännertin i hodowcy Gottfried Schwerdiner, Gottlieb Siegmund Fischer, Johann Christoph Hoffmann i stary młynarz Johann Gottfried Junge. Nieco powyżej nadrzecznych łąk mieli swoje domy tkacze: Kilianchen, Kahl, Kriegel, Hämpel, Sekmietin, Hoffmann i Wissner. W tej części przedmieścia znajdowały się też stodoły, szlifiernia i dom ogrodowy Rüfferów. Tutaj na potrzeby tkaczy i bielarzy prosperował szynk piwa pruskiego, prowadzony przez Marię Magdalenę Kilian, która zatrudniała pomocnika Christopha Effnera. Bardziej na południe, w kierunku kościoła ewangelickiego (dzisiaj kościół pw. Podwyższenia Krzyża Świętego), przy obecnej ul. Kilińskiego, mieszkali przede wszystkim tkacze: klany rodzinne Sommerów i Seidelów, a także Melige, Knoblauch i Reitknecht, jeden tkacz adamaszku David Hebler i farbiarz Jacobi. Swoje domy (niemieszkalne) mieli tu kupcy Mentzel, Ihle i Tschanter. Mieszkali tu także i pracowali: garncarz Joseph Bleymüller, piekarz Mehlbeer, rzeźnik Orter, cieśla Grossrosin, szewc Püchel, wytwórca grzebieni tkackich Anton Runge, pappiernik Scholze, dziewiarz Kilian, garbarz Adolph i grabarz Günther. W tej części przedmieścia znajdowało się też dużo szop, sierociniec, zbrojownia, szynk prowadzony przez Gottfrieda Hoffmanna i piwiarnia Heinricha Mentza.

- Na wyżej położonych terenach, wzdłuż dzisiejszej ul. 1 Maja rozlokowali się od Bramy Wojanowskiej aż do cmentarza i kościoła ewangelickiego kupcy i rzemieślnicy. Tuż za bramą mieszkali: ślusarz Dittmann, cukiernicy Tietz i Geissler, kuśnierze Schuster i Eymann, posadzkarz Fromhold, balwierz (cyrulik) Rüchter i kowal Rachhals. Na północ, przy dzisiejszej ul. Górnej mieszkali: tkacz Stoppe, Płóciennik Schädel i szewc Weissig. Dalej w kierunku kościoła swoje domy mieli: kupcy ( Beyer, Reichstein, Gottfried i Bammgart), radca handlowy Anders, sekretarz prawny Cotta i handlowiec Jessner. Większość posesji zajmowali rzemieślnicy: piekarze (Tschörner, Neumann, Littmann, Pusch, Keller), działający na potrzeby innych pozostałych. A oprócz ludzi związanych z lnem i tkaninami, tzn.: Płóciennika Baltazara Friese, krojczego płótna Johanna Maywalda, tkaczy adamaszku Carla Friedricha Schleriera i Johanna Christophera Heblera oraz malarza Siegmunda Seiferta działali tu też: kowale (Puschmann i Grosser), kowal w miedzi Christoph Carl Stäncher, stelmach Müller, rymarz Brendel, ślusarz Wolf, siodlarz Felcke, szewc Schwanitz, murarz Demus, powroźnicy Weiss i Hellge oraz iglarz Gittlieb Reischstein – mówi S. Firszt.

Część mieszkańców Przedmieścia Wojanowskiego zajmowała się zawodowo nietypowymi zajęciami, tak jak: rusznikarz Gotfried Hoger, ludwisarz Johann George Seifert czy rzeźbiarz Anton Leopold Bechert, syn Josepha Antona Becherta, autora rzeźby Neptuna (dzisiaj znajduje się przy fontannie w Rynku). Na uwagę zasługują znajdujące się tutaj aż trzy pracownie garncarskie Josepha Beckerta, Johanna Helbinga i Gottloba Ossmana. Przy kościele ewangelickim mieszkał grabarz Elias Knobloch, a do obsługi znajdujących się tutaj ogrodów ogrodnik Gottfried Kirchmer. Przy Shildaner Gasse (dzisiaj ul. 1 Maja) znajdowały się dwa kościoły, szkoła ewangelicka, poczta, remiza, dom dzwonnika i bardzo dużo innych mniejszych budowli, takich jak szopy, składy, stajnie i stodoły.

