• Niedziela, 21 kwietnia 2019
  • Godz. 21:08
  • Imieniny: Anzelma, Bartosza, Feliksa
  • Czytających: 4892
  • Zalogowanych: 7
  • Niezalogowany | Zaloguj | Rejestracja

Druga odsłona rodu Schaffgotschów. Aktualizacja

Wiadomości: Jelenia Góra
Poniedziałek, 30 września 2013, 7:22
Aktualizacja: Wtorek, 1 października 2013, 10:29
Autor: Mea
Fot. Archiwum Muzeum Przyrodniczego
Wśród przedstawicieli rodu Schaffgotschów, jedną z wybitniejszych i jednocześnie tragiczną postacią był Hans Urlyk Schaffgotsch, który żył na przełomie XVI i XVII wieku. Osiągnął bardzo wiele, ale pod koniec życia wszystko stracił. Późniejsi Schaffgotschowie zawsze wspominali go, jako jednego z najznaczniejszych w rodzinie.

- By mówić o historii Hansa Urlyka Schaffgotscha trzeba pamiętać, że na początku Schaffgotschowie byli katolikami. Jednak po wystąpieniu Martina Lutra w 1517 r. większość światłych i możnych z cesarstwa przeszła na protestantyzm. Urlyk I z rodu Schaffgotschów, zwany „rycerzem bez skazy” już w 1526 r. stał się ewangelikiem. Od tego czasu większość Schaffgotschów była ewangelikami. Jednym z nich, urodzonym w 1595 r. na zamku w Gryfowie, był Hans Urlyk Schaffgotsch - późniejszy pan Gryfowa, Chojnika, wolny pan stanowy Żmigrodu oraz właściciel Kowar i Prusic. Pod koniec swego życia był nawet cesarskim generałem kawalerii (ilustracja nr 1) – opowiada Stanisław Firszt, dyrektor Muzeum Przyrodniczego w Cieplicach.

Na jego czasy przypadła wojna 30-letnia, tragiczna w skutkach także dla rodu Schaffgotschów. Hans Urlyk Schaffgotsch (ewangelik) był podwładnym cesarza Habsburga. 18 października 1620 r. ożenił się z Barbarą Agnieszką, księżniczką piastowską (ilustracja nr 2), córką Joachima Fryderyka księcia legnicko-brzeskiego, a jednocześnie siostrą Jana Chrystiana, księcia brzeskiego i Jerzego Rudolfa księcia legnickiego. W konsekwencji po latach Hans Urlyk był wujem księcia Christiana legnicko-brzesko-wołowskiego, który był ojcem ostatniej Piastówny, księżnej Karoliny i ostatniego Piasta Jerzego Wilchelma. W ten sposób
Schaffgoczowie połączyli swoje losy z rodem Piastów, w momencie, gdy ród Piastów już wymierał. Odczuł to później wnuk Hansa Urlyka Schaffgotscha, który stał się spadkobiercą także rodu Piastów.

- W 1620 r. doszło do decydującej bitwy na terenie Czech pod Białą Górą, podczas której cesarz Ferdynand II Habsburg pokonał protestantów i włączył Czechy do swego dziedzictwa. Wówczas to prezydent kamery wrocławskiej Karol Hannibal von Dohna wystąpił do cesarza o skazanie Hansa Urlyka Schaffgotscha na karę śmierci. Uchronił go od kaźni książę elektor saski, który wstawił się za Schaffgotschem – podkreślał dyrektor.

Cesarz jednak nie ufał pokonanym ewangelikom i w 1621 r. Schaffgotsch musiał mu złożyć przysięgę wierności. W latach 1626-1632 Hans Urlyk Schaffgotsch był w służbie cesarskiej. Dowodził pospolitym ruszeniem na Śląsku. Gromadził wojska przeciwko ewangelikom, samemu będąc ewangelikiem. W 1633 r. został mianowany do stopnia generała kawalerii i walczył też przeciwko swoim szwagrom Piastom - książętom Jerzemu Rudolfowi i Janowi Christianowi. Zdobył dla cesarza Złotoryję, Chojnów i Zamek Grodziec.

