Wtorek, 19 stycznia
Imieniny: Henryka, Mariusza, Marty
Czytających: 7530
Zalogowanych: 15
Niezalogowany
Rejestracja | Zaloguj

Jelenia Góra: Czarne chmury w małym kinie

Poniedziałek, 10 września 2007, 0:00
Aktualizacja: Poniedziałek, 10 września 2007, 10:09
Autor: AGA
Jelenia Góra: Czarne chmury w małym kinie
Fot. Agnieszka Gierus
Multipleks zmiażdży Lot, Marysieńkę i Grand.

Wywołane przez Wspólne Miasto zamieszanie wokół Galerii Focus Park, która miała powstać na placu między ul. Kilińskiego i 1 Maja odsuwa na razie widmo klęski, które zawisłoby nad tradycyjnymi kinami. W galerii ma być uruchomiony kilkusalowy nowoczesny multipleks, który z pewnością zagrozi bytowi Lotu, Marysieńki lub Grandu.

Jak wygląda rzeczywistość tych kin, póki jeszcze multipleksu nie ma?
Dobrze zareklamowany film ściąga tysiące widzów. Ale najczęściej przed kasą – pustawo. Bywa, że na projekcję brakuje chętnych i trzeba ją odwołać.

Zdecydowanie największym zainteresowaniem publiczności cieszy się Lot, w którym wyświetlane są przede wszystkim filmy komercyjne. Do Marysieńki, która z założenia ma być kinem bardziej artystycznym, rzadko trafiają głośne tytuły. Pójdzie tam znacznie mniejsza liczba widzów – bardziej wymagających i szukających w kinie tytułów niszowych.

Dobrze zareklamowany film potrafi obejrzeć kilka tysięcy osób. – Kiedy graliśmy Harrego Pottera. W ciągu trzech tygodni oglądnęło go 4,5 tys. widzów – mówi Anna Mięczewska, kasjerka w kinie „Lot”. Jeszcze lepszą frekwencją cieszyła się jakiś czas temu „Pasja”.
– Od pierwszego do ostatniego dnia wyświetlania filmu, na każdym seansie było po 300-500 osób. Do kina przyjeżdżały wtedy całe autobusy. Zdarzało się, że musiałyśmy dostawiać krzesła, bo jakaś grupa pomyliła godziny, a kino było pełne – wspomina Dorota Zdziech.

Jak twierdzi, najwięcej osób chodzi do kina w miesiącach zimowych, kiedy wieczory są dłuższe i nie ma zbyt wielu możliwości spędzania wolnego czasu. – W styczniu tego roku nasze kino odwiedziło 4 tys. widzów, a dla porównania, w kwietniu tylko tysiąc. Nieraz przez tydzień pojawi się tylko 20 osób, a innym razem 100 – dodaje pani Dorota.

Roman Golubiński, kierownik Lotu i Marysieńki, uważa jednak, że wszelkie statystyki są niemiarodajne i nie da się porównać jednego miesiąca z drugim. – Wszystko zależy bowiem od filmu, który w danym czasie wchodzi do kin. Wiadomo, że więcej osób pójdzie w jednym czasie np. na „Władcę Pierścieni”, a za kilka tygodni, gdy na ekrany wejdzie coś mniej znanego, liczba ta będzie dużo niższa. Wielu widzów obejrzy też film połączony z promocją w telewizji. Tracą na tym obrazy wartościowe, które nie mają dobrej reklamy i nie zawsze są oglądane – wyjaśnia.

Z obserwacji pracowników wynika, że najwięcej przychodzi młodzieży i studentów. – Starsze osoby pojawiają się na wybranych filmach, choć zdarza się, że obejrzą też Harrego Pottera czy Piratów z Karaibów. Są też stali bywalcy oraz tacy, którzy obejrzeli film na DVD i chcą jeszcze raz obejrzeć go na dużym ekranie – mówi Anna Mięczewska.

Bartosz Pech i Michał Cieniała wybrali się do Lotu na „Szklaną pułapkę”. – Średnio chodzimy do kina 1-3 razy w miesiącu. Decydujemy się na te najbardziej znane tytuły. Najczęściej są to filmy akcji lub jakieś komedie. Wszystko zależy od tego, czy idziemy z kolegami, czy z dziewczyną – mówią Bartosz i Michał.

Co będzie, gdy w Jeleniej Górze stanie w końcu Focus Park, a razem z nim pojawi się multikino? – Pewnie też się tam wybierzemy. Na pewno będzie większy wybór filmów. Wątpię, żeby nasze kina się wtedy utrzymały – dodają.

