• Wtorek, 10 grudnia 2019
  • Godz. 8:10
  • Imieniny: Bogdana, Daniela, Julii
  • Czytających: 3510
  • Zalogowanych: 5
  • Niezalogowany | Zaloguj | Rejestracja

Św. Bernard z Clairvaux w Cieplicach (cz. 1)

Wiadomości: Jelenia Góra
Poniedziałek, 21 grudnia 2015, 8:12
Aktualizacja: Wtorek, 22 grudnia 2015, 15:32
Autor: Karolina Matusewicz
Bernard Rosa
Fot. Archiwum S. Firszta
Koniec XVIII i początek XIX wieku dla katolików na Śląsku był czasem bardzo trudnym. Ziemia ta będąca od XVI wieku w rękach Habsburgów bardzo szybko uległa wpływom reformacji zapoczątkowanej przez Martina Lutra w 1517 roku. Pod koniec XVI i na początku XVII wieku przeważała tu już ludność wyznania ewangelickiego, ale dzięki katolickim władcom Kościół Katolicki zachował na Śląsku uprzywilejowaną pozycję. Ten stan rzeczy zaburzył wybuch wojny trzydziestoletniej (1618–1648).

Dotyczyło to także zakonu cystersów, posiadającego od 400 lat opactwa w Lubiążu, Henrykowie i Krzeszowie, jak również prepozyturę tego ostatniego w Cieplicach, ufundowaną w 1403 roku przez Gotsche II Schoffa. Pokój westfalski uspokoił nieco sytuację, a zwycięstwo Habsburgów pozwoliło im na działania związane z triumfalnym powrotem Kościoła Katolickiego po prawie stu latach reformacji. Rozpoczęła się kontrreformacja. Dzięki energicznym działaniom m.in. krzeszowskiego opata Bernarda Rosy, klasztory cysterskie na Śląsku zapoczątkowały niespotykany rozwój kultury, gospodarki i duchowości. W końcu XVII i na początku XVIII wieku przebudowano wszystkie obiekty należące do zakonu. Cystersi wznieśli cały szereg budowli w nowym stylu barokowym, wspaniale je ozdabiając. Są to dzisiaj prawdziwe perły „śląskiej korony sztuki”. I wtedy nastąpiła katastrofa – opowiada Stanisław Firszt, dyrektor Muzeum Przyrodniczego w Jeleniej Górze.

W trzech wojnach śląskich (I wojna 1740-1742, II wojna 1744-1745, wojna siedmioletnia 1756-1763) wojska pruskie pod dowództwem Fryderyka II Wielkiego całkowicie opanowały Śląsk, przyłączając go do Prus. Nowy władca jawnie wspierał ewangelików. Katolickie zakony co prawda zachowały swoje stany posiadania, ale straciły wpływy, dawne znaczenie i przychylność króla. Polityka prowadzona przez Fryderyka dawała im jednak szansę w miarę normalnego funkcjonowania. Klęska wojsk pruskich, 14 października 1806 roku, pod Jeną i Auerstädt otworzyły Napoleonowi drogę do Berlina. W krótkim czasie wojska francuskie i sprzymierzone z nimi oddziały saskie przemaszerowały przez Śląsk. Przegrana wojna zmusiła Fryderyka Wilhelma III do wypłacenia Napoleonowi ogromnych kontrybucji. On to 30 października 1810 roku dokonał rzeczy niezwykłej, która zburzyła i zniszczyła wielowiekowy dorobek, m.in. cystersów na Śląsku. Król podpisał akt kasacyjny majątków kościelnych, w tym należących do klasztorów. Piękne, bogato wyposażone obiekty opustoszały. Część z nich do dzisiaj nie może podnieść się z upadku, np. klasztor w Lubiążu. Trudno sobie nawet wyobrazić, jak wyglądały one w czasach swojej największej świetności w XVIII wieku.

- Cysterski klasztor w Krzeszowie i jego prepozyturę w Cieplicach zlikwidowano 24 listopada 1810 roku. Majątek ruchomy został rozprzedany lub przekazany innym instytucjom. Bogaty wystrój i wyposażenie klasztorów przejęło państwo pruskie. Akt ten, skierowany przeciw Kościołowi Katolickiemu, można porównać z upaństwowieniem, jakiego dokonały władze komunistyczne na Śląsku po II wojnie światowej. Puste obiekty prepozytury cieplickiej 28 września 1812 roku odkupił od rządu hrabia Leopold Gotard Schaffgotsch za kwotę 61 952 talarów. Podzielił ją na dwie części: należącą do parafii św. Jana Chrzciciela i przejętą na własne potrzeby. Opuszczone przez cystersów budynki (szczególnie część klasztorna), choć pozbawione wyposażenia, tj. mebli, obrazów, rzeźb, sprzętów, archiwum i biblioteki, musiały robić i tak ogromne wrażenie. Większość korytarzy i pomieszczeń zdobiły wspaniałe malowidła ścienne wykonane w 2 połowie XVII wieku, podczas odbudowy po pożarze i rozbudowy klasztoru. Korytarze parteru zdobiły sceny z życia św. Bernarda z Clairvaux, Doktora Kościoła i największego z cystersów. Cały wystrój cieplickiej prepozytury powstał dzięki fundacji i osobistemu zaangażowaniu opata z Krzeszowa Bernarda Rosy (1624-1696) – mówi S. Firszt.

