Polub Jelonkę:
Czytaj także: Wałbrzych Świdnica
Środa, 15 kwietnia
Imieniny: Bazylego, Tytusa
Czytających: 11363
Zalogowanych: 56
Niezalogowany
Rejestracja | Zaloguj

SZKLARSKA PORĘBA: Ślepi na problem niewidomego

Sobota, 13 lutego 2010, 7:55
Aktualizacja: Niedziela, 14 lutego 2010, 8:32
Autor: Karolina
SZKLARSKA PORĘBA: Ślepi na problem niewidomego
Fot. Karolina
Andrzej Burdach ma 52 lata, zajmuje mieszkanko na poddaszu w Hucie (Szklarska Poręba). Po wypadku stracił wzrok. Od 15 lat nie widzi nic oprócz plam światła. Ma dwa marzenia: znaleźć pracę i wyremontować swoje lokum. Ich realizacja utkwiła jednak w ślepym zaułku.

Andrzej Burdach jest budowlańcem. Pracował w zawodzie i utrzymywał siebie i swoją rodzinę. Zdarzył się wypadek. Mężczyzna przeżył, ale diagnoza lekarska nie wróżyła mu kolorowej przyszłości: poodklejane siatkówki oczu. Wyrok: mgła na źrenicach, reagujących na światło i ruch. Efekt: niewidomy od 15 lat.

Nadszedł kryzys. Mężczyzna zaczął pić. Odeszła od niego żona, która zabrała dwójkę dzieci i wyjechała do Włoch. Do dzisiaj nie utrzymują ze sobą żadnego kontaktu. Mężczyzna popadał w długi. W końcu zrozumiał, że spada po równi pochyłej. – Pojechałem do Sieniawki, żeby się leczyć – wspomina. Od 5 lat nie pije. Bierze udział w spotkaniach AA. Chciał pomagać uzależnionym oficjalnie, poprzez ośrodek kultury, ale pomysł upadł.

Od wypadku Andrzej utrzymuje się ze stałej renty inwalidzkiej: 510 zł. Co pół roku składa wniosek o tzw. dodatek mieszkaniowy, który pokrywa koszty związane z czynszem i ogrzewaniem mieszkania. Spłaca stary dług za swój lokal.

Jego mieszkanko (34 m kw.) składa się z pokoju, kuchni i pomieszczenia gospodarczego. Drugi, mniejszy pokój został zamurowany. Nie ma łazienki. Wspólna toaleta znajduje się na korytarzu. W pokoju stoi stary piec kaflowy, a w kuchni nieco uszkodzony piecyk węglowy. – Dostałem go od administratora budynku w marcu ubiegłego roku. Nie było w nim szybki od piekarnika, którą obiecali mi naprawić w ciągu 30 dni – wspomina pan Andrzej. Minął prawie rok, a szybki w piecyku jak nie było, tak nie ma.

Jedynymi nowymi rzeczami w ciasnym poddaszu są dwa nowe okna i drzwi wejściowe. Na ich zakup i wymianę pan Andrzej wziął pożyczkę w wysokości 4600 zł. Dostał zwrot za ten remont, ale MZGL wycenił jego wartość na 1190 zł, uzasadniając że nie trzeba było montować nowych parapetów.

Andrzej Burdach marzy o kompleksowym remoncie mieszkanka. Twierdzi, że koszt wszystkich prac nie przekroczyłby 2 tys. zł. Najbardziej zależy mu na własnej łazience. – Gdybym widział, dawno zrobiłbym to sam – mówi. Przygotował się do tego remontu, ma już brodzik i kilka innych sprzętów. Potrzebuje tylko fachowców, którzy wykonaliby odpowiednie podłączenia w łazience. Chciałby też przykręcić regipsy, zaszpachlować dziury i pomalować na ładny kolor. Przydałyby się także nowe podłogi.

Drugim marzeniem pana Andrzeja jest znalezienie pracy. – Nie chodzi mi tylko o pieniądze, ale o zmianę otoczenia i inną formę spędzania czasu niż tylko siedzenie w domu i rozmyślanie, co ja z tego życia mam – mówi. Ma szansę na odzyskanie wzroku, ale potrzebuje dobrego operatora, co wiąże się niestety ze sporym nakładem finansowym. Trzy lata temu przeszedł już jedną operację w Katowicach, ale proces leczenia jest długotrwały i bardzo kosztowny.

W maju ubiegłego roku pan Andrzej zwrócił się do MZGL-u z prośbą o przeprowadzenie remontu jego mieszkania. W kolejnych miesiącach odbywały się wizje lokalne oraz wywiady środowiskowe. Obie instytucje (MZGL i MOPS) wydały pozytywną opinię o konieczności przeprowadzenia niezbędnego remontu w lokalu Andrzeja Burdacha, o czym poinformowały samego zainteresowanego na odpowiednich pismach.

Jedyną przeszkodą w realizacji tego remontu były finanse. Administrator budynku zgodził się na wykonanie prac w mieszkaniu, ale zaznaczył, że koszty związane z remontem w całości ma pokryć lokator. Na piśmie od MZGL-u widnieje także informacja, iż pan Andrzej jako osoba niepełnosprawna może ubiegać się o dofinansowanie kosztów remontu od PFRON-u. Urzędnicy zadali sobie dodatkowy trud i podali też warszawski numer telefonu do tej instytucji.

Pracownik Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych skierował nas do Powiatowego Centrum Pomocy Rodzinie w Jeleniej Górze. Instytucja ta realizuje m.in. program „Przełamywanie Barier Technicznych i Architektonicznych”, który dotyczy właśnie osób niepełnosprawnych, głównie niewidzących. Pod względem formalnym nie jest to zbyt skomplikowana procedura, ale wszystko zależy od dobrej woli urzędników.

