Niedziela, 1 sierpnia
Imieniny: Nadii, Piotra
Czytających: 1804
Zalogowanych: 2
Niezalogowany
Rejestracja | Zaloguj

Kotlina Jeleniogórska: Zostawili bombę mieszkańcom

Sobota, 25 marca 2006, 0:00
Autor: Słowo Polskie Gazeta Wrocławska
– Usłyszałam huk i przestraszyłam się. Nie wiedziałam, co się dzieje – opowiada poruszona Eugenia Radyk z bloku przy ul. Sikorskiego w Szklarskiej Porębie. Ewakuowano tam w czwartek kilkanaście rodzin. Powód? Spadające sople uszkodziły rurę od gazu.

Mieliśmy sporo szczęścia. Gdyby to zdarzyło się w nocy, z pewnością doszłoby do tragedii – mówi roztrzęsiona Janina Słomka. – Wystarczyłoby, by ktoś włączył światło, czy zapalił zapałkę.
Mieszkańcy bloku przez ponad pół godziny stali na mrozie. Modlili się, by nie doszło do eksplozji. W tym czasie gazownicy w asyście strażaków usuwali awarię. Co najgorsze, to już drugi taki wypadek przy tym budynku. Miesiąc temu sople uszkodziły rurę niemal w tym samym miejscu. – Zakłady gazownicze otrzymały wtedy nakaz zabezpieczenia tej rury – wyjaśnia komisarz Edyta Bagrowska z jeleniogórskiej policji. Widać, zlekceważyły problem. Policja prowadzi postępowanie w tej sprawie.

– Kazali nam opuścić mieszkania. Zrobiło się takie zamieszanie, że nie wiedziałam co się dzieje. Nawet nie wiedzieliśmy, czy wrócimy do swoich domów – opowiada poruszona Eugenia Radyk.
– Na szczęście pogotowie gazowe i straż pożarna przyjechała bardzo szybko – dodaje Łukasz Łękowski. – Ta rura jest dosyć cienka i łatwo ją uszkodzić. Już dawno powinna być osłonięta – tłumaczy Łękowski.

Rura ma średnicę ok. 50 mm. Prowadzi od ściany frontowej do skrzynki z zaworem, która znajduje się ponad metr od budynku. Bezpośrednio nad nią jest okap dachu. Jak opowiadają mieszkańcy, wisiały tam grube, długie sople. Niektóre miały ponad 2 metry.
– Na dachu leżała gruba warstwa śniegu. W nocy są przymrozki, ale ostanie dni były ciepłe i śnieg zaczął się osuwać – relacjonuje Paweł Dziura. – Szczęście, że na rurę spadł zmrożony śnieg, a nie sople. Te mogłyby zupełnie zniszczyć gazociąg.

Pan Paweł potwierdza, że kilka tygodni temu przeżywał podobny koszmar. Wtedy również doszło do awarii na skutek spadającego z dachu śniegu. – Usuwanie awarii trwało ze 3 godziny – mówi.
Łukasz Łękowski zastanawia się czy nie ma możliwości, żeby gazociąg umieścić w innej części budynku i sprawić, by rura nie wystawała ze ściany.
– Ona jest tuż pod moim oknem – denerwuje się Łękowski. – Całe szczęście, że miałem zamknięte okno, więc do mojego mieszkania nie wleciało dużo gazu.

Ogłoszenia

Czytaj również

Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Copyright © 2002-2021 Highlander's Group