- Pan na Chojniku i w Cieplicach w styczniu 1634 r., udał się do Pilzna, gdzie podpisał kolejną deklarację wierności, tym razem księciu Frydlandu Wallensteinowi, dowódcy wojsk cesarskich, który okazał się zdrajcą, spiskującym przeciwko cesarzowi. Kiedy sprawa wyszła na jaw, cesarz kazał zamordować Albrechta Wallensteina i aresztować sygnatariuszy pilzneńskiego dokumentu, w tym Hansa Urlyka Schaffgotscha. Przewieziono go do twierdzy w Kłodzku, później do Wiednia na przesłuchania wstępne, a następnie do Pilzna i Budziejowic, gdzie zastosowano wobec niego tortury, by przyznał się do winy. Następnie przewieziono go do Ratyzbony i 18 lutego 1635 r. odbył się tam nad nim sąd wojenny.

Akt oskarżenia o zdradę ujęto w 51 podpunktach na 20. stronach. Były w nim zarzuty m.in. o knucie przeciwko cesarzowi, układ ze zdrajcą Wallensteinem, próbę odłączenia Czech i Śląska na rzecz korony czeskiej oraz utworzenie z powrotem Królestwa Czeskiego, a także oddania części ziem śląskich Polsce. Ponadto Hans Urlyk Schaffgotsch był autorem memoriału o Śląsku, co nie spodobało się cesarzowi. Hans przez cały czas przesłuchań i tortur podkreślał, że zawsze był wierny cesarzowi, lecz sąd nie przyjął jego wyjaśnień. 31 marca 1635 r. został skazany na śmierć. Cesarz kazał jednak poddać go kolejnym torturom, chcąc, by Schaffgotsch za wszelką cenę przyznał się do zdrady – zaznaczył Stanisław Firszt.

W nocy z 4. na 5. czerwca w podziemiach Ratusza zawiązano mu ręce z tyłu, zaczepiono na hak i podciągnięto na wyciągu, a do nóg przywiązano stukilogramowe kamienie. Wyłamano mu w ten sposób wszystkie stawy. Mimo ogromnego cierpienia skazaniec nadal nie przyznawał się do winy. 5. lipca cesarz zatwierdził wyrok śmierci, ale dopiero 21. lipca poinformowano o tym Schaffgotcha. W czasie egzekucji najpierw miano mu obciąć rękę, którą podpisywał akt na wierność i spłodził memoriał. Z łaski cesarza postanowiono, że kat od razu zetnie mu głowę mieczem. Skazaniec zażądał publicznej egzekucji. Napisał list do swoich sześciorga dzieci. Ostatnią noc spędził wśród duchownych ewangelickich. Następnego dnia, w niedzielę, odbyła się kaźń. Kat stanął za skazanym, miecz miał przykryty peleryną, nagle odsłonił go i jednym cięciem ściął głowę. Miecz ten wykupiła później rodzina.

- Wraz ze śmiercią Schaffgotscha ewangelicy śląscy stracili swego protektora. Jego majątek został skonfiskowany. Ponieważ żona Barbara Agnieszka zmarła w 1631 r., dzieci podczas egzekucji ojca przebywały pod opieką ciotki na zamku w Starej Kamienicy, którego ruiny można oglądać do dziś. Później zostały wywiezione do klasztoru katolickiego w Ołomuńcu, gdzie zostały zrekatolizowane. Dzieci Schaffgotscha były małoletnie: Anna Elżbieta miała 13 lat, Krzysztof Gotard 12 lat, Hans Urlyk 11 lat, Jerzy Rudolf 9 lat, Adam Gotard 8 lat oraz Gotard Franciszek 6 lat – mówił dyrektor.

Najmłodszy z synów, już jako dorosły mężczyzna został kanonikiem wrocławskim, był też administratorem diecezji wrocławskiej. Tak więc syn ewangelika był później wysokiej rangi katolickim duchownym. Znany był z tego, że sporządził drzewo genealogiczne Schaffgotschów i Piastów, które po latach przeniesiono na płótno. Istniejące do dzisiaj drzewa genealogiczne Piastów i Schaffgotschów są przechowywane obecnie w klasztorze pijarów w Cieplicach. Z kolei starszy syn o takich samych imionach co ojciec, Hans Urlyk, służył jako pułkownik w polskiej armii, w czasach panowania Władysława IV Wazy. Później służył biskupowi wrocławskiemu Karolowi Ferdynandowi Wazie, bratu króla.

