Środa, 5 sierpnia
Imieniny: Mariana, Marii, Stanisława
Czytających: 6270
Zalogowanych: 5
Niezalogowany
Rejestracja | Zaloguj

Do zakochania jeden…kredyt

Wiadomości: Karpacz
Niedziela, 21 września 2014, 8:39
Aktualizacja: 8:44
Autor: Manu
Fot. AKPA
W sobotni wieczór (20 września) na scenie teatralnej Hotelu Gołębiewski w Karpaczu wystawiono spektakl impresaryjny “Kochanie na kredyt” wg tekstu Marcina Szczygielskiego z udziałem aktorów znanych z filmów prezentowanych na ekranach telewizyjnych i kinowych. Widowisko firmowane przez producentów Mariolę Berg i Zdzisława Marcinkowskiego, czyli Teatr MY wyreżyserował Olaf Lubaszenko. Pomysłodawcą i koordynatorem wydarzenia jest firma EMY.

Chyba nikomu, ale to absolutnie nikomu nie trzeba mówić jak bardzo kredyty bankowe stały się niezwykle popularne wśród ludzi. Jesteśmy właściwie bez przerwy bombardowani z Internetu, prasy, radia i telewizji ofertami coraz to nowych kredytów.

Sobotnie przedstawienie na scenie teatralnej Hotelu Gołębiewski w Karpaczu było w zasadzie wznowieniem. Sztukę pokazano po raz pierwszy w listopadzie ub. r. To była wówczas krajowa prapremiera, dopiero potem spektakl był prezentowany w londyńskim The Mermaid Theatre, a następnie w warszawskim Teatrze Żydowskim. Później jeszcze sztuka dwukrotnie zawitała do Karpacza: pod koniec grudnia ub. r. oraz w dniu tegorocznego Święta Konstytucji 3. Maja. Teraz dokonano zastępstwa za Tamarę Arciuch (jej rolę przyjęła Małgorzata Pieczyńska) i Bartłomieja Kasprzykowskiego (zastąpił go Przemysław Sadowski). Ryzykowny pomysł producentów spektaklu broni się jednak na scenie głównie dzięki profesjonalizmowi aktorów.

– “Kochanie na kredyt” jest dla tych, którzy chcą przeżyć miły, fajny wieczór. Nikt nie obiecuje tu wielkich przeżyć duchowych - przekonuje Przemysław Sadowski, kojarzony przede wszystkim z ekranowymi rolami czarnych charakterów i silnych typów, który tym razem odnalazł się w tym spektaklu komediowym. – Lubię grać role komediowe, bo uważam, że to jest uczciwe. Zdecydowanie wolę, gdy ludzie się radują i cieszą, niż kiedy płaczą.

Bohaterami “Kochania na kredyt” są: zadłużona i bezrobotna była gwiazda telewizji śniadaniowej Anna Pudelska (energiczna Agnieszka Sienkiewicz trzyma rytm tej opowieści), jej były narcystyczny chłopak Paweł (Przemysław Sadowski z komediowym zacięciem i luzem), wrażliwy komornik Dominik (Filip Bobek gra powściągliwie) i jego jąkający się współpracownik Łucjan (Piotr Zelt z lekkim dystansem) oraz atrakcyjna i przebiegła macocha głównej bohaterki Grażyna (Małgorzata Pieczyńska wcieliła się z powodzeniem w postać kobiety pięknej i niebezpiecznej). W życiowym epizodzie tych postaci przechowało się coś z romantyzmu, choć wszyscy prowadzą swoją grę pozorów.

Moda na komedie romantyczne w polskim kinie (“Nie kłam, kochanie” czy “Tylko mnie kochaj”) musiała w końcu dostać teatralny odpór. Autor sztuki Marcin Szczygielski dobrze zna środowisko artystyczne, obserwuje w akcji celebrytów, z felietonową swadą, czujnie rejestruje ich styl bycia, dążenia, słabości - żongluje schematami używanymi w modnych, kasowych filmach oraz kolorowych czasopismach. Galerię postaci efektownie zakroił, wybierając bohaterów w sam raz do obsadzenia komedii.

Reżyser Olaf Lubaszenko idąc tropem amerykańskich komedii romantycznych, postanowił wzmocnić kluczowe momenty spektaklu przerysowując kolejne sceny z życia bohaterów, tak aby widzowie nie mieli wątpliwości, kiedy należy się wzruszyć lub zadumać. Dobrze dobrani aktorzy i lekka fabuła zakończona obowiązkowym happy endem, to sprawdzony przepis na sukces. Na uwagę zwracają projekty ubrań, których autorem jest Tomasz Jacyków. Ta komedia z elementami farsy daje widzom to, czego oczekują, czyli radość i zabawę. Na scenie sporo się dzieje i widz, jeśli tylko wciągnie się w historię, bawi się doskonale.

Ogłoszenia

Czytaj również

Komentarze (6) Dodaj komentarz

~ 21-09-2014 22:26
Sztuka ok, ale styl tej recenzji już mniej...
~ads 21-09-2014 23:37
Świetna sztuka, każdy powinien na nią pójść. Naprawdę warto! Przebija kilkakrotnie to co oferuje ostatnio teatr Norwida.
~Do ~ 22-09-2014 0:00
~ads Rzeczywiście, każdy "powinien na nią pójść", ale nie każdego stać wydać 70 lub 100 zł. A takie były bilety.
~do wyżej 22-09-2014 19:29
Ale na internet cię stać? Każdy ma to co lubi: jeden woli oglądnąć dobrą sztukę, drugi pisać hejty na forach. Ja wolę wydać te kilkadziesiąt złotych, choćby po to, żeby się odсhamić od takich jak ty.
~alexiu 23-09-2014 8:28
Recenzja lepsza niż ta chałtura z Warszawy. Cieniutka, słabiutka, byłem w grudniu 2013.
~mefisto 23-09-2014 21:50
I znowu dialog.net.pl (78.8.*.*) - sрamer z Norwida atakuje konkurencję. Żal ci duрkę ściska, że inni robią lepsze sztuki niż wasz szkolny teatrzyk? Zamiast sрamować fora weźcie się za robotę, to może widzowie do was powrócą.

Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Copyright © 2002-2020 Highlander's Group