- Bardziej na południe od głównego traktu Przedmieścia Wojanowskiego, w rejonie dzisiejszych ul. Piłsudskiego, Armii Krajowej, Bohaterów Getta i Pocztowej znajdowały się domy bogatych i mniej zamożnych mieszkańców Jeleniej Góry. Domy posiadali tu: kupcy (Mentzel, Kiessling, Gottsche, Scholtze, Matthes i Böhmer), handlowiec Schweinitz i radca handlowy Stelzer. W większości zabudowane posesje wraz warsztatami i innym zapleczem posiadali tutaj: tkacze (Beyer, Hofmann, Zoysel, Scholtz i Grossjahr), płóciennicy (Hoffman, Rosemisch i Hertheit), dziewiarze (Rösel i Birckin), a także szewcy (Brauner i Schwantz), rzeźnicy (Böhmer, Schörter, Winckler, Seifert i Herold), kamieniarze (Steudner i Halix), siodlarz Herrmann, pilarze (Pratsch i Beyer), murarz Zeysel, murarz Schönbach, cieśla Wecke, stolarz Brendelin, garbarz biały Overfeld i garncarz Löffler. Tutaj mieszkał też urzędnik do spraw żebractwa Anton Moyes i specjalista od ogrodów ozdobnych o polsko brzmiącym nazwisku Tobias Kochinsky. Dużą grupę mieszkańców stanowili tutaj czeladnicy i robotnicy dniówkowi (Eckert, Hoffmann, Wenzel, Hartmann i Schenkin). Część mieszkańców tej dzielnicy (przedmieścia) lubiło zapewne mocne trunki, bowiem funkcjonował tutaj szynk alkoholowy prowadzony przez Heinricha Wernera – opowiada dyrektor Muzeum Przyrodniczego.

Na południe od Bramy Ulicy Długiej rozciągało się Przedmieście Bramy Długiej. Obejmowało ono dzisiejsze: Plac Niepodległości, ul. Poznańską, Chrobrego, Groszową, P. Skargi, J. Korczaka, M. Skłodowskiej-Curie, Grabowskiego, część ul. Piłsudskiego. Była to, jakbyśmy dzisiaj powiedzieli, typowa dzielnica przemysłowa. Na łąkach wzdłuż rzeki Kamiennej znajdowały się bielarnie należące do kupców: Buchsa, Hartmanna, Mentzela i żony doktora Adama Christiana Thebesiusa. Pracowali w nich bielarze: Krebs, Siegert, Neumann, Chrisitan Schöchel, Benjamin Stumpe, Gottlieb Fischer, Gottlieb Reichstein i Rülcke. Tu też znajdowała się maglarnia tiulu prowadzona przez panią Forellin. Bliżej centrum miasta znajdowały się domy z warsztatami tkaczy. Wśród nich było wiele klanów rodzinnych, np. Böhmeltów, Hornigów, Weichenhahnów czy Kahlów, a także Dittmann, Hoffmann, Ketzler, Hellge, Jämpfer, Giller, Hincke, Schindler, Volckert, Leupold, Roch, Röseel, Pusch (te nazwiska powtarzają się tak w tej części miasta, jak i w innych przedmieściach). Na ich potrzeby działali: wytwórca grzebieni do tkanina Gottlieb Albrecht, krojczy (Ludewig, Menzel, Schröter, Aust i Friedrch) i farbiarze (Jacob i bracia Jacobi). Na tym przedmieściu mieszkali: kupcy (Fritsche, Berndt, Hillger), handlowcy (Hennig, Walther), a bogaci kupcy, tj. Buchs, Mentzel, Baumert, Höffisch, mieli tu swoje domy ogrodowe (wille podmiejskie).