- Natomiast Anna Elżbieta (ilustracja 4), w 1636 r. wyszła w Ratyzbonie za mąż (w wieku 14 lat) za starszego od siebie polskiego magnata Jakuba Wejhera (ilustracja nr 5), który był kasztelanem chełmińskim, wojewodą malborskim, komendantem twierdzy puckiej i założycielem miasta Wejherowa. Jakub Wejher podczas wojny 30-letniej służył m.in. pod rozkazami Wallensteina. Walczył też pod rozkazami polskich hetmanów. Brał udział np. w bitwach pod Smoleńskiem i pod Kamieńcem Podolskim. W 1637 r. Anna Elżbieta była ciąży i, jak wiadomo z pamiętników Albrychta Stanisława Radziwiłła, znajdowała się w orszaku przyszłej królowej Polski Cecylii Renaty, która miała poślubić króla Władysława IV Wazę. Podczas uroczystego wjazdu do Warszawy przygotowano różne „atrakcje” m.in. wystrzały z armat, a przed kościołem św. Jana ustawiono dwa tysiące piechurów z muszkietami. Kiedy powozy z gośćmi przejeżdżały obok oddano salwę. Konie orszaku wystraszyły się i poniosły, „a jedna, żona Wejhera, starosty człuchowskiego, Niemka poroniła i gdyby tłum nie uspokoił koni, bez wątpienia pojazdy wywróciłyby się i połamały”, jak pisze Radziwiłł. Co jest zadziwiające, zaraz po tym incydencie Wejhert wraz z żoną pojechał do Ratyzbony przyjąć tytuł hrabiego rzeszy z rąk cesarza. Został też wyznaczony, jako mąż Anny Elżbiety i młodocianych szwagrów opiekunem majątku Schaffgotschów. W 1638 r. młodzi Wejherowie przyjechali do Gryfowa, gdzie na zamku Anna Elżbieta dochodziła do siebie po przebytej tragedii w Warszawie – powiedział dyrektor.

Dopiero w 1641 r., kiedy Krzysztof Leopold Gotard Schaffgotsch osiągnął odpowiedni wiek, mógł przejąć dobra gryfowskie (ilustracja 6). Był też panem na Chojniku i Cieplicach. Nie udało mu się odzyskać dóbr z kowarskich i żmigrodzkich, gdyż cesarz sprzedał je czeskiej rodzinie Czerninów i generałowi Melchiorowi Hatzfeldowi. Krzysztof Leopold Schaffgotsch w ciągu swego życia piastował wiele funkcji m.in. był podstolim na dworze cesarsko-królewskim, tajnym radcą na Śląsku, prezydentem kamery na Śląsku, dyrektorem urzędu zwierzchniego, ochmistrzem i sędzią dworskim w księstwie świdnicko-jaworskim. Był też kawalerem orderu złotego runa. Miał syna Johanna Antona Schaffgotscha, późniejszego twórcy Fideikomisu chojnickiego i Biblioteki Majorackiej. Znając język polski był posłem w 1683 r. (podczas odsieczy Wiednia) między cesarzem, a królem Polskim Janem III Sobieskim. Stamtąd przywiózł zdobycze z podziału kosztowności z obozu Kara Mustafy, które były przechowywane w Cieplicach do 1952 r. stąd wywieziono je na Wawel, gdzie do dzisiaj znajdują się.