Kiedy urodził się on w Głogowie w 1624 roku, trwała na dobre wojna trzydziestoletnia. Wojskami cesarskimi (katolickimi) na Śląsku dowodził ewangelik, skoligacony z Piastami Śląskimi - Hans Ulryk Schaffgotsch, a kiedy w 1649 roku wstępował do zakonu cystersów w Henrykowie, pan na Cieplicach już nie żył (ścięty za zdradę w 1635 roku), a rok wcześniej skończyła się wojna. W tym czasie cystersom w cieplickiej prepozyturze klasztoru w Krzeszowie nie żyło się najlepiej. Schaffgotschowie przechodząc na protestantyzm w 1526 roku podważyli wszystkie wcześniejsze nadania na rzecz cystersów, uczynione przez ich katolickich przodków od 1403 roku. Niekorzystne porozumienia, szczególnie z 1616 roku pozbawiły cystersów dawnych nadań i przywilejów w Cieplicach. Reformacja dała się we znaki nie tylko im, ale innym zamieszkującym teren całego Śląska.

Po zakończonej wojnie (1648) i zwycięstwie Habsburgów wszystko zaczęło wracać do dawnych porządków. Zmieniła się też sytuacja w Cieplicach, bowiem od 1641 roku skonfiskowane w 1635 roku majątki Schaffgotschów zaczął odzyskiwać Krzysztof Leopold Schaffgotsch (katolik), syn ściętego za zdradę Hansa Ulryka. Otwierały się możliwości porozumienia i zgody. Cystersi przystąpili do próby odzyskania tego, co utracili w czasach reformacji i wojny trzydziestoletniej. Postępowało to bardzo wolno. Sprawy te nabrały tempa, kiedy w 1660 roku czterdziestym pierwszym opatem klasztoru w Krzeszowie został właśnie Bernard Rosa, bardzo zaangażowany w odnowę życia religijnego, przywrócenie katolicyzmu na Śląsku, walkę z protestantyzmem, aktywny wykonawca działań kontrreformacyjnych. Rosa włączył się w przywrócenie ładu politycznego i gospodarczego. Swoje działania oparł na gruncie teologicznym, ideologicznym, prawnym i kulturowym. Stosował metody szerokiej propagandy, dążąc do wyznaczonych sobie celów.

- W pierwszej kolejności zajął się własnym opactwem (1663-1666). Przywrócił kult Matki Bożej Łaskawej, przebudował kościół klasztorny, zbudował kaplice Drogi Krzyżowej, Betlejem i kościół św. Anny. Dla odnowienia życia religijnego w 1669 roku założył Bractwo Świętego Józefa. Nie zapomniał o prepozyturze w Cieplicach, którą odzyskał przy przychylności Krzysztofa Leopolda Schaffgotscha. Kiedy w 1671 roku spaliły się tam zabudowania klasztorne, podjął starania, aby je odbudować. W tych działaniach pomógł mu fakt, że od 1673 roku stał się wikariuszem i wizytatorem cystersów na Śląsku. Odbudowa cieplickiej prepozytury miała miejsce w latach 1679-1684. Bernard Rosa postanowił upiększyć wnętrza klasztoru, zlecając wykonanie w nich malowideł ściennych. Freski miały także służyć celom propagandowym: odnowieniu kultu Matki Bożej, wskazania roli i znaczenia zakonów w dziejach Europy, a także udowodnienia praw cystersów do nadań, które otrzymali przed wiekami m.in.: od Schaffgotschów. Aby to osiągnąć użył m.in. scen z życia i działalności św. Bernarda z Clairvaux – najwybitniejszego cystersa w dziejach zakonu – kończy opowieść Stanisław Firszt.

