Polub Jelonkę:
Czytaj także: Wałbrzych Świdnica
Wtorek, 26 maja
Imieniny: Filipa, Pauliny
Czytających: 12467
Zalogowanych: 82
Niezalogowany
Rejestracja | Zaloguj

: Witamina nie dla Litwina?

Czwartek, 1 grudnia 2005, 0:00
Aktualizacja: Sobota, 31 grudnia 2005, 0:16
Autor: Słowo Polskie Gazeta Wrocławska
Związki zawodowe przedsiębiorstwa farmaceutycznego rozpoczną dzisiaj negocjacje z firmą AB Sanitas. Od ich skuteczności zależą losy 1000-osobowej załogi. Z kolei politycy za wszelką cenę chcą wstrzymać sprzedaż firmy.

Dokładnie o godzinie 11 szefowie wszystkich związków zawodowych, które działają w Jelfie, spotkają się z przedstawicielami AB Sanitas. Będzie to pierwsze spotkanie z załogą po tym, jak niewielka litewska firma pozostała na placu boju o jeleniogórskiego giganta.
Pracownicy spółki są pełni obaw, czy prywatyzacja wyjdzie im na dobre.
- Boimy się o miejsca pracy. Nie wiemy, jakie plany ma Sanitas wobec naszej firmy - mówili nam wczoraj. Praca w Jelfie to, jak przyznaje większość pracowników, duże szczęście. Zarobki są tutaj
wysokie, a zatrudnienie pewne. Dlatego nikt, poza działaczami związków zawodowych, nie chce wypowiadać się pod nazwiskiem. Mówią, że to mogłoby oznaczać dla nich kłopoty.

Należałoby powtórzyć całą procedurę wyboru inwestora - uważa Antoni Grochowski, szef związku zawodowego pracowników Jelfy. Jednak na razie wyklucza protesty. Wiadomo za to, że związki postawią bardzo twarde warunki.
- 10 tys. zł premii prywatyzacyjnej dla każdego pracownika, dziesięcioletnie gwarancje zatrudnienia, cztery dodatkowe pensje w ciągu roku - wylicza Ireneusz Oracz, szef Solidarności.
Czy Sanitas zgodzi się na takie warunki? - Do porozumienia na pewno na pierwszym spotkaniu nie dojdziemy. Ale jestem pewny, że nie będzie większych problemów - powiedział nam wczoraj dyrektor Sanitasu, Saulius Jurgelenas - Odpowiem też na każde pytanie dotyczące prywatyzacji - deklaruje.
Gdyby rozmowy nie poszły po myśli związkowców, są oni gotowi wynająć profesjonalnych negocjatorów.

I chociaż pracownicy już dzisiaj rozpoczynają starcie z inwestorem, to sama sprzedaż Jelfy wciąż stoi pod znakiem zapytania. Sprzeciwiają się jej bowiem posłowie zarówno z lewej jak i z prawej strony sceny politycznej. Ich niepokój wzbudza sposób, w jaki Sanitas został wybrany, jego wielkość i udział w sprawie Andrzeja Mikosza, ministra skarbu, który kilka tygodni temu doradzał Litwinom w sprawie Jelfy.
- Wątpię, czy oferta Sanitasu była najlepsza - mówi Grzegorz Schetyna, sekretarz generalny Platformy Obywatelskiej - Bardzo dwuznaczna jest też rola ministra Mikosza - dodaje.
Agencja Rozwoju Przemysłu, która do tej pory odpowiadała za sprzedaż jeleniogórskiej spółki, twierdzi, że jedynym kryterium wyboru była cena oferowana przez inwestora. A Sanitas dał najwięcej, bo aż 87 zł za jedną akcję. To prawie 10 zł więcej od obecnego kursu.

- Kryterium cenowe to zdecydowanie za mało. Firma nie potwierdziła w wystarczający sposób swojej wiarygodności finansowej - uważa Schetyna. Podobnego zdania są konkurenci, którzy także stanęli do wyścigu o Jelfę. Według Ryszarda Wojtowkskiego z zarządu funduszu Enterprise Investors, ARP żądała od funduszu dokumentów potwierdzających wiarygodność finansową. EI musiał w tym celu zgromadzić ponad 600 milionów złotych.
AB Sanitas twierdzi, że nie będzie miał najmniejszego problemu z finansowaniem inwestycji, jeżeli jego oferta zostanie ostatecznie zatwierdzona przez ministra skarbu.

- 40-50 procent środków pozyskamy z emisji akcji na giełdzie. Reszta będzie pochodzić z kredytów bankowych - twierdzi Saulius Jurgelenas. Według niego, firmie udało się już pozyskać zgody na kredytowanie w kilku bankach w Polsce i za granicą. - Proces jest bardzo przejrzysty. Jesteśmy wiarygodną firmą, którą każdy może sprawdzić - zapewnia dyrektor.
Nie zdradza jednak na razie, jakie plany ma Sanitas wobec Jelfy. - Nie wszystkie projekty są jeszcze domknięte. Po drugie, to w dużej mierze tajemnica firmy. Jelfa ma jednak duży potencjał i z pewnością go dobrze wykorzystamy - mówi Jurgelenas.
Zgodnie z zapowiedzią resortu skarbu ostateczne decyzje w sprawie sprzedaży Jelfy mają być podjęte najpóźniej w lutym.

Sanitas jako firma wyraźnie mniejsza od Jelfy stawia sobie bardzo ambitny cel. Myślę, że prywatyzacja ma szansę powodzenia, jeżeli litewski inwestor poprawi swoją wiarygodność finansową. Chodzi tu przede wszystkim o dokładną i wyraźną deklarację, skąd weźmie pieniądze na zakup akcji i czy transakcja nie będzie obciążeniem dla samej Jelfy. Bardzo ważne jest też, czy firma będzie się rozwijać.

47,8 proc. akcji jeleniogórskiego przedsiębiorstwa należy do Agencji Rozwoju Przemysłu, PZU i skarbu państwa. O ich kupno w ciągu ostatnich miesięcy starało się w sumie 9 inwestorów. Do samego końca dotarły 4 firmy: AB Sanitas, łotewski Grindex, Adamed i fundusz Enterprise Investors.

Sonda

Puste kościoły, mniej księży... Niedzielne msze raz w miesiącu?

Oddanych
głosów
1107
Dobry pomysł
51%
To jest niedopuszczalne
32%
Nie mam zdania
17%
 
Głos ulicy
Do dziś lubię marchewkę – przypomina mi dzieciństwo
 
Warto wiedzieć
Zdradzają tajemnice... Kajzerka to surowa mąka w kształcie bułki
Rozmowy Jelonki
Rezonans dla węża domowego już możliwy
 
112
Urzędowy samochód miał wypadek
 
Aktualności
Streetworkerzy wrócili na ulice Jeleniej Góry. „Nie jesteśmy po to, żeby kogokolwiek ścigać”
 
Aktualności
Nowe życie dawnego cmentarza
 
Aktualności
Termy Cup 2026
Copyright © 2002-2026 Highlander's Group