Niedziela, 9 sierpnia
Imieniny: Edyty, Romana
Czytających: 5859
Zalogowanych: 6
Niezalogowany
Rejestracja | Zaloguj

Szlachetne zdrowie

Wiadomości: Jelenia Góra
Niedziela, 5 listopada 2006, 0:00
Autor: TEJO
Fot. Archiwum, K. Piotrowski
Dopiero pod koniec XIX wieku Jelenia Góra „dorobiła się” szpitala – jak na owe czasy – z prawdziwego zdarzenia. Zaczęły powstawać domy opieki, a później – prywatne kliniki – w tym specjalna placówka dla kobiet z oddziałem położniczym. Po wojnie szpitale i przychodnie powstawały w zwykłych kamienicach, dawnych urzędach, hotelach i pensjonatach, a nawet w byłej siedzibie UB.

Jak przedstawiała się służba zdrowia w Hirschbergu w końcu dziewiętnastego stulecia? Janusz Ptaszyński wylicza, że opiekę medyczną nad mieszkańcami sprawowało dwóch lekarzy powiatowych oraz pięciu ogólnych.

Dyżurowali dwa razy dziennie przez około dwie godziny. Pacjentów przyjmowali w gabinetach prywatnych. Był też lekarz wojskowy, dentysta i siedem położnych. Nie było wówczas możliwości odbierania porodu w szpitalu. Akuszerki wzywano do domów w razie zrozumiałej potrzeby.

<b> Początki w zdroju </b>
Najstarszy szpital powstał w Warmbrunn (Cieplice) w roku 1865. Zbudowano go pierwotnie z przeznaczeniem na sanatorium wojskowe, czyli lazaret. Jego wzniesienie było skutkiem wojny, jaką Niemcy prowadziły od 1864 roku z Danią. Stawką walk był Szlezwig. W wojnie zapewne uczestniczyli ówcześni strzelcy stacjonujący w Hirschbergu oraz inni mieszkańcy.

Cieplice wybrano ze względu na klimat, wody termalne i oddalenie od frontu. Nie bez znaczenia była także hojność dawnych mieszkańców, bowiem budynek został zbudowany głównie ze składek społecznych. Uzdrowisko było wówczas jednym z najbardziej znanych kurortów w Niemczech, co też nie pozostało bez znaczenia.

Jak podaje Janusz Ptaszyński wybito okolicznościowe medaliki z mosiądzu przedstawiające sylwetę budynku szpitalnego oraz napis z podziękowaniem dla „współzałożyciela Sanatarium Wojskowego w Cieplicach”. Dostawali je darczyńcy. Można się domyśleć, że w ówczesnym Warmbrunnie sporo marek na budowę obiektu dołożyli liczni bogaci kuracjusze z całych Niemiec.

Kiedy skończyła się wojenna zawierucha, sanatorium zamieniono w szpital, któremu patronowała św. Jadwiga (jej rzeźba do dziś znajduje się przed gmachem). Budynek, który okazał się za mały, rozbudowano pod koniec XIX wieku o dwa boczne skrzydła. O chorych troszczyły się siostry zakonne franciszkanki.

<b> Rada dała marki </b>
Kolejny szpital powstaje po decyzji rady miejskiej z 1888 roku. Za 244 tysięcy marek. Lokalizacja okolice Sackgasse (po polsku ulica Plecakowa), nazwana tak ze względu na sąsiedztwo koszar i częste marsze żołnierzy z plecakami. Pisząc za Ivo Łaborewiczem, w średniowieczu istniał w okolicy przytułek Bożego Ciała dla chorych.
Później trakt zyskuje miano Neue Hospitalstr., czyli w dosłownym tłumaczeniu ulicy Nowoszpitalnej, dziś ul. Wynalazców.

Nowy szpital, jak na dziewiętnastowieczne standardy, był dość nowoczesną placówką. Urządzono w nim 20 sal, w których mogło przebywać 81 chorych. Co ciekawe, za leczenie pobierano opłaty w zależności od klasy pomieszczenia. Najtańsza była klasa trzecia z 71 łóżkami (1,5 marki za dzienne wyżywienie i leczenie), najdroższa – pierwsza z czterema łóżkami (odpowiednio – 5 marek). W drugiej klasie było sześć miejsc, a koszt wynosił 2 marki za dobę.
Mieszkańcy miasta mieli zniżkę, a należący do ówczesnej Kasy Chorych płacili tylko 80 fenigów.

Luksusów na początku nie było. W szpitalnych salach zainstalowano piece węglowe. Dopiero na początku pierwszej dekady XX wieku w lecznicy zamontowano centralne ogrzewanie. Obok powstał barak z dwoma pomieszczeniami przeznaczonymi dla cierpiących na choroby zakaźne.

W bliskim sąsiedztwie szpitala stał od drugiej połowy XVIII wieku dom opieki, barokowy przytułek dla ubogich. Po 1945 roku przekształcono go na kamienicę z mieszkaniami komunalnymi. O zabytek (nie został wpisany do rejestru) jednak nie dbano. Z powodu fatalnego stanu technicznego kilka lat temu został rozebrany.