Ogłoszenia

Czytaj również

Komentarze (13) Dodaj komentarz

~Dariusz Mostrąg 21-12-2015 20:01
Bóg nie istnieje. Boga nie ma. Dowód pierwszy - Szatan. Gdyby Bóg istniał i był wszechmogący, nie stworzyłby bubla w postaci serafina który się przeciw Stwórcy zbuntował i stał jego wrogiem numer jeden - Szatanem. Musiałby - przecież - to wiedzieć. Jeżeli nie wiedział - nie jest wszechmogący, albowiem zaprawdę, zaprawdę powiadam Wam: bez wszechwiedzy nie ma wszechmocy. I nie próbujcie Bozi usprawiedliwiać, że o tym - po prostu - nie myślał, że się nie zastanawiał. Istota posiadająca wszechwiedzę nie musi się zastanawiać - powinna, oczywiście, wszystko wiedzieć. Posiadać również wiedzę dotyczącą przyszłości, której Waszemu wymyślonemu Bogu najwyraźniej - niestety - brakuje. Pozdrawiam Rozsądnych. I Jeszcze Wierzących w Gadające Gady też... A, niech tam.
~Dariusz Mostrąg 21-12-2015 20:48
Bóg nie istnieje. Boga nie ma. Sześćdziesiąt miliardów dowodów - wszyscy ludzie. 60 000 000 000 czyli sześćdziesiąt miliardów - na tyle szacuje nauka liczbę ludzi, którzy żyli i żyją na Ziemi. Ponieważ to tylko szacunki, i tak już raczej pozostanie, równie dobrze może to być czterdzieści lub sto i więcej miliardów. Ale załóżmy, że sześćdziesiąt...  Gdyby Bóg istniał i był wszechmogący, to nasze życie na Ziemi nie miałoby sensu. Istota wszechmogąca musiałaby, przecież, wiedzieć kto z nas zasłuży na niebo i do niego trafi, a kto nie. Dlatego ten eksperyment życiem zwany nie byłby potrzebny - Bozia mogłaby sobie od razu stworzyć niebo. Takie, jakie chce i z tymi, których chce. Chyba, że Stwórca nie zna przyszłości. Wtedy nasze życie, jako swoista próba, ma sens, ale Bóg nie istnieje
~par.... 21-12-2015 23:57
Podajesz tu tz. "domniemane paradoksy wszechmocy". Nic nowego i nic mądrego. Znajdź odpowiedź w google. Pozdrawiam w ten piękny przedświąteczny czas, gdy czekamy na Boże Narodzenie. :)
~Dariusz Mostrąg 22-12-2015 0:49
Bóg nie istnieje. Boga nie ma. Dowód dziesiąty - wiedza i intelekt. Dariusz Mostrąg v/s Tomasz Terlikowski. Faktem jest, i potwierdzają to wszystkie statystyki, że osób wierzących ubywa wraz z wykształceniem i inteligencją badanych - u najwyżej cenionych ludzi nauki - Noblistów - odsetek wierzących spada do zaledwie 7%. Gdyby Bóg istniał, proporcje musiałyby być diametralnie różne. Tylko osoby nierozsądne, szalone, nie wierzyłyby w Boga skazując się tym samym na piekło... A do tablicy zapraszam kolejnego człowieka niby mądrego - Tomasza Terlikowskiego, który odpowie nam... Panowie... Panie... na to pytanie: Dlaczego wśród myślących brakuje wierzących? A Boże Narodzenie obchodzę - fajne, rodzinne święto. Przywłaszczone przez oszustów religijnych z wiar przedchrześcijańskich.
~Dariusz Mostrąg 22-12-2015 0:53
Bóg nie istnieje. Boga nie ma. Dowód ósmy - cudaczne cuda dla cudaków. Ja v/s Wojciech Cejrowski. Zaprawdę, zaprawdę powiadam Wam, mądrale, nigdy i nigdzie, żadnego cudu nie było wcale. Dlaczego nikt wierzący, pacierze klepiący, kończyny nie "wymodlił" chcący czy niechcący. Cud przywrócenia ręki, nogi, oka, znany byłby jak Polska długa i szeroka. Nie słychać o czymś takim i za granicami. Nie bądźcie, moi mili, więc naiwniakami. Oni za Waszą kasę żyją wręcz bajecznie. Długo by o tym prawić... Pozdrawiam serdecznie. A do wskazania cudu gdzieś ze świata, wzywam obieżyświata - niby mądrego Wojciecha Cejrowskiego. Spędzającego chętnie kwadrans w WC. Nagrodą za wskazanie będą buty dobre i tanie. By nie musiał biedaczysko, drogą krętą, czasem śliską, iść boso przez świat - ów jednopłucy chwat.
~ 22-12-2015 4:46