Ogłoszenia

Czytaj również

Komentarze (26) Dodaj komentarz

~Obserwatorr 30-09-2013 9:15
Ciekawy artykuł
~Kamila;-) 30-09-2013 10:02
dzięki za ten artykuł;-)
~Anonim2 30-09-2013 12:13
Proszę o więcej i częściej! Brawo!
~ 30-09-2013 12:50
DOLNOŚLĄZAK. U zarania państwowości polskiej na Dolnym Śląsku rody germańskie - w szczególności mężczyźni - wchodzili w koligacje rodzinne z polskimi rodami. Kobiety, Polki - nie tylko z rodu Piastów Ślaskich - zawierały małżeństwa z Niemcami, wnosząc jako wiano ziemię słowiańską , należącą do Korony Polskiej. W tamtych czasach głową rodziny był mężczyzna i to on decydował w sprawach spadkowych. W ten sposób następowała, postępująca w czasie utrata ziem polskich i germanizacja - między innymi - Dolnego Śląska. Czy już w X wieku taki był zamysł zachodniego sąsiada wobec Polaków? Powiększanie przestrzeni życiowej /w XX wieku jako Lebensraum/ oraz dbałość o byt własnej nacji, to cecha charakteru naszego zachodniego sąsiada. Koligacje rodzinne - bez wojen - to umożliwiły.
CН.W.D.P. 30-09-2013 12:55
JEŚLI CHODZI O TEN ARTYKUŁ, TO JA RÓWNIEŻ DZIĘKUJĘ - NIE PRZECZYTAM... NIE INTERESUJE MNIE ŻYCIE MILIONERÓW, ZBIJAJĄCYCH MAJĄTEK POPRZEZ WYZYSKIWANIE PROSTYCH LUDZI...
~Grześ 30-09-2013 13:37
Panie Stanisławie. Proszę rozważyć możliwość cyklicznego - w ustalonym odstepie czasowym np co tydzień w piatek kontynuowanie ciekawych opowieści o faktach i mitach dotyczących naszego regionu. I myślę również o wiedzy na ten temat jaka posiada Pan Iwo Łaborewicz, jako że archiwa są w jego gestii.
~do grzesia 30-09-2013 16:35
jeszcze wyślij go do książnicy tam mają literaturę, a publikacje najlepiej w piątek o 12 bo ludzie w pracy się nudzą... zresztą co tu radzić intelogentowi
~ 30-09-2013 17:43
Zaplątałeś się, Dolnoślązaku, to się nazywało w średniowieczu Drang nach Osten - parcie na wschód, a Lebensraum oznacza przestrzeń życiową. Termin Lebensraum pojawił się dopiero w XIX wieku. O Drang nach Osten uczyli w dobrych szkołach podstawowych na lekcjach historii (czyli takich, gdzie był dobry historyk, który uczył czyli wykładał, a nie tylko kazał czytać czytankę); pojawiło się to również w filmie produkcji radzieckiej Александр Невский Eisensteina, w filmie tym hełmy Krzyżaków przypominały hełmy niemieckich żołnierzy z lat 20. XX wieku, pokazano to również w "Krzyżakach" Aleksandra Forda.
~ 30-09-2013 18:20
do Grześ - zauważ, że to nie pan Firszt jest autorem artykułu lecz pani Mea, która pewnie dyktafonem nagrała jego wykład i teraz przetwarza to wszystko z pliku audio w plik tekstowy.
~ 30-09-2013 19:12
no prosze - jak to nas ucza historii Niemiec- a co z polska historia na tych ziemiach - czyzby juz wypelnial pan zadanie zniemczania nas- walensa dopiero co wspomnial o połączniu nas z Niemcami a pan juz nas germanizuje, a czym panu placa srebrikami czy w euro, a ilu Polakow pracowało na rzecz tej rodziny w czasie II wojny swiatowej, ilu przezylo a ilu z wycienczenia padlo- nie wspomne o innych narodach Europy , o Polsce nam praw towarzyszu- o Polsce
~ 30-09-2013 19:22
do 19:12 - Jak wybrzmiała w telewizji wypowiedź Wałęsy o przyłączeniu Polski do Niemiec, to mi szczęka opadła, a zaraz potem ogarnął wielki smutek i przygnębienie. Dzieci z Wrześni przewracają się w grobach, Powstańcy trzech powstań śląskich i powstańcy Warszawy również. Ja się zastanawiam, czy on jest aby na pewno Polakiem? Jeśli chodzi o historię Polski na dawnych terenach Jeleniej Góry i Cieplic to była ona bardzo krótkotrwała. Czy tego chcemy czy nie. Skończyła się po oddaniu Śląska Czechom i zaczęła się ponownie po II wojnie światowej. W 1335r. Kazimierz Wielki zrezygnował z piastowskich księstw, głównie śląskich, które weszły w zależność lenną od czech. Układ namysłowski z 1348r. między Kazimierzem i Karolem IV był już tylko potwierdzeniem tej rezygnacji.