- Przedmieście to, jak każde inne, zamieszkiwali wytwórcy i rzemieślnicy działający na potrzeby innych: rzeźnicy (Brückner, Weinrich), ślusarz Münchmeger, kowale Andreas Michael oraz o polsko brzmiącym nazwisku Paul Salewsky, powroźnik Lichtenstein, murarz Seydel, stolarze (Kallinisch, Menzel, Reichstein, Hennig), szewc Westphal, cieśle (Alert, Bredow), bednarz Adolph, siodlarz Heinemann, garncarz Stein, piekarz Teichmann, rynniarz Seifert i mydlarz Steige. Tu oprócz krawcowej Jonathan mieszkał jedyny kapelusznik w mieście – Paul Gottlieb Davers. Zastanawiająca jest duża ilość zamieszkujących tu wytwórców noży (rodzina Bartsch i rodzina Leder). Mieszkał tu też jedyny śmieciarz Christian Reinhold. Wiadomo, że miasto posiadało jedno wysypisko śmieci, gdzie wywożono wszystkie odpady, zniszczone, zużyte i niepotrzebne rzeczy i przedmioty. Niestety nie wiadomo, gdzie się ono znajdowało. Jego odkrycie będzie w przyszłości nie lada gratką i sensacją archeologiczną, bowiem dawne śmietniki dla archeologów to prawdziwe skarbce – mówi Stanisław Firszt.

Ogłoszenia

Czytaj również

Komentarze (10) Dodaj komentarz

~ 8-02-2016 12:13
Złote czasy za Niemca a teraz panie to Wieś !
~JG 8-02-2016 15:41
Ten cykl to świetna sprawa! Warto "podsunąć" młodzieży:-)
~fdv 8-02-2016 16:50
super artykuł .czekamy na cd.
~ 8-02-2016 18:23
Czeka nas wiek czarny !!!
~gluś 8-02-2016 22:32
fantastyczna inicjatywa, bardzo cenne informacje czekam na ciąg dalszy :) dziękuję autorowi
~Tosia11 8-02-2016 23:22
Do internauty z pierwszego wpisu. Drogi (a) Polko ( Polaku) trochę więcej narodowej dumy życzę, bo nie jest z nami tak źle, a nieniecka zaradność i poczucie estetyki plus higieny to mity, nie zawsze mające pokrycie w rzeczywistości. Np. moja Mama musiała zwalczać pluskwy pod tapetami i w meblach, kiedy zajęła mieszkanie po Niemcach
~wydojony za PO 9-02-2016 7:22
Za PRL to były złote czasy .Na poligonie pasło się 250 krów na 46 gospodarzy Czarnego II. Teraz mamy psie odchody zamiast krowich placków i francuską marchewkę na talerzu. Brzuchy od chemii piwnej i sztuczne ognie w Sylwestra a nawet w czasie balang elity urzędniczej kliki w ciągu roku. PETARDY nagminnie w użyciu .Jest to Kultura nie krowia lecz Kultura Wilcza złotego szpicla, tajniaka, donosiciela, złodzieja, oszusta i kłamcy urzędnika. Po co komu niemiecka historia zamiast polskiej z czasów np.Bolków książąt polskich na tym terenie sprawujących władzę sprawiedliwą
~do 07:22 9-02-2016 10:00
Wydojony to ty masz mózg z rozumu.Weź 500zł od swojego guru i napij się berbeluchy to może ci się polepszy i nie będziesz tak bredzić.
~Mariusz Synówka 9-02-2016 17:01
"Przy Shildaner Gasse (dzisiaj ul. 1 Maja)"... - powinno być Schildauer Gasse.
~wydojony PRZEZ PO 9-02-2016 19:05
Uderz w stół to scyzoryk w użyciu ,jak to prawda boli. Kwiczcie , miałczcie i ryczcie sobie zbieranino PO uczcie kacyk zawitał na czerep? Hi, hi hi hi, hu, hu, hu i tralalala

Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Copyright © 2002-2019 Highlander's Group