Okolice nowego szpitala zostały dobrze skomunikowane z centrum Jeleniej Góry. To tam ma swoją pętlę pierwsza linia tramwajowa, którą można dojechać do dworca. Był to, zresztą, strategiczny jeleniogórski zakątek. To właśnie tam znajdowały się koszary jegrów (strzelców) pruskich.
Po wybuchu w 1914 roku I Wojny Światowej na terenie koszar ulokowano lazaret, czyli szpital dla rannych żołnierzy. Ci trafiają także do przekształconej na potrzeby lecznictwa Katolickiej Szkoły Realnej przy Schuetzenstrasse (Strzelecka, dziś Piłsudskiego – obecnego Zespołu Szkół Ekonomiczno-Turystycznych).

<b> Wszystko dla pań
i nowa lecznica </b>
Mało znanym faktem jest istnienie w stolicy Karkonoszy Prywatnej Kliniki dla Kobiet, przy której funkcjonował oddział położniczy. Powstała ona w roku 1906 przy Warmbrunnerstrasse (Wolności) róg Bergstrasse (Skłodowskiej-Curie) w nowo wybudowanej kamienicy. Okolica była wówczas bardzo spokojna. Klinika miała trzy piętra, a pacjentkom zapewniano nowoczesne terapie i wygody w obszernych pokojach.

Lepsze czasy dla jeleniogórskiego lecznictwa nadchodzą po 1925 roku. Powstaje wówczas Martin Luther Krankenhaus (Szpital im. M. Luthra), zbudowany w Cunnersdorfie (Kunice) przy Goethestrasse (ulica Żeromskiego). Cunnersdorf, wówczas dzielnica Jeleniej Góry, była właśnie rozbudowywana. Lecznica powstała nieopodal osiedla willowego i bardzo spokojnej okolicy pełnej zieleni. Budynek o nowoczesnej bryle architektonicznej był otoczony przez park, a z okien od strony południowo-zachodniej roztaczała się panorama Karkonoszy.

Pacjentami opiekowały się dojeżdżające z Cieplic siostry franciszkanki.
Jak podaje Janusz Ptaszyński, ostatnim niemieckim ordynatorem szpitala był dr medycyny W. Greiffenhagen. Na swojej wizytówce podał nie tylko numer konta bankowego (musiał prowadzić prywatną praktykę?), lecz także domowy numer telefonu (8186). Daleko do pracy nie miał: mieszkał przy okolicznej Schillerstrasse 2 (dziś Malczewskiego), zapewne w jednej z willi, które uchowały się do dziś.

Szpital dla obłożnie chorych istniał także przy wspominanej już Schuetzenstrasse (Piłsudskiego) w charakterystycznym budynku z elewacją z klinkierowej cegły.

<b> Powojenny epizod z Hitlerem </b>
Po 1945 roku zachowały się tylko dwa poniemieckie szpitale: ten w Cieplicach oraz przy ulicy Żeromskiego. Obydwa były modernizowane.
W uzdrowisku dobudowano nowy pawilon.
W lecznicy przy Żeromskiego przerobiono na sale lecznicze werandy. Straciła przez to bryła budynku, ale chorzy zyskali nowe pomieszczenia.

Janusz Ptaszyński wspomina, że podczas jednych z prac budowlanych, które wykonywano w latach 70-tych, przy szpitalu wykopano olbrzymie i niezniszczone popiersie kanclerza III Rzeszy Adolfa Hitlera, ukryte w ziemi w 1945 roku przez Niemców.
Nie wiadomo, gdzie do tamtego czasu odlane z brązu oblicze Fuerhera stało. Może w gabinecie ordynatora? Może w głównym hollu? W każdym razie „odkryciem” zajęła się Milicja Obywatelska, a kłopotliwy posąg najpewniej – po rozbiciu na drobne kawałki – został przekazany do punktu skupu metali kolorowych.

<b> Kamienice na lecznice </b>
Polacy, którzy przybyli do Jeleniej Góry w 1945 roku, na potrzeby lecznictwa przeznaczyli niektóre niemieckie urzędy, pensjonaty, hotele i zwykłe budynki mieszkalne.

Tak stało się z Finanzamt (urzędem skarbowym) przy Stonsdorferstr. (Mickiewicza). Ulokowano tam poradnie lekarskie oraz szpital. Później budynek służył (i służy do dziś) administracji medycznej.

Jedną z kamienic przy Mentzelstrasse (Bogusławskiego) na medyczne potrzeby przystosowali kolejarze: do dziś mieszczą się tam gabinety specjalistów likwidowanego Obwodu Lecznictwa Kolejowego.

Podobny los spotkał Hotel Schwann (Bolkenheinerstr. – dziś Wincentego Pola): placówkę zamieniono na przychodnię lekarską. Podobnie kamienicę w oficynie Hindeburgstr.(1 Maja) tuż obok dawnego browaru, gdzie przez kilkadziesiąt lat były poradnie lekarskie dla dzieci i kobiet oraz apteka kolejowa.