~ 30-09-2013 19:25
no prosze - jak to nas ucza historii Niemiec- a co z polska historia na tych ziemiach - czyzby juz wypelnial pan zadanie zniemczania nas- walensa dopiero co wspomnial o połączniu nas z Niemcami a pan juz nas germanizuje, a czym panu placa srebrikami czy w euro, a ilu Polakow pracowało na rzecz tej rodziny w czasie II wojny swiatowej, ilu przezylo a ilu z wycienczenia padlo- nie wspomne o innych narodach Europy , o Polsce nam praw towarzyszu- o Polsce
~ 30-09-2013 19:37
do 19:25 - po co powtarzasz ten sam komentarz, który dałeś już o 19:12?
~ 30-09-2013 19:56
do 19;22 krotkotrwala historia nie oznacza ze nie nalezy jej omawiac , omawiac i to jak najwiecej i tylko dlatego ze dotyczy Polski. co z nas za narod ze zgadzamy sie / na ukryte jak narazie /zniemczanie naszych dzieci, ja nie rozumiem tego przyzwolenia- tu na szczeblach gminnych powinnismy zadbac by dzieci wiedzialy ze sa Polakami, narodem szczerym i otwartym na nowosci - ale narodem polskim , ktory ma byc partnerem swiata, a nie wasalem, udeptanym przez unie, nie parobkiem z wypranym mozgiem , ale Polakiem wspolpracujacym w pocie czola w tworzeniu dobrobrobytu tym , ktorym udzielilismy kredyt zaufania i
~ 30-09-2013 20:12
Ad.~17:43. Czytanie ze zrozumieniem jest cenne. To prawda "Lebensraum" - w dosłownym tłumaczeniu oznacza przestrzeń życiową. Pozwól zatem,że zacytuję sam siebie z godz. 12:50. ......"Powiększanie przestrzeni życiowej /w XX wieku jako Lebensraum/ oraz dbałość o byt własnej nacji, to cecha charakteru naszego zachodniego sąsiada"......... Zatem nic nie poplątałem. DOLNOŚLĄZAK
~ 30-09-2013 20:29
do 19:56 - to Ty ją omawiaj, może inni się czegoś ciekawego dowiedzą od Ciebie. Przecież każdy może coś napisać, a ten portal jest otwierany bardziej dla forum niż dla artykułów. Pewnie to zaraz skasują, ale taka jest prawda. Napisz coś od siebie, to każdy chętnie przeczyta.
~ 30-09-2013 20:34
ad. 20:12 - Dolnoślązaku niech Ci będzie, ale już pisałeś za poprzednim razem o Lebensraumie jako o "powiększaniu przestrzeni życiowej" czyli o czynności, a Lebensraum to rzeczownik. I wiązałeś Lebensraum z średniowieczem, a to pojęcie pojawiło się wiele wieków później. Stąd mój komentarz. Nie miej o to urazy, bo nie ma o co.
~ 30-09-2013 20:40
Cd. z 12:50. Średniowiecze w Polsce datuje się /X - XV wiek/ od momentu chrztu Mieszka I /966 rok/ i utworzenia państwa Polskiego. Po przyjęciu chrześcijaństwa uznano, że Słowianie Polacy nie są już zdziczałymi poganami i nie zachodzi potrzeba ich nawracania przez chrześcijańskich germańskich wojów przy pomocy miecza. Jednak zachodnie tereny ówczesnego młodego państwa polskiego stanowiły łakomy kąsek. Papież zakazywał prowadzenia wojen między chrześcijanami. Zatem Niemcy - wykorzystując ówczesne prawo - żenili się z polkami, które jako wiano wnosiły ziemię. Cdn.
~ 30-09-2013 20:59
