Wczoraj rozpoczęły się egzaminy ósmoklasistów i potrwają do środy. To pierwszy tak poważny egzamin dla uczniów. Nie ma na nim ocen, są tylko procenty.
- Ale kiedyś przecież takiego egzaminu wcale nie było - wspominają osoby, które edukację mają dawno za sobą.
Faktem jest że kiedyś takiego egzaminu nie było, a o przyjęciu do szkoły ponadpodstawowej decydowało tylko świadectwo.
Egzamin w obecnej formie funkcjonuje od 2019 roku, zastępując wcześniejszy sprawdzian szóstoklasisty i egzamin gimnazjalny (zlikwidowany wraz z gimnazjami w ramach reformy edukacji z 2017 roku).
Z czego się zdaje?
Uczniowie piszą obecnie egzaminy z trzech przedmiotów: języka polskiego, matematyki oraz wybranego języka obcego nowożytnego (najczęściej angielskiego). Egzamin trwa 3 dni - każdy przedmiot w osobnym dniu.
Po co jest ten egzamin?
Wynik egzaminu ma bezpośredni wpływ na rekrutację do szkoły ponadpodstawowej – liceum, technikum lub szkoły branżowej. Stanowi jedno z głównych kryteriów przyjęcia, obok ocen na świadectwie i osiągnięć dodatkowych. Im wyższy wynik procentowy, tym większe szanse na dostanie się do wybranej szkoły, zwłaszcza do tych z największym wzięciem.
Wyniki wyrażone są w punktach procentowych i przelicznikowych, a ich skala ma realny wpływ na dostępność konkretnych szkół i klas w danym mieście.
Egzaminu nie można oblać – nie ma progu zaliczenia – ale niski wynik zamyka drzwi do bardziej wymagających placówek.
Czy to mała matura?
Niektórzy egzamin ten nazywają "małą maturą" jednak nie jest to prawda; określenie takie jest mylące i nieprecyzyjne.
Podstawowa różnica? Egzaminu 8-klasisty nie można nie zdać, a maturę owszem.
Matura (obecnie trwaja egzaminy z przedmiotów dodatkowych-nieobowiązkowych np. dziś WOS i język niemiecki, wersje rozszerzone) decyduje bowiem o dostaniu się na studia i można ją nie zdać – jest próg 30% z każdego przedmiotu obowiązkowego.
Egzaminu ósmoklasisty nie można oblać w sensie formalnym. Każdy uczeń otrzymuje wynik i przechodzi do kolejnego etapu edukacji niezależnie od liczby zdobytych punktów.
Różna jest też ważność obu egzaminów: matura otwiera drogę na wyższe uczelnie, ósmoklasisty – do konkretnych szkół średnich.
Skąd takie porównanie?
Historycznie „małą maturą" nazywano egzamin kończący gimnazjum w przedwojennym i powojennym systemie edukacji – był to realny egzamin z progiem zaliczenia.
Współczesny egzamin ósmoklasisty tylko przejął pewną rolę selekcyjną po zlikwidowanych egzaminach gimnazjalnych, jednak nie ma ocen.
- Można powiedzieć, że jest to egzamin selekcyjny na progu szkoły średniej – jego wynik nie decyduje o promocji, ale w praktyce wpływa na edukacyjną przyszłość ucznia - słyszymy.
W dużych miastach różnica nawet kilku punktów z tego egzaminu potrafi przesądzić o dostaniu się lub nie do wymarzonego liceum.