Podobnie na Promenade (Bankowa). W znanej dziś chyba wszystkim jeleniogórzanom przychodni rejonowej do 1920 roku był hotel Keiserhof (Cesarski Dwór), później – kasa oszczędności oraz siedziba policji kryminalnej z aresztem w piwnicach. Do 1950 roku mieścił się tu stalinowski Urząd Bezpieczeństwa i komenda Milicji Obywatelskiej.
Jak podaje Ivo Łaborewicz, dopiero w latach 50-tych powstała tam przychodnia i gabinety lekarskie.

W Cieplicach w okazałym pensjonacie przy ul. Cieplickiej (Hermsdorfstr.) powstał szpital, który dziś służy pracownikom Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji.

W dawnym szpitalu przy ul. Piłsudskiego, jeszcze kiedy nazywała się 22 Lipca, siedzibę miało Towarzystwo Krzewienia Kultury Fizycznej. Dziś jest tam dom studencki.

<b> Co było, a nie jest… </b>
Najstarsza jeleniogórska lecznica, dawny cieplicki szpital przy ul. Jagiellońskiej, od sześciu lat stoi pusta i zaniedbana po przeprowadzce do obiektu przy ul. Ogińskiego. Przyszłość zabytku jest niepewna.

Dawnym Martin Luther Krankenhaus (szpitalem przy ul. Żeromskiego) zaopiekował się Caritas Diecezji Legnickiej, który urządził tam dom opieki i gabinety rehabilitacji.

W gmachu dawnego szpitala przy ul. Obrońców Pokoju (później Jana Pawła II) do niedawna mieściło się III Liceum Ogólnokształcące im. Śniadeckiego, popularne zwane „Chemikiem”. Sam gmach został zeszpecony z latach PRL po niepotrzebnym nadbudowaniu dwóch kondygnacji. Dziś stoi pusty. Mają się tam przeprowadzić miejskie instytucje opieki społecznej.

Ogłoszenia

Czytaj również

Komentarze (8) Dodaj komentarz

~D E L FI N A 6-11-2006 21:45
Artykul wyczerpujacy temat i bardzo ciekawy.Prosze o informacje, w ktorym miejscu dokladnie byly koszary strzelcow pruskich,nie jestem z Jel.i nazwy ulic mi nic nie mowia.Bardzo dziekuje za kolejny kawalek historii.
~kazimierzp 6-11-2006 22:47
Przy ulicy Obrońców Pokoju, na terenie dawnej cukrowni projektu Langhansa swe koszary mieli Jaegrzy. Potem przenieśli się na Lwówecką.Ta dawna cukrownia ma piękną historię - była drugą w Europie po cukrowni koło Wołowa gdzie rafinowano cukier z buraka cukrowego! Konrad! Może nie wiesz, że tereny dawnego szpitala w Cieplicach są własnością Zarządu Województwa (Sejmiku Wojewódzkiego), miasto kilkakrotnie występowało o przekazanie im tej posesji, ale jak już w innych przypadkach zauważyłeś gdy "nie ma zbieżnosci politycznej" w mieście i województwie to i "woli współpracy" nie ma!
~panika 10-11-2006 21:14
Artykuł ciekawy, ale szkoda że tak mało informacji na temat Szpitala na Żeromskiego. A czy ktoś wie co to za wejście na rogu Żeromskiego/Wolności pod plac Szpitala? Bardzo jestem ciekawa...
~jur 11-11-2006 11:14
Świetny artykuł może autor wie lub też się orientuje kto w chwili obecnej odpowiada za zamkniety szpital przy ul. Jagielońskiej w Cieplicach przecież jak się ogląda tamto miejsce to aż zgroza bierze przeciez to wszystko niszczeje i co nikt za to nie odpowiada. Jakoś na ul. Żeromskiego mogli sobie poradzić po zamknięciu szpitala a tam co. Osoba lub też osoby odpowiedzialne za doprowadzenie budynków i terenu do takiego stanu powinny trafić do kryminału. Dawny szpital z zewnątrz oraz jego przyległy teren wygladają tragicznie ciekawe jak jest w środku mozna się tylko domyślać. Takie rzeczy trzeba piętnować i wytykać osobom odpowiedzialnym za taki stan rzeczy
~bartek 11-11-2006 11:30
swietny artykul, przydalo by sie tylko jeszcze dla porownania zamiescic zdjecia jak te budynki wygladaja teraz
~kazimierzp 13-11-2006 2:12
Do "JURA". We wczesniejszym poście jest napisane kto za stan starego szpitala św. Jadwigi odpowiada. Dla "bartka"! Na stronie www.wroclaw.dolny.slask.pl znajdziesz te i aktualne zdjęcia przedstawianych budynków.
~Dorotea 22-12-2006 22:19
Ło matko mój dom heheh fakt nic się nie zmieniła moja ulica-pozdrawiam wszystkich mieszkańców kamienicy przy Piłsudskiego
~Ksywka 29-01-2007 13:04
Wszystko jest b. fajnie tylko szkoda ze autor zabiera sie do opisu nie znajac jezyka niemieckiego. Sackgasse znaczy bowiem slepa ulice a nie bo zolnierze chodzili (tylko?)z plecakami. No ale zato ma fantazje.

Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Copyright © 2002-2020 Highlander's Group