Cd. z 20:40. Głową rodziny i decydentem w średniowieczu był mężczyzna. Z małżeństw niemiecko-polskich rodziły się dzieci. W przypadku narodzonych dziewczynek oraz kobiet dbano aby ich zamążpójście odbyło się z niemcem. Wówczas wniesione przez kobietę wiano /głównie w postaci wielkich obszarów ziemi/ pozostawało w obrębie tej samej nacji. Nie jestem historykiem. Zatem nie uzurpuję sobie prawa do autorytatywnego wypowiadania się w temacie. Jednak w kontekście publikacji wspartej autorytetem Pana Firschta /sorry Firszta/ odnoszę wrażenie,że czynione są starania wyeksponowania znaczenia rodów niemieckich na rdzennych ziemiach słowiańskich. To prawda ród Schaffgotschów przyczynił się do gospodarczego rozwoju Dolnego Ślaska. Cdn. DOLNOŚLĄZAK
~ 30-09-2013 21:33
Cd z 20:59. Nie zapominajmy jednak, że Niemiec - protoplasta tego rodu - przybył na piastowski Dolny Śląsk, u progu państwowości polskiej, z dalekiej wówczas Turyngii. Ocieplanie wizerunku zachodniego sąsiada wśród polaków jest potrzebne i cenne. Budowanie nowych relacji - konieczne. Zachodzi jednak pilna potrzeba dbałości o zachowanie pewnej chronologii historycznej. Nie jestem przeciwny prezentowaniu rodów niemieckich i ich wkładu w rozwój Dolnego Ślaska, gdyż jest on bezsprzeczny. Oczekuję jednak, że ewent.cykl publikacji o Niemcach powinien być poprzedzony detalicznym materiałem historycznym o życiu Słowian /Bobrzan/ - Polaków na tych ziemiach. Może zajmie się tym któryś z posterunków IPN zamiast ścigać "komunistów".
~ 30-09-2013 21:41
Dolnoślązaku, a może po prostu Ty wystąpiłbyś z taką inicjatywą obywatelską? Jak widać interesujesz się tym i masz na ten temat dużą wiedzę. To pewnie i będziesz miał siłę przebicia u tzw. "ludzi kultury" z tego terenu. Może popełnią jakąś publikację na podstawie materiałów źródłowych, do których jako jedyni, mają dostęp. Chodzi o nazwiska wymienione przez internautę Grzesia.
~ 30-09-2013 22:03
Cd. z 21:33. Zapewniam, że nie czuję się germanofilem. Wobec tej nacji nie mam żadnych fobii. Współpracowałem z Niemcami na szczeblu wymiany międzypaństwowej. Nie jako Gastarbeiter. Wśród Niemców mam wielu dobrych znajomych, chciałoby się rzec przyjaciół. Nie użyję jednak tego słowa. Pomimo to, podając Niemcowi rękę - na powitanie lub pożegnanie - zawsze sprawdzam czy pozostały mi wszystkie palce. Natomiast rzeczownik Hinterlist nauczyłem się odmieniać przez wszystkie przypadki. DOLNOŚLĄZAK
~ 30-09-2013 22:05
cd z 22:03 - No to jak najbardziej się nadajesz.
~ 30-09-2013 23:03
Ad.~ 21:41. Publikacje - tak. Wykłady np. w Książnicy Karkonoskiej - tak. Edukacja w szkołach eksponujące ten ważny, zwrotny moment w historii naszej Ojczyzny - bezwzględnie konieczna. Póki co ja zadowolę się mało kosztownym działaniem władz samorządowych Jeleniej Góry. Na SWOJE MIEJSCE POWINIEN WRÓCIĆ POMNIK PIONIERÓW JELENIEJ GÓRY. Pomnik, wydłubany z murów ratusza, na którym ukazany jest żołnierz Polski w rogatywce z orzełkiem piastowskim z dwoma palcami uniesionymi do góry w geście przysięgi i tekstem "Nie rzucim ziemi skąd nasz ród". DOLNOŚLĄZAK
~ 30-09-2013 23:21
Cd. 23:03. Skoro pan Firscht /sorry Firszt/ wsparł swoim autorytetem "Jelonkową" - wartościową historycznie - publikację /która dotyczy okresu przełomu XIII i XIV wieku/ nic nie stoi na przeszkodzie, ażeby uniwersytecki absolwent historii np. Jan Kowalski uczynił to samo ale od X - XIV wieku. DOLNOŚLĄZAK.
~Czytelnik 2-10-2013 2:01
Jak zwykle hejterstwo dorwało się do neta i zaspamowało cały wątek pod artykułem. Myślałem że przeczytam z komentarzach coś wartościowego, a tu sam bełkot nie na temat.

Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Copyright © 2002-2019 Highlander's Group