Po pierwsze - słowa uznania Panie Dariuszu za pisanie pod imieniem i nazwiskiem :). Odnośnie pierwszego wpisu - ja osobiście nie od razu rozumiem nawet motywy pierwszego lepszego człowieka. Często dopiero po czasie przyznaję mu rację. Skąd pomysł, że (zakładając, że Bóg istnienie) ogarniemy tak łatwo, prosto i przyjemnie Istotę dużo starszą, kiedy 99% z nas nie potrafi zrozumieć istot starszych od nas zaledwie o parę lat (chodzi np. o naszych własnych rodziców) i potrafimy myśleć np.: "Gdyby mama mnie kochała, pozwoliłaby mi iść na popijawę do 3 nad ranem!"? Mądrość przychodzi z czasem. Jeśli Bóg istnieje, to szatan czy istnienie ludzi ma sens nawet, jeśli go nie rozumiemy. Swoją drogą jaki sens bez Boga ma istnienie ludzi, bo ja nie widzę żadnego?
Kamila 22-12-2015 4:48
Co do komentarza z 00:49 - nie wiem skąd dane 7%, ale niech będą. Skąd jednak pomysł, że jest to niższy procent niż wśród osób niewykształconych? Osobiście uważam, że procent ten jest taki sam wśród jednych i drugich, tylko ci bardziej wykształceni mają więcej intelektualnej możliwości i odwagi, żeby się zanalizować i stwierdzić, że Pasterka raz na rok oraz święconka na Wielkanoc to jednak żadna wiara. Mniej wykształceni zazwyczaj uważają to za dowód swojej wiary. Swoją drogą - co złego jest w "przywłaszczaniu świąt", a raczej sprzęganiu daty swojego święta z datą święta tych, którym chce się ułatwić drogę w nowej dla nich wierze?
Kamila 22-12-2015 4:49
00:53 - nagrodą za wskazanie przypadku przywrócenia ręki nogi czy oka będą buty dobre i tanie? Polecam np. książkę "Znak dla niewierzących" na temat cudu z Calandy. Chodzi o przywrócenie nogi. Kiedy mogę liczyć na wycieczkę do butiku po jakieś fajne buty? ;) kamila_lukasiewicz@vp.pl
Kamila 22-12-2015 4:51
Swoją drogą, to sprawdziłam Pana na Internecie. Mogę spytać o powód dla którego wkłada Pan tyle energii w głoszenie opinii, że Boga nie ma? Tak tylko - z babskiej ciekawości :)
~Dariusz Mostrąg 22-12-2015 9:31
Do 04:46. Nie wstydzę się swojego nazwiska, swoich poglądów i chcę, by niektórzy - jak Kamila - szukali więcej w Internecie. Oczywiście można przyjąć, że Boga nie rozumiemy. Nie możemy wtedy określać go przymiotnikiem "litościwy", gdy sam o sobie mówi, że jest mściwy (vide Biblia). Nie możemy mówić, że jest dobry gdy za owoc z raju skazuje nas wszystkich na śmierć. Nieźle go poniosło. Być może niektórym wydaje się to OK, ale ja w żaden sposób nie czuję się winny postępowania pierwszych ludzi i mojej za to odpowiedzialności. Zapraszam na YT do moich filmów i komentarzy pod nimi (kolejne zamieszczę). Tam można znaleźć odpowiedzi, jeżeli nie na wszystkie to przynajmniej większość pytań. Mimo ponad siedemdziesięciu tysięcy wyświetleń nikt moich wywodów jeszcze nie podważył. Pozdrawiam
~Dariusz Mostrąg 22-12-2015 10:03
Do Kamili: Opieram się na wynikach badań przeprowadzonych w USA - link na forum pod filmem na YT. Oszuści religijni próbowali zastąpić nawet topienie Marzanny zrzucaniem Judasza z wieży kościelnej. Jakoś się nie przyjęło :-) Celem przejęcia świąt było niszczenie poprzednich wierzeń i zastąpienie ich swoimi. Nagroda w postaci butów skierowana była do bosonogiego Cejrowskiego ale jak nie masz w czym chodzić... Może zamiast wycieczki po buty do sklepu, udamy się na wycieczkę w dorzecze Amazonki i upolujemy krokodyla na buty? I by zaspokoić babską ciekawość: Szkoda mi jest oszukanych ludzi finansujących dostanie życie tych rozpasanych zboczeńców seksualnych w sutannach. Ich postępowanie świadczy, że w Boga nie wierzą i łatwowiernych wiernych oszukują. Pozdrawiam
~starr 22-12-2015 12:14
...a ja chciałbym po prostu podziękować Panu Firsztowi za jego znakomity cykl artykułów o naszej skomplikowanej przeszłości. Dużo zdrowia Stanisławie!!!
~stanley123 22-12-2015 14:19
..przyłączam się do "starr"- dziękuję serdecznie za ciekawe artykuły życząc DUŻO ZDROWIA!!!

Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Copyright © 2002-2019 Highlander's Group