– W przypadku multipleksów nie możemy właściwie mówić o konkurencji – „zgniotą” nas od razu. Nie ma co wmawiać sobie, że jest inaczej. Sześć sal kinowych, możliwość wyświetlania wielu tytułów – tego nie wytrzyma żadnego małe kino. Z multipleksem nie ma szans – nie ukrywa Roman Golubiński. Twierdzi jednak, że fascynacja nowym kinem potrwa może pierwsze pół roku, a powstanie multipleksu nie przyczyni się do zwiększenia ilości widzów.

– Na początku ludzie będą chodzić z ciekawości i wtedy z pewnością stracimy wielu widzów. Trzeba jednak zaznaczyć, że multipleksy zostały stworzone nie po to, by podnieść wartość kina, ale zarobić jak najwięcej pieniędzy. Film tak naprawdę jest tam tylko dodatkiem. Dlatego uważam, że na pewno przybędzie klientów multipleksu, ale nie kina – nie można tego mieszać. Ci, którzy chodzą „na film” nie potrzebują multipleksów – mówi R. Golubiński.

Dodaje jednak, że ma już konkretny pomysł jak utrzymać się na rynku. – We współpracy ze Stowarzyszeniem „Era Nowe Horyzonty” i Dolnośląskim Ośrodkiem Doskonalenia Nauczycieli pod patronatem Dolnośląskiego Kuratora Oświaty we Wrocławiu wdrażamy projekt Edukacji Filmowej skierowany do uczniów i nauczycieli wszystkich typów szkół. Jest to nisza, w której widzimy dla siebie szansę i możliwość funkcjonowania w nowej rzeczywistości. Chcemy ją więc wykorzystać – wyjaśnia.

Projekt ma na celu przygotowanie młodzieży szkolnej do umiejętnego dokonywania wyborów w obrębie gatunków filmowych; aktywnego intelektualnie odbioru czy poszukiwania w filmie dodatkowych źródeł wiedzy o nas samych. Równocześnie będą organizowane spotkania z ciekawymi ludźmi z branży filmowej, np. aktorami, twórcami filmu dokumentalnego, montażystami czy reżyserami.

Ze specjalnie przygotowanej zakładki na stronie internetowej nauczyciele będą mogli pobierać materiały dydaktyczne do zajęć prowadzonych w ramach edukacji filmowej. Roman Golubiński wyjaśnia, że propozycja, którą skierują do szkół jest nie tylko zachętą do chodzenia do kina, ale prawdziwą edukacją.

– Czy nam się uda? Jestem o tym przekonany. Magia kina przyciągała i przyciągać będzie jeszcze przez wiele lat. Z rozmów prowadzonych z widzami oglądającymi nasze propozycje w ramach Festiwalu Era Nowe Horyzonty – Replika, wyświetlanymi w Jeleniej Górze po raz drugi wynika, że widzów nam nie zabraknie. Na kino nieprzeciętne jest duże zapotrzebowanie, a widzów trzeba sobie wychować. Czy zrobią to multipleksy? Wątpię – stwierdza.

<b> Seans w pigułce </b>
Kiedy w Jeleniej Górze zorganizowano pierwszy pokaz wynalazku braci Lumiere? Nie wiadomo. Możliwe, że było w znajdującym się przy ul. Bankowej budynku kawiarni Wiedeńskiej (dziś sala widowiskowa JCK). &#8211; Pierwszym kinem z prawdziwego zdarzenia była dzisiejsza Marysieńka, zwana od 1909 roku Welt-Theater &#8211; wyjaśnia Ivo Łaborewicz, historyk archiwista jeleniogórski. Później zmieniały się nazwy, a budynek był kilka razy przebudowywany. Dzisiejsza pochodzi od imienia żony pierwszego dyrektora kina po 1945 roku. Kino Lot powstało pod koniec lat 30-tych ubiegłego wieku jako jedna z najnowocześniejszych placówek tego typu. Nazywało się Capitol, a polska nazwa powstała po przestawieniu ostatnich liter dawnego miana. W latach międzywojennych działało kino Weltpanorama na placu Ratuszowym. Przy ul. Krótkiej powstało kino Schauburg w sali koncertowo-balowej działającej tam restauracji. Od 1945 do 1990 roku znane było jako kino Tatry, a po gruntownym remoncie projekcje proponuje kino Grand. Trzeba też pamiętać o kinie Kronprinzt-Lichtspielhaus, po 1945 (Turysta). Zaprzestało działalności w latach 70-tych ubiegłego wieku, a jego siedziba przy ul. Piłsudskiego popada w ruinę. Do lat 80-tych XX stulecia istniało kino Piast na placu Piastowskim w Cieplicach.

Ogłoszenia

Czytaj również

Komentarze (31) Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Copyright © 2002-2021 Highlander's Group