Jednak w przypadku pana Andrzeja takie rozwiązanie nie wchodzi w grę. Działania w tym zakresie polegają na: likwidacji progów, wybudowaniu podjazdu do domu, położeniu antypoślizgowej podłogi w łazience, doprowadzeniu odpowiedniej instalacji wodno-kanalizacyjnej, ale tylko do brodzika i zamontowaniu specjalnych uchwytów oraz krzesełka pod prysznicem. Można odnieść wrażenie, że program skierowany jest do osób niepełnosprawnych, ale tych jeżdżących na wózkach inwalidzkich, a nie dla niewidomych, którzy mają zdrowe narządy ruchu. Dofinansowanie wynosi 80 procent pokrytych kosztów, a pozostałe 20 muszą być już wkładem własnym ubiegających się.

Tymczasem w dokumentacji gromadzonej przez pana Andrzeja, radzi mu się skorzystanie z pomocy PFRON, która – jak wiadomo – nie odnosi się do potrzeb zainteresowanego. Krótkowzroczność albo wręcz ślepota poszczególnych urzędników uwidacznia się w stosie pism, gdzie pan Andrzej kierowany jest do kolejnych urzędów, niczym piłeczka ping-pongowa. A sam zainteresowany coraz bardziej traci rozbudzone niegdyś nadzieje na nowe, lepsze życie.

Ja wam jeszcze pokażę
Zgodnie z orzeczeniem o niepełnosprawności mężczyzna powinien stale korzystać z usług instytucji pomocy społecznej. Mimo to, jako niewidomy radzi sobie świetnie sam. Codziennie bez pomocy jeździ autobusem do Jeleniej Góry. Tu odbył kurs masażu klasycznego w Centrum Szkoleniowym „Academicus”. Końcowy egzamin zdał bezbłędnie i ma uprawnienia do wykonywania pracy w charakterze masażysty.
– Bardzo pomogli mi pracownicy socjalni oraz kierowniczka MOPS-u – podkreśla Andrzej Burdach. Kurs organizowany był w ramach projektu unijnego „Ja wam jeszcze pokażę”. Pracownicy instytucji zakupili dla niego sprzęt nagrywający, aby mógł odsłuchiwać także w domu wykłady z zajęć. Po ukończeniu szkolenia wypożyczono mu na czas nieokreślony profesjonalny sprzęt do masażu (łóżko, zagłówek i podkładkę). Jedna z pracownic socjalnych pomogła panu Andrzejowi napisać CV i roznieść je po miejscowych pensjonatach oraz hotelach. Niestety, żaden z potencjalnych pracodawców pana Andrzeja nie odezwał się do niego w sprawie zatrudnienia. – Podczas kursu byłem chwalony. Mówiono mi, że w pewnym sensie moje kalectwo jest atutem, bo przy utracie wzroku wyostrzyły mi się inne zmysły, w tym dotyk. I co z tego? – pyta rozgoryczony Andrzej Burdach.

Niski koszt pracy
– Warto uświadamiać potencjalnych pracodawców, że przy zatrudnieniu osoby niepełnosprawnej mogą uzyskać nawet do 75 procent zwrotu z wynagrodzenia brutto takiego pracownika. Wysokość tej kwoty zależy od stopnia niepełnosprawności zatrudnionego – usłyszeliśmy od pracownika infolinii Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych. Przy zarobkach 1300 zł brutto pracodawca odzyskuje 1000 zł, więc zatrudnia taką osobę za przysłowiowe grosze. Wystarczy tylko zarejestrować się w PFRON-ie i spełnić określone warunki. Drugą, może nawet ważniejszą korzyścią dla zatrudniających osoby niepełnosprawne jest wartościowy pracownik. Nie raz słyszy się o punktualności, sumienności i ogromnej chęci pracy takich osób.

Ślepy zaułek
Andrzej Burdach rozmawiał o swojej sytuacji z burmistrzem Szklarskiej Poręby. Arkadiusz Wichniak powiedział wówczas, że sam przyjrzy się sprawie. Poprosił MZGL i MOPS o wydanie swoich opinii. – Pan burmistrz zaproponował mi przeniesienie się do mieszkania socjalnego, które powstanie na Średniej – usłyszeliśmy. Andrzej Burdach mieszka na Hucie od 11 lat, zna tutaj każdy kamień, dzięki czemu może funkcjonować samodzielnie. W nowym miejscu musiałby uczyć się wszystkiego od nowa. Poza tym nie chce zamieniać mieszkania komunalnego na socjalne, nie zalega z czynszem i nie zalicza się do tzw. marginesu. Chce tylko wyremontować swoje mieszkanie i dlatego prosi o pomoc.

Ogłoszenia

Czytaj również

Sonda

Czy popierasz imprezy biegowe w Jeleniej Górze?

Oddanych
głosów
442
Tak - świetny pomysł
60%
Nie - za duże utrudnienia dla mieszkańców
28%
Nie mam zdania
12%
 
Głos ulicy
Do dziś lubię marchewkę – przypomina mi dzieciństwo
 
Warto wiedzieć
Dlaczego „tanie auto” często wychodzi drożej? Pułapki branży moto
 
Rozmowy Jelonki
Harcerstwo bez telefonów. „Pokazujemy dzieciom, że prawdziwe życie jest poza ekranem”
 
Uzdrowisko Cieplice
Sekret młodości – teoria genetycznie zaprogramowanej długości życia
 
Czechy
A może wizyta u króla zwierząt?
 
Aktualności
Jelenia Góra pełna gwiazd muzyki
 
Pomagamy
Karolina wciąż potrzebuje pomocy
Copyright © 2002-2026